Skocz do zawartości


Zdjęcie

Porozmawiajmy w końcu o aikido


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
316 odpowiedzi w tym temacie

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
Shouryu,
Dobrze piszesz! :lol: Zgadzam się ze wszystkim i w ogóle - odwalasz za mnie połowę roboty. ;-)

Hmm, .. nigdy bym nie przypuszczał Akahige, że w końcu to przyznasz: "- nie wiem."

Przecież zawsze to przyznawałem: nie wiem, co siedziało w głowie M. Ueshiby. Równie dobrze mógłbym napisać: "kompletnie mnie to nie obchodzi".

No widzisz, powoli dochodzisz do prawidlowych wnioskow Oby tak dalej!!


Chyba Cię rozczaruję. To, że M.Ueshiba traktował techniki aikido jak praktykę religijną wynika wprost z literatury.
Dla mnie oczywiste jest, że ta droga wyprowadziła go na manowce. Całe szczęście, że Kisshomaru Ueshiba wywalił z aikido tę całą pseudoduchowość, bo inaczej nigdy nie przyjęło by się na Zachodzie.

Jest calkowicie mozliwe cwiczyc aikido jako Budo, musisz tylko spotkac Nauczyciela ktory potrafi ci przekazac.

No, ale takich nie ma, jak widać po stanie obecnego aikido, celnie opisanym przez Gościa. Ueshiba nikogo nie nauczył tego, co sam umiał ( co jego uczniowie szczerze zawsze przyznawali ).
  • 0

budo_shouryu
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 997 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Lublin
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
Dziadek to był zabijaka. Najpierw nauczył się spuszczać manto, a potem starał się to łagodzić. Dlatego aikido powinno być jak wisienka na torcie dla doświadczonych fighterów. Łatwiej sprać kogoś niż łagodnie go rozbroić.
Skoro jednak zaczyna się od końca, wyniki są jakie są.

Co do praktyk religijnych - praktykował jak umiał, czyli z użyciem sztuk walki. Jak by był drwalem lub garncarzem praktykował by w inny sposób. Ale miał taki a nie inny sposób wyrazu siebie i dążenia do transcendencji. Nasuwa mi się skojarzenie z tańcami rytualnymi które wprowadzają tancerzy w trans.

Akahige, wiesz, czaję się na twój "stołek". ;-) :razz:
  • 0

budo_gosc1418048977
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 146 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
O,o .. Akahide!
Tak łatwo nie wywiniesz się z sieci, w którą się sam wplątałeś. Zatem, dobrze. Grajmy dalej, nawet jeśli na jedną bramkę.

Moja dygresja zupełnie do Ciebie nie dotarła. Może zatem zajdę Cię z innej strony. Obserwowałeś może dzieci? Kiedy poprosisz je, by powtórzyły: "dwa dodać dwa to cztery", z entuzjazmem powtórzą. Kiedy zapytasz "A ile jest dwa dodać dwa?", popatrzą zadziwione i może odpowiedzą: "Eee ..co?" A ja, podobnie jak Ty, nie mam najmniejszych wątpliwości, że któregoś dnia odpowiedzą: "Cztery."

Tak, najciemniej jest pod latarnią. Co ciekawe, w Japonii to zupełnie. W kraju tym weszło w nawyk kłanianie się sobie przy każdej okazji, i już nie ważne, że jest to feudalna pozostałość. Im niżej, tym większy oddaje się szacunek. Otóż, śmiem twierdzić, że Morihei Ueshiba okazał się genialnym obserwatorem. Jeśli osobę w głębokim ukłonie popchnie się lekko palcem, nie dając mu przy tym szansy podparcia się rękami o cokolwiek, to co się wtedy stanie? Czy myślisz, że to, że nie wiesz co się działo w czyjejś głowie, i to, że się z czymś tam nie zgadzasz, zmieni następstwa tej akcji? Pomyśl przez chwilę. I dodaj do tego "impact" spowodowany dynamiką ten-chi. Znaczy się wyprostowaniem delikwenta, by następnie pięknie się skłonił kostusi. Ot, i całe aikido. No, niezupełnie.

