Skocz do zawartości


Zdjęcie

Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
168 odpowiedzi w tym temacie

budo_kogan
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1008 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).

Nikt nie zastanawial by sie dlaczego ta technike cwicze tak i tak, odrywam piete ale w kata nie odrywam. Wbrew pozorom to wazna kwestia jesli wykonuje sie kata tysiace razy.

Oczywiscie ze walka a kata nigdy w pelni spojne nie beda jesli chcemy zachowac tradycyjny wyglad kata ale mysle ze np. te drobne amiany ktore przyszly mi do glowy juz wiele by zmienily i ulatwily w treningu.

Ciekawe ze nikt tego nie widzi i nikt z tym nie zrobil w kyokushin...

Po setkach godzin rozważań i deliberacji oraz zapoznawania się z opiniami innych pokuszę się na taką hipotezę: ignorancja i lenistwo. W sportach, gdzie liczy się przede wszystkim power output, osiągi, każde podejście techniczne osiąga swój limit. Naturalne ograniczenia sportowca są impulsem do poszukiwań. Ktoś kto odważy się eksperymentować bije kolejne rekordy. Klasyczny przykład to skoki wzwyż.

Oto ewolucja techniki w skokach wzwyż:
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

Ciekawe techniki, współcześnie nie stosowane:



W karate w Japonii też istniały eksperymenty: nieraz bolesne i kaleczące ćwiczących, bo prowadzone metodą prób i błędów. Zostały one zamrożone podczas światowej ekspansji. Różnice techniczne, często pozbawione sensu i znaczenia, są wykorzystywane jako sztandary wojen narodowych i frakcyjnych; istnieją pozamerytoryczne kwestie (ksenofobia i personalne urazy), dla których naturalny rozwój techniki się hamuje. Jedyną osobą, która może sankcjonować zmianę jest kacyk z Japonii, a taki nie koniecznie ma wiedzę i umiejętności by ocenić potencjał takiego czy innego podejścia - karate pojmowane tradycyjnie jest na ogół uprawiane przez ortodoksów, konserwę, z-dziada-pradziada. Nowatorzy odchodzą i tworzą nowe style i formuły.

Jeśli idziesz na zajęcia to prowadzący trening sempai/sensei, żyjący w cieniu kacyka z Japonii, który zapewnia mu byt, nie ma jaj by się postawić i powiedzieć "ale ten kacyk pieprzy głupoty". Strach się nawet pytać, bo to challenging, dla Japończyka niegrzeczne i nieobyczajne.

Nie od dziś wiadomo, że drybling wynalazł gościu, który miał krzywe nogi, a ponieważ to była Brazylia, a nie Japonia, to zamiast go wykluczyć społecznie, to pozwolili mu grać na mistrzostwach świata. Rezultat?

[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

To jest co innego niż brać wszystkich przymierzać do jednej foremki i wywalać tych, którzy nie pasują.
  • 0

budo_robertvox1977
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 65 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:BJJ

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).
Tez dochodze do wniosku ze tutaj nie ma racjonalnego wytlumaczenia od strony technicznej tylko to dziala tak jak to pieknie opisujesz. Jest to oczywiscie powszechne zjawisko. Chcialem tylko sie upewnic czy sa moze jakies merytoryczno - techniczne powody, ktorych nie zauwazam dlaczego w kata jest tak jak jest.
  • 0

budo_laser
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 3643 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Karate

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).
technika różni się również w zależności czemu ma służyć, ale jak się patrzy na filmiki ze starego karate czarno białe to nie da się ukryć że poszliśmy do przodu.
  • 0

budo_romanowicz
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1485 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Radom
  • Zainteresowania:Karate

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).
Na tyle na ile można trzeźwo pisać po 1 litrze Finladii rozpitej na dwóch ... były kyokushin-kan podniósłszy postawy zwężywszy je był dla mnie na tyle interesujący, że wróciłem do kyokushin, tego kyokushin. Niestety sytuacja zdecydowała, że .. znowu zapanowała chujnia za sprawą współpracy ... a może "współpracy" z shikyokushin. Nie zmienia to faktu, że kierunek jaki obrał kyokushin-kan był w pewnym momencie całkiem przyzwoity i zaczynał nabierać znamion spójności.
Robert w Kyoku nigdy nie było spójności pomiędzy kata i kumite, a pamiętam ten styl od dobrych 25 lat. Zawsze zenkutsu-dachi było rozkrokiem z czekaniem na wyrok, i żadne tłumaczenia, że tu działa izometryka czy inne pierdoły nie mogą mieć miejsca. Po prostu kyokushin jest z definicji nie spójny szkoleniowo od początku do końca. Tu niczego nie zmienisz ani niczego odkrywczego nie odkryjesz. :)
  • 0

budo_kogan
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1008 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).

