Skocz do zawartości


Zdjęcie

Nie o kung fu


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
89 odpowiedzi w tym temacie

budo_czarny msciciel
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 858 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
nie zeby mnie to specjalnie pasjonowalo ale to chyba najslynniejsza rzezba zawodnika pankration:
Dołączona grafika
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] - tu opis rzezbuy
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] - tu np. wyraznie widac owijki
  • 0

budo_haier
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 92 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
W klasycznych zapasach oczywiście że nie,ale jak sam powiedziałeś pankration to połączenie kilu elementów,jak dla mnie rękawice nie przeszkadzają w wykonaniu rzutów zapaśniczych.Tacy zawodnicy jak Randy Couture i Jon Jones jakoś sobie radzą ;-)
  • 0

budo_spokojny
  • Użytkownik
  • Pip
  • 30 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
Bardzo bym był zdziwiony, gdyby się okazało, że pankrationiści walczyli z gołymi dłońmi. Przecież to sport. Starczy sobie wyobrazić, że przyszedłeś na widownię, kupiłeś sobie całą porcję oliwek na co najmniej godzinną obserwację tego, jak Tytusokles okłada się do nieprzytomności z Panatinaikosem, a tu w pierwszej minucie oni zderzyli się pięściami i obaj połamali palce. I jest po zawodach. Torebkę z oliwkami możesz wywalić, kasa nie zwraca pieniędzy. Jeśli to ma być widowisko, jeśli ludzie mają za to zapłacić, robić zakłady itd. to tu musi być element siły i duża czytelność. Jak zawodnik padnie po sześciu sekundach od palucha wsadzonego w oko, to takie widowisko w ogóle nie będzie symbolizować starcia herosów o mocach nadludzkich. To samo, jeśli padnie któryś od kopa między nogi. Trzeba zakazać. Muszą walczyć do krwi, muszą pękać żebra, ale przy tym muszą też być jakoś tam niezniszczalni. Nie może uszkadzać ich coś, co jest małe, drobne i słabo dla publiczności widoczne.
No i druga zasada każdego sportowego widowiska i w ogóle popularyzacji każdego absolutnie sportu. Sport tworzony jest w dużej mierze przez sprzęt. Zawodnicy muszą mieć coś, co będzie rozpoznawalnym symbolem tego, co robią. Chcesz ich naśladować - zakładasz sprzęt. Widownia musi wyraźnie czuć, że zawodnicy różnią się od niej. Bo mają sprzęt.
No i po trzecie, każdy, kto ćwiczył w owijkach, albo w piąstkówkach zna to uczucie, że zupełnie inaczej się mięśnie rąk napinają i inaczej się człowiek porusza. Czymś zawijasz ręce, to już one niemal same chodzą.

A co do nokautu obrotówką, jak najbardziej tak i Węgrzy w tym pierwszym meczu WT vs. Full contact na Politechnice przekonali się o tym totalnie, bo przegrali wszystkie walki właśnie dlatego, że wchodziły rzeczy po łuku i obrocie. Cepy rękami, bo to nawet nie były sierpowe, mawachy, ura mawachy, obrotówki itd. No i w ostatniej walce był ten bardzo ciężki nokaut właśnie obrotówką tekłondzisty Puchniarskiego. Prędkość jest rzecza drugorzędną. Rzeczą najważniejszą jest przyzwyczajenie się do trajektorii. Jeśli coś leci w płaszczyźnie, do której człowiek nie jest przyzwyczajony na treningu, to reaguje jak początkujący.
  • 0

budo_spokojny
  • Użytkownik
  • Pip
  • 30 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
Natomiast jeśli ktoś chciałby ćwiczyć w celach innych, niż sportowe, to podtrzymuję swoje, że powinien to robić bez ochraniaczy. Co oczywiście nie oznacza, że efekty ćwiczenia w ochraniaczach nie będą dobre. Też będą dobre :)
  • 0

budo_czarny msciciel
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 858 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
Kolega Wosiu poprosil mnie o dodanie:
to co pan ma na rekach to jak widac nie sa ochraniacze a para cestusow:
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] - uzywanych w pankrationie wlasnie do zwiekszenia niszczacego efektu ciosu, jak wspomnial Wosiu historycznie czasem przyklejano do nich dodatkowo kamienie i odlamki ceramiki
tyle od Wosia

w kontekscie calej dyskusji warto moze przypomniec fajny artykul na stronie WARa
Tajemniczy mistrzowie tradycyjnych sztuk walki a MuayThai
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

ja lubie ostatnie zdanie z tego artykulu:
Mam dwie teorie na temat ludzi, którzy wierzą w sekretne sztuki walki. Według pierwszej pod względem emocjonalnym mają wciąż jedenaście lat i potrzebują magii. Lub też, przyznając, że najwyższy poziom sztuk walki jest niemożliwy do osiągnięcia, zwalniają się z odpowiedzialności, gdy nie udaje im się osiągnąć tego poziomu.
  • 0

budo_spokojny
  • Użytkownik
  • Pip
  • 30 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
Z cestusami niezłe. Kojarzy się to z vajra-mushti, bo też pewnie były jakieś wpływy. Znak, że walka była jeszcze ciekawsza, tylko w inny sposób. Co do tekstu Wara pełna zgoda w tym punkcie, że niezbędna jest interakcja. Jednak, kiedy autor pisze, że niemożliwe, żeby ktoś był dobry i trenował niekomercyjnie, po prostu dla siebie, nie robiąc sobie reklamy i nie sprzedając swoich umiejętności, to jest to o tyle interesujące, że przecież sam autor tych słów trochę tak właśnie robi. Akurat w zeszłym tygodniu było seminarium nożowe w Krakowie, gdzie się przejechałem. Była okazja pogadać. Cóż dodać.. Czasem jednak tak bywa, że ludzie robią fajne rzeczy, a się nie reklamują, nie tworzą wielkiej organizacji itd., choć mają do pokazania coś ciekawego. Czy mogą rywalizować z mistrzami świata? No pewnie nie mogą. Ale nie wiem, czy muszą. A Tajowie, coż.. Ćwiczą walkę dniem i nocą i nikt ich w tym nie pokona, bo to jest ich jedyny sposób, by się utrzymać w świecie, w którym żyją. Myślę, że to jest rzeczywistość w ogóle dla nas niewyobrażalna. Nie zamieniłbym się z nimi.
  • 0

budo_czarny msciciel
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 858 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu

kiedy autor pisze, że niemożliwe, żeby ktoś był dobry i trenował niekomercyjnie, po prostu dla siebie, nie robiąc sobie reklamy i nie sprzedając swoich umiejętności,

zupelnie nie to tam jest napisane:)
jesli juz o czyms to jest to artykul o metdoach
  • 0

budo_spokojny
  • Użytkownik
  • Pip
  • 30 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
No jest o metodach, ale trochę było tam i o tym, że czemu się nie pokażą ci, którzy rzekomo są tacy dobrzy, a ich za bardzo nie widać. W kontekście metod rzecz jasna, ale myśl jest chyba w tym taka, że jak ktoś coś umie, to tego na pewno nie kryje.
  • 0

budo_spokojny
  • Użytkownik
  • Pip
  • 30 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
A jeszcze jeśli już mowa o ochraniaczach. Był już filmik?
  • 0

budo_czarny msciciel
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 858 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nie o kung fu
no byla kiedys taka sztuka walki bezdotykowa Yun jung do sie to nazywalo:) tam zadnej traumy nie ma:)
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017