Nie od rzeczy wspomnieć tutaj pamiętne wydarzenie, które miało miejsce w 1925 roku w dojo Morihei Ueshiby. Był on wtedy zatrudniony przez lidera sekty Omote, Onisaburo Deguchi, w charakterze szefa ochrony. Mam tu na myśli przysłowiowe "olśnienie", "oświecenie", którego jakoby doznał w ogrodzie, w parę chwil po niezwykłym pojedynku. Otóż, po bliżej nieznanej z treści wymianie zdań, zgodził się przyjąć wyzwanie oficera marynarki, skądinąd uznanego mistrza kendo.

Jego przeciwnik pojawił się z drewnianą imitacją miecza, a on sam ... z pustymi rękoma. Na wyraźne życzenie Mistrza oficer zaczął atakować. Mijały kolejne minuty i żaden z ataków nie osiągnął zamierzonego celu. W końcu, wycieńczony kendoka zaprzestał, czując się pokonanym.

Jak myślisz, co się wtedy stało, a do historii przeszło w tak pompatycznym wymiarze? Chyba nie myślisz, że z takimi umiejętnościami Morihei Ueshiba się urodził? Nie wspominając już tego, co mu przypisywano: chodzenia po filiżankach herbaty i stawania przed plutonem egzekucyjnym. Miał już wtedy 42 lata, był uznanym nauczycielem Daito-ryu i zdecydowanie ciężko zapracował na swój sukces. I ponownie śmiem twierdzić, że tego właśnie dnia zdał egzamin przed samym sobą. Stał się niedotykalnym. Jego pomysł na "idealne budo", jak to określił twórca judo Jigoro Kano, stał się rzeczywistością.

Zatem, w aikido nie chodzi wcale o to, by mieć do czynienia z kooperacją negatywną i kogokolwiek rzucać. To tak, jak człowiek epoki Renesansu Leo Batista Alberti potrafił stanąć przed kimś i go przeskoczyć. Potrafił! Tak samo O'Sensei - potrafił zabić "w mgnieniu oka!" Ale król był i pozostaje nagi.
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Jego przeciwnik pojawił się z drewnianą imitacją miecza, a on sam ... z pustymi rękoma. Na wyraźne życzenie Mistrza oficer zaczął atakować. Mijały kolejne minuty i żaden z ataków nie osiągnął zamierzonego celu. W końcu, wycieńczony kendoka zaprzestał, czując się pokonanym.

Co ty mi tu za bajki po nocy opowiadasz? Nazwisko tego mistrza kendo, datę tej walki, jakieś dowody na to, ze w ogóle miała miejsce.

Jeśli osobę w głębokim ukłonie popchnie się lekko palcem, nie dając mu przy tym szansy podparcia się rękami o cokolwiek, to co się wtedy stanie?

Tak, wiem co sie stanie:

Miał już wtedy 42 lata, był uznanym nauczycielem Daito-ryu i zdecydowanie ciężko zapracował na swój sukces.


Kolejna bajda. Ueshiba nigdy nie był żadnym nauczycielem ( chyba różnie rozumiemy słowo nauczyciel ), bo nikogo niczego nie nauczył. Efektem jest takie aikido jakie mamy dzisiaj i jakie sam opisałeś parę postów wyżej.

Stał się niedotykalnym. Jego pomysł na "idealne budo", jak to określił twórca judo Jigoro Kano, stał się rzeczywistością.


Rzeczywistością Twojego umysłu na pewno. Poza tym miejscem nikt go wiecej nie widział.

Tak samo O'Sensei - potrafił zabić "w mgnieniu oka!"

