Skocz do zawartości


Zdjęcie

mały problem wojownika


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
22 odpowiedzi w tym temacie

budo_miśkoala
  • Użytkownik
  • 5 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

mały problem wojownika
witam. jestem zawodnikiem karate kontaktowego. Kocham startować w zawodach, mam nawet osiągnięcia, ale ostatnio męczą mnie dziwne myśli. Zaczynam analizować jaki jest sens walki, po pierwsze jest to bardzo niebezpieczne a po drugie jaki ma sens zadawanie sobie wzajemnie bólu bez przyczyny. Z drugiej strony kocham to ni nie wyobrażam sobie nie startować w zawodach. I od razu powiem że nie chodzi o strach, ja się nie boję tylko poprostu męczą mnie takie myśli.
Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i/lub może mi coś podpowiedzieć. Z góry dzięki. Pozdrawiam.
  • 0

budo_hellfire
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2404 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Minas Morgul
  • Zainteresowania:BJJ

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika

po pierwsze jest to bardzo niebezpieczne

Akurat w przypadku zawodów przepisy mają na celu zminimalizować niebezpieczeństwo. 100% pewności nie ma nigdy, śmiertelność podczas zawodów odnotowuje się także wśród szachistów..

a po drugie jaki ma sens zadawanie sobie wzajemnie bólu bez przyczyny. Z drugiej strony kocham to ni nie wyobrażam sobie nie startować w zawodach. I od razu powiem że nie chodzi o strach, ja się nie boję tylko poprostu męczą mnie takie myśli.
Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i/lub może mi coś podpowiedzieć.


To chyba dość naturalne rozterki u niektórych młodych zawodników. Z jednej strony ćwiczę coś co lubię i w czym się rozwijam, z drugiej strony zostało to stworzone do zadawania bólu(i inaczej cieżko sprawdzić kto jest lepszy).

Z drugiej strony nie jest tak źle, zauważ oznaki pięknego sportowego zachowania po pojedynkach: okazywanie szacunku, gratulacje dla zwycięzcy. Niektorzy zawodnicy się przyjaźnią poza matą(ringiem), ale podczas walki dają z siebie wszystko.

Szukaj ducha sportu i powodzednia w dalszej karierze
  • 0

budo_jet
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2606 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
Eee, za dużo analizujesz... fajnie jest się bić i tyle :) (oczywiście sportowo :wink: )
  • 0

budo_kord
  • Użytkownik
  • Pip
  • 40 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Lublin
  • Zainteresowania:MMA

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika

(...)po pierwsze jest to bardzo niebezpieczne a po drugie jaki ma sens zadawanie sobie wzajemnie bólu bez przyczyny(...)


Eee, za dużo analizujesz... fajnie jest się bić i tyle :) (oczywiście sportowo :wink: )


I dziwić się społeczeństwu, że ćwiczących mma postrzegają jako bezdusznych brutali :)
  • 0

budo_|mm0rta|
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 482 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Kraków
  • Zainteresowania:BJJ

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
I tu widać przewagę Bjj w tej materii nad innymi sportami walki. Tu nie chodzi o zadanie bólu i w ten sposób wygranie pojedynku. Sparuje się i kulam ze znajomymi i piękne w tym jest właśnie to że pokazuje się swoją techniczną wyższość nad innymi dominacja i kończeniami a nie oklepywaniem siebie nawzajem. Jeżeli chodzi o zawody i rozterki z tym związane. Realizuj się w tym jak potrafisz najlepiej. Myślę że trzeba poczuć klimat sportowej rywalizacji z naciskiem na sportowej i wtedy nikomu krzywda się nie dzieje. Sztuki walki to przecież doskonalenie siebie. Popatrz na MMA. Wielu dobrych znajomych z poza ringu stoczyło ze sobą piękne zacięte walki zakończone KO. To sport, praca. Nie zadajesz bólu osobie na ulicy dla własnej przyjemności. Rywalizujesz z 2 zawodnikiem który się na to decyduje i rywalizuje z Tobą.
Myślę że Twoje rozterki moralne są nieuzasadnione. :)

