Skocz do zawartości


Zdjęcie

Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
105 odpowiedzi w tym temacie

budo_apas
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 731 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sorrell, Ballyhea an Rath

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy

Mogłbys napisac o Nim cos wiecej?


Spróbuję, ale nie jest tego wiele. W Spodku byłem wtedy służbowo a spotkanie z Oyamą było dla mnie interesujące o tyle, że... interesuję się Japonią i Wschodem, choć jako aikidoka nie podchodziłem do tego zbyt emocjonalnie... To był miły, uśmiechnięty człowiek, choć - mimo, że jadąc do Katowic nic nie wiedziałem o jego chorobie - było widać, że coś paskudnego go zżera... Szczerze mówiąc miałem wrażenie, że wszystkim, co tam się działo dyrygowało otoczenie Oyamy, on zaś sam był zadowolony z entuzjazmu tłumu... Ten człowiek zbudował organizację w której cieszył się olbrzymim szacunkiem i widać było, że go to raduje...
Zapytałem go, czy karate może zmienić świat na lepsze. Odpowiedział, że świata nie, ale ludzi, którzy uprawiają krate może i powinno zmieniać. A wtedy i świat będzie lepszy... Niestety, jak czytam Wasze forum to dochodzę do wniosku, że po jego smierci ta prawda gdzieś się zapodziała, a ważne stały się kwestie marketingu i znaku firmowego... Ale to choroba naszych czasów :(

Co masz namysli mowiac o karykaturalnym kulcie?


Mam już swoje lata i dane mi było spotkać kilka osób "z pierwszych stron gazet", więc mogę sobie pozwolić na luksus nieemocjonalnego oceniania ludzi i sytuacji, w jakich ich poznaję... Oyama uratował dziecko, zabijając byka, pokonał 100 przeciwników cięgiem, medytował w jaskini... Nie twierdzę, że to nie jest prawda, ale - wierz mi, znam się na budowaniu wizerunku - jest to pewnie prawda z dodatkami, coś się przemilcza, coś dodaje do faktów i tak powstaje kult... Żeby było jasne - nie dotyczy to tylko Oyamy, ale nagminne przedstawianie go jako "ostatniego samuraja" to nadużycie - jeśli znasz choć trochę historię Japonii i tamtejszą kulturę, to na to miano zasługuje Takeda, Kano czy Ueshiba, którzy osiągnęli mistrzostwo w sztukach walk rozwijanych i stosowanych w kaście samurajów, ocalili je i przenieśli do współczesnego świata... Ja dodaję do tego jeszcze starego Funakoshiego, choć samurajowie nigdy nie praktykowali okinawskiego karate, ale on je "zjaponizował" i zachował dla potomności... A kult Oyamy - pewnie w młodości, gdy musiał walczyć o swą pozycję trochę go sam "nakręcał", a potem zajęli się tym już jego współpracownicy. BTW o naszym aikidockim Dzaidku Ueshibie też słyszałem niestworzone historiw, więc to nie tylko karatecka przypadłość :)
  • 0

budo_karateka1
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2994 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
APAS - widze,że mocno nie jestes w temacie- Oyama zabił pierwszego byka w obronie dziecka ,a stało się to przypadkiem , kirdy grozby byk uwalnił sie i zaczął wściekle atakować ludzi w małej wiosce .Tak się akurat stało ,że tędy przechodził Oyama itd..............................

