Skocz do zawartości


Zdjęcie

atak psa - obrona


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
74 odpowiedzi w tym temacie

budo_deejay
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 444 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Londyn

Napisano Ponad rok temu

atak psa - obrona
Zakładam w knajpie bo jestem więcej niż pewien że był już taki temat, jakby ktoś miał linke to w 1. kolejności bym go sobie przeczytał

Jeżeli ktoś jest ciekawy czemu pytam, powód niżej.

Musiałem wyjść do bankomatu i wracałem przez park. W obie strony mijałem dwóch gości z których jeden prowadzał wielkiego bydlaka na smyczy ale bez kagańca. W drodze do pies, jak to pies, szczeknął na mnie. W drodze spowrotem(nie patrzyłem mu w oczy, w ogóle w jego kierunku tylko przed siebie) w momencie kiedy już prawie się minęliśmy(?!) pies się rzucił w moją stronę. Ja odskoczyłem, właściciel ledwo bo ledwo go utrzymał. Ja się zacząłem oddalać ale pies nie dawał za wygraną. Właśiciel jeszcze się z nim szarpiąc zaczął za mną krzyczeć że jego pies nie jest głupi tylko mnie nie lubi(to nie było w odpowiedzi na nic, nie odezwałem się ani słowem od początku do końca) a potem się zaczęły wiązanki prowokacyjne(??!). Obejrzałem się tylko przez ramię czy oprócz głupich tekstów nie przychodzi mu do głowy tego psa "co nie jest głupi" puścić ze smyczy i szedłem powoli w swoją stronę. Wzmocniło to wiązanki, ale ujadającego bydlaka trzymał.

Przez myśl jak doszedłem mi przeszła taka refleksja, że jakby go puścił to bym był w dupie. Przez krótki moment potem jak uskoczyłem i pies ujadając ciągnął w moją stronę, ja cofałem się przodem do niego i taką pierwszą myślą co zrobić jak dystans będzie zbyt bliski było kopnięcie - chyba najgorsze z możliwych, bo zgaduję że pies nogi najpierw uniknie a potem ją dziabnie. Kiedyś gdzieś zasłyszałem, bo tematem się nigdy nie interesowałem, że uderzenie płaską ręką w nos jest pomocne. No nie wątpię, tylko jaka jest szansa trafić?
  • 0

budo_balofy
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1592 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
http://www.forum-kul...showtopic=75223
forum ulica.
  • 0

budo_uirapuru
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2966 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Belo Horizonte
  • Zainteresowania:Capoeira

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
Łatwo się mówi, ale mus to mus, psa w parter i napierdalać do skutku, łącznie z dłubaniem w oczach i kopaniem w nos. Bijesz się o własne życie w końcu. Albo kundel albo Ty. Do końca.
  • 0

budo_jedker
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 263 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Zgorzelec/Bolesławiec/Żagań

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
Dobra, a jak pojebany wlasciciel zechce pomoc swojemu pupilkowi? 8O
  • 0

budo_tau
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 1
1
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
Nie mam pojecia jak to wyglada w praktyce, nigdy nie mialem takiej sytuacji (i obym nie mial) ale chyba najlepiej noz - chociaz to nie zawsze jest pod reka.

Tak juz troche ot - troche takich problemow by zniknelo, gdyby wlasciciel odpowiadal za uczynki psa jak za swoje - skoro decydujesz sie na trzymanie jakiegos pitbulla, to jesli go nie dopilnujesz i on sie na kogos rzuci, to odpowiadasz jakby to ty sie na niego rzucil z niebezpiecznym narzedziem.
  • 0

budo_deejay
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 444 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Londyn

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona

Dobra, a jak pojebany wlasciciel zechce pomoc swojemu pupilkowi? 8O

właśnie...