Na tyle na ile można trzeźwo pisać po 1 litrze Finladii rozpitej na dwóch ...

Znowu do Zurychu pojechałeś? :lol:

A tak z ciekawości to z jaką teraz fedzią poprzestajesz, bo mnie się uroiło, że shinkyokushin właśnie? Może być na priv.
  • 0

budo_romanowicz
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1485 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Radom
  • Zainteresowania:Karate

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).
Nie, nie byłem w Zurichu :nie: , to była rodzinna świąteczna "nasiadówka", ale w tym roku tylko z teściem "procentowaliśmy" ;-)

Kogan - nie ma potrzeby na priv. PFKK jest stowarzyszona z Shinkyokushin, ale to co ja robię osobiście to trudno w tej chwili sklasyfikować. Osobiście bardzo krytycznie obserwuję to jak Shin próbuje narzucić PFKK swoje wizje w karate.

Szkoleniowo staram się jednak przekazywać techniczną wiedzę zgodną z tym co jest w PFKK, ale osobiście od lat patrzę dookoła siebie co się dzieje. Czasami pojadę na takie a czasami na inne seminarium. O ile obowiązki zawodowe mi nie przeszkodzą, to wybieram się w kwietniu na jeden z otwartych treningów ryu-te. W maju jeśli nie nałoży się kolejny "iwent" wyborowej z naszym lokalnym to pojadę do niego.

Na jednym karategi mam kanji kyokushin, na drugim nie mam nic. Cztery miesiące temu wyrzuciłem karategi tradycyjne.

W tej chwili świadomie nie chcę się definiować... stylowo.
  • 0

budo_wyborowa
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2263 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:Kyokushin

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).

Na tyle na ile można trzeźwo pisać po 1 litrze Finladii rozpitej na dwóch ... były kyokushin-kan podniósłszy postawy zwężywszy je był dla mnie na tyle interesujący, że wróciłem do kyokushin, tego kyokushin. Niestety sytuacja zdecydowała, że .. znowu zapanowała chujnia za sprawą współpracy ... a może "współpracy" z shikyokushin. Nie zmienia to faktu, że kierunek jaki obrał kyokushin-kan był w pewnym momencie całkiem przyzwoity i zaczynał nabierać znamion spójności.
Robert w Kyoku nigdy nie było spójności pomiędzy kata i kumite, a pamiętam ten styl od dobrych 25 lat. Zawsze zenkutsu-dachi było rozkrokiem z czekaniem na wyrok, i żadne tłumaczenia, że tu działa izometryka czy inne pierdoły nie mogą mieć miejsca. Po prostu kyokushin jest z definicji nie spójny szkoleniowo od początku do końca. Tu niczego nie zmienisz ani niczego odkrywczego nie odkryjesz. :)


Po litrze to sie dopiero myslenie wyostrza. Swiateczny szacunek ze Szwajcarii. :)
Piszesz Romanowicz - "sytuacja zdecydowala"... co jest ufemizmem, ktory niestety nie zrzuca odpowiedzialnosci za to co robisz. To ludzie decyduja, a nie sytuacje. Podjecie decyzji lub jej brak, albo (jak pisalem w innym poscie) zbiorowe podejmowanie decyzji, "pod wplywem innych" kreuja dopiero "sytuacje", ktore predzej czy pozniej beda wymagac podjecia kolejnych decyzji. Jak te nastepne beda podejmowane, to juz jest kwestia ile sie z tego czlowiek nauczy co robil wczesniej.
Podejmowania decyzji trzeba sie uczyc tak samo jak techniki. Ale to jest inny trening niz machanie rekami i nogami. To jest trening AUTONOMII I SILY WOLNEJ WOLI.
Jest kilka zasad, ktore daja PEWNOSC, ze podjelo sie wlasciwe decyzje, i nie odnosi sie ta pewnosc do rezultatow, tylko doWARUNKOW w jakich sie decyzje podejmowalo. Jesli "sytuacja zdecydowala", to znaczy, ze nie bylo wolnej i swiadomej woli co ze soba zrobic. Za taka decyzja stoi albo slabosc, albo swiadome lub nieswiadome zrzeczenie sie wlasnej woli.