Co do wizyty Oyamy w Polsce to było to wspaniałe wydarzeni, szkoda tylko,że szef POlskiej Organizacji Kyokushin zbakatelizował to do tegostopnia ,że nawet media ogólnopolskie o tym wydarzeniu nie wiedziały.Izolacja przez ochraniarzy Oyamy od ludzi trenujacych nawet instruktorów sięgnęła granic głupoty. :( Własnie wtedy udało się zgromadzić na widowni spotka ponad 8.000 trenujących kyokushin ale wtedy było tylko jedno kyokushin :!:
  • 0

budo_apas
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 731 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sorrell, Ballyhea an Rath

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
No przecież pisałem, że nie wiem jak było, jednak historia wydaje mi się naciągana nieco. Na studiach uczono mnie, że aby zdarzenie było powszechnie uznane za prawdziwe, trzeba je udokumentować - wystarczy data, nazwa wioski itp. Ludzie tam mieszkający na pewno w tradycji ustnego przekazu zachowali pamięć o tak niezwykłym wydarzeniu, bo im dziadek czy ojciec opowiadali.
Gdyby to było forum poświęcone historii albo dokumentalistyce, przytoczyłbym Ci kilka opowieści jak to legendy w które nikt nie wierzył że mogły być prawdziwe okazały się takimi (vide Schliemann i jego poszukiwania Troi homeryckiej) i jak sprawdzone i potwierdzane przez świadków oraz dokumenty wersje zdarzeń okazywały się manipulacją (vide przebieg bitwy na Łuku Kurskim albo okoliczności smeirci Lenina). A wszystko to dzięki rzetelnym badaniom niezależnych historyków. Zanim nie zobaczę tak udokumentowanych przekazów nie uwierzę w taki przebieg pierwszego spotkania Oyamy z bykiem, tak samo jak nie wierzę, że Ueshiba podczas walk w Mandżurii widział z wyprzedzeniem nadlatujące kule snajperów, choć jestem przekonany, że miał niezwykłe zdolności...
A jak rodzą się legendy...

Co do wizyty Oyamy w Polsce to było to wspaniałe wydarzeni, szkoda tylko,że szef POlskiej Organizacji Kyokushin zbakatelizował to do tegostopnia ,że nawet media ogólnopolskie o tym wydarzeniu nie wiedziały

Widzisz, nie wiem skąd masz takie informacje. Media ogólnopolskie wiedziały o imprezie i były na niej obecne. Tylko, że relacje z wizyty zajęły w serwisach znacznie mniej miejsca, niz zdaniem ludzi z KK powinny. Ja sam w Spodku reprezentowałem owe media i powiem Ci, że trywialna prawda jest taka, iż wizyta gościa, który wiele znaczy dla kilkunastu tysięcy ludzi a całkowicie nie interesuje pozostałych kilkunastu milionów czytelników czy widzów, na takie właśnie wzmianki zasługuje... Jak do polski przyjechał facet, który chwilę potem został Doshu Aikikai to moje środowiska też było podniecone, a gazety napisały kilka zdań a i to lokalne... Tak to już jest. Jako dziennikarz powiem ci, że im więcej o Oyamie, Ueshibie czy innym Kowalski krąży niesamowitych i niesprawdzalnych historii (jak ta o byku i dziecku), tym ostrożniej my (pismaki) do tego podchodzimy. Ty wierzysz w to, my nie musimy. Dla nas najważniejsza jest wiarygodność, więc ja nie napiszę w tekście czegoś, czego nie jestem absolutnie pewny...
I to tyle. Powtarzam, nie mówię, że "bycze" historie Oyamy nie miały miejsca. Wątpię tylko, czy miały taki przebieg...

Pozdrawiam[/b]
  • 0

budo_karateka1
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2994 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
Zaskakuja mnie twoje stwierdzenia. Pozwolę sobie zauważyć,że wszędzie tam ,gdzie był Oyama poaza naszym krajem był przyjmowany jak głowa państwa i odznaczany najwyższymi medalami tych krajów. We władzach jego IKO zasiadali królowie i książęta jak i równiez premiezry rządów.

Wiem dokonale jak przebiegała wizyta Oyamy w Polsce i więcej poświęcało sie ludzią wcale nie znanym niż jemu. Te kilka tysięcy trenujących to była namiastka ludzi , którzy zajmują się KK w naszym Kraju.