Spotkałem znajomych którzy niedługo przede mną też byli w parku - podobna historia: szczekanie, atak z przyczajki i pojebany właściciel. Myślałem przez chwilę że może jakoś nieświadomie psa sprowokowałem, ale widać ten debil co go prowadzał nie umie się psami zajmować. I z premedytacją musi w nim wzbudzać agresję...

edit: noże w UK to nie jest opcja...

a gołymi rękami bez obrażeń się nie obędzie - to tak czytając temat z ulicy wywnioskowałem
  • 0

budo_ambull
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 782 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
za szczucie psem sie z listy agresywnych sie chyba odpowiada jak za napasc z niebezpiecznym nazedziem.

Czesto tez nie tylko wlasciciel jest winny agresji psa, dzis widzialem jak szly jakies chlopaczki, pies dobiegl do siatki, ujada a typek wali reka w siatke, centralnie przy jego nosie :? taki kozaczek czuje sie odwazny ale nie pomysli ze prowokuje psa do agresji, ile to razy moje psy wracaly obmelone albo oblane czyms, a ile razy ktos im chcial sypnac piachem w oczy to nawet myslec mi sie nie chce...
  • 0

budo_tau
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 1
1
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona

za szczucie psem sie z listy agresywnych sie chyba odpowiada jak za napasc z niebezpiecznym nazedziem.

Czesto tez nie tylko wlasciciel jest winny agresji psa, dzis widzialem jak szly jakies chlopaczki, pies dobiegl do siatki, ujada a typek wali reka w siatke, centralnie przy jego nosie :? taki kozaczek czuje sie odwazny ale nie pomysli ze prowokuje psa do agresji, ile to razy moje psy wracaly obmelone albo oblane czyms, a ile razy ktos im chcial sypnac piachem w oczy to nawet myslec mi sie nie chce...


Nie tylko za szczucie - jesli pies sie rzuci sam z siebie, tez powinienes odpowiadac.
  • 0

budo_deejay
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 444 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Londyn

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona

za szczucie psem sie z listy agresywnych sie chyba odpowiada jak za napasc z niebezpiecznym nazedziem.

ciężko powiedzieć że szczuł - w końcu go trzymał... ale w parku psów prowadzają w ciul i żaden się tak nie zachowuje
  • 0

budo_dr prozac
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1492 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Planet Earth

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
Przydałoby się wtedy meic bron palna - zastzelic psa, a jeslit rzeba i własciciela :roll: Ale to by moze w USA przeszlo :)
  • 0

budo_deejay
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 444 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Londyn

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona

Przydałoby się wtedy meic bron palna - zastzelic psa, a jeslit rzeba i własciciela :roll: Ale to by moze w USA przeszlo :)

zgadzam się, ale w moim przypadku byłaby odwrotna kolejność strzałów ;)
  • 0

budo_email
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 874 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
jeśli miałoby to się powtórzyć (bo ten bankomat to koło domu, rozumiem) - to skołuj sobie gaz. a jeśli obawiasz się konfrontacji z właścicielem, batona. Obu nie noszę i nosiłem ale na twoim miejscu chyba bym tak zrobił.
Ewent. możesz uprzedzić właściciela o skutkach - zdaje się pies może po solidnej dawce mieć problemy z węchem - a to dla psa kalectwo.
  • 0

budo_remy
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 150 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
Gaz pieprzowy w moim przypadku zdał egzamin.
Agresywny pitbull który biegał i rzucił się w kierunku mojej psinki, po wbiegnięciu w chmurę gazu od razu zawrócił z piskiem.

Szkoda mi było psa, ale i tak nie dostał gazem bezpośrednio na pysk, tylko wbiegł w obłok.
  • 0

budo_ambull
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 782 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
kolejna osoba potwierdzajaca ze psikniecie przed psa tak zeby nim do nas doleci wpadl w chmure jest skuteczne z zniechecajace do ataku.