Teraz o technice - co jednoczesnie uzasadnia moje decyzje, czemu mnie interesuje "atletyczny trening" a nie to czy zenkutsu dachi ma byc "dlugie" czy "krotkie". To co teraz napisze pokaze bezsens tych dywagacji o "poprawnej" czy "niewlasciwej" technice, chociaz w kazdej dzialalnosci jakies kanony czy podstawowe zasady istnieja i trzeba je znac.

Technika ciezarowa podrzutu - ilustruje je pierwszym z brzegu jutubowym filmikiem.


od 20 sekundy - zarzucenie sztangi na klatke - barki, nastepnie podrzut z jednoczesnym wejsciem w "bulgarian split" - wykrok jednej nogi z odstawieniem w tyl drugiej nogi (pieta jest uniesiona, glownie po to zeby utrzymac biodra i barki w pozycji rownoleglej do linii gryfu). Technika jest biomechanicznie uzasadniona i generalnie rzecz biorac w 99 procentach mozna zalozyc, ze wertykalnie obciazajac kregoslup inaczej i czy bardziej efektywnie sie nie da...
gdyby nie Pyrros Dimas, ktory bil rekordy swiata w podrzucie nie stosujac sie do tego co mowia podreczniki czy trenerscy eksperci...



W ciezarach weryfikacja tego jak sie powinno robic jest prosta... ma racje ten kto wiecej wyrwie czy podrzuci i nie trzeba wierzyc nikomu na slowo i sluchac jakis dysertacji na temat szerokosci, dlugosci, pozycji stopy itp.
To oczywiscie tez jest technika, ale ona jest INDYWIDUALNA, jedni staja szeroko, drudzy wasko, inni wchodza pod sztange nizej wiec robia glebszy wykrok - split, potem dostawiaja tylna noge a nastepnie przednia, albo stojac w mniejszym wykroku zalatwiaja sprawe jednym krokiem. Roznic jest tyle ilu jest ludzi - da sie z tego zrobic jakis TECHNICZNY STANDARD, zeby uczyc poczatkujacych, ale nie ma takich pseudotechnicznych paranoi jakie sa w karate.
Ciezary to oczywiscie prosta rzecz - bazuje tylko na dwoch ruchowych schematach, co zestawiajac z karate to jest wlasciwie NIC, a ile jest mozliwosci w takich prostych rzeczac jak ciezary. Ile mozliwosci jest w karate to ja nie chce sie podejmowac liczenia. Te mozliwosci do roznorodnosci technicznej daja jednoczesnie pole do roznego rodzaju interpretacji, ktore sa celowo nieweryfikowalne. Mniejsza o powody tego.
Jedyna weryfikacja jak sie moze odbyc to na macie. Inne dyskusje sa jakowe.
W treningu atletycznym mozna wiele rzeczy zmierzyc robiac TESTY, ktore daja REZULTATY. Dzieki temu jednoczesnie mozna od razu powiedziec kto jest lepszy i ustalic w jaki sposob cwiczyc zeby byc lepszym.
Oczywiscie tez sa (jak w kazdej dziedzinie) pytania i problemy, ale pole na jalowa dyskusje jest mniejsze.

W Shinkyokushin sa wybitni fachowcy, tacy Jak Howard Collins czy Brian Fitkin, ale wydaje sie, ze nie beda sie w stanie przebic przez "japonska metodyke", ktora propaguje Tsukamoto.
Facet moze ma tytul "Mistrza Swiata" (chociaz poza Japonia to on nigdzie nie startowal i dla mnie nic na miedzynarodowa skale nie osiagnal), ale sam na sobie udowodnil, ze jest niebezpieczny nie w sensie umiejetosci walki, tylko umiejetnosci trenerskich.
Polemiki w tej materii nie widze, bo fakty wrzesza, do czego sam sie mistrz przyznal.
  • 0

budo_romanowicz
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1485 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Radom
  • Zainteresowania:Karate

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).

