
Teraz siedze w Reichu i jedynym psem jakiego widzialem od 4 lat jej pieprzony ratlerek, mieszkajacy dwa pietra nade mna, ktory szczeka na mnie codziennie jak wracam za labu i ktorego nie moge nawet w dupe kopnac, bo zawsze trzyma go na 6-cio metrowej smyczy pokrecona, zasuszona i zapluta stara niemra.
A jak w Wawie tyle bojowych to moze zamiast noza, paly, batona, sztuk walki na "dwie lapki", ochroniarza i innych dupereli warto po prostu zainwestowac w prywatny, kurewnie mocny paralizator? Tyle tego na rynku obecnie. A jakie fajne cuda mozna samemu jeszcze zrobic :wink: Bo watpie, zeby nawet pies morderca o zacieciu upierdliwego mula postal na nogach dlugo po pierwszym strzale, a po trzecim zeby mial ochote w ogole sie podniesc 8)