Jejku im dłużej was czytam tym głupsi mi się wydajecie... Przed tym jak zaczełem trenować karate trenowałem koszykówke(w dobrym warszawskim klubie), więc coś wam powiem:
1) wszystkie te programy red alert, dunki i inne są gówno warte bo owszem poprawią wam wyskok ale rozwalą kolana, i staw biodrowy(szczególnie lewy;)). Nie róbcie ich chyba że chcecie mieć rok z głowy na rehabilitacje. Według mnie prawo powinno zabraniać publikowania takich bzdur bo nie jednemu młodemu już zabrały zdrowie. Nie da się w krótkim czasie poprawić znacznie wyskoku. Jest to cięzka praca na codziennym treningu i pod okiem kumatego trenera. Jeśli chcesz poprawić sobie wyskok to zacznij od bardzo biegania i skakania na skakance. Potem(miesiąc???-> bardzo indywidualna sprawa) przejdż do bardzo lekkich obciążeń. Powtórze jeszcze raz tylko jakiś samobójca może poprawić se w 30 dni wyskok o 30 cm i nie jest to moje zdanie tylko prawda ogólna dla każdego kto miał styczność z koszykówką, czy siatkówką na wyższym poziomie(anie gra na boisku przy szkole i umie krecic pilke na malym... palcu).
2) z mojego doświadczenia wynika że karate(ćwiczenia typowe dla karate) hamują wyskok. Owszem możesz skakać często i szybko, ale już nie wysoko i daleko. Teraz mam o wiele gorsze wyniki w skokach w dal niz przed karate. Jednakże pragnąłbym zauważyć 8) że wogóle na tym nie ubolewam bo jestem coraz szybszy i wytrzymalszy...
3) Droga Green_Lady jeśli bardzo chcesz przeskakiwać nad tym kijem (nie wiem po co???) to zacznij od małych wysokości i dochodź do tego powoli, a szybkie poprawienie wyskoku wsadz między bajki i nie bądź debilem:)Ze szczerego serca Ci tego życze, pozdrawiam. p.s.Nawet nie zaczynaj tych treningów.
4) Na rękach już umiem