Ja też potrafię zabić w mgnieniu oka, np zaostrzonym ołówkiem. I co z tego? M. Ueshiba coś tam umiał, nie wiadomo dokładnie co, po czym umarł zabierając tę umiejętność do grobu. Do czego zmierzasz? Masz może pomysł jak się tego nauczył? Jak wyglądał jego codzienny trening? Jak doskonalił reakcje ruchowe? Jak kształtował zdolności wysiłkowe, szybkość, siłę eksplozywną?
  • 0

budo_gosc1418048977
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 146 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Ja też potrafię zabić w mgnieniu oka, np zaostrzonym ołówkiem.

Patrzcie dzieci - właśnie leci kabarecik. Ile jest dwa dodać dwa? ;-)
  • 0

budo_warhead
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 4469 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
Wosiu widział zdjęcia z młodości osenseia. 150 cm wzrostu i prawie 100 kg cielska wytrenowanego tradycyjnym treningiem kulturystycznym bez tłuszczu . Taki kafar do bicia ludzi. Napierdalał każdego. Miał doskonałą motorykę. wiecie co myślę? . Z wiekiem motoryka mu siadała. Siła spadła a samo Dayto juz nie wystarczało do napierdalanki. Coś jak późny Tyson. Z czegoś trzeba żyć. Wiec żeby ludzie bali się przychodzić rozbijać głowę starszemu Panu (kiaj master) i żeby dziengi były trzeba dorobić legendę. On nikogo nie nauczył bo był genetycznym fenomenem jak Tyson. A jak możliwości brak zawsze idzie wszystko w kierunku mistyki. Takie bamboo yellow.
  • 0

budo_czarny msciciel
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 858 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Wosiu widział zdjęcia z młodości osenseia. 150 cm wzrostu i prawie 100 kg cielska wytrenowanego tradycyjnym treningiem kulturystycznym bez tłuszczu . Taki kafar do bicia ludzi. Napierdalał każdego.

NAjwiecej zdjec historycznych w zachodniej ksiazce zebranych Ueshiby jest chyba w Invincible Warrior Stevensa, nie sadze ze istnieje jakies z lat mlodosci gdzie jest bez koszulki, natomiast smiem twierdzic ze po tym jak wygladal na starosc widac ze za mlodu musial byc bardzo krzepki.
Dołączona grafika
sa tez opisy jego dosyc bojowego charakteru w mlodosci - moze sie myle ale podobno z zapamietaniem w wojsku cwiczyl strzal z banki i utwardzanie czola :)
  • 0

budo_shouryu
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 997 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Lublin
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
Ćwiczył utwardzanie bańki waląc głową w kamień. Hmm... przydała by się diagnoza neurologiczna. :cool:
  • 0

budo_mksuhy
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 50 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:woj.łódzkie

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
Tak deliberujecie o Budo i Aikido i takie tam... który to już raz?
Wszystkie te pojęcia zostały wytworzone w innym miejscu świata, są produktem innej historii, religii, filozofii itd.
Więc może prościej byłoby spytać samych Japończyków, co sądzą o tym wszystkim?
Z przyjemnością dowiedziałbym się, co o Aikido i ogólnie o współczesnych sportach walki sądzą takie wysuszone dziadki, które zjadły zęby na treningach, jak i młode pistolety naznaczone już światopoglądem Zachodu.
Macie swoją sieć kontaktów - może wysłać parę maili i poczekać na odpowiedź?
Wtedy będzie można je porównać i podeliberować o stanie ducha i ciała potomków starego mistrza.
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Ćwiczył utwardzanie bańki waląc głową w kamień. Hmm... przydała by się diagnoza neurologiczna.

Podobno brał też udział w zawodach w piciu solonej wody. :lol:

Tak deliberujecie o Budo i Aikido i takie tam... który to już raz?

2666! Tyle jest tematów w tym dziale forum. A póki Gosc się nie odrodził, jak Fenix z popiołów, forum było prawie martwe ( no, może był to taki "walking dead"/żywy trup ).

Więc może prościej byłoby spytać samych Japończyków, co sądzą o tym wszystkim?

