Skocz do zawartości


Zdjęcie

Psychologiczne aspekty samoobrony


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
48 odpowiedzi w tym temacie

budo_voivod
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1723 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Silicon Valley

Napisano Ponad rok temu

Psychologiczne aspekty samoobrony
Po kilku ostatnich wątkach na VB poddaję pod dyskusję następujący cytat klasyka (dzięki, irimi), mam nadzieję na rzeczową wymianę myśli...:

“…słaba obrona nie jest tylko efektem obezwładnienia brutalnością działania. Jest ona również skutkiem silnych hamulców psychicznych uniemożliwiających zastosowanie w obronie środków powodujących skutki niewspółmierne do wartości bronionego dobra...
Oto i powód, dla którego normalny człowiek bywa bezbronny jak dziecko w rzeczywistych opresjach życiowych. Sprawność obronna napadniętego jest bowiem w decydujący sposób ograniczona jego własną hierarchą wartości, podczas gdy nędza etyki napastnika tylko wzmacnia wolę zdecydowanego działania. Człowiek, który w życiu i zdrowiu upatruje wartości bezcennych, nie potrafi wybić palcami oczu, kopnąć w jądra, czy choćby młotkiem dać głowie. Obawia się, że skutki działań obronnych będą przerażające dla niego samego...”

  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony
Gdybym miał strzelać to ten klasyk to Jerzy Miłkowski i książka "Karate" wydana po raz pierwszy w 1983 roku. Ale pewien nie jestem. :(
  • 0

budo_voivod
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1723 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Silicon Valley

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony
Oczywiscie, masz racje... Ale fakt, ze tekst pochodzi z ksiazki o karate chyba nikogo nie zniecheca...?
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony
Oczywiście, że nie! To była jedna z pierwszych książek o sztukach walki po polsku jaką kupiłem. Pan Miłkowski napisał ostatnio bardzo dobrą "Encyklopedię sztuk walki", bardzo osobistą, polecam.
Co zaś do meritum. Ten cytat jest, niestety w dużej części prawdziwy. W Polsce wynika to z faktu, iż podejście do obrony koniecznej jest trochę schizofreniczne. Z jednej strony prawo i orzecznictwo sądowe jest korzystne dla obywatela. Z drugiej - mamy najbardziej restrykcyjne i patologiczne podejście do broni palnej. Dla przykładu, wskaźnik zabójstw w Polsce - 1,47/100 tys. mieszkańców, wskaźnik liczby posiadaczy broni - 3,5/1000 mieszkańców (najniższy w Europie poza Wlk.Brytanią gdzie obowiązuje całkowity zakaz posiadania wielostrzałowej broni krótkiej). Wskaźnik zabójstw w Czechach - 1,32 wskaźnik liczby posiadaczy broni - 30!. Możesz więc bronić chałupy przed bandziorami ale tylko przy pomocy kija od szczotki, kuchennego noża lub gołymi rękoma.
Z drugiej strony w USA uzbrojeni obywatele zabijają rocznie od dwóch do trzech tysięcy bandziorów - trzykrotnie więcej niż Policja. Jest to liczba ogromna! W Iraku podczas pięcioletniej wojny w akcjach bojowych zgineło jakieś 3150 żołnierzy amerykańskich. To by z kolei przeczyło tezie, iż normalny człowiek nie potrafi się skutecznie bronić bo przeszkadza mu jego system wartości.
  • 0

budo_voivod
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1723 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Silicon Valley

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Z drugiej strony w USA uzbrojeni obywatele zabijają rocznie od dwóch do trzech tysięcy bandziorów - trzykrotnie więcej niż Policja. Jest to liczba ogromna! W Iraku podczas pięcioletniej wojny w akcjach bojowych zgineło jakieś 3150 żołnierzy amerykańskich. To by z kolei przeczyło tezie, iż normalny człowiek nie potrafi się skutecznie bronić bo przeszkadza mu jego system wartości.

Zapominasz, ze Amerykanie mają NIECO inny system wartości. Poza tym, podobnie zresztą jak z klamstwem - strzelanie też wymaga praktyki... (?)
  • 0

budo_aikia
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 641 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony
Szczęsliwie aktualnie podejscie orzekajacych do granic obrony koniecznej zmieniło sie. Sporo informacji jest na Vortalu w dziale ulica na przyklad w watku - http://www.forum-kul...howtopic=71365.

A co do topicu, to nie mialem " przyjemnosci" sprawdzic tego na sobie, ale podobno sytuacja zagrozenia i stres, o ktorym mowa w cytacie zabiera połowe umiejetności.
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Zapominasz, ze Amerykanie mają NIECO inny system wartości. Poza tym, podobnie zresztą jak z klamstwem - strzelanie też wymaga praktyki... (?)

