Skocz do zawartości


Zdjęcie

cudze chwalicie .... (miecze)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
251 odpowiedzi w tym temacie

budo_kret
  • Użytkownik
  • Pip
  • 47 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
słoniak:
No cóż ten sport tanim nie jest, sama płytka mnie kosztowała 2,5 tys. Co i tak nie jest najdrozszym produktem dostepnym na rynku ;-)
Co do ceny mieczy to ja rozumiem że wydac 300 $ dl kogos to bedzie duzo, no ale Panowie ile kosztuja dzisiaj miecze np. Alladina? A ile ważą? Wolę dopłacić te kilka setek i mieć oprawiony wypolerowany miecz, a nie półprodukt, który sam będę musiał dopieszczać. IMHO wyjdzie na to samo.
Jeśli pożądna replika, bez zbędnych bajerów ma być wielkopańskim mieczem to sory ale ROTFL. No ale może to zależy od podejścia wogule do kwesti zabawy w Ruch Rycerski, ja wolę wydać więcej, ale aby było wszystko lege artis, a nie tylko przypominało miecz, czy tez ewipunek z epoki. Ja włądśnie zbieram pieniążki na taka maszynkę i IMHO jest tego warta.

Lukew:
Trafiałem w bitwie na takie sztaby z moim lekkim półtorakiem i nie miewałem większych problemów, dlaczego? Ot właśnie kwestia wagi, nie macham sztabą żelaza, ale mieczem, który jest lekki, szybki i zawsze tam gdzie chcę by był. ;-)

W łapkach wiele mieczy miałem i wieloma machałem, równierz i sztabami, sam też takie posiadałem.

Obecnie najlepsze moje miecze to wspomniany półtorak i dwójka produkcji Alladyna, jeden wazy jak pisalem blisko dwa kilo, dwojka, lekko ponad dwa. Reszta która mam to żelastwo ino do powieszenia na ścianie, niestety. Są to miecze chyba z przed czterech lat, zrobił wtedy kilka naprawde fajnych mieczy, niestety to co dziś wozi ze sobą to stare przebrane miecze, ciężkie jak cholera, wypolerować i na ścianę tylko.
  • 0

budo_słoniak
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1975 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Szczecin

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Już starożytni mawiali, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Gdybym w celu "zabawy w rycerstwo" ograbiał własną rodzinę systematycznie z tych "kilku setek", miałbym nie tylko moralnego kaca, ale i mą lubą przeciwną mojemu hobby. Ja po prostu tej kasy nie mam. I nie lubię gdybania co bym z nią zrobił, gdybym ją miał. Ja po prostu walczę wszstkim co mi w rękę wejdzie i konfrontacji się nie boję. Sztabowce mają tą zaletę, że nie drżę przed walką, czy warta kupę kasy zabawka za chwilę nie zmieni się w złom. A nie raz już widziałem gości, którzy nie walczyli, bo mówili: "Stary, wiesz ile on mnie kosztował?!" Czemu się nawet nie dziwię. Dlatego jako prosty i ubogi żołnierz zakonny, z pokorą przyjmuję swój oręż i staram się go jak najlepiej wykorzystać. A że ze sprzętem u nas ostatnio krucho (większość ludzi groszem nie śmierdzi), to się i ciekawej broni dorabiamy. Ot choćby kiścienie w modzie. Miodzio!
  • 0

budo_lukew
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 467 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Gliwice

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
kret tanszy i polski miecz wcale nieznaczy gorszy myslisz ze w sredniowieczu wszyscy byli bogaci i stac ich bylo na drogie miecze za duzo filmow sie naogladales. Wiekszosc urzywala w bitwach tasaki albo topory ktore byly o wiele tansze od mieczy ale niemniej zabojcze pozaty mgorowala bron drzewcowa ale to juz inna bajka.

