Systemy i sztuki walki, a ulica. Częste pytania nt ulicy.
Napisano Ponad rok temu
Jak jesteś dobry - jak dobry jest nożownik +/- szczęście = wynik.
"Mistrz miecza zginął z ręki rzemieślnika, który w decydującej chwili miał szczęście"
Napisano Ponad rok temu
"Nowicjusz walczacy z dobrym szermierzem musi miec szczescie tylko raz, fechmistrz musi miec je caly czas"
"walka z czlowiekiem ktory umie walczyc jest wymagajaca, ale nie jest trudna. najtrudniejsza jest walka z nowicjuszem, poniewaz nigdy nie wiesz co on zrobi"
tak mi sie przypomnialo
Napisano Ponad rok temu
Napisano Ponad rok temu
Napisano Ponad rok temu
Napisano Ponad rok temu
Liczmistrz - moze przeczytaj dokładnie co napisałem, a potem sie wypowiadaj - kto pisał o łapaniu noża?? Możliwe jest wypalenie facetowi nita/buta tak, że nie zdąży nawet pierdnąć. Powtarzam - MOŻLIWE, NIE ŁATWE. Przestanćie się dopierdalać dotakich rzeczy - czemu z Was nikt nie zakwestionuje moich wypowiedzi nt przewagi szybkości uderzeń nad rzutami? Czemu nikt mi nie powie jaką strategię przyjąć na kolosa pokroju Pudziana (ja już napisałem jak to widzę).
A na koniec dwa kolejne argumenty do dyskusji na temat skuteczności.
1 - Ilu przeciwników pod rząd i w jakim czasie można pokonać BJJ? Jak to jest u was na sparringach? Ile akcji podczas jednej walki kończy się nokautem (tzn. jak komuś u nas zapakujesz mawashi na łeb, to koniec akcji, i następna, jak komuś zaparkujesz łokieć na kasku, koniec akcji, następna) i ile trwają akcje od początku, do poddania? I ile musicie stracić energii, na pokonanie jednego przeciwnika? I tu jest największa wada systemów chwytanych - na ulicy możesz widzieć jednego przeciwnika, ale nie wiesz ilu przybiegnie, jak będziesz go dusił np. w parterze. Może zdąrzysz wstać. Ok. Ale ile masz jeszcze sił? A jak jest ich dwóch? Dlatego moim zdaniem, walka realna to jak najmniejsza ilość technik, przy jak najmniejszej stracie sił - czyli krótkie, dynamiczne uderzenia, a nie rzuty, siłowanie się itd.
2 - Ile chcecie być sprawnymi fizycznie? ile lat będziecie dobrymi wojownikami? Czy w wieku 50 lat będziesz dalej miał tą samą siłę i sprawność co w wieku 20, 30? Ja napiszę jak jest u nas. Twórca stylu, Kenji Tokitsu ma 56 lat. I napierdala wszystkich ostro. We Włoszech jak byłem widziałem mistrza - 50 lat, który ruszał się jak 20-latek. A jak walił lampy nie widziało się ręki, bo gostek jest niewysoki, więc ma krótkie ręce. Mistrz który uczył Tokitsu w wieku 70 lat był nie do zajebania. Tokitsu twierdzi, że w wieku 70 lat będzie miał apogeum swoich możliwości. Pewnie was to bawi. Ale z biegiem lat doskonali się coraz bardziejsię technikę, oszczędność ruchów itd. Tylko trzeba umiejętnie ćwiczyć. Zaciekawionych odsyłam do stronki Shaolin Mon. Aha! - Nie będę nic pisał o energii wewnętrznej i jej wykorzystaniu w walce, bo mało kto by to tu zrozumiał i poleciało by na mnie mięso, że bajek się naoglądałem itd. Zacznijcie może komentować moje wypowiedzi na temat esencji walki, a nie czepiajcie się szczegółów.
PS - sory za nadmiar przekleństw, ale przed chwilą przez jedną głupią pizdę przefrunąłem przez kierownice rowera. Gdyby nie pad, to bym już nic nie napisał na tym forum, a tak tylko rozjebany telefon i stłuczona ręka. Na której sekcji nie uczą padów? :twisted:
Napisano Ponad rok temu
Badger, a mozna spytac, jak dlugo Ty cwiczysz to swoje super-karate?