Nie mam żalu o to do nikogo ale jak widzę,że podczas drugorzędnych imprez sportowych SW na trybunie zasiada jakis znaczący polityk czy przedstawciel rządu, prezydenta to mnie szlak trafia dlaczego shihan D nie nagłośnił wtedy tej imprezy , gdzie poza panem Religą nikogo znanego tam nie było nie wspominając o czytaniu listu od Prezydenta prze jakiegoś łosia , który miał problemy z jego odczytaniem-osu
  • 0

budo_apas
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 731 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sorrell, Ballyhea an Rath

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy

Zaskakuja mnie twoje stwierdzenia. Pozwolę sobie zauważyć,że wszędzie tam ,gdzie był Oyama poaza naszym krajem był przyjmowany jak głowa państwa i odznaczany najwyższymi medalami tych krajów. We władzach jego IKO zasiadali królowie i książęta jak i równiez premiezry rządów.


Wiesz, w 1993 roku w Polsce były jeszcze nieco inne media niz dzisiaj, dobór informacji i sposób jej prezentacji był inny niż dzisiaj, nie było tylu kolorowych pism, tabloidów czy stacji telewizyjnych - jak choćby specjalizujących się w sporcie. Dziś taka impreza dla Polsat Sport czy Canal+ byłaby gradką, wtedy dla TVP - nie. Inaczej też politycy zabiegali o względy spoleczeństwa, wiele mówiło się o sektach a wież mi, że jak jakiś doradca powiedział ministrowi "szefie, ten Oyama to nie katolik" to pan minister wymiękł... Co do "zasiadania" różnych ważnych postaci to mam również podejście dość ostrożne, bo wiem, że czasem "zasiadający" nie do końca wie, w czym bierze udział. Morzesz nie wierzyć, ale widziałem to wielokrotnie (vide przemówienie amerykańskiego wiceprezydenta, który w Warszawie zaczął od słów "cieszę się, że znowu jestem w Moskwie"... To nie było przejęzyczenie, on naprawdę nie wiedział, gdzie jest :) ) Podobnie jest z medalami i odznaczeniami. Pojedź kiedyś do Częstochowy i obejrzyj skarbiec na Jasnej Górze - ila tam orderów i tak zwanych "garniturów orderowych", jakie Wałęsa będąc prezydentem dostał i potem klasztorowi przekazał... Toż to robota taśmowa, więc może to i lepiej, że Oyama cieszył się podziwem tłumów zamiast odbierać kawałek polakierowanej blachy od gościa, który by nawet nie wiedział z kim ma do czynienia?

Wiem dokonale jak przebiegała wizyta Oyamy w Polsce i więcej poświęcało sie ludzią wcale nie znanym niż jemu. Te kilka tysięcy trenujących to była namiastka ludzi , którzy zajmują się KK w naszym Kraju.


Byłeś tam? Jeśli tak, to dla Ciebie najważniejsze, jako człowieka z KK powinno być to, że widziałeś Twórcę swojego systemu... Ja cieszyłbym się ze spotkania z Ueshibą, choćby doszło do niego w tramwaju... A co cię obchodzi pan Drewniak i inni. Oyama przyjechał do Polski bo miał powód - może mu zapłacono, a może poprostu chciał docenić pracę ludzi takich jak Ty - oddanych karate w jego interpretacji.
Dwa lata temu poznałem Miyazawa sensei, shihana Aikikai i ucznia Ueshiby, który rok później zmarł (na raka również :cry: ) Po jednym z treningów byliśmy na skromnym bankiecie, gdzie też jakiś polityk palnął mówkę, ze tylko przytomność umysłu tłumacza nie doprowadziła do kompromitacji... Tam też musialem słuchać inteligentnych pytań moich kolegów po fachu, w stylu: "a jakby tak Mistrza mistrz karate napadł, to by się Mistrz obronił?" :twisted: A Miyazawa zanim zajął się aikido miał bardzo wysoki stopień w karate (5 albo 6 dan, dokładnie nie pamiętam) i nikt lepiej niż on nie wie, że takie rozważania nie mają sensu najmniejszego!!!! I wiesz co, dla mnie najważniejsze było to, że Go poznałem, trenowałem z Nim przez kilka dni i nauczyłem się dużo o swoim aikido... A dziennikarze, bankiety, politycy - gówno mnie to obchodzi.