Pozdrawiam
Lukew
  • 0

budo_kret
  • Użytkownik
  • Pip
  • 47 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Słoniak:

Co do kasy to pełna zgoda, podzielam punkt widzenia, aj płytę spłacałem rok, no ale w końcu spłaciłem, no i mężem jeszcze wtedy nie byłem, na szczęście ;-)
Choć dla mej małzonki jest to ulubiony eksponat, kiedeyś tak palnołem, że ją sprzedamy, ale było oburzenie :D
Co do walki takim mieczem, prawda że może być żal, jeśli by pękł, ale jak się wyda 800zl. na Alladyna to jak pęknie to też żal ;-) A jak się jeszcze włoży pracę w zrobienie oprawy, szlif, poświeci się te godziny na pieszczenie to po prostu nie żal ale kurwica może człowieka wziąć ;-)

A tak w ogule to nikt nikomu nie karze od razu kupować miecza, lepiej zacząć od stroju, powolutku, pomalutku, na wszystko przyjdzie czas, i kolej i pieniążki ;-)

Lukew:
Co do tych mieczy, to powiem tak, niestety, ale te mieczyki, żeby trzymać się wymienianej stronki, nie są wcale tak wypasione jak by mogły być, są to właśnie zwyczajne miecze, jakie to rycerstwo nosiło. Ja rozumiem bul, że kosztują, ale sorki za 250$ miecz w oprawie, z piękna pochewką, kawał błyszczącej stali, co tnie powietrze tak, że aż miło, to IMHO nie jest dużo, to jest taniocha po prostu. Znacie strone płatnerza zdaje się że platnerz.com ? to zerknijcie na ceny i porównajcie.
Uwzgledniając jeszcze jakość, ja wiem że np. Alladyn potrafi zrobić dobry miecz, sam takie mam, ale niestety, wyszło spod jego młotka wiele mieczy które mi nie odpowiadają, choć wynika to z tego, że jak sam twierdził ludzie takimi właśnie sztabami chcą walczyć, ot po prostu.
Ponadto IMHO bardzo na jakości by się podniósł poziom walki mieczem w RR, gdyby stosowano nie kolejowe sztaby, ale miecze. A tak ludzie walczą półtorakami o wadze przewyższającej flambergi :D
  • 0

budo_redeax
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 286 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Na wstępie, chciałbym się ze wszystkimi przywitać, jako że to mój pierwszy post. Zatem,

Witam!

Przeczytałem tą interesującą dyskusję i mimo, że generalnie nie dysponuje obiektywną i rzetelną wiedzą o rycerzach to chciałbym wyrazić swoją opinię.

Starałem się wyobrazić sobię grupę samurajów w pełnym rynsztunku, na przeciw grupie rycerzy także w pełnym wyposażeniu i zasymulować sobie wynik. Prawdopodobnie wykaże się tu ignorancją, ale nie wiem czy rycerze używali łuków i kusz i czy były one popularne, ale tak czy siak, nie mogę sobie wyobrazić rycerza, który celowałby z większą precyzją niż samuraj. Być może to kwestia mojej ograniczonej wyobraźni. :wink:

Myślę, że w bezpośrednim natarciu (walka bez opcji łuków i kusz) - ponownie wykarzą się ignorancją i brakiem wiedzy o polskim rycerstwie - kopie byłyby chyba dobrym ekwiwalentem yari i trudno mi przewidywać które zbroja byłaby lepsza. Czy Rycerska przeciw yari, czy samurajska przeciw kopii.

W walce na miecze, grupa rycerzy mogłaby myślę stanowić pewien problem dla samurajów i mogłoby się to skończyć klęską samurajów.

Te opinie są jednak moim tylko skromnym zdaniem o walce samuraj kontra rycerz.

Co jest ważne natomiast to fakt, że ilość osób w Japoni słyszących o polskich rycerzach jest zdecydowanie mniejsza niż ilość osób w Polsce będących świadom istnienia samurajów. I wynika to - myślę - z tego, że pojęcie samuraja kryje w sobie dużo więcej niż wojownik. W Polsce rycerz był rycerzem, bo - generalnie - był rycerzem. Wkład w bycie takowym - fizyczny czy psychiczny - nie podlegał jakimś prawom i rycerzem mógł być zarówno bardzo dobry szermierz (nie wiem czy w stosunku do miecza to określenie jest adekwatne, ale inne mi do głowy nie przychodziło) jak i rycerz, który zapijając kaca miodem czy czymś innym (znowu brak precyzyjnej wiedzy o rycerzach się kłania) chędożył po stodołach wiejskie dziewki. W przypadku samurajów tak nie było. Samurajem, żeby być trzeba było się nieźle postarać, a faktem jest, że starali się oni bardzo. Przestrzeganie kodeksu bushido i bezwzględne posłuszeństwo swojemu przełożonemu sprawiało, że samuraj diametralnie różnił się od polskiego rycerza. Bycia samurajem było swoistego rodzaju światopoglądem, a bycie rycerzem było - myślę - przywilejem.