Piszesz Romanowicz - "sytuacja zdecydowala"... co jest ufemizmem, ktory niestety nie zrzuca odpowiedzialnosci za to co robisz. To ludzie decyduja, a nie sytuacje. Podjecie decyzji lub jej brak, albo (jak pisalem w innym poscie) zbiorowe podejmowanie decyzji, "pod wplywem innych" kreuja dopiero "sytuacje", ktore predzej czy pozniej beda wymagac podjecia kolejnych decyzji. Jak te nastepne beda podejmowane, to juz jest kwestia ile sie z tego czlowiek nauczy co robil wczesniej.
Podejmowania decyzji trzeba sie uczyc tak samo jak techniki. Ale to jest inny trening niz machanie rekami i nogami. To jest trening AUTONOMII I SILY WOLNEJ WOLI.
Jest kilka zasad, ktore daja PEWNOSC, ze podjelo sie wlasciwe decyzje, i nie odnosi sie ta pewnosc do rezultatow, tylko doWARUNKOW w jakich sie decyzje podejmowalo. Jesli "sytuacja zdecydowala", to znaczy, ze nie bylo wolnej i swiadomej woli co ze soba zrobic. Za taka decyzja stoi albo slabosc, albo swiadome lub nieswiadome zrzeczenie sie wlasnej woli.


Moja wola jest w tym przypadku kompletnie nieistotna, bo to nie ja decyduję o tym co robi klub chociaż oficjalnie i otwarcie o tym mówię. Mój poziom świadomości i silnej woli jest w mojej ocenie wystarczający. O sytuacji w której znalazł się eks-k-kan zadecydowali ludzie z tego środowiska. Niestety to środowisko nie słucha ludzi z zewnątrz, a ja jestem w PFKK od samego początku prawie jak "gaijin", bo nie chciałem weryfikować stopnia, bo wytykałem błędy w kata. Pisałem ostatnio o tym na forum kyokushin dojo. Poczytaj, tam też masz konto. Może będziesz miał inne zdanie na temat mojej autonomii.

Reszta przy najbliższym spotkaniu o ile czas pozwoli.
  • 0

budo_wyborowa
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2263 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:Kyokushin

Napisano Ponad rok temu

Re: Skręty ciała i praca nóg w technikach karate (i nie tylko).

Piszesz Romanowicz - "sytuacja zdecydowala"... co jest ufemizmem, ktory niestety nie zrzuca odpowiedzialnosci za to co robisz. To ludzie decyduja, a nie sytuacje. Podjecie decyzji lub jej brak, albo (jak pisalem w innym poscie) zbiorowe podejmowanie decyzji, "pod wplywem innych" kreuja dopiero "sytuacje", ktore predzej czy pozniej beda wymagac podjecia kolejnych decyzji. Jak te nastepne beda podejmowane, to juz jest kwestia ile sie z tego czlowiek nauczy co robil wczesniej.
Podejmowania decyzji trzeba sie uczyc tak samo jak techniki. Ale to jest inny trening niz machanie rekami i nogami. To jest trening AUTONOMII I SILY WOLNEJ WOLI.
Jest kilka zasad, ktore daja PEWNOSC, ze podjelo sie wlasciwe decyzje, i nie odnosi sie ta pewnosc do rezultatow, tylko doWARUNKOW w jakich sie decyzje podejmowalo. Jesli "sytuacja zdecydowala", to znaczy, ze nie bylo wolnej i swiadomej woli co ze soba zrobic. Za taka decyzja stoi albo slabosc, albo swiadome lub nieswiadome zrzeczenie sie wlasnej woli.


Moja wola jest w tym przypadku kompletnie nieistotna, bo to nie ja decyduję o tym co robi klub chociaż oficjalnie i otwarcie o tym mówię. Mój poziom świadomości i silnej woli jest w mojej ocenie wystarczający. O sytuacji w której znalazł się eks-k-kan zadecydowali ludzie z tego środowiska. Niestety to środowisko nie słucha ludzi z zewnątrz, a ja jestem w PFKK od samego początku prawie jak "gaijin", bo nie chciałem weryfikować stopnia, bo wytykałem błędy w kata. Pisałem ostatnio o tym na forum kyokushin dojo. Poczytaj, tam też masz konto. Może będziesz miał inne zdanie na temat mojej autonomii.