Napisano Ponad rok temu
w stolicy latwo nas znalezc:)
Napisano Ponad rok temu
Jak nie jesteś to stosuj wymienioną już w tym poście technikę "jeden cios-KO".
Napisano Ponad rok temu
Idziemy dalej, dobry chwytacz wejdzie ci w nogi zanim ty ktorakolwiek podniesiesz zeby kopnac. A nawet jak go sprobojesz kopnac - trafisz go powiedzmy udem w bark z odleglosci 10cm - doprawdy zabojcze uderzenie...
Pozdrawiam
ps. Shaft - teraz mozemy juz uciekac za granice w nadziei ze tam nas nie znajdzie
Napisano Ponad rok temu
Napisano Ponad rok temu
Ja serio jestem ciekawy...
U mnie w sekcji - fakt, ze lat temu ...duzonascie - ludzie przestali snuc opowiesci dziwnej tresci o rekach i nogach, ktore uderzaja tak szybko, ze ich nie widac, 70-letnich mistrzach-nie-do-zajebania i tym podobnych bajkach prezcietnie po jakichs dwoch latach treningu.
Ci bardziej podatni na bajki - i na ogol mniej uzdolnieni ruchowo - po trzech, czy czterech.
Chociaz fakt, ze zostalo kilku, co mimo prawie czterdziestki na karku dalej wierza w piecsetletnich yoginow, powalanie energia na odleglosc bez dotykania, czy smiertelne kopy w jaja ktore trafia i powala kazdego byka - ale im juz nic nie pomoze, a zreszta od poczatku robili wrazenie beznadziejnych przypadkow...
Napisano Ponad rok temu
Mradu - normalnie, chyba za dużo dostałeś po głowie. Poczytaj może wszystkie moje wypowiedzi. Czy ja gdzieś napisałem, że mawashi to podstawa ataku, albo że kopię je jako pierwsze? Napisałem, że jak dochodzi na łeb to nokautuje, nic więcej. A to, że przedtem trzeba najpierw oszołomić przeciwnika np. nitem w ryj, myśałem że jest oczywiste. Ale zawsze znajdzie się jakiś kretyn, który znajdzie dziurę w całym. No nic. Myślałem, że jest oczywiste, że wysokie kopnięcia są technikami wykańczającymi i że praktycznie nie stosuje się ich na ulicy. Co do tematu - jeden cios=KO. Nie wiem, może po sterydach jest inaczej, jak ktoś nie potrafi zrozumieć prostej wypowiedzi, to może jest w jakiś sposób odporny na ciosy. Ja osobiście, gdybym dostał porządnego strzała centralnie w nos, to bym się zalał krwią. Gdybym dostał mocno w skroń, to pewnie skończyłbym w kostnicy. Już po pierwszym uderzeniu, ale gdzie mi tam do madafaków z BJJ, którzy walcząc przyjmują dziesiatki ciosów na twarz, zanim założą duszenie, rzut...
I jescze Rybak - widzieć uderzenie, to znaczy wiedzieć kiedy wychodzi i móc zareagować. No ale jak się napierdala cepy, to się nie dziwie, że trudno ich nie dojrzeć. Co do kopnięć - chodziło mi o Ura-mawashi kopane z wykrocznej. Jeżeli jesteś w zasięgu rąk przeciwnika, dostajesz na gardę cios i zaraz potem kopnięcie, to możesz go nie zauważyć. Co do mistrzów nie-do-zajebania - Tokitsu skroił niejednego mistrza np. Shotokanu itd. Pojedyńczymi technikami. Z resztą - nie ma ludzi nie do zajebania, to była metafora, ale dla niektórych to za trudne do zrozumienia. Inaczej - który z was ma mistrza 56-letniego, któremu nikt z uczniów nie dorasta do pięt?
Napisano Ponad rok temu
Może ci uczniowie jacyś ciency... (Info dla Badgera-to jest żart)
56 lat to wcale nie tak dużo ,słyszałeś o takiej postaci jak Taika Seiyu Oyata (twórca Ryu-Te)?