Na czym polega inność amerykańskiego systemu wartości w odniesieniu do obrony koniecznej?
Być może pierwszym uzasadnieniem prawa do obrony koniecznej było przemówienie Marka Tuliusza Cycero w obronie Milona: "Est enim ea non scripta sed nata lex, quan non legimus nec dedictimus, sed hausimus et arripuimus, quod vim vi repellere licet"
( istnieje bowiem owo niepisane, lecz wrodzone prawo, którego się nie uczymy ani nie czytamy, ale które przyjmujemy i które akceptujemy, iż siłę siłą odeprzeć wolno). Czyli, że prawo do obrony koniecznej wynika z natury człowieka, jest zgodne z instynktem samozachowawczym i nie wymaga żadnych uzasadnień (lex nata).
Pan Miłkowski pomieszał zresztą w tym cytacie dwie odrębne kategorie: hamulce psychiczne oraz hierarchię wartości (czy też etykę), które nie są od siebie wprost zależne. Np hamulce psychiczne mogą wynikać ze zwykłego tchórzostwa a hierarchia wartości może być zaburzona. Tak się składa, że na waleczność bardzo istotny wpływ ma siła moralna osoby broniącej się. Istotą waleczności jest to, że przy dużej sprawności w walce trzeba być jednocześnie na tyle wrażliwym, odważnym czy mądrym aby nigdy nie prowokować konfliktów, minimalizować straty własne, wystrzegać się zadawania nieuzasadnionych cierpień. Atrybutem waleczności jest też gotowość zarówno zadania śmierci jak i złożenia ofiary życia. Waleczność wyrasta więc z wartości uniwersalnych, z głębokiego przekonania o potrzebie czynnego przeciwstawienia się złu oraz z trudu uczenia się zachowań obronnych ( prewencja w tym obniżanie predestynacji wiktymologicznej, nauka technik samoobrony, strzelanie z broni palnej, itp.).
Na tym forum pełno jest osób wypowiadających się w następującym duchu: "Wolę dostać po mordzie niż włóczyć się po sądach", "gdy dwóch się tłucze wolę się nie wtrącać bo mogę sobie narobić kłopotów", "wolę oddać pieniądze niż dostać po mordzie", itp. To są właśnie przykłady zawoalowanego konformizmu, braku odwagi cywilnej czy zwykłego tchórzostwa.
Reasumując, gdyby ten cytat potraktować jako opis rzeczywistości to zgodziłbym się z Panem Miłkowskim. Gdyby jednak miało to by być uzasadnienie dla działań czy też braku działań tak zwanego porządnego człowieka - jestem zdecydowanie przeciw.
Co do obsługi broni palnej to zapewniam Cię, że czas potrzebny na zdobycie umiejętności niezbędnych do jej zastosowania jest niewspółmiernie krótszy od czasu jaki musisz poświęcić na opanowanie najbardziej skutecznego systemu walki wręcz. Mówię to jako osoba, która sama potrafi strzelać. Zresztą te dwa - trzy tysiące zabitych bandziorów przez zwykłych ludzi w USA też o tym świadczy. A jest to zaledwie ok 2% sytuacji, w których skutecznie użyto broni. Pozostałe 98% to samo wyjęcie broni lub strzały ostrzegawcze. Ile takich przypadków znasz w odniesieniu do walki wręcz?
  • 0

budo_łabędź
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2100 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Swanderful country :)

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony


Z drugiej strony w USA uzbrojeni obywatele zabijają rocznie od dwóch do trzech tysięcy bandziorów - trzykrotnie więcej niż Policja. Jest to liczba ogromna! W Iraku podczas pięcioletniej wojny w akcjach bojowych zgineło jakieś 3150 żołnierzy amerykańskich. To by z kolei przeczyło tezie, iż normalny człowiek nie potrafi się skutecznie bronić bo przeszkadza mu jego system wartości.

Zapominasz, ze Amerykanie mają NIECO inny system wartości. Poza tym, podobnie zresztą jak z klamstwem - strzelanie też wymaga praktyki... (?)