To się, Bracie, nie uda. Japończyk sam z siebie nie sądzi samodzielnie o niczym. A starzy mistrzowie plotą takie banialuki czasem, że wstyd ( bo np. nie znają historii własnego kraju ).
  • 0

budo_szary_wilk
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 308 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
gosc napisal:

I pan Koichi Tohei wcale nie twierdził, że kontynuje dziedzictwo swojego Mistrza. Z czasem wyszło na jaw, że po prostu zaczął realizować swój światły pomysł na uszczęśliwienie ludzkości. Tym miało być Kiatsu, to jest bezdotykowy system leczenia ludzi, oparty na wyższym stadium przekazywaniu energii ki poprzez koordynację ciała i umysłu (Shin Shin Toitsu)


Tohei nie realizowal zadnych pomyslow na uszczesliwienie ludzkosci. Jego Aikido skupialo sie na pracy nad samym soba, koordynacji ciala z umyslem, przez techniki relaksacji. I wg mnie nie mozna nazywac je "martial art". Skupia sie tu na statycznej wspolpracy uke nage (i wcale niezlo to dziala). Techniki dynamiczne w Ki Aikido z braku realistycznych sparingow i braku celow martial arts sa takie ze pozostawiam je bez komentarza.
Kiatsu nie jest bezdotykowym systemem leczenia lecz wlasnie dotykowym- rodzajem masazu polaczonego z technikami oddychania, ktory nie mam zielonego pojecia jak moze leczyc. Na pewno relaksuje. Ale faktem jest ze zalozenie jest takie ze ma leczyc.
Pozdrawiam gosciu
  • 0

budo_gosc1418048977
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 146 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Biorąc pod uwagę ten i wiele innych fragmentów, skłaniałbym się do odpowiedzi, iż dobór technik miał służyć praktykom duchowym/religijnym ewentualnie czynnikowi mentalnemu ( umysłowemu ).

Tak już na marginesie. Jak można człowieka, którego portret wiesza się w każdym dojo, uważać za idiotę. To jest po prostu niesmaczne. :nie:
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Jak można człowieka, którego portret wiesza się w każdym dojo, uważać za idiotę.


Po pierwsze - nie wieszam portretu M. Ueshiby w dojo.
Po drugie - idiotę od geniusza oddziela czesto płynna granica ( jak granica między USA i Meksykiem na Rio Grande ).
Po trzecie - nie odróżniasz celu głównego od celów pośrednich? Przecież pierwszy z tzw. sześciu paragrafów o Sensei brzmiał następująco:

" Pierwotnym celem bujutsu było zabicie wroga jednym uderzeniem; stąd każda technika może być śmiertelna. Stosuj się do wskazówek instruktora i nie wdawaj się w próby sił."
  • 0

budo_gosc1418048977
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 146 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Pierwotnym celem bujutsu było zabicie wroga jednym uderzeniem; stąd każda technika może być śmiertelna.

Jak widzisz, powoływanie się na literaturę do niczego nie prowadzi. Zarówno pan Kotarbiński, jak i O'Sensei mówią językiem nie bardzo zrozumiałym dla ogółu, a zdania wybrane z kontekstu tylko wprowadzają zamieszanie.

Oczywiście, że sztuki wojenne służą w dużej mierze zabijaniu, i zawsze chciało by się, by strzała ugodziła prosto w serce. Jednakże, jest i druga strona medalu. To sztuka, by nie dać się zabić na wojnie. Zatem chełmy, zbroje, kolczugi itp. a w przypadku walki wręcz bloki, nie pozwalają na to, by można było mówić o 'idealnym budo'.

Sztuka Morihei Ueshiby zrobiła wyłom w tej sprawie. Jeżeli staniesz się 'niedotykalnym', masz wolne ręce i możesz właśnie doprowadzić do wyprostowania atakującego (lub nie), poprzez dźwignię lub uniesienie i zablokowania ramion tak, by przy gwałtownym skłonie uniemożliwić mu podparcie się rękami o cokolwiek. W tym przypadku chodzi o podłoże lub właśnie o ciebie. Czy delikwent ma na sobie zbroję, w tym na głowie hełm, czy też nie, z bardzo dużym prawdopodobieństwem kręgi szyjne nie wytrzymają uderzenia o ziemię.