- Pozdrawiam J.
  • 0

budo_matkd
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 625 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
oklepywanie buzi tez wymaga techniki :) technicznej,strategicznej wyzszosci:) spojrz na to tak, Ci ludzie przyszli tam na te zawody by wygrac,stoczyc walke z sobą ze swoją słaboscia a Ty jestes tylko dodatkiem (Twój cel w koncu podobny) wiec o co kaman? :P

p.s
takie np tkd, podpuszczasz,straszysz, myslisz jak ominac jego obrone,jak dostac jego plecy/głowe, lecąc bezmyslnie do przodu kończysz na macie,znaczenie ma czy jestes w otwartej czy zamknietej pozycji etc i to wlasnie jest piekne w tkd, ze to takie szachy ale 1000razy szybciej;) ;)
  • 0

budo_malta
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 898 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
w walce bjj nie zadaje sie bólu? hm.. ciekawe :) jak się nie odklepie zawczasu to chyba boli, nie? a nawet jesli się odklepie... powyciągane na wszystkie strony stawy to tez ból, inny od poobijanych ud, ale ból.

do tego co ma "problem" - takie rozterki są normalne i chyba nie powinienes sie zbytnio tym martwić bo przecież sam napisałes, że to kochasz i nie mozesz bez tego żyć. każdy ma swoje jakieś wątpliwości, ja też sie czesto zastanawiam, " po co "?

walka bez przyczyny? ależ przyczyną są zawody, Twój w nich start i miesiące przygotowań i Twój wynik :)
  • 0

budo_tynks
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 943 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:Muay Thai

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
nie patrz tylko w ryj wal
  • 0

budo_perun srogi
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1077 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:BJJ

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
kiedys tu byl temat o predyspozycjach psychicznych a wybieranym sporcie walki (uderzane/chwytane) przy chwytancyh nie ma takiej swiadomosci ze czlowieka ranisz, jezeli go przewrocisz to wstanie jak uderzysz to go jednak zaboli, mialem kiedys sytuacje w bojce w szkole w gimnazjum koles uderzal i tak dalej, ja do dzis jeszcze mam taka lekka blokade (wtedy byla silniejsza :D ) przed uderzaniem czlowieka szcegolnie w ryj. Przewracalem go kilka razy i do dosiadu sprowadzalem ale pozwalalem wstac poniewaz no nie potrafilem wyprowadzic ani jednego ciosu, a bojka skonczla sie tym ze dostalem z piszczeli w nos zalalem sie krwia i rozeszlismy sie.

ech te rozterki moralne...

pzdr
  • 0

budo_martinooo16912
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 65 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Żory/ Dublin

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
heh no właśnie też się kiedyś tak zastanawiałem jak w temacie ale doszedłem do wniosku, że sw w dzisiejszych czasach to głównie sport no czasem na ulicy się przyda :)
  • 0

budo_kubuś puchatek
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 4530 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Skadinad

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
Celem walki nie jest zadanie komus bolu. W zasadzie przeciwnik nie powinien Cie zajmowac, liczy sie tylko Twoja technika. Tak naprawde w sporcie nie chodzi o walke z kimkolwiek (tak maja chlopcy na wczesnym etapie), ale o powazniejsza walke - samym ze soba, a przeciwnik jest tylko punktem odniesienia.
Na profesjonalnym poziomie to jeszcze na kazdym treningu ocieranie o granice mozlwiosci i... smierc Pamietam jak mowil o tym Popow, mistrz swiata w plywaniu z Rosji). To nie moze pozostac bez szkody dla zdrowia.

W istocie walka nie sensu. Ale jeszcze kawalek czasu minie zanim to zrozumiesz.
Ja juz jestem u kranca aktywnosci w uprawianiu sztuk walki i nasuwa mi sie refleksja - prawie cale cialo mam zniszczone, stawy pokatowane (od kyokushin), czasami wystarczy mi pestka na chodniku, zeby niemilosiernym bolem odezwalo mi sie kolano; kark, lokcie i stopy rozjechane (bjj), kregoslup, barki i nadgrastki rozwalone od podnoszenia duzych ciezarow.
Po co mi to bylo? Nie lepiej byloby mi np. plywac, trenowac z malymi ciezarami i uprawiac yoge? Bylbym zdrowszy, a dla samoobrony potrenowac jakims narzedziem, np. krotka palka?
Pozdrawiam
K_P
  • 0

