Skocz do zawartości


Zdjęcie

Agresja na ulicy - roadrage


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
22 odpowiedzi w tym temacie

budo_diriz
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 348 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Agresja na ulicy - roadrage
roadrage - jak w tytule: czy komukolwiek zdarzyla sie sytuacja kiedy kierujac autem w ruchu drogowym, albo bedac pieszym, wdal sie w bojke albo awanture z innym kierowca?
sytuacja typu: jakis psychol zajezdza ci droge, trabiasz, chcesz go wyprzedzic, on znowu zaczyna zajezdzac ci droge, na swiatlach wysiada, ty tez, i... "lets get it on!" .

moze jakies ciekawe doswiadczenia? :)
  • 0

budo_robertp
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2164 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage

roadrage - jak w tytule: czy komukolwiek zdarzyla sie sytuacja kiedy kierujac autem w ruchu drogowym, albo bedac pieszym, wdal sie w bojke albo awanture z innym kierowca?


Ze 2 lata temu. W-wa, wyjeżdzam z parkingu na tyłach Promenady i wjeżdzam w Fieldorfa (tam wtedy nie było świateł). Z lewej pusto, dość daleko (tam jest ze 200m) autobus na przystanku, więc spokojnie skręcam w prawo (godz. 22, ciemno) i nagle jakby mnie UFO mineło, zza tego autobusu wyskoczył Merc, walił bliżej 200 niż 100 i omal mi w dupę nie wjechał, ledwo mnie minął . Ja jadę dalej, z ulgą, że wszyscy cali. A ten zwalnia i się pluje, miga światłami, drze japę itd. Ja ignoruję typka, dojeżdzam do Ostrobramskiej, staję na światłach a ten obok staje obok, lekko mnie blokuje, otwiera okno i chce mi lusterko urwać. Obok ludzie z autobusu gapią się na widowisko. Powstał pat, bo ja się nie kwapiłem do wysiadania z wozu (choć tonfe miałem pod ręką). Facet też, więc w końcu się rozjechaliśmy.
To był ładny, nowy sportowy Merc, a furiat to nie żaden kark, szczupły gościu, elegancko ubrany. Podejrzewam, że to jakiś makler, doradca itp. co się czymś wspomógł przez nosek.
  • 0

budo_yak
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1087 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:wawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
ja pare razy bardzo zalowalem ze nie jestem jakos uzbrojony na rowerze bo mi uciekaly samochody i nie moglem nic zrobic. swoja droga problemu nie rozwiazalem do dzis. jak uszkodzic auto z roweru? myslalem o procy, lancuchu ale to wszystko raczej bardzo niepraktyczne. a z wiatrowka nie bede jezdzil i ludzi straszyl...w kazdym razie juz pare razy by sie mi jakas pala przydala zeby chama nauczyc kultury ruchu drogowego.
  • 0

budo_alamakota
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 68 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:okolice W-wy

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
DC, most Grota, zjazd w kierunku Tarchomina.
Na moim pasie sznur samochodow, ale znosnie.
Zblizam sie do rozjazdu tarchomin/jagiellonska (modlinska) [lewo/prawo]
Koles za mna wisi mi na zderzaku. z prawego pasa probuje sie wcisnac jakis koles w w polo.
nie ma szans wjechac miedzy mnie a auto z tylu bo ten za mna skutecznie blokuje.
Polowkarz widzi ze mu nie wychodzi wiec powolutku mnie popycha zderzakiem (predkosc spacerowa). Przyznam ze mi skoczylo cisnienie. :(
Awaryjne, klucze w kieszen, wysiadlem...
Na szczescie koles jak to zobaczyl od razu odjechal.
Straty? kilka minut spoznienia bo najblizsze kilometry pokonywalem baaardzo powoli ;-)
  • 0

budo_shaft
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1759 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:chinatown

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
czesto, zwłaszcza na rondzie w legionowie. w wakacje to norma bo zjezdzają sie ludzi z róznych okolic i wymuszają.