Słabość dzisiejszej imitacji sztuki Morihei Ueshiby, to jest aikido, bierze się nie tylko stąd, że absolutnie konieczny warunek jej zaistnienia, to jest stania się 'niedotykalnym', został całkowicie zignorowany w treningu, ale i także stąd, że Morihei Ueshiba skorzystał z dorobku judo ażeby móc wykształtować określone nawyki z jednoczesnym zapewnieniem bezpieczeństwa treningu. Podobnie jak w judo, ochrona głowy poprzez przytrzymanie ręki atakującego na określonej wysokości powinna spowodować przetoczenie się tułowia lub upadek na plecy.

Nie od rzeczy wspomnieć, że właśnie pierwsi adepci posiadali wysokie stopnie w judo, za czym idzie umiejętność 'twardego' padania i szybkiego po tym powstawania. Stanley Pranin robiąc z nimi wywiady przytacza wypowiedzi o dużym hałasie w tzw. 'diabelskim dojo', co jest obce nam dzisiaj.

O czym to świadczy? Z czasem zatracona została istota i cel sztuki Morihei Ueshiby, na rzecz nieistotnego w samej rzeczy zakończenia wykonywanych technik, to jest efektownych rzutów. A tu już twarde pady straciły swój sens, na rzecz rolowania. Same techniki temu nie służą i stąd problemy adaptacji ich pod tym kątem.
  • 0

budo_warhead
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 4469 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
znaczy, że mistrz Aikido jak będę miał kija to będzie niedotykalny w sensie, że zneutralizuje każdy mój atak unikiem?
  • 0

budo_shouryu
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 997 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Lublin
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
Zobacz jak Gość "neutralizuje" wszystko , poza Akahige i wyciągnij z tego wnioski. ;-)
  • 0

budo_gosc1418048977
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 146 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

znaczy, że mistrz Aikido jak będę miał kija to będzie niedotykalny w sensie, że zneutralizuje każdy mój atak unikiem?

Niekoniecznie kija, i na pewno nie będzie czekał na następny atak. Po pierwszym, nieoczekiwanie wylądujesz na ziemi i wybijesz sobie raz na zawsze z głowy ponowny atak. ;-)
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Słabość dzisiejszej imitacji sztuki Morihei Ueshiby, to jest aikido, bierze się nie tylko stąd, że absolutnie konieczny warunek jej zaistnienia, to jest stania się 'niedotykalnym', został całkowicie zignorowany w treningu,

To jest oczywiste, przecież powtarzasz to na tym forum ( i nie tylko ) od lat. Problem jest jednak szerszy. Przede wszystkim, w aikido nigdy nie miało miejsce coś takiego jak trening. Bo trening, to długotrwały i celowy proces oparty na zasadach naukowych. M. Ueshiba nie miał do tego jakiegokolwiek przygotowania. Umieć coś, a nauczyć czegoś - to dwie różne sprawy. Mówili o tym najstarsi uczniowie M. Ueshiby tacy jak Kenji Tomiki ( 1926 ), Minoru Mochizuki ( 1930 ), Gozo Shioda ( 1932 ), itd. Dlatego wszyscy oni musieli stworzyć swoje własne metody i wszyscy odeszli ( albo raczej - nigdy nie weszli ) z głównego nurtu aikido, stworzonego póżniej przez Kisshomaru Ueshibę. Z tego towarzystwa jedynie judocy ( Tomiki, Mochizuki ) mieli jakieś pojęcie o treningu. Nawet M. Saito, który najdłużej ze wszystkich był uczniem M. Ueshiby i miał ambicję przekazywania wiernie sztuki Dziadka, nie był w stanie wyjść poza kopiowanie form ruchowych. Bo też nie miał jakichkolwiek teoretycznych podstaw.
Kolejny problem ( dla Ciebie ) polega na tym, że zdecydowanej większości praktykujących aikido ten wszpółczesny model praktyki aikido ( celowo nie używam słowa "trenowania" ) w zupełności odpowiada. Oni nie są zainteresowani zabijaniem w mgnieniu oka kogokolwiek i jest im z tym dobrze.