Ja znam z pierwszej reki dwa uzycia gazu na psach ktore juz sie trzymaly, pies dostawal prosto w jape i nic to nie dawalo, wechu tez nie uszkodzilo ale ak pies ma jakies klopoty z oddychaniem to pewnie moze
  • 0

budo_szwed
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 520 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
Nie wiem jak wy ale ja jak widzę jakieś bydle które nie ma kagańca to nóż mi sie w kieszeni otwiera ( chociaż go nie nosze ;) ) A tak poważnie to myślę, ze gaz jest tutaj najlepszym rozwiązaniem Gdybym miał glosować wybrałbym oczywiście kulkę wstrzeloną w dupę pieskowi, a najlepiej jego właścicielowi ale to nie przejdzie. Przeraza mnie ignorancja ludzi którzy mają niebezpieczne psy i ich durnowaty tekst "On nie gryzie" Chuj mnie obchodzi ze nie ugryzł 100 razy i nie chce być tym 101 kiedy pieskowi coś sie w główce namieszało

Ostatnio siedzę z kumplem przed klubem w ogródku a przed tym klubem dwie baby jedna miała psa - smycz + kaganiec Obok przechodził mały chłopiec i ten potwór ( pies nie baba sie na niego rzucił ) Chłopak z rykiem uciekł Cale szczęście ze był kagańcem i baba go utrzymała Zgroza
I jeszcze do drugiej baby z tekstem bo wie pani pies to wyczuwa gdy sie ktoś boi No żesz w ku...ę Miarka sie przebrała powiedzieliśmy ze jak nie będzie pilnować psa to wiemy gdzie babsztyl mieszka i odwiedzi ją policja ;) Generalnie tragedia jeśli chodzi o dużą liczbę osób osiadających groźne psy a nie posiadających wyobraźni
  • 0

budo_erisnay
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 115 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
gaz + nóż.

Obowiązkowo potraktować gazem właściciela po tym jak unieszkodliwimy psa.
/ofc, użycie noża nie jest obowiązkowe, ale w momencie jeśli nadal będzie się zachowywał agresywnie po tym jak zbierze gazem, lub gaz w ogóle go nie zatrzyma, to sorry jestem bojaźliwym człowiekiem i zabijam/
Gaz na ryj właściciela ma 2 ważne implikacje: edukacyjna oraz daje czas na ucieczkę, bo właściciel na pewno wezwie policje "grzeczniutki 50kg piesek miał tylko 6 miesięcy i na pewno by nie ugryzł".

nie można się położyć w parku bo wszędzie gówna...
  • 0

budo_ambull
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 782 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
a ugryzl by 50kg 6miesieczny pies? :lol:

i jak gaz nie zadziala to masz juz psa na sobie jesli atakowal a ze raczej jedna kosa nie wystarczy wlasciciel raczej zadzwoni po policje (jesli np pies sie cieszyl a Ty wyciagnoles noz) a nie "szybo zasztyletuje psa, psikne pana i uciekne"
  • 0

budo_erisnay
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 115 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
jedna kosa wystarczy 8)

w dupie mam to czy sie pies cieszy.

Biegnie w moja stronę bez smyczy i kagańca => sytuacja zagrożenia życia. W takich chwilach jestem uczulony na sierść tego psa i za żadne skarby nie dam mu sie polizać :]
i tym bardziej nie będę słuchał jakiegoś idioty 'niech sie pan nie boi on nie ugryzie'.

Ja nikogo nie atakuje, nawet nie udaję że kogoś atakuje i tego samego oczekuje w drugą stronę. Przepis to przepis. Nie wolno kraść, tak samo nie wolno spuszczać psa ze smyczy w miejscu publicznym.
  • 0

budo_ambull
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 782 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona

jedna kosa wystarczy 8)

zapomnialem ze mam do czynienia z Superboy-em

w dupie mam to czy sie pies cieszy.

i niech tak zostanie

Biegnie w moja stronę bez smyczy i kagańca => sytuacja zagrożenia życia.

ocipiales Superboy-u

Ja nikogo nie atakuje, nawet nie udaję że kogoś atakuje i tego samego oczekuje w drugą stronę. Przepis to przepis.

Biegnie w Twoja strone pies masz paranoje to Twoja sprawa, dopuki cie nie zaatakuje nie jestes atakowany, przepis jest przepis

Nie wolno kraść, tak samo nie wolno spuszczać psa ze smyczy w miejscu publicznym.