Napisano Ponad rok temu
Tez uwazam ze zadawanie ciosów jest lepsze niz chwytanie. Mozesz zareagowac na innych napastników i nie traciz tyle energi.
Nie wiem dlaczego sie tak upieracie na tym ciosie KO Czy nikt z was nie dostal jeszcze prosto w nos (i to wcale nie musi byc super silnie zeby stracic orientacje) Nie chce nawet gadac o uderzeniach w gardlo, szczeke itp. (i to tylko piescia na dystansie lokcia to sa to uderzenia prawie smiertelne)
Male problemy mam tutaj z kopnieciami! Osobiscie uwazam ze jedyne skuteczne kopniecia sa do pasa. Poniewaz sa 1. niewidoczne, 2. niemeczace, 3 bardzo bolesne (zlamane kolano, czy te wasze wspomniane jaja :wink: ) Kazde kopniecie powyzej pasa jest (dla dobrego wojownika) widoczne, latwiejsze do obrony i nie tak silne w udezeniu (powiedzialbym okolo 20% skutecznosci)
Pytanie dla wszystkich lapaczy: Jak chcecie wykonac dzwignie kiedy ja osobiscie znam tylko jedna z któryj nie wyjdziesz (chwyt policyjna). Na mnie zadnej innen dzwigni nie zrobisz (kwestia treningu)
Napisano Ponad rok temu
Pytanie do uderzaczy:Jak chcecie mnie uderzyć skoro nikt mnie nigdy nie trafił(kwestia treningu) :roll:
ps.Widzisz jakiś sens w tego typu pytaniach?
Napisano Ponad rok temu
Pytanie dla wszystkich lapaczy: Jak chcecie wykonac dzwignie kiedy ja osobiscie znam tylko jedna z któryj nie wyjdziesz (chwyt policyjna). Na mnie zadnej innen dzwigni nie zrobisz (kwestia treningu)
8O
:roll:
Idź poćwiczyć z chwytaczami.
Swoją drogą chciałbym zobaczyć, jak oswobadzasz się z latającej balachy
Pozdrawiam,
AdamD
Napisano Ponad rok temu
Pytanie do uderzaczy:Jak chcecie mnie uderzyć skoro nikt mnie nigdy nie trafił(kwestia treningu) :roll:
ps.Widzisz jakiś sens w tego typu pytaniach?[/quote]
OK sorry. nie tak chcialem
Napisano Ponad rok temu
E, men sam przeczytaj...Liczmistrz - moze przeczytaj dokładnie co napisałem, a potem sie wypowiadaj - kto pisał o łapaniu noża?? Możliwe jest wypalenie facetowi nita/buta tak, że nie zdąży nawet pierdnąć. Powtarzam - MOŻLIWE, NIE ŁATWE.
Ja nie wiem co Ci z tym lapaniem noza naszlo...
Ja tak na pewno nie pisalem.
Bo przechwytywanie, taak, to co innego juz.
Ja tez widzialem na filmach jak sie kopalo goscia w reke i noz mo z niej wylatywal. No tak ale to filmy. A ja nie chce miec noza wbitego w noge po rekojesc.
Napisano Ponad rok temu
Pana prawa grawitacji sie nie imaja.
ale chwytacze maja pewien dar ze potrafia sciagnac na ziemie, zbyt wysoko latajacych.
a ty latasz za wysoko
Użytkownicy przeglądający ten temat: 4
0 użytkowników, 4 gości, 0 anonimowych
10 następnych tematów
-
streetboxing
- Ponad rok temu
-
Opis zdażenia
- Ponad rok temu
-
O przemocy na ulicy w "Rozmowach w Toku"
- Ponad rok temu
-
Policja...
- Ponad rok temu
-
Delikatne, łagodne kobiety ?! Na Discovery
- Ponad rok temu
-
Doskonałe teksty nt ulicy...
- Ponad rok temu
-
Dylemat - kazdy znajdzie cos dla siebie
- Ponad rok temu
-
Jak???
- Ponad rok temu
-
Bandyta nie jest niepokonany
- Ponad rok temu
-
codzianna ulica.
- Ponad rok temu