Zatem chełmy, zbroje, kolczugi itp. a w przypadku walki wręcz bloki, nie pozwalają na to, by można było mówić o 'idealnym budo'.

Kiedy słyszę, że ktoś mówi o idealnym systemie, robię się czujny, a nawet nerwowy. Bo idealnych systemów nie ma, a próby ich stworzenia kończyły się zawsze jakimś rodzajem komunizmu czy narodowego socjalizmu.

Sztuka Morihei Ueshiby zrobiła wyłom w tej sprawie. Jeżeli staniesz się 'niedotykalnym', masz wolne ręce i możesz właśnie doprowadzić do wyprostowania atakującego (lub nie), poprzez dźwignię lub uniesienie i zablokowania ramion tak, by przy gwałtownym skłonie uniemożliwić mu podparcie się rękami o cokolwiek. W tym przypadku chodzi o podłoże lub właśnie o ciebie. Czy delikwent ma na sobie zbroję, w tym na głowie hełm, czy też nie, z bardzo dużym prawdopodobieństwem kręgi szyjne nie wytrzymają uderzenia o ziemię.

Techniki atakowania kręgosłupa szyjnego istniały w różnych systemach walki na długo przed narodzinami Dziadka, dlatego sztuka Morihei Ueshiby nie zrobiła żadnego wyłomu. Poza tym - jej zwyczajnie nie ma. Rozmawiamy więc o niej jak o zwyczajach godowych smoków i jednorożców.

Zarówno pan Kotarbiński, jak i O'Sensei mówią językiem nie bardzo zrozumiałym dla ogółu, a zdania wybrane z kontekstu tylko wprowadzają zamieszanie.

Ja bardzo dobrze rozumiem język prof. Kotarbińskiego, a zupełnie nie rozumiem języka O Sensei. Na tym polega różnica między systemami naukowymi a szamańskimi. Dotyczy to też treningu. Dowcip polega na tym, że granice Twojego języka wyznaczają granice Twojego świata. Język i system pojęciowy ( nazwy, definicje ) mają bezpośredni wpływ na jakość postrzegania znaczeniowo - czynnościowego. Posługując się nieprawidłowo językiem nawet nie dostrzeżesz skali złożoności problemu, co dobrze obrazuje ten fragment Twojej wypowiedzi:

Jeżeli staniesz się 'niedotykalnym', masz wolne ręce i możesz właśnie doprowadzić do wyprostowania atakującego (lub nie), poprzez dźwignię lub uniesienie i zablokowania ramion tak, by przy gwałtownym skłonie uniemożliwić mu podparcie się rękami o cokolwiek.

Pokaż jak robisz coś takiego, to dyskusja posunie się dalej. ;-)
Podpowiem tylko, że metody stawania się niedotykalnym znajdziesz w treningu bokserskim:

Niekoniecznie kija, i na pewno nie będzie czekał na następny atak. Po pierwszym, nieoczekiwanie wylądujesz na ziemi i wybijesz sobie raz na zawsze z głowy ponowny atak.


I to jest właśnie cały Gość. :lol: Najpierw pisze, że znany mistrz kendo ( nieznanego nazwiska ) machał drewnianym mieczem, aż się zmęczył i przestał, a teraz wykręca kota ogonem ( a raczej ogon kotowi ).
  • 0

budo_gosc1418048977
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 146 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido
Akahige, trening, sam w sobie, musi czemuś służyć, a i historia dowodzi, że bez procesu opartego na zasadach naukowych osiągano znakomite wyniki. A wspomniani przez Ciebie panowie, nic nie musieli stwarzać, tylko ruszyć łepetyną, a nie iść na łatwiznę, bo trzeba było z czegoś żyć. I z uporem przypisujesz panu Kisshomaru Ueshibie stworzenie czegoś tam, choć on sam, do czasu WWII w ogóle się nie interesował dorobkiem swojego ojca. Nie pomniejszaj proszę roli, jaką odegrał tutaj pan Koichi Tohei.