budo_dxa
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 386 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
Hmm szczerze jesli masz takie rozterki to pomysl najpierw o innych sportach ktore uprawiasz , grach z przyjaciolmi planszowych czy komputerowych. Wszedzie tam grasz bo to cie bawi ale i tak dazysz do zwyciestwa, sama gra/walka jest jak tort a zwyciestwo to soczysta wisienka na szczycie. Nie oszukujmy sie zawsze walczysz zeby wygrac , moim zdaniem walka tak sobie jest jak koszykowka bez liczenia punktow , pilka nozna bez bramek, wspinaczak bez checi wejscia na szczyt, poker bez zetonow czyli zwykly trening. Jesli wyjdziesz do walki na macie, czy tez na boisko zmierzyc sie z kims i twoim celem nie bedzie wygrana, bedziesz mial jakies rozterki typu "co ja tu robie" to rownie dobrze mozesz sie poddac odrazu bo odpuszczajac lekcewarzysz ducha sportu i obrazasz przeciwnika. Obojetnie jaki to jest sport fair play obowiazuje - a fair play to nie tylko odpowiednie zachowanie, to tez danie z siebie wszystkiego tak ze po porazce nie mozesz sobie zarzucic ze olales sprawe.
Wiec nastepnym razem na zawodach jak dopadnie cie mysl "co ja tu robie i po co to wszystko" odpowiedz sobie: Jestem tu po to zeby dac z siebie wszystko, zeby walczyc , zeby wygrac, zeby dobrze sie bawic. :)
  • 0

budo_emceha
  • Użytkownik
  • Pip
  • 25 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
Przyznaj się.
Jakaś baba nakładła ci do głowy o "bezsensownym biciu" czy "barbarzyńcach" :twisted: :twisted:

Mamy walkę w genach, niektórzy po prostu to lubią. Ja lubię, ty lubisz, powalczymy więc trochę. Nikt tu nikogo nie krzywdzi. Nikt przecież przez pomyłkę nie trenuje latami i przypadkowo nie pojawia się na macie/ringu. Masz tu ludzi takich jak ty, dla których to jest czysta radocha.
Co innego jakbyś chodził po ulicy i na przypadkowych ludziach trenował lowkicki. Tu mógłbyś mieć rozterki :roll:
Mam nadzieję, że nie stosujesz takich metod treningowych.
  • 0

budo_outsider
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 77 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
ja jestem kobietą i instynktu walki nie mam w "genach" jak poniektórzy mężczyźni :) trenuje tajski i też czasem nasuwały mi się pytania po co to wszystko - może lepiej pójść na aerobic... po przemyśleniu sprawy nasunęły mi się następujące wnioski:
- sporty walki jak żaden inny sport znakomicie kształtują charakter - jak mój trener powiada: jaki człowiek w walce taki człowiek w życiu i ja się z tym zgodzę. Treningi pozwalają rozwinąć mi takie cechy jak wytrwałość, wiarę we własne siły, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, współpracy z trenerem i współćwiczącymi, dążenia do wcześniej wyznaczonych realnych celów, opanowanie itd można by wymieniać w nieskończoność. Jednym słowem jest to bardzo dobra forma pracy nad sobą i swoimi słabościami.
- samo starcie na ringu jest tylko grą - każda prawidłowo wyprowadzona akcja to punkt dla nas - nie chcemy uszkodzić przeciwnika, wyrządzić mu krzywdy, ale sprawdzić to co wcześniej wypracowaliśmy - chcemy kogoś oszukać, wprowadzić w błąd, zaskoczyć - wygrywamy nie siłą i gwałtem ale przebiegłością, inteligencją, umiejętnością szybkiego kojarzenia sytuacji, wewnętrzną motywacją, opanowaniem (oczywiście motoryka też jest niezaprzeczalnie ważna i powyższe wcale tego nie neguje)
- każdy inny sport to wbrew pozorom też dużo wyrzeczeń i bólu i może o tyle ten od innych się różni, że również ten ból zadajemy przeciwnikowi, nie tylko sobie.
  • 0

budo_partyzant9
  • Użytkownik
  • 3 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Blackwater