Nie mam żalu o to do nikogo ale jak widzę,że podczas drugorzędnych imprez sportowych SW na trybunie zasiada jakis znaczący polityk czy przedstawciel rządu, prezydenta to mnie szlak trafia dlaczego shihan D nie nagłośnił wtedy tej imprezy , gdzie poza panem Religą nikogo znanego tam nie było nie wspominając o czytaniu listu od Prezydenta prze jakiegoś łosia , który miał problemy z jego odczytaniem-osu


Politycy są tak skompromitowani tym, co robią, że szukają poklasku za wszelką cenę. Olej to, rób swoje.
  • 0

budo_karateka1
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2994 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
No cóz masz swoje racje tylko my nadajemy na innych falach...........

Ja też sie pochale ,że znam aikido i ludzi z nim związanymi i pozwolę sobie zauwazyć,że w lataach 90- zrobili z tego stylu sekte poprzez to,że trafiło tam wielu nawidzonych ludzi ,którzy nie mogli przejśc przez sito ciezkiego treningu ,gdyz takiego tam nie ma ( aspekt fizyczny), a za to duzo niektórzy pracuja gadaniem żyjąc legendami i wspomnieniami przy tym bardzo dużymi marzeniami.

Proponuje zakończyć ten temat!

Ps. To własnie ludzi aikido opuścili sensei Osińskiego :( prekursowra aikidow Polsce- ewentaulan dyskusja w tym temacie proszę na prywat
  • 0

budo_druid
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 995 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Poznan

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
Apas z przyjemnościa czyta sie Twoje posty - ciekawe i wyważone, dojrzałe. To miła odmiana po silnie subiektywnych i porowokujących tekstach Karateka 1. I tak podziwiam, że podjąłes dyskusje.

Co do dyskusji o którą prosi karateka 1 na priv, może jednak zdecydujecie się (zdecydujesz-karateka1 bo to chyba ty nie chcesz za bardzo na forum podyskutować z kimś, kto jak widze ma sporo ciekawych rzeczy do opowiedzenia) pociagnąc temat publicznie ?
  • 0

budo_apas
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 731 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sorrell, Ballyhea an Rath

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy

Apas z przyjemnościa czyta sie Twoje posty - ciekawe i wyważone, dojrzałe. To miła odmiana po silnie subiektywnych i porowokujących tekstach Karateka 1. I tak podziwiam, że podjąłes dyskusje.

Co do dyskusji o którą prosi karateka 1 na priv, może jednak zdecydujecie się (zdecydujesz-karateka1 bo to chyba ty nie chcesz za bardzo na forum podyskutować z kimś, kto jak widze ma sporo ciekawych rzeczy do opowiedzenia) pociagnąc temat publicznie ?