Wg. mnie porównywanie polskiego rycerza do japońskiego samuraja lub też porównywanie miecza i tarczy do katany, tachi, tanto czy wakizashi nie ma sensu i mieć nie będzie dopóki nie zostanie stoczony pojedynek na śmierć i życie prawdziwego samuraja z prawdziwym polskim rycerzem. A i wtedy sensowność takich porównań zostawi wiele o życzenia.

Pozdrawiam,
Red Eax.

PS. Dodam, że kodeks bushido precyzyjnie określa miejsca gdzie samuraj może zadawać rany. Jest to czubek głowy, bok, bodajże nogi poniżej kolan i przede wszystkim nadgarstek. Przy takich zasadach rycerz uzyskuje oczywistą przewagę :wink:
  • 0

budo_michal_n
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 177 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Krakow

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Pozwolę sobie powiedzieć,, ponownie zresztą, że porównywanie Iaido do szermierki bojowej uprawianej przez bractwa rycerskie jest pomyłką nazwijmy to delikatnie "kardynalną".
Samurajowie nie trenowali żadnego Iaido. Oni uprawiali Budo - sztukę walki. Obejmowała ona jazdę konną, szermierkę mieczem, strzelanie z łuku i o czym zdaje się większość przedmówców zapomniało, walkę włócznią która stanowiła podstawową broń pieszego samuraja, do tego oczywiście dochodziła walka wręcz i za pomocą incyh "drobnych" pomocy naukowych. Iaido powstawało u schyłku ery wielki bitew samurajskich gdy rozpoczęto proces zjednoczenia Japonii i samurajowie stali się raczej dworską szlachtą zajmującą się dworskimi pojedynkami a nie walką w polu. dowodem na to jest chociażby fakt, że w Iaido początek walki jest zawsze z mieczem w pochwie co raczej nie miało miejsca w bitwie...
Co do wywoławczego tematu (który zdaje się trochę zdryfował w strone kto jest lepszy Zawisza Czarny czy Musashi) to nie jestem przekonany czy to aby ma sens. Zwłaszcza dyskusja - jak samuraj by zaskoczył to .... . nie jednego i samuraja i europejskiego rycerza zgubiła chwila nieuwagi... w tym pojedynku wygrywa prawie zawsze ten zaskakujący...
Czy samuraj wytrzymał by cięcie póltorakiem? A po co? nawet cięcia boken w boken w zasadzie nei da się wytrzymać - ostrze atakujące ma w skutek bloku zmienić kierunek a nie się zatrzymać. Jest to zresztą korzystne również z powodu wybicia przeciwnika z równowagi. Dodatkowo większość bloków w dowolnym systemie walki jest poparta usuwaniem ciała z linii ataku. Uniki są podstawą obrony w każdym systemie. Chyba że ktoś się niezgadza? jesli tak to proszę powiedzieć kto jest na tyle uparty zeby ich nie stosować i dlaczego.

