Najwieksza bolaczka aikido
Napisano Ponad rok temu
tylko jesli maryna cwiczy aikido.... bo zamkna temat
Napisano Ponad rok temu
popieram szefa - wykopsałbym pracownnika co ircuje , piesze na grupy dyskusyjne itd.. praca to praca. szlus.
Dobrze Aiki, że nie masz namiarów na mojego szefa albo nie jesteś moim szefem...
Napisano Ponad rok temu
Napisano Ponad rok temu
trochę dziwne jest to co mówisz- nauka sprawnego atakowania zależy od dwóch rzeczy, tego jak to przedstawia trener i od tego ile wysiłku wkładasz by się tego nauczyć. Jeśli nie będziesz robił nic tylko słuzył jako mięcho do rzucania dla innych to na pewno nie nauczysz się atakować i całe te treningi są wtedy psu na budę.
Problemem iakidoków ( nie aikido ) jest skłonność do gadulstwa
Widzisz Marcinie, ja się z Tobą zgodzę jezeli chodzi o te zależności przy nauce ataku, ale nie mogę się zgodzić z opinią cytuję:
"Jeśli nie będziesz robił nic tylko słuzył jako mięcho do rzucania dla innych to na pewno nie nauczysz się atakować i całe te treningi są wtedy psu na budę" (koniec cytatu). Nawet jeśli nie służysz tylko jako "mięso armatnie", to i tak się nie nauczysz atakować, jeżeli będziesz to robić tak jak się przyjęło w gronie Aikidoków, tzn. w atmosferze wzajemnego poszanowania, itp, itd., wiem, że można ćwiczyć ataki ze sobą trochę dynamiczniej, ostrzej itd., ale chyba przyznasz rację, że atak Aikodoka, nie zawsze (nawet dobrego) zrobi wrażenie na przeciwniku, w porównaniu ze sztukami walki, gdzie ataki są codziennym zajęciem na treningach (co najmniej połowa treningu)!!!
Aikido z założenia jest łagodne, bloki (jeżeli można wogóle o nich mówić), są łagodne, miękkie, tak samo zejścia, itd.
Natomiast np. w karate bloki są w większości twarde i krótkie a przez to mocne i szybkie!!! (i wtedy robią wrażenie, gdy partner dostaje pod żebra i nagle zapiera mu dech w piersi, nawet jeśli ćwiczy latami).
Napisano Ponad rok temu
gregorm.. daj se spokoj.. masz nikle pojecie o aikido- z tego co widze to z opowiesci barowych :-) lagodnie ci to mowie jak lagodne jest aikido..
Napisano Ponad rok temu
Jak powiada Sensei Yoshiharu Hosoda cyt." Każda konfrontacja jest konfrontacją dwóch osób, a nie dwóch sztuk walki."
Napisano Ponad rok temu
Napisano Ponad rok temu
Może zamiast cudzych myśli wystarczy zdrowy rozsądek ?z tego widac ,ze Hosoda musial czytac Klauseiwtza ;-) )))
Napisano Ponad rok temu
Napisano Ponad rok temu
Boosze,, nastepny.. ..
gregorm.. daj se spokoj.. masz nikle pojecie o aikido- z tego co widze to z opowiesci barowych :-) lagodnie ci to mowie jak lagodne jest aikido..
Z całym szacunkiem AIKI, moja przygoda z AIKIDO zaczęłą się w 1991 roku, więc dosyć dawno, lecz nie ćwiczyłem przez ten cały czas do dnia dzisiejszego. Jednak nie należę do osób, które mają kompleksy na tym punkcie i mówią "gdybym tylko ćwiczył przez te 12 lat miałbym 3, 4 a może 5 DAN!!! I po co? (Spotkałem wiele takich osó.
Nie mam zamiaru przekonywać Ciebie, że ćwiczyłem dość długo,
długo tzn. ile? Ćwiczyć trzeba przez całe życie, tak samo jak w przysłowiu:
"Człowiek uczy cię całe życie a i tak umiera głupi".
Nigdy nie przystępowałem do egzaminów, bo mnie to nie interesowało i nie uważam to za błąd, każdy wybiera własną drogę i styl ćwiczenia oraz życia.
Wszystko co opisałem było moim prywatnym zdaniem, a nie tym co ktoś mi powiedział, opisałem to z "autopsji" (czyli na podstawie własnych doświadczeń {na macie} - jakby ktoś nie wiedział), a nie z opowieści barowych, a jeżeli ktoś z Was odebrał moją wypowiedź jako wypowiedź w stylu "a karate i tak jest lepsze", to albo nie czytał jej uważnie, albo sam ma jakieś nieuzasadnione kompleksy pod adresem AIKIDO.