I oczywiście, ambicje tu nie odgrywają żadnej roli. Nikt nie był w stanie przekazać wiernie sztuki Dziadka, bo jej nie rozumiał, a on sam, wcale nie kwapił się by im pomóc. Chociażby z tego powodu, że wylądował na liście zbrodniarzy wojennych.

"I taka była ich rozmowa - dziad przemówił do obrazu, a doń obraz ani słowa." Techniki atakowania kręgosłupa szyjnego oczywiście istniały, i także pewnie zaostrzonym ołówkiem. Ich skuteczność była jednak uzależniona losowo od sytuacji. Sztuka Ueshiby to eliminuje. Daje pewność.

I proszę, nie bądź znowu arogancki. :nie: Skorzystaj sobie z rady Szczepana i pogoogluj na temat tego wydarzenia. Gdybyś wpadł na taki pomysł jak Morihei Ueshiba, to też z pewnością musiał byś brać pod uwagę takich zadufanych w sobie prześmiewców, do których sam należysz. Ja nie muszę Tobie nic udowadniać, bo i nawet gdybym to zrobił, to nic to nie zmieni. Przez stulecia przecież nie dopuszczano myśli, że ziemia nie stoi w miejscu. Dokładnie z tych samych powodów.
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Porozmawiajmy w końcu o aikido

Akahige, trening, sam w sobie, musi czemuś służyć, a i historia dowodzi, że bez procesu opartego na zasadach naukowych osiągano znakomite wyniki.

Owszem, ale dawno temu. Nie widzę powodu by wracać do czasów gdy w Wiślicy zasiadał "pogański książe silny wielce".

I z uporem przypisujesz panu Kisshomaru Ueshibie stworzenie czegoś tam,


Owszem, stworzył współczesne aikido, razem z K. Tohei oraz całą mentalno/filozoficzną stronę aikido. Już bez Pana Tohei.

I oczywiście, ambicje tu nie odgrywają żadnej roli. Nikt nie był w stanie przekazać wiernie sztuki Dziadka, bo jej nie rozumiał, a on sam, wcale nie kwapił się by im pomóc. Chociażby z tego powodu, że wylądował na liście zbrodniarzy wojennych.

Głównie z tego powodu, że nie miał elementarnej wiedzy i umiejętności w tym zakresie.

Techniki atakowania kręgosłupa szyjnego oczywiście istniały, i także pewnie zaostrzonym ołówkiem. Ich skuteczność była jednak uzależniona losowo od sytuacji. Sztuka Ueshiby to eliminuje. Daje pewność.

Niczego nie daje, bo nie istnieje. Każda technika jest uzależniona od sytuacji, ponieważ jest kategorią sprawnościową, a nie rzeczą. Jest działaniem.

I proszę, nie bądź znowu arogancki. Skorzystaj sobie z rady Szczepana i pogoogluj na temat tego wydarzenia. Gdybyś wpadł na taki pomysł jak Morihei Ueshiba, to też z pewnością musiał byś brać pod uwagę takich zadufanych w sobie prześmiewców, do których sam należysz. Ja nie muszę Tobie nic udowadniać, bo i nawet gdybym to zrobił, to nic to nie zmieni. Przez stulecia przecież nie dopuszczano myśli, że ziemia nie stoi w miejscu. Dokładnie z tych samych powodów.

Znam opisy tego wydażenia. Nie znam za to źródeł, na podstawie których został dokonany opis, dokładnej daty, okoliczności, nazwiska mistrza kendo, itp.
Nie jestem arogancki. Jako "badacza" obowiązuje mnie zasada sceptyzmu. Opisujesz coś, czego nie ma i nie wiadomo, czy w takiej postaci kiedykolwiek istniało. Dlatego dopytuję się o szczegóły i dowody, których nie dostarczasz.
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017