Ja osobiście nie mam pojęcia w ilu pojedynkach pomiędzy równorzędnymi przeciwnikami wygrałą by europa a w ilu azja. I chyba nie dowiemy się nigdy. w kardzym pojedynku "na ostre" jest wielka rola przypadku. Przypomnę może że Musashi Minamoto jest znany z tego że wygrał bardzo, bardzo wiele pojedynków. Czyli ile? 63 przez całe życie.... większość nie walczyła nawet jednej trzeciej z tego bo on podrużował po japonii by walczyć i to zdaje się 2 razy. a z 20 pojedynków to statystyka jest raczej żadna. nie znam żadnych danych odośnie wielkich mistrzów miecza europy (jestem raczej zorientowany w stronę wschodnią chciaż bardzo poważnie rozważam naukę polskiej szabli) ale sądzę ze sprawa wyglądała podobnie...

ups... ale się tego zrobiło :) sorki za longera :)
  • 0

budo_pablo
  • Użytkownik
  • Pip
  • 42 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
od jakiegoś czasu trenuję iaijutsu (iaido i starsze techniki). miałem też przyjemność popróbować szermierki szablą, a także i walki mieczem "średniowiecznym". Iaijutsu traktuję jako formę aktywności fizycznej, doskonale wpływającej także na psychikę. Kwestia skuteczności w walce jest na bardzo dalekim planie.

Widziałem walki kendo i imho ta sztuka walki została niezwykle okrojona w stosunku do wyjściowej szermierki japońskiej. Moim zdaniem w walce kendoki z wąsalem ten pierwszy nie ma szans. Szabla polska oferuje tak szeroki repertuar technik, w dodatku tak jadowitych :) że trudno ją porównywać z czymkolwiek na świecie. Szabli brakuje natomiast tej warstwy duchowej, która jest ważna w iaijutsu i która przyciąga ludzi do japońskich sztuk walki. Samuraj vs wąsal - wynik wysoce niepewny, zależny wyłącznie od umiejętności, a nie szkoły.

Walkę mieczem widziałem w wykonaniu członków kilku bractw, a także i w kilku bitwach - "od środka". Wprawnych w fechtunku walczących policzyć można było na palcach jednej ręki, i to ręki pechowego szermierza ;) Pojedynki na turniejach także nie porażały poziomem. Wiem, że zbroje, nawet pełne płyty, nie krępują specjalnie ruchów, ale walki turniejowe, które oglądałem - przepraszam, ale ci ludzie ruszali się bardziej drętwo od Frankensteina. w dodatku walki te także były liczone "na trafienie" i dochodziło do akcji naprawdę kuriozalnych 8O z pewnością są ludzie doskonale fechtujący półtorakami i dwójkami, ja widziałem niewielu. dokładnie: dwóch, obaj zapaleni szabliści
  • 0

budo_szczepan
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 8153 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:dzika,śmiercionośna Północ

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Pablo i Michal_n bardzo ciekawe posty.

RedEax, musisz wiecej poczytac na temat kultury wojennej sredniowiecznej Japonii, bo jak na razie masz rozne romantyczne wyobrazenia nie majace nic wspolnego z rzeczywistoscia, sorry :roll:
  • 0

budo_kustosz.m
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 95 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Polska

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
bardzo ciekawy watek, i bardzo dlugowieczny.
gratulacje.

wysunales teze, ze ciezkozbrojny europejski pokonalby lekkozbrojnego japomnczyka. mozliwe.
najczesciej przewaga bywa tez slaboscia.
uzycie katany i lekkiej elastycznej zbroi wiaze sie z dynamicznym traktowaniemwalki przez Japonczykow.

Starcie bardziej przypominalo by bitwy pod Nikopolis lub pod Legnica, gdzie ciezkozbrojni rycerze szrzowali na puste pole po pierzchajacych lekkokonych lucznikach. a pozniej gdy juz ciezkie konie byly niezdolne do ruch rycerze padali ofiara powracajacych i oskrzydlajacych lekkozbrojnych. powalonego rycerza mozna bylo usmiercic kolkiem osikowym lub zasostrzonym bambusem wbitym w szczeliny jego cudownej zbroi.

Jednoczesnie historycy podkreslaja, ze ci sami tatarzy nie mieli szans gdy ich szable spotykaly sie z katana. ale to nie miecze uratowaly japonie tylko tsunami.
swiat jest (na szczescie!) na tyle skomplikowany, ze nie decyduje o nim jakosc jakiejs broni. a w kazdym razie niezbyt czesto.