Gdzie nie wolno tam nie wolno, gdzie wolno tam lepiej nie wchodz bo Cie pies polize.

Gdybym zobaczyl ze ze moj pies biegnie w Twoja strrone a Ty wyciagasz noz i sie szykujesz (juz bym go nie odwolal bo to by go w tym momencie sprowokowalo) odrazu spuscil bym drugiego psa, zaczol krzyczec psa chce mi zadzgac i dzwonil po policje i karetke, a gdybys dzgna go nozem to bym tak dlugo Cie ciagal po sadach i udowadnial ze psa sprowokowales a drugi mnie bronil przed debilem z nozem, tak zeby dlugo kazdy kto chce mol sprawdzic ze masz sprawe w sadzie

buziak
  • 0

budo_dran
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 326 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Łomża
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: atak psa - obrona
Ambull ja sie jednak nie zgodze chyba tym razem...
Jak sie ma psa, to trzeba brac poprawke na to, ze ludzie maja prawo sie bac.
Nie mozna puszczac psa luzem i krzyczec do kogos "nie ugryzie"... Czlowiek ma prawo sie wystraszyc i tyle.
A pomysl, co bys zrobil, jakby Twoj pies do niego podbiegl i z jakiejs nieznanej przyczyny faktycznie sie na niego rzucil z zebami? Powiedzialbys "przepraszam"?

Nigdy nie przyszlo mi do glowy puszczac psa luzem w miejscu publicznym, zawsze chodzily minimum na smyczy, czasem w kagancu, chociaz nie gryzly. I jeszcze jak mnie ktos mijal, to sciagalem smycz, zeby pies szedl przy nodze i ktos nie musial schodzic z chodnika, bo ja sobie z psem ide.

Raz poszedlem z kumplem i bratem na laki poszkolic psy, odludzie takie, ze nikt tam nie zaglada. Szczeniaki byly wlasnie mlode, kilkumiesieczne, ale te swoje 30-40 kg wazyly. I pech chcial, ze gosc sobie biegal akurat. Psy popedzily za nim, nie daly sie zawolac ani nic, dogonic ich tez nie moglismy... Typ dostal takiego przyspieszenia ze hej... i przeskoczyl przez calkiem szeroki strumien (wyrazy podziwu tutaj). I cale szczescie. Psy by mu na pewno nic nie zrobily, dogonilyby to moze by poszczekaly albo pomerdaly ogonem, na pewno nie ugryzly. Fakt, ze akurat znalem tego goscia (chociaz nie wiem czy mial czas poznac, ze ja to ja), ale jakby go pies dopadl i typ zrobilby mu krzywde ze strachu, to pretensje moglbym miec najwyzej do siebie i jeszcze go przepraszac, a nie skakac z morda, ze mi psa przetracil. Bo ja wiem, ze pies mu krzywdy nie zrobi, ale on ma prawo tego nie wiedziec.
Niestety ale odpowiedzialnosc w tym momencie ciazy na nas, a za takie puszczanie luzem i krzyczenie "sie pan nie boi, nie ugryzie", jak wielu ludzi prezentuje, to powinni walic mandaty dla przykladu, bo pora skonczyc z ta bezmyslnoscia. Pies to pies, nigdy nie dasz za niego 100% gwarancji, ze zachowa sie tak jak myslisz, nie mowiac juz o tym, ze przypadkowy czlowiek Twojego psa nie zna i nie moze wiedziec, czy to nie jakies wsciekle bydle pedzi na niego, wiec reaguje tak jak uzna za stosowne, nie ma co sie dziwic.

I akurat przepisy niewiele tu maja do rzeczy, bo faktycznie nie wszedzie jest obowiazek prowadzania psa na smyczy i w kagancu. Chodzi o zdrowy rozsadek. Jak jestes np z dzieckiem na spacerze i leci na niego jakies bydle, to nie bedziesz czekal do ostatniej chwili, zeby zobaczyc czy ugryzl czy nie, tylko bedziesz reagowal wczesniej, to chyba naturalne ?
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018