Poza tym zdarza się, że spory między użytkownikami FORUM wynikają ze złej interpretacji tekstu, ale to już inna historia.
Napisano Ponad rok temu
ja się wcale nie gniewam, serce ma dwie połowy, jedną połową jestem Aikidoką, a drugą karateką 8) - ale tak wogóle to całe moje serce należy do mojej ukochanej żony tak to już jest w życiu, ale łagodność i życzliwość zostaje (powinna, a przynajmniej tak mi się wydaje), obecnie na treningach, mam dwóch mistrzów, jeden uczy czystego Shotokanu, a drugi uczy Shotokanu, Aikido oraz elementy Judo (ale Judo mnie osobiście nie pasuje). Najbardziej podoba mi się połączenie Aikido i Shotokanu podczas wykonywania technik, to tak jak w tańcu.
Partnerka piękna i delikatna , a partner prosty i silny :-) . Wszystko ma swoje zalety - trzeba je tylko chcieć znaleźć dla siebie :wink:
Pozdrawiam wszystkich AIKIDOKÓW.
Napisano Ponad rok temu
No i miło słyszeć, kiedy ktoś tak ładnie mówi o swojej żonie... :wink:
Napisano Ponad rok temu
Moze pmasz by zapytal senseia co sadzi o Arikawa sensei? :wink: Zanim zaczal cwiczyc aikido , ten ciekawy koles chodzil od dojo do dojo i wyzywal na pojedynek chefa dojo. Dopiero jak trafil na Dziadka i dostal w dupe, to zostal jego uczniem. Arikawa sensei zawsze cwiczyl blisko drzwi i jak sie pojawial jakis absztyfikant co rzucal challenge, on sie z przyjemnoscia takim gosciem zajmowal.
Ta historyjka pokazuje przyklad jak za czasow Dziadka ksztaltowaly sie stosunki miedzy cwiczacymi w dojo i dlaczego maja oni takiego ducha "wojennego". Nie ma to nic wspolnego ze wspolczesna atmosfera w przecietnym dojo aikido, jak myslicie?
W biografiach Dziadka, m.in tej zamieszczonej na stronie [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] , pisze się, że wieloktrotnie przyjmował wyzwania konfrontacji. Czy Waszym zdaniem to źle, że dokonywał konfrontacji swoich umiejętności walki, które później skodyfikował i przekazał nam jako aikido, z innymi osobami reprezentującymi odmiene podejścia do umiejętności walki wręcz?
Przecież sztuka, którą tworzył i doskonalił latami była w Jego wykonaniu niezwykle skuteczna. Czy nie powinna być też taką dziś? Czy pozbawianie jej, a przynajmniej nie nadawanie jej (tj. skuteczności) należytego znaczenia nie jest podcinaniem jednego z podstawowych filarów aikido? I być może nie musi się to przejawiać w skutecznym inicjowaniu walki, bo przecież skuteczna obrona równie dobrze może służyć jej "wygraniu".
Przecież, jak sądzę, na początku drogi Dziadka jego motywacją była chęć doskonalenia się w skutecznej sztuce (a może lepiej: umiejętności) walki. To pewnie dlatego zmieniał dojo i wybierał nauczycieli, którzy okazywali się lepsi (właśnie w kategoriach skuteczności) od poprzednich. Tak więc najpierw było jajko, które biegało i tu, i tam, i stawało do niezliczonej ilości pojedynków.
A swoją drogą ciekaw jestem czy macie jakieś doświadczenia, choćby tylko z pozycji widza, wyniesione z takich współczesnych konfronatacji "doświadczonego, długoletniego wyznawcy" aikido z przedstawicielami innych sztuk walki.
I dopiero w drugiej połowie swych dni jego droga zaczynała się stawać (jak pisze Szczepan) "Do". Dopiero wówczas, po licznych doświadczeniach - nazwijmy to po imieniu - "bijatyk", że nie wspomnę o doświadczeniach prawdziwej wojny, zaczął wprowadzać do swojego "systemu walki" elementy "duchowości" (jakże często uzpełniane o techniki, o których już dziś nie chcemy pamiętać jak choćby Kuki Shinto).
A swoją drogą zamiłowanie Dziadka do "zabawy" w nieustanne nękanie swoich uczniów nagłymi, niespodziewanymi atakami wcale nie miało służyć zaspokajaniu jego zamiłowań sadomasochistycznych lecz czemuś zupełnie innemu, ale to już zupełnie inna bajka i pewnie do analizowania jedynie przez tych, ktorzy mimo wszystko dostrzegają jakieś pierwiastki "duchowości" w aikido nawet jeśli graniczą z Mayą.