ogólnie rondo to chyba najmocniej zadymowe miejsce:)
  • 0

budo_diriz
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 348 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
zapuscilem temat, gdyz bylem ciekawy jak inni radza sobie z tym zjawiskiem (zreszta podobno dosyc zlozonym pod wgzledem mechanizmow psychologicznych). mi taka sytuacja zdarzyla sie z rok temu, pozwole sobie wkleic kawalek posta na ten temat z watku "wasze pierwsze walki" :)

typ o malo nie przejechal mnie na przejsciu dla pieszych dostawczakiem, potem pyskowka, po ktorej probowal przejechac mnie na chodniku (!), koniec koncow wysiadl z kolezka, patrze - typy po 40 lat jak nie lepiej, obaj metr 50 w kapeluszu, kropeczki z pierdla na twarzach. trzymam kilkumetrowy dystans i staram sie wytlumaczyc zeby nie dazyli do starcia, ale jeden zaczal sie rozbierac podajac ciuchy sekundantowi (moze szykowal sie na kilkurundowy pojedynek, nie wiem) az zostal w samym t-shircie chociaz bylo dosyc zimno. chcial podejsc, i po wyprzedzajacym bucie na splot bylo juz po walce, a ze sekundant tez wczesniej byl dosyc krewki, a teraz stal oslupiony, po chwili zastanowienia (tak a'la lebanner takze dostal nokaut (z lapy). pozbierali sie z chodnika, oczywiscie kierowca nie omieszkal wspomniec jak juz wdrapywal sie do szfoerki ze "jeszcze mnie zajebie". na glupote nie ma lekarstwa - niestety.

shaft - hehe no ludzie nie znaja przepisow po prostu, i mysla ze na rondzie maja pierwszenstwo jak nie maja, i stad zadymy w tych miejsca ch chyba :)
  • 0

budo_marinko
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 160 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
Tez mialem dwie przygody.

Za jedna jest mi wstyd do dzisiaj. Jade Marynarska (Wawa) a przede mna Cinqus. Jak idiota zaczalem na niego najezdzac, zeby mi ustapil. On zlosliwie po hamulcach. W koncu wyprzedzam, za kierownica dziewczyna a obok niej facet, ktory mi wygraza. Wiec.... :oops: :oops: :oops: zajechalem im droge, spychajac na pobocze. Zatrzymalismy sie na skrzyzowaniu. Facet wypadl i z pyskiem do mnie. Bylo mi tak wstyd, ze sie nawet nie odezwalem. Do teraz sie wstydze. :oops: :oops: :oops:

Innym razem wyjezdzalem z podporzadkowanej w lewo. Pusta droga (dwa pasy w kazda strone) tylko z prawej nadjezdzal wolno jakis samochod. Pomyslalem, ze najwyzej zjedzie na prawy pas i wyjechalem. Tymczasem on na sile mnie przyblokowal i tak manewrowal, zebym nie mogl zjechac na swoj pas ruchu. Po chwili zjechal na parking a ja za nim. Wysiadlem i podszedlem do goscia. Otwarlem mu drzwi i nabluzgalem o kulturze jazdy. Tym razem on mial dosc.

Czyli dwa razy ale bez bijatyki. Jezdzac jednak dobre pare lat zauwazam, ze od jakis 3 lat ludzie zaczeli jezdzic duzo spokojniej. Moze po prostu ruch zrobil sie tak gesty, ze nie ma jak zaszalec? A moze doroslismy?
  • 0

budo_diriz
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 348 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
marinko - no to ci zazdroszzcze, bo w szczecinie coraz wiecej psycholi za kierownica, i nastoletniej gowniazerii takze ktora chyba do miesiaca ma prawo jazdy - na 7 dni w tyogdniu co najmniej 1 spiecie z powodu czyjejs glupoty na drodze. irytuje to tym bardziej, ze pomimo mlodego wieku (26 lat) mam sporo doswiadczenie za kierownica, sportowe i instruktorskie, a musze wysluchiwac umoralnien od emerytow co jezdza 40 k/m lewym pasem ehhh.
  • 0