Dzięki Druid za miłe słowa... Moje posty są dojrzałe, bo ja już stary jestem :) :)
A tak poważnie - dyskusję podjąłem, bo miałem coś do powiedzenia a każda dyskusja wzbogaca. Myślę, że Karateka1 zwyczajnie nie czyta dokładnie moich postów. Ja nigdzie nie pisałem, że znam karate (choć ludzi, którzy je uprawiają - tak), nie pisałem też, że KK to sekta (tylko że niektórzy niedouczeni ludzie tak je postrzegali, podobnie zresztą jak wiele innych sw). I wbrew pozorom zgadzam się z Karateką w kilku kwestiach - w aikido rzeczywiście pojawili się instruktorzy, którzy uciekli w sekciarstwo, podobnie zresztą jak w innych sw (vide p. Murat i jego Tsunami), ale środowisko polskiego aikido potrafiło jakoś się z tego oczyścić... Prawdą tez jest, że pan Osiński rozstał się ze swoimi uczniami i zarzucił aiki. Nie wiem dokładnie, jak do tego doszło, bo nie uczestniczyłem w tych wydarzeniach, ale na forum Aikido dużo się na ten temat pisze i teza, że uczniowie przerośli w pewnym momencie mistrza i poszli swoją drogą jakoś do mnie przemawia...
Nie zgodzę się za to z uwagą, że do aikido trafiają czy trafiali nawiedzeni ludzie co to treningu w innych sztukach nie wytrzymali... Znam sekcje aikido, gdzie trening jest fizycznie lekki, znam też takie, gdzie ludzie mdleli z wysiłku podczas rozgrzewki. Ja sam praktykowałem różne sw w latach, gdy trwała święta wojna między commodorowcami, spectrumowcami a atarowcami, gdy większość polskich instruktorów wschodnich sw (może poza judo) mało jeszcze wiedziała o swym rzemiośle, gdy do sekcji trzeba było mieć referencje, by się zapisać... A mimo to trafiłem do aikido, co było moim świadomym wyborem i dojrzalą decyzją, bo odpowiada mi ta sw i stosowane w niej metody treningowe, odmienne oczywiście od tych w karate...
Jeśli Karateka nie chce już o tym rozmawiać - jego wybór. Dyskusja na privie przeczy idei forum... Prywatnie, to się możemy na trening albo piwo umówić, bo niekoniecznie musi to innych forumowiczów interesować.

Pozdrawiam

APAS
  • 0

budo_karateka1
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2994 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
Wiesz ciagle próbujesz skłócać użytkowników tego forum . Gdyz tak sobie myslę,że jeżeli nie masz nic do powiedzenia w tym temacie , a widac ,że nie to po jakiego biadła śmiałes co kolwiek tu napisać.

Z Apasem doskonale się rozumiemy i bynajmiej w przeciwieństwie do ciebie byliśmy podczas tego historycznego faktu o którym pozwoliliśmy sobie polemizować ( nie kłócić).

jeżeli mnie nie lubisz to walnij sobie do lusta falche po pryrkoszemu i żyj długo i szcześliwie :)
  • 0

budo_karateka1
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2994 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
Apsa piszac o możliwości korespondencji miałem na myśli temat Aikido , gdyz uznałem ,że to nie to forum i nie ten temat aby o tym pisać.

Widocznie żle się zrozumieliśmy i dlatego nie saze aby osoby , które nie widzą co to irimi nage czy kokyu nage lub do czego służy tatami mogły by prowokowac do kłótni 8)

Pozdrawiam
karateka
  • 0

budo_apas
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 731 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sorrell, Ballyhea an Rath

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
Ok Karateka1, rozumiem... Mimo wszystko jednak zapraszam na forum o aiki - ja w końcu napisałem u Was i miło nam się rozmawia. Tylko zanim wrzucisz tam temat to przejrzyj archiwum, bo o starych grzechach polskiego aikido niejeden post już napisano :) A na priva, jeśli chcesz oczywiście zawsze możesz pisać - tylko że ja o tych najbardziej zamieszchłych czasach aiki w Polsce niewiele wiem, bo wtedy... raczej kopałem niż rzucałem :)

nie saze aby osoby , które nie widzą co to irimi nage czy kokyu nage lub do czego służy tatami mogły by prowokowac do kłótni


No, ja też nie wiem co to irimi i kokyu :) :) :) może za 20 lat będę wiedział, jak dożyję :) :) :) A tatami to służy do spania na stażach :) :) :)
Zaś co do sporów - to jak ostra dyskusja zmienia się w kłótnię, to już bez mojego udziału...
  • 0

budo_karateka1
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2994 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
I oto własnie chodzi na spoko i powoli ,a dojdzie się do porozumienia bez osób trzecich :) :P :wink:
  • 0

budo_druid
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 995 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Poznan