Jeśli zatem obedrzeć, jak chce wielu, aikido z "duchowości" (czy może łagodniej: z rozwoju wewnętrzego) i jeśli pozbawić je celu artykułowanego jako "skuteczność w konfrontacji fizycznej" to co zostaje? Współczesny, wielkomiejski fitnes?
Tak, jestem w tym miejscu gotów na słowa bardzo ostrej krytyki - o ile tylko będzie rzeczowa i konstruktywna mam nadzieję, że pozwoli mi lepiej zrozumieć współczesne aikido.
Bo przecież każda z technik miała Dziadkowi do czegoś służyć, w jakimś celu ją poprawiał, ulepszał, doskonalił. I skoro tym celem we współczesnym aikido ma nie być "skuteczność konfrontacji", a tym bardziej rozwój "wewnętrzny" to co wg. Was było celem motywującym Dziadka do działania, do wytężonej pracy? Co chciał Wam, współczesnym przekazać? Czego chciał Was nauczyć? Na czym Mu zależało w ostatnich dniach życia?
A co jest celem współczesnego, żyjącego w miarę bezpiecznym cywilizowanym świecie, wielkomiejskiego aikidoki?
Pozdrawiam i wszystkiego dobrego
A.
p.s.
I jak już jestem przy głosie to jeszcze tylko jedna wielka prośba. Podobno istnieją nagrania wideo, na których widać Dziadka "rzucającego" swych "sparing partnerów" w "nadludzki", metafizyczny sposób. Podobno to ewidentna bzdura i jak to ktoś tu kiedyś napisał "marketingowe tricki", ale bardzo chętnie zapoznał bym się z takimi nagraniami. Będę zatem wdzięczny za wszelkie informacje i sugestie w tym zakresie.
Napisano Ponad rok temu
Bo uczył się bić, był skuteczny, a w legendarnych pojedynkach uzywał na bank wszystkich zdobytych umiejętności. Czyli jak była potrzeba to robił kuku. Jak ktos mówi mi ze nie moge wsadzic kolana w krocze, czy łokciem nosa złamać "bo to nie aikido" to mi sie coś robi...Przecież, jak sądzę, na początku drogi Dziadka jego motywacją była chęć doskonalenia się w skutecznej sztuce (a może lepiej: umiejętności) walki. To pewnie dlatego zmieniał dojo i wybierał nauczycieli, którzy okazywali się lepsi (właśnie w kategoriach skuteczności) od poprzednich. Tak więc najpierw było jajko, które biegało i tu, i tam, i stawało do niezliczonej ilości pojedynków.
Że nie uczył uderzeń, bo to jest rzecz OCZYWISTA, ze jak chcesz się "umić bić" to musisz potrafic szybko i skutecznie uderzyć. Cały ten światek sztuk walki to potrafił, nie było po co uczyć. Nawet teraz, jeśli ktoś ma dusze fajtera, to moze ćwiczyc aikido, a jedynki wybic bedzie umiał swoją drogą, bo brak ten nadrobi jakoś.
W pewnym momencie człowiek się starzeje i musi mierzyć siły na zamiary. Nie można całe życie "się sprawdzać" w walce, bo bedą młodsi, szybsi, wytrzymalsi i silniejsi, którzy 50 letniego dziadka przekopią.I dopiero w drugiej połowie swych dni jego droga zaczynała się stawać (jak pisze Szczepan) "Do". Dopiero wówczas, po licznych doświadczeniach - nazwijmy to po imieniu - "bijatyk", że nie wspomnę o doświadczeniach prawdziwej wojny, zaczął wprowadzać do swojego "systemu walki" elementy "duchowości" (jakże często uzpełniane o techniki, o których już dziś nie chcemy pamiętać jak choćby Kuki Shinto).
Jasne, współczesne aikido to wielkomiejski fitness. 90% osób traktuje to jak zabawę i gimnastykę, i są to osoby które na prawdziwej, twardej sztuce walki zwyczajnie by wymiękły. Choćby odsetek kobiet jaki ćwiczy aikido. Zresztą to dotyczy wiekszości sztuk, stały się "delikatne", bo u nas nie przejdzie jeśli sensei spierze kogoś na teningu. Najpierw miałby proces, a potem zwinąłby interes. SW stały sie tak popularne, bo są rozrywką dla rozochoconej gawiedzi, na filmach hodowanej.Jeśli zatem obedrzeć, jak chce wielu, aikido z "duchowości" (czy może łagodniej: z rozwoju wewnętrzego) i jeśli pozbawić je celu artykułowanego jako "skuteczność w konfrontacji fizycznej" to co zostaje? Współczesny, wielkomiejski fitnes?