Reszta przy najbliższym spotkaniu o ile czas pozwoli.


wiem, Romanowicz, wiem. Nie chodzi generalnie o Twoja osobe, tylko raczej o sposob zalatwiania spraw. Przynaleznosc do organizacji ma rozne oblicza.Glownie zyskuje wizerunek, realnie przejscie do organizacji Shin nie czyni ludzi z dnia na dzien ani lepszymi, ani gorszymi. Wszystko dopiero wychodzi w dluzszej perspektywie czasowej (tak jak sie okazalo, ze Royamy organizacja to pomylka).
Ja na temat japonskiego karate mam zdanie wyrobione, znam to z treningu, a nie filmow i opowiadan. To robi wrazenie na malo zorientowanych, jak ktos przyjedzie z Japonii do Europy i z tajemniczym usmiechem bedzie jakies bajki sprzedawal, zeby samemu sie w jakims blasku ustawic.
Japonia to szkoleniowy chaos i dramat, bez wzgledu na grzecznosc i uprzejmosc ludzi. Oni tam sami miedzy soba sie kopia po kostkach.
Na tech szkoleniowy balagan naklada sie rozgrywanie roznych personalnych spraw i drobnych interesow, sadystycznej wladzy ludzi niespelnionych i ambitnych, ktorych realne mozliwosci liderowania pozostaja daleko w tyle za tym kim chcieliby byc. Sumarycznie obrazek jest zalosny, wyglada to jak nadmuchany balon. Poki jest w nim powietrze to jeszcze jakos wyglada. Ale jak troche powietrza zejdzie to impresja bedzie inna. Organizacja Kyokushin KAN poszla na dno po cichu. Okret zaczal nabierac wody i ewakuacja odbyla sie szybko, jednorazowo bez wielkich fajerwerkow.
W Shin tak na prawde sa trzy organizacje, a frakcji chyba wiecej niz rejestrowanych Branch Chiefs. Z jednej strony jest Jacek Baranowski, ktory wyszedl z IFK z 2 Danem (ktorego zreszta rekomendowalem na ten stopien), sa ludzie ktorzy odeszli bezposrednio od Durnianego i sa ludzie, ktorzy maja doswiadczenie z Kyokushin Kan. Majac dwie a wlasciwie trzy zarejestrowane ogolnopolskie struktury Shinkyokushin kreuje sie organizacyjny matrix, bo ludzie miedzy jedna druga a trzecia organizacja tez pewnie sie przenikaja i zadaja sobie pytania typu "a Ty skad jestes" - znaczy sie to tak jakby sie pytac z ktorej Polski sie wywodzisz? Rozumiem, ze to normalna sprawa, bo sa Polacy ogolni, i ci bardziej polscy i ci z emigracji, wiec jedna schizofrenia naklada sie na druga.
Problemy beda i to beda narastac, stanowiska beda sie polaryzowac, bo system trzech organizacji, osobne obozy, promocja jednych zawodow przed drugimi beda podzialom sprzyjac. Juz nie mowie o frakcjach, ktore sa w kazdej organizacji.
Nie moj interes, nie moj problem.
Ja juz swoje w karateckiej pseudopolityce odpracowalem i zamknalem ten etap na dobre w 2007 roku. Od tego czasu zajmuje mnie tylko trening, a nie kogo tu "na dana puscic", a kogo "przytrzymac"?
Nie bedac uwiklany w procesy, ktore generalnie sa wyciekiem energii (a kazdy ma ograniczone zasoby, nawet najsilniejszy - patrzaj Tsukamoto - mistrz Swiata, HEHE - bede jeszcze chwilke goscia dojezdzal, bo taka gratka sie nie co dzien zdarza), moge robic rzeczy, ktore zamieniaja sie w rezultaty. To jest komfort, ktorego nie mialem bedac w Polsce, prowadzac wlasny klub i prowadzac organizacje.
Twoja WOLA jest jak najbardziej istotna. Ja mialem w 1993 roku ten sam dylemat, jak bylem w organizacji Durnianego. Szkoda zycia na partanine i szarpanie sie, na ktorych sie tylko moc wytraca. Lepiej zrobic cos pozytywnego i trwalego, a zarazem pozytecznego dla innych.
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018