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy

Wiesz ciagle próbujesz skłócać użytkowników tego forum . Gdyz tak sobie myslę,że jeżeli nie masz nic do powiedzenia w tym temacie , a widac ,że nie to po jakiego biadła śmiałes co kolwiek tu napisać.


jeżeli mnie nie lubisz to walnij sobie do lusta falche po pryrkoszemu i żyj długo i szcześliwie :)


Że to niby o mnie? Gwoli ścisłości to słowo "próbujesz" zastąp słowem "próbuję" i wszytsko będzie się zgadzało. Póki co więcej czytam co tu jest wypisywane niż piszę :-) Pozdrawiam
  • 0

budo_druid
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 995 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Poznan

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
Apas - możesz powiedzieć w jakich stylach/szkołach sie udzielałeś w zamierzchłych czasach, tych "przed" aikido ?
  • 0

budo_apas
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 731 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sorrell, Ballyhea an Rath

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy

Apas - możesz powiedzieć w jakich stylach/szkołach sie udzielałeś w zamierzchłych czasach, tych "przed" aikido ?


Nie było trgo dużo... Taekwondo (ITF bodaj o ile pamiętam), Goyu - ryu, judo... To były takie czasy, że starałem się załapać każdą wiedzę, czytałem wszystko, co mi wpadło w ręce i, co ciekawe, dużo trenowałem z ludźmi z innych sw. Wystarczyło, że się spotkaliśmy - w Bieszczadach czy na OHP pod Budapesztem i już trenowaliśmy, bez roztrząsania, co lepsze... Ot, wymienialiśmy się patentami, technikami i doświadczeniami. To były fajne czasy!
  • 0

budo_karateka1
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2994 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
jednym słowem standart początku lat 90-tych
  • 0

budo_apas
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 731 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sorrell, Ballyhea an Rath

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy

jednym słowem standart początku lat 90-tych

No i końca lat 80, hehe :) :) :)
  • 0

budo_karateka1
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2994 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy

jednym słowem standart początku lat 90-tych

No i końca lat 80, hehe :) :) :)


koniec 80 i poczatek 90 to to samo :) :) :) mroczne lata prywatnych klubów i orgfanizacji jeden wielki szał na wszelki szajs :( :(
  • 0

budo_apas
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 731 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sorrell, Ballyhea an Rath

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
Nie, no fajnie było... Tameshiwari opisywane w gazetach jako sztuka tajemna, aikido - walka poprzez balet, książki ekspertów co im się irimi nage z kokyunagą myliło i inne opowiadania :) Pamiętam jakeśmy kiedyś z kolegami w Bieszczadach dwa tygodnie bez żarcia przeżyli łażac po stanicach harcerskich i demonstrując sztuki tajemne :) Harcerze nas podziwiali, harcerki kochały tylko kadra jakoś nie lubiła :twisted: A, pamiętam jeszcze jak gdzieś przeczytałem, że esencja karate to twarde kanty dłoni, najlepiej na kamiennych paraprtach utwardzane :) No i ogólnonarodowa dyskusja o kopaniu po jądrach - czy to dopuszczalne w karate. A jeśli chodzi o aikido, to brak mat i sal treningowych - co powiesz na 4 godziny padów na łące podczas deszczu????
Jednym słowem nie szajs i badziewie, tylko twarda szkoła życia :)
  • 0

budo_maniak
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 814 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Kyokushin i Masutatsu Oyamy
APAS z tego co napisałes, to mozna by wysnuc ,ze pod koniec zycia Oyama mogł niebyc do konca swiadomy i zorientowany w tym jakie działania, dotyczace IKO, podejmuja osoby bedace w Jego otoczeniu...tak mi sie wydaje, ale moze to nadinterpretacja...

Tak szczerze to pierwsze słysze, ze Oyama walczył po raz pierwszy z bykiem w obronie dziecka...mozeciez mi przyblizyc kiedy i gdzie to miało miejsce?

pzdr i dzieki za odpowiedz.
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018 : 2019 : 2020 : 2021 : 2022 : 2023 : 2024