budo_marinko
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 160 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
Na szczescie/nieszczescie Warszawa i droga do Katowic (czesto jezdze) tak sie zapchala, ze nie bardzo jest sie gdzie rozpedzic. Oczywiscie, dla chcacego nic trudnego ale generalnie rzeczywiscie obserwuje mnie "chcacych". Niedawno nawet bemka z czterema karkami grzecznie wpuscila mnie przed siebie. Na Slasku (moje rodzinne strony) nadal nie za dobrze: nerwowka i dziadki 40km/h. Widocznie nie osiagneli jeszcze takiego zageszczenia, zeby stwierdzic, ze szalencza jazda nie daje efektow.
Warszawa goruje, bo ze wzgledu na zageszczenie jezdzi sie LOGICZNIE, co nie znaczy, ze zgodnie z przepisami. Oczywiscie nie zawsze i nie wszedzie. Generalizuje.
  • 0

budo_usagi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 111 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:'znienacka'

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
mam male marzenie:
chcialbym w przyszlosci miec Nissana Patrola z "kangurem" ewentualnie inny podobnej klasy wozik. jak by mi ktos zajechal droge , wymusil pierwszenstwo itp. to bym sie nie zatrzymywal ani nie zwalnial przez co bym sie mniej denerwowal.
malym wyjatkiem jest warszawa gdzie jezdzilbym naj chetniej czolgiem :)
  • 0

budo_robertp
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2164 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage

Warszawa goruje, bo ze wzgledu na zageszczenie jezdzi sie LOGICZNIE, co nie znaczy, ze zgodnie z przepisami. Oczywiscie nie zawsze i nie wszedzie. Generalizuje.


Ja się łapie, że jak w jakieś mniejszej miejscowości (n.p. Słupsk) uskuteczniam warszawski styl jazdy, to dla innych jestem agresywnym chamem na drodze. Raz podjeżdzam do jakiegoś marketu, facet jedzie z pierszeństwem, ja nie czekam aż zjedzie z ronda, wciskam się tuż za nim. Facet się zatrzymał i złościł, że mu w d... wjeżdzam. Jakbym czekał łaskawie, aż zjedzie z ronda (takie małe przy parkingach) to by mnie w W-wie otrąbili jak stado słoni
Ale mnie, jak robiłem prawko, to instruktor uczył, że ze skrzyżowania należy spieprzać, bo tam z tyłu czekają.

BTW istnieje definicja Nowojorskiej sekundy - to czas między zmianą świateł a momentem jak facet z tyłu zacznie na ciebie trąbić :D
  • 0

budo_haqqax
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 854 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
Ja jestem bardzo grzeczny i potulny. Nawet jak ktos mi zalezdza droge to najwyzej mu pokazuje paluchem, zeby sie puknal w czolo.

Raz tylko mialem taka sytuacje, ze była zima, spadł snieg i miałem kłopoty by na waskiej drodze zjechac na pobocze - zakopałem sie troche w sniegu. Za mna stanał jakis gosciu i niecierpliwie cos tam wykrzykiwał. W pewnym momencie nacisnal na gaz i lekko mnie puknal w zderzak.

Wysiadlem z samochodu, zobaczyłem, ze zderzakowi nic sie nie stało, wyjałem saperke z bagaznika i poszedłem do goscia, by sie zapytac uprzejmie, czy zrobił to celowo. Gosciu powiedział, ze stało sie to niechcacy, zatem saperke schowałem do bagaznika, a gosciu jakos ominał moj samochod i odjechał. Tak się jednak we mnie gotowało, ze gdyby jego działanie było celowe, to pewnie musiał by sobie dokupic jakas szybe albo klepac karoserie.