Natomiast jesli chodzi o wartosc w kategoriach sztuki uzytkowej to bron bliskowschodnia i dalekowschodnia jest wyzej ceniona.
Ale przeciez europejska tez, szczegolnie poznootycka i renesansowa.
  • 0

budo_marecki-san
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 450 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Breslau inaczej Wrocław

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Kustosz z twojego posta wynika że masz sie za znawce tematu .
Może powiedz coś wiecej .

A i BTW jeśli mowa o szermierce i mieczach to w XV Europie na polu bitwy nie walczyło sie mieczem półtoraręcznym czyba że w ostateczności .
W miecz 2 reczny z koleji byli uzbrojeni ludzie z piechoty którzy mieli za zadanie rozbijać szyki wroga uzbrojonych w broń drzewcową .
  • 0

budo_michal_n
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 177 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Krakow

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)

Jednoczesnie historycy podkreslaja, ze ci sami tatarzy nie mieli szans gdy ich szable spotykaly sie z katana. ale to nie miecze uratowaly japonie tylko tsunami


pozwolisz że trochę uściślę twój w zasadzie prawdziwy post :)

tsunami - gigantyzna fala morska wywoływana trześieniami ziemi zwykle podmorskimi...
a japonie uratował Kami- kaze - Boski wiatr czyli to poproszę jakiegoś speca meteo o ocenę poprawności nazewnictwa ale w tej strefie klimatycznej to się chyba nazywa tajfun któy zatopił flotę najeźdzców...

co do tych ostatnich to nie byli to Tatarzy jak sugerujesz ale Mongołowie a to nie to samo pomimo że i jedni i drudzy jako dominującej siły zbrojnej używali lekkiej jazdy uzrbojonej w zakrzywione szable i łuki. Mongołowie w przeciwieństwie do Tatarów dysponowli mocno rozminiętą taktyką wojskową i swojego czasu stworzyli nie małe imperium (Chyngis-chan i jego następcy). oprócz jazdy mieli też piechotę i co kluczowe dla sprawy flotę której o ile mi wiadomo Tatarzy sie nie dorobili. Nawet jednak gdyby to z Krymu było trochę daleko do Japonii.

Dodatkowo ciężko trochę przesądzac o bezspornym podbiciu Japonii przez mongołów gdyby nie Kami kaze. fakt wiatr na pewno ułatwił sprawę i to jesli pamiętam to chyba nawet dwa razy....

A co do wyższości broni Japońskiej nad resztą świata.... Jestem pasjonatem Kyudo (łuk) którego niestety nie mam jak i gdzie trenowac bo nie ma mnie kto uczyć (w Krakowie nie ma, albo ja o tym nie wiem nikogo kto by się tym zajmował) ale niestety musze przyznać, że mongolskie podbicie japonii odbyło by się właśnie łukiem... może i samurajowie trafiali w słup przy bramie (Shogun) przez ścianę ale łuk mongolski był dwa razy mniejszy i miał dwa razy lepszy zasięg...
Ale jak napisałeś - nie lepsza broń wygrywa.... :)
  • 0

budo_michal_n
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 177 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Krakow

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
przepraszam za byki ... chciałem poprawić ale jakoś nie mogę znaleźć przycisku do edycji własnego posta .....
  • 0

budo_maj
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 233 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)

...co do tych ostatnich to nie byli to Tatarzy jak sugerujesz ale Mongołowie a to nie to samo pomimo że i jedni i drudzy jako dominującej siły zbrojnej używali lekkiej jazdy uzrbojonej w zakrzywione szable i łuki. Mongołowie w przeciwieństwie do Tatarów dysponowli mocno rozminiętą taktyką wojskową i swojego czasu stworzyli nie małe imperium (Chyngis-chan i jego następcy). oprócz jazdy mieli też piechotę i co kluczowe dla sprawy flotę której o ile mi wiadomo Tatarzy sie nie dorobili. Nawet jednak gdyby to z Krymu było trochę daleko do Japonii.


