nie chodzi o dziurawienie ubrania napastnika, tylko o pokaleczenie mu twarzy kluczami. Klucze się do tego świetnie nadają, tyle, ze jak pisze Mick, rana zadaje ból, ale może nie mieć mocy powstrzymania napastnika. Z tego wzgledu Mick dąży do nokautu- nieprzytomny napastnik nie zrobi ci krzywdy

Po pierwsze, zazwyczaj nosi się pęk kluczy. Gdy trzymasz w dłoni pęk kluczy z których kilka wystaje między palcami, nie uderzysz tak silnie jak pięścią, gdyż klucze wbiją ci się w dłoń i by do tego nie dopuścić podświadomie osłabisz siłę ciosu.
Po drugie, w momencie uderzenia klucze często ześlizguja sie albo przekrzywiają się, ściskając palce itp. Nie masz bezpośredniego przełożenia siły pod katem prostym do powierzchni. Zrób zresztą eksperyment- weź stara książke telefoniczną (albo, jesli ci nie szkoda, łapę trenerską) i uderz z całej siły pięścią, a potem pięścią z kluczami i porównaj siłę ciosu.
Opisywane przez ciebie układanie kluczy w kieszeni nie wydaje się być dobrym rozwiązaniem taktycznym. Jeśli w trudnej sytuacji wyciąniesz tak przygotowaną pięść z kluczami, możesz nastraszyć słabszych psychicznie napastników, ale pozbawiasz się możliwości wykonania niespodziewanego ataku z wyprzedzenia. Trudno będzie uśpić czujność napastnika, gdy z dłoni sterczą ci przygotowane do ciosu klucze

W dalszym ciągu noszę w kieszeni duży metalowy długopis, ale pod wpływem artykułu Micka pojawiły się we mnie wątpliwości co do jego użyteczności w samoobronie. Gaz który mam przy kluczach wydaje się pewniejszym rozwiązaniem, zwłaszcza, ze działa na odległość.
Innym ciekawym rozwiązaniem jest proponowana przez Jima Glovera latarka. Można nią na chwilę oślepić napastnika, można użyć jak kubatonu. Grover stosuje Surefire E1 executive [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
Pozdrawiam, Thufir