Teraz jezdze juz autobusem.
  • 0

budo_marinko
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 160 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
Wkrotce po zdaniu prawka dostalem od rodzicow ich stary samochod (akurat kupili nowy): Fiat 125p (hmm...troche lat temu to bylo). Jade sobie, jade. Podjezdzam do skrzyzowania, staje, po chwili ruszam i w tym momenciu spod maski bucha ogien! Staje zaraz za skrzyzowaniem, wybiegam z gasnica i gasze. Nagle za mna staje samochod i facet trabi, zebym mu sie usunal z drogi! kompletny idota. Wzruszylem ramionami, puknalem sie w czolo i dokonczylem w spokoju gaszenia. Potem przetoczylem auto na pobocze.
  • 0

budo_morfeusz76
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 204 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
Kiedys ide sobie z dziewczyna i jeszcze ze znajomymi.Zjazd na stacje benzynowa.Na pasach stoi jeden samochod ktory chcial wyjechac,taki dostawczy wiec zaslanial druga strone przejscia.Przechodzimy przez to przejscie,pierwsza moja dziewczyna.A tu prawie po nogach przejechal jej iny samochod ktory wjezdzal na stacje.Wogole nie zwolnil,nie sprzawdzil czy na pasach nie ma pieszych tylko sobie przejechal.I chcial pojechac sobie dalej,ale obrzucilem goscia kilkoma epitetami ze sie jednak zatrzymal.W samochodzie bylo dwoch kolesi.Wysiada kierowca,patrze ze do mnie idzie wiec tez ide do niego.Znajomi poszli dalej.Tamten drugi koles zostal w samochodzie.Ten kierowca do mnie podchodzi i myslac chyba ze mnie wystraszy zaczyna cos pierdolic ze mam powtorzyc jak go nazwalem.To mu powtorzylem,a on mi na to ze mi wyjebie.To podszedlem do niego na taka odleglosc ze poczul moj oddedch na twarzy,i mowie do niego to wyjeb mi :twisted: .A on mi dalej jakies epitety.Tez go zbluzgalem a jak mi sie juz znudzilo to mowie do niego ze jak ma obiekcje to ja wzywam policje.Bo taki wjazd na pasy to w koncu powazne wykroczenie drogowe.Jak koles to uslyszal to zwatpil i odszedl.Na dowidzenia jeszcze jego koles cos tam pieprzyl,ale wysiasc sie nie odwazyl.I koleszkowie odjechali.I najgorsze jest to ze prawie by dziewczyne rozjechal,a i tak czul sie obrazony i niewinny.
  • 0

budo_qb
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 93 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
No wlasnie, najgorsze jak ktos sie nie umie przyznac do winy i uwaza jeszcze, ze ma racje.

Mialem sytuacje gdy jechalem glowna i jakas kobieta z przeciwnej strony chciala skrecic w lewo na niepodporzadkowana. Przecinajac mi pas musialem zachamowac z piskiem opon, ona sie prawie zatrzymala popatrzyla na mnie popukala sie w czolo i odjechala, usmialem sie wtedy strasznie, a do dzis nie wiem o co jej chodzilo, przecierz to bylo ewidetne wymuszenie z jej strony. P.S moglem ja walnac to bym blachy na jej koszt sobie wyremontowal :)
  • 0

budo_miszka
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 178 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:WARSZAWA

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
skrecam w lewo na skrzyzowaniu... jeden samochod przede mna zjechal, drugi, moja kolej a tu za mna poldek-taxi scina zakret i chce sie wjebaj przede mnie ale musialbym zachamowac i specjalnie go przepuscic, a ze mam bmw z calkiem przyzwoitym silnikiem wiec nie wpuscilem pana...
przychamowal i... trabil na mnie! nie zwazalem na niego i wjechalem w parking prowadzacy pod moje klatke a ON ZA MNA! pomyslalem ze nie chce zeby zobaczyl gdzie stawiam auto wiec zatrzymalem sie wlaczylem aweryjne otworzylem maske - udawalem ze cos siadlo...
pan(okolo 40 - grubas) nie minal mnie tylko wychodzi i do mnie z morda ze moja mama byla taka i taka. postanowilem wtedy zagrac niemowe i bez slowa zadalem gjaku-tsuki na czudan z podejsciem. trafilem idealnie w splot... pan myslal ze najpierw bedzie wymiana slow a potem "ewentualnie" jakims szkolnym chwytem mnie potraktuje... plan mu sie zawalil
poudawal rybke probujac zlapac powietrze
ja nie czekalem az mu przejdzie - zamknalem maske i wyjechalem z parkingu... po zrobienia koleczka wokol osiedla pana juz nie bylo...
moze sie jeszcze spotkamy!
  • 0