Ja bym prosil o pare wyjasnien w tej kwesti. O ile mnie pamiec nie myli to Wielka Orda czingis chana jest wlasnie nazywana mongolami. Po smierci zalozyciela na skutek walk wewnetrznych podzilila sie na mniejsze ordy, z ktorych jena, najbardziej wysunieta na zachod zwana byla tatarami. Co nie zmienia faktu, ze nazwy te funkcjonuja jako synonimy. Bo gdyby rzeczywiscie chciec patrzec narodowosciowo to Chin, czy tez Japoni tez nie podbijali mongolowie tylko orda w sklad ktorej miedzy innymi wchodzily plemiona mongolskie. Organizacje wojskowa mieli wysko rozwinieta juz za czingis chana. Tak wiec cecha wspolna nie sa luki i szabelki tylko wspolne korzenie.
A z Krymu do Japoni nie jest dalej niz z Mongoli pod Legnice.
  • 0

budo_michal_n
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 177 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Krakow

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
No dobra :) jak sobie "doczytam" w temacie mongołów to ewentualnie popolemizuję - wydawało mi sie ze wiem ale widać tylko mi się wydwało - nie jestem specjalistą od genealogii mogloskiej :) dzięki za sprostowanie...

nie zmienia to jednak mojego zdanie w temaci tsunami :) chyba że tutaj tez czegoś "nie doczytałem" ?
  • 0

budo_gwyn
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 825 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:3miasto

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
To ja garść info jeżeli chodzi o miecz europejski w pojedynku.
Interesuję się tzw. szkołą niemiecką tradycji Johannesa Liechtenauera, w interpretacji Petera von Danzig. Zajmuję się głównie mieczem długim tej szkoły, ale od czasu do czasu rówieniż sztyletem i zapasami. Z Japonii głównie aikido i judo.

W okresie średniowiecza wyróżniano dwie podstawowe fazy walki: Zufechten i Krieg (Arbeit). Zufechten to czas do zadania pierwszego ciosu. Praca (Wojna) to techniki wykonywane po skrzyżowaniu głowni.

Z Zufechten wykonuje się cztery uderzenia podstawowe (2 Oberhau, skosy z góry, lewy i prawy, i 2 Unterhau, jw. z dołu) oraz pięć tzw. Verbogen Hauen (uderzeń Ukrytycj albo Sekretnych). Każde uderzenie można zadać w jednym z 3 możliwych timingów: Vor (przed) Nach (po) oraz Inndes (jednocześnie).

Liechtenauer bardzo wyraźnie odradza stosowanie akcji stricte obronnych- każde działanie ma albo ranić przeciwnika, albo ustawiać go w niekorzystnej pozycji, otwartego na zranienie/zabicie.

Arbeit to grupa technik wykonywanych 'am Schwert', na mieczu, czyli z kontaktu głowni. Podczas Arbeit kluczowe jest Fuhlen, czucie, czyli wyczucie siły nacisku głowni- czy przeciwnik jest 'twardy' czy 'miękki' na mieczu. Ważną częścią Arbeit jest Winden, czyli Zawijanie- odsuwanie miecza przeciwnika poprzez ruch obrotowy miecza wzdłuż jego osi podłużnej- jakbyśmy nawijali sznurek na miecz. Zazwyczaj obrót ma od 90 do 240 stopni.

Stosuje się trzy rodzaje ataków przy pomocy ostrza miecza- Ort, pchnięcie, Haw, uderzenie oraz Schnitt, krojenie. Każda z metod jest związana z odpowiednim dystansem. Do tego dochodzi możliwość ataków rękojeścią, np. uderzenie głowicą w twarz czy klatkę piersiową, Ringen am Schwert, czyli rzuty i rozbrojenia wykonywane przy pomocy miecza i głównie na ramionach przeciwnika (dla aikidoków-jakby ikkyo omote, gdzie rękojeścią zahacza się nadgarstek, lewą ręką prowadzi łokieć, plus, dla lepszego efektu podstawia nogę tudzież rzuca przez biodro- jedna z wielu możliwości) oraz Durchlauffen, czyli wejścia w ciało celem obalenia (głównie).

To absolutne podstawy, jeżeli chodzi o walkę bez zbroi (Blossfechten). W zbroi, z uwagi na nieprzecinalność tejże stosuje się tzw. półmiecz, czyli lewa ręka chwyta głownię miecza mniej więcej w połowie- jednej trzeciej długości, i używa miecza jak krótkiej włóczni, do pchania, zakładania dźwigni i rzucania przeciwnika. To w pojedynku.