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
Nie ma się czym przejmować, ja wychodzę z założenia że jeżeli trenuję się z kimś, to wiadomo na ile możemy oboje sobie pozwolić, a gdy przyjdzie do kontaktu na ulicy, to wyrządź przeciwnikowi taką krzywdę by nast. razem zastanowił się czy warto do kogokolwiek podchodzić, by pamiętał ból który Ty mu sprawiłeś ^^ rób to co kochasz i nie zwracaj uwagi na poboczne sprawy, oddaj temu całe serce i duszę. Ja trenuję Krav Maga od roku i aikido zacząłem, do tego walka tonfą, a co by nie patrzeć Kravka jest dosyć brutalnym sportem walki...a się nie przejmuję tym że komuś zrobię krzywdę, najwyraźniej na to zasługiwał ;P
  • 0

budo_hellfire
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2404 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Minas Morgul
  • Zainteresowania:BJJ

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika

a co by nie patrzeć Kravka jest dosyć brutalnym sportem walki...

1)KM nie jest sportem
2)chyba ciężko z czytaniem ze zrozumieniem u Ciebie... Autorowi nie chodziło o to, że na treningu się robi krzywdę partnerowi, ale o to, że na zawodach aby wygrać trzeba kogos obic, czasem dość mocno. A to jest różnica
  • 0

budo_mags
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2359 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Mayaxatl

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
zaczynam podejrzewać, że gadka o robieniu krzywdy brutalnymi technikami i o ulicy to nieodłączny efekt paranoi wynikającej ze szkolenia pod kątem samoobrony...
  • 0

budo_g-man
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 345 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:KB

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
Też się czasem zastanawiam czy nie lepiej byłoby jeździć na rowerku i popływać dla relaksu. Musicie jednak przyznać, że coś w SW jest takiego, co wciąga. Miło wspominam np. kyokushin, kiedy wychodziłem z egzaminu po tysiącach powtórzonych technik i zmaltretowany po walkach, ale z tą satysfakcją, że dałem radę i osiągnąłem wyznaczony cel. Wydaje mi się, że o to też chodzi. Umiejętność pokonywania samego siebie jest później bardzo przydatna w życiu.
  • 0

budo_wodnik szuwarek
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1113 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Zachodnia Stolica Przemytu
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika

zaczynam podejrzewać, że gadka o robieniu krzywdy brutalnymi technikami i o ulicy to nieodłączny efekt paranoi wynikającej ze szkolenia pod kątem samoobrony...

przede wszystkim w walce, w której bronimy swego zdrowia lub życia nie ma i nie powinno być miejsca na takie gdybanie..
po prostu ci co za dużo mędrkują dostają wp.....
oczywiście gdy możemy wybrać w trakcie likwidacji zagrożenia technikę humanitarną bądź bardziej "combatową" to w przypadku, gdy oponent jest już bierny nie wypada go uszkadzać, gdy nadal jest agresywny nie ma żadnych podstaw by nie kończyć sprawy bardziej brutalnie- będzie to adekwatne do jego zachowania...

sportowe podejście o podejście czysto samoobronne nie ma w tej dyskustii żadnego znaczenia... poza tym wybierając jakąś sztukę walki bądź sport 95 % decydowało się na treningi nie z powodu marzeń o olimpiadzie czy stosie medali ale ze względu na to, że chciało sie poczuć pewniej w wypadku jakiegokolwiek napadu czy sytuacji zagrożenia..
statystyki mówią same za siebie...

oczywiście samo rozważanie o swojej agresji czy opanowaniu jest dobre..
to taka własna samokontrola... ale nie można wymagać od siebie byśmy byli bierni wobec aagresji innych ludzi...
uprawianie sportu czy sztuki walki to jednak głównie walka i eliminacja własnych sałbości fizycznych i psychicznych... i chyba to w MA jest najpiękniejsze..
pozdrawiam
  • 0

budo_gall
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 113 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: mały problem wojownika
Ja też czasem mam takie rozterki choć znów zaczynam trenować powoli.
Ale tak jak pisano powyżej, sprawdzasz przede wszystkim siebie, swoje słabości z tym walczysz, z sobą.
Na zawodach nigdy nie walczylem więc nie wiem jak to jest, ale jak na treningach ćwiczę to mam frajde np. z tego że moge ćwiczyć z kimś silniejszym i sie nie dać:))

Za dużo tu chyba nie ma co myśleć, ja bym ćwiczył a jakby mi zawody nie sprawiały przyjemności to bym sobie dla frajdy ćwiczył, w końcu o to tu chodzi:)
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018