Tak, jestem w tym miejscu gotów na słowa bardzo ostrej krytyki - o ile tylko będzie rzeczowa i konstruktywna mam nadzieję, że pozwoli mi lepiej zrozumieć współczesne aikido.
Jak każdemu, żeby pożyć jeszcze trochę Ciekawe pytanie, ale nie znajdziemy na nie odpowiedzi. A robienie z Dziadka jakiegoś przyszłościowo myślącego humanisty, to paranoja.Bo przecież każda z technik miała Dziadkowi do czegoś służyć, w jakimś celu ją poprawiał, ulepszał, doskonalił. I skoro tym celem we współczesnym aikido ma nie być "skuteczność konfrontacji", a tym bardziej rozwój "wewnętrzny" to co wg. Was było celem motywującym Dziadka do działania, do wytężonej pracy? Co chciał Wam, współczesnym przekazać? Czego chciał Was nauczyć? Na czym Mu zależało w ostatnich dniach życia?
Rozrywka, sprawność, zdrowie, wysportowana sylwetka, spotkanie nowych ludzi, tak jak dla większości uprawiających amatorsko sporty.A co jest celem współczesnego, żyjącego w miarę bezpiecznym cywilizowanym świecie, wielkomiejskiego aikidoki?
Napisano Ponad rok temu
serce ma dwie połowy
O cholera!
Moje ma trzy (Aikido, WC i Judo)... Co ja zrobie? Może da się jeszcze operować?
Napisano Ponad rok temu
Bo uczył się bić, był skuteczny, a w legendarnych pojedynkach uzywał na bank wszystkich zdobytych umiejętności. Czyli jak była potrzeba to robił kuku. Jak ktos mówi mi ze nie moge wsadzic kolana w krocze, czy łokciem nosa złamać "bo to nie aikido" to mi sie coś robi...
1. Nie słyszałem, żeby w którymś ze sławnych pojedynków zrobił komuś "kuku" o jakim piszesz.
2. Oczywiście, ze możesz robić wszystko co chcesz, ale musisz zwrócić uwagę na to że nawet potraktowanie grupy napastników serią z kałacha byłoby według twojej logiki techniką Aikido. A to juz "mała" nadinterpretacja.
Napisano Ponad rok temu
[Moze pmasz by zapytal senseia co sadzi o Arikawa sensei? :wink: Zanim zaczal cwiczyc aikido , ten ciekawy koles chodzil od dojo do dojo i wyzywal na pojedynek chefa dojo. Dopiero jak trafil na Dziadka i dostal w dupe, to zostal jego uczniem. Arikawa sensei zawsze cwiczyl blisko drzwi i jak sie pojawial jakis absztyfikant co rzucal challenge, on sie z przyjemnoscia takim gosciem zajmowal.
Ta historyjka pokazuje przyklad jak za czasow Dziadka ksztaltowaly sie stosunki miedzy cwiczacymi w dojo i dlaczego maja oni takiego ducha "wojennego". Nie ma to nic wspolnego ze wspolczesna atmosfera w przecietnym dojo aikido, jak myslicie?
Naprawdę myślisz, że to tylko kwestia atmosfery? Może po prostu braku kogoś o kwalifikacjach wystarczających, by zająć się nieproszonymi gośćmi?
Napisano Ponad rok temu
Atmosfere w dojo ksztaltuje glownie szef instruktor, ale rowniez cwiczacy. Jesli celem cwiczenia cwiczacych jest klub socjalny, to nikt nie zrobi z nich wojownikow. Jesli zas ktos przychodzi cwiczyc SW to dobry instruktor moze mu w tym pomoc. I wtedy nabedzie odpowiednie kwalifikacje.Naprawdę myślisz, że to tylko kwestia atmosfery? Może po prostu braku kogoś o kwalifikacjach wystarczających, by zająć się nieproszonymi gośćmi?
Napisano Ponad rok temu
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych
10 następnych tematów
-
Is it hurts???(czyli czy to boli???)
- Ponad rok temu
-
nasi mają szanse na nagrode....
- Ponad rok temu
-
oj Stefek , Stefek...
- Ponad rok temu
-
Nagensy,czyli rzutensy.
- Ponad rok temu
-
dla maniakow
- Ponad rok temu
-
aikido a zdrowie
- Ponad rok temu
-
Co doradzacie?
- Ponad rok temu
-
Czy Aikido to filozofia życia?
- Ponad rok temu
-
list Koichi Tohei
- Ponad rok temu
-
Żegnam Was, już czas ......
- Ponad rok temu