W bitwie pełnozbrojnych miecz miał znaczenie trzeciorzędne- tak z konia jak i pieszo. Pieszo raczej stosowano broń drzewcową i drzewcowo-obuchową- topory typu głowacz, młotki rycerskie, nadziaki itp radości dla oczu i ręki, ale nie dla przeciwnika. Pomijam broń strzelczą.

To tyle celem dania jakiegoś pojęcia o czym rozmawiamy. Dodam, że techniki zapaśnicze wielokrotnie uderzająco przypominają japońszczyznę. Nie uważam, żeby ktokolwiek od kogoś zapożyczał. Po prostu anatomia jest uniwarsalna.

Pozdrawiam
Gwyn
  • 0

budo_michal_n
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 177 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Krakow

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)

To ja garść info jeżeli chodzi o miecz europejski w pojedynku.

całkiem spore masz te garści :)

To tyle celem dania jakiegoś pojęcia o czym rozmawiamy. Dodam, że techniki zapaśnicze wielokrotnie uderzająco przypominają japońszczyznę. Nie uważam, żeby ktokolwiek od kogoś zapożyczał. Po prostu anatomia jest uniwarsalna.

Pozdrawiam
Gwyn


AMEN. Konia z rzędem temu co powie czy się różni kesa-giri od cięcia ukosem wg szkoły niemieckiej :)
  • 0

budo_gwyn
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 825 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:3miasto

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Zapewne sposobem wyprowadzania i 'ciągnięcia'- bo w japońskiej, hehe, szabli, mamy krzywiznę. Jak pisał gdzie indziej Szczepan, a ja mu na słowo wierzę, w szkołach japońskich głupi men (pionowy na głowę) potrafi tajemniczymi detalami różnić się między szkołami. Równie dobrze można pytać czym się różni Oberhau niemiecki od właskiego fendente. Mają podobny kierunek. I tyle.

Garść numer dwa: zasady ogólne-stategia w szkole niemieckiej.

Liechtenauer mocno zaznacza ofensywność swojej metody. Mówi: "kto czeka mało radości z tej sztuki wyniesie". Stąd i duże znaczenie ma Vorschlag, pierwsze uderzenie, zadawane natychmiast po wejściu w zasięg. Wynika to z założenia, że po wejściu w zasięg uderzeń jest zbyt wiele zmiennych, by można tam było spokojnie przebywać. Dlatego należy wymusić określoną reakcję przeciwnika przez zadanie pierwszego uderzenia.
Inna możliwość to celowe otwieranie swojej pozycji, by wskazać 'najłatwiejszy cel' i tym samym uczynić zachowanie przeciwnika przewidywalnym. Tak czy inaczej nie wolno oddać inicjatywy.

Po wyjściu z opisanej w poprzednim poście fazy Zufechten nie wolno ani na chwilę przerwać ataku. Wszelkie działania mające na celu zapobieżeniu bycia trafionym jednocześnie są akcjami ofensywnymi.

Zasada 'stałego zagrożenia'. Cokolwiek robimy, należy zagrażać przeciwnikowi. Wszystkie uderzenia należy kończyć tak, by sztych nie odszedł dalej, niż szerokość dłoni od obrysu ciała przeciwnika. Wynika stąd również zakaz atakowania miecza przeciwnika. Atakując broń nie zagrażam mu, sam wystawiając się na techniki wyspecjalizowane w karaniu takich zachowań- pchnięć z Durchwechseln (przemienienia) i Zucken (wyszarpywania).

Zasada 'długie jest bezpieczne, krótkie mniej'. Zadając uderzenia i wyprowadzając pchnięcia należy całkowicie prostować ręce. Kiedy ćwiczy się regularnie w ten sposób od razu widać, czy atak ma wystarczający zasięg, czy też nie. Jeżeli jest zbyt krótki przepuszczamy go i dajemy przeciwnikowi w łeb bez marnowania czasu na nawiązywanie kontaktu z jego bronią (Nachraisen, podążanie, jedno z zastosowań).