budo_xaimoon
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 786 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:częstochowa

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
Jechałem z tatą na trasie do katowic ( z czewy). Jechaliśmy lewym pasem i nagle tata zwalnia do 40km/h :| Samochód dalej jechała babka ,która zdecydowała się zajrzeć śmierci w oczy i przydusić pedał osiągając zawrotną prędkość ok .50km/h . Robił się korek , facet przed nami trąbił przez cały czas ,kiedy dojechaliśmy do świateł ten sam gość wyszedł i otworzył bezczelnie drzwi od samochodu starszej kobiety . Z tego co mój tata usłyszał babka zaczęła pouczyć chłopa jak się jeździ twierdząc ,że może kiedyś się nauczy jeździć . Wyciągnął ją z samochodu i posłał jej cepa w zęby , sztuczna szczęka kobity (jakieś 50-60 lat) rozbiła się na ziemi i zadzwonili na policje :|

ps. zatrzymała go policja ,ale uniewinniła
  • 0

budo_madhornet
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 394 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
niewinny napasci? szczena sama wypadla :)
  • 0

budo_warhead
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 4469 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
Zima ja 2 dni po dostaniu prawa jazdy zasuwam po lewym pasie z zawrotna predkoscia 50 km na godzine.. Za mna jakis poldek strasznie trabi i swiecil swiatlami. PO 3 minutach zroientowalem sie ze w Warszawie robie male fo pa jadac prawym pasem (poczatkujacy kierowca ktory nie znal zwyczajow warszawskich;) ) Zjechalem jemu na bok. Na bankowym odbijam w prawo w senatorska a poldek za mna zatrzymalem sie pod kosciolem poldek tez. Wyskoczylo 2 "przyjezdnych" z podwarszawskiej miejscowosci Zabki i zaczelo mi podniesionym glosem tlumaczyc ze nie wiedza czemu "moja mama wydala na swiat takiego kierowce jak ja ;) ". Nie bylem dluzny i tez cos dodalem od siebie (mimo ze na poczatku przeprosilem ze blokowalem pas ruchu sic! ). Nastepnie jeden skoczyl do szoferki i wybiegl z blokada kierownicy i staral sie mnie trafic . Nastepnie z mojego nie za duzego wtedy auta z przyciemnianymi szybami wysiadlo moich 4 kolegow z ktorymi jechalem na trening koszykowki (stad 50 / h bo auto straaaaaasznie przeciazone) tak zwana co namniej pol tonowa druzyna ;) . Panowie z Zabek postanowili posukuteczniac biegi przelajowe przez park Saski zapomniawszy nawet kluczykow, Samochodu, Blokady i dziewczyny ktora zostala w samochodzie. Chlopaki mieli plany by samochod na dach im postawic ale dziewczyna z auta nie chciala wyjsc i spoznieni na traning bylismy wiec dalismy sobie spokuj. Ogolnie potem nie mialem zadnych przejsc na ulicy nauczylem sie jezdzic po warszawsku i nastepne auto kupilem bez przyciemnianych szyb ;) .
  • 0

budo_kubutek
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 606 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:że znowu?

Napisano Ponad rok temu

Re: Agresja na ulicy - roadrage
Podobno ktoś żółtym Skotem kiedyś po Wawie pomykał 8)
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018 : 2019 : 2020 : 2021 : 2022