Z tego wynika zasada 'góra jest cacy, dół jest be'. Ataki na nogi mają krótszy zasięg niż ataki na górne otwarcia (ramiona, głowa). Stąd nie należy się przed nimi bronić przez wiązanie mieczy (Anbinden)- nawiązywanie konatktu z bronią przeciwnika. Zwiększamy dystans i bez ceregieli w łeb.

Zasada ogólna- zawsze lać mocno. 'Używaj całej siły swego ciała' pisze mistrz. Zanaczam, ciała, nie rąk. Nie chodzi tu o zwykłe fizolstwo, jak wydaje się niektórym 'rycerzom', tylko o poprawne użycie pracy bioder, przekroku (obowiązkowy we wszystkich uderzeniach) itd. Ważna jest też 'uczciwość' techniki. Trzeba pamiętać, że te metody zostały opracowane dla potrzeb walki na śmierć i życie, więc nie wolno nam myśleć, że jak kogoś posmyramy z nadgarstków, to mu odpadnie górna część korpusu. Warto porobić odpowiednik tameshi-giri, cięć testowych. Wtedy można się przekonać jak miecz tnie i co tnie (oraz jak uderzć, żeby to zrobić).

Praca nóg to absolutna podstawa. Jeżeli komuś się wydaje, że może iść prosto naprzód i atakować, to sztych w twarz go z tego błędu szybko wyprowadzi.

Dziękuję za uwagę. W następnym odcinku porozmawiamy sobie o mieczach- jakie były, jakie nie były i dlaczego. pozdrawiam
Gwyn
  • 0

budo_prorock
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2145 postów
  • Pomógł: 0
1
Neutralna
  • Lokalizacja:Dania

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)

z ktorych jedna, najbardziej wysunieta na zachod zwana byla tatarami. Co nie zmienia faktu, ze nazwy te funkcjonuja jako synonimy.

A Tatarami nazwali ich napadani przez nich europejczycy, przez skojarzenie z Tartarem, piekielnymi czelusciami. Te wysuniete ordy byly bardzo mobilne i szukaly szczescia to na wschodzie, to na zachodzie, choc wczesniej czy pozniej wszystkie przeszly na osiadly tryb zycia.

Narody tatarskie uformowaly sie z malych grup etnicznych podbitych przez mongolow i przylaczajacych sie do ich imperium, uproszczona historia jest tutaj [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]. Dzieki niezwyklej mobilnosci, do teraz Tatarzy sa porozrzucani na calym terenie tego imperium, bardzo zroznicowani etnicznie, kulturowo, jezykowo.

Wracajac do tematu: armia mongolska atakujaca dwukrotnie Japonie, z punktu widzenia powyzszej definicji, moglaby byc rowniez nazywana armia tatarska.
  • 0

budo_lukew
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 467 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Gliwice

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Gwyn widze ze rowniez nalezysz do ARMA, z jakiego bractwa jestes ?

Pozdrawiam
Lukew

Chorągiew Ziemi Górnośląskiej

Dołączona grafika
  • 0

budo_gwyn
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 825 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:3miasto

Napisano Ponad rok temu

Re: cudze chwalicie .... (miecze)
Nie należę do żadnego bractwa, nie jestem 'rycerzem'. Siedzę, i owszem, w rekonstrukcji, tamże przyznając się do trzech grup: Danziger Aufgebot, Companie of St. George, Rota Pana Kacpra. Tak w Rocie jak i w Kompanii jestem, hehe, fechtmeistrem. Innymi słowy wiem troszeczkę więcej niż inni czlonkowie tych grup. Możesz się dopytać u Marcina S. będzie wiedział o co chodzi. Tu nie będziemy o prywatnych sorawach gwarzyć, a o konkretach. Trzeba wielbicieli mieczy japońskich troszeczkę oświecić, żeby wiedzieli co tracą. Z drugiej strony sam bym chętnie bardziej zblizył się do praktycznej katany :) . Pozdrawiam
Gwyn
P.S. Już dziś! Miecze europejskie- z czym to się je!
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

1 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018 : 2019 : 2020 : 2021 : 2022 : 2023 : 2024