Jest tez pewna subtelna roznica przy obronie za pomoca broni palnej, a środkami które przywoluje Miłkowski. Psychologicznie znacznie trudniej jest zabić czy dotkliwie poranić kogos w straciu bezpośrednim. Walka wręcz,walka z użyciem noża czy niebezpiecznego narzedzia to co innego niż oddanie strzału z broni, co zakłada dystans, tak fizyczny jak i psychologiczny
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Psychologicznie znacznie trudniej jest zabić czy dotkliwie poranić kogos w straciu bezpośrednim. Walka wręcz,walka z użyciem noża czy niebezpiecznego narzedzia to co innego niż oddanie strzału z broni, co zakłada dystans, tak fizyczny jak i psychologiczny

Szczerze wątpię. Ile osób ma możliwość porównania tych dwóch sytuacji wg schematu:"Zabiłem cztery osoby, dwie z pistoletu, dwie gołymi rękoma. Z pistoletu było łatwiej". Poza tym mówimy o samoobronie. Nie znam ani jednego przypadku, także z literatury, czy opracowania naukowego opisującego przypadek zabicia napastnika w samoobronie gołymi rękoma konkretnie zastosowaną techniką, np uderzeniem w krtań. Owszem, zdarza się, że w obronie popchniesz kogoś a on zabije się uderzając głową o krawężnik. Także przypadki użycia noża czy innego narzędzia w samoobronie ze skutkiem śmiertelnym są dosyć liczne ( rocznie do polskich sądów trafia ok. 100 spraw związanych z obroną konieczną). Ok. roku 1994 w miejscowości Bielawa na Dolnym Śląsku doszło do następującego zdarzenia. Starszy, ok. 67 letni mężczyzna został zaatakowany przez dwóch bandytów uzbrojonych w noże. Przyciśnięty do muru i bity wyrwał nóż jednemu z nich i zaczął na oślep uderzać. Napastnicy trafieni w tętnice udowe wykrwawili się na śmierć w ciągu ok. 20 sekund. Z tym starszym panem zrobiono jeszcze reportaż wyemitowany w radiowej "Trójce". Krótko po tym człowiek ten popełnił samobójstwo mimo, iż zachował się mężnie i zgodnie z prawem ( nie przekroczył granic obrony koniecznej). Ta historia może być dowodem na prawdziwość tezy Pana Miłkowskiego ale też i mojej - że wahania i strach przed podjęciem działań obronnych może wynikać z zaburzonego systemu wartości.
Co do strzelania do człowieka. Wyjęcie broni palnej i oddanie strzału wymaga znacznie większej determinacji od broniącego się człowieka. Jest to związane z nieuchronnością i nieodwracalnością skutków takiego działania. Średni dystans na jakim się odbywa taka strzelanina to od zera do trzech metrów. Często dochodzi do szamotaniny, w trakcie której napastnik próbuje wyrwać broń dlatego instruktorzy od "combat pistol" uczą też technik chronienia własnej broni (gun retention).
  • 0

budo_voivod
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1723 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Silicon Valley

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony
To wszystko prawda, ale... to co chyba najbardziej nas interesuje to pozytywny (?) wpływ naszych treningów (czegokolwiek, ale w szczególności aikido!) na zminimalizowanie oporów psychicznych dla podjęcia zdecydowanych działań obronnych...
  • 0

budo_avbert
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 648 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony
Może podziele się jedny spostrzeżeniem. Na treningach podstawową umiejętnością jaka zdobywa nawet poczatkujący aikidoka to wyczucie dystansu. Z jakiego da się zaatakować a z jakiego nie. Z jakiego można zostać zaatakowanym a jaki jest bezpieczny. Dorzućmy do tego w miarę sprawnę poruszanie się by utrzymać właściwy dystans i mamy mocne podstawy zabezpieczenia się przed niespodziewanym atakiem. Potencjalny napastnik wyczuje ze mam do czynienia z osobą która nie jest pierwszym frajerem do zrobienia, co daje szanse że odstąpi od ataku.
Oczywiście nie zawsze nie w każdej sytuacji ect. ale jest to jeden z klocków układanki bezpieczeństwo.
  • 0

budo_hara-kiri
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1088 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony
Myślę, że nie tylko tchórzostwo, czy kiepskie umiejętności mogą być przyczyną porażki w sytuacji awaryjnej. Jest takie chińskie przysłowie 'zaje*iesz ch*ja, odsiedzisz za człowieka'.
Tu chwila wątpliwości może drogo kosztować.

Druga strona medalu. Można mieć minimalne opory przed podjęciem zdecydowanych działań obronnych i jednocześnie mając tą świadomość oraz świadomość własnych wysokich umiejętności unikać np. chodzenia do knajp, na imprezy masowe itp. z obawy, że w sytuacji awaryjnej można mieć więcej kłopotów niż pożytku z wykorzystania własnych umiejętności. Paranoja, ale znam takie przypadki.

Nie pamiętam, może na budzie, może gdzie indziej czytałem o kraverze, który będąc coraz lepszym w swojej dziedzinie, popadał w psychozę widząc w każdym przechodniu czającego się i gotowego zaatakować w każdej chwili napastnika.

Inną formą podobnej korby, często występującą u młodych fighterów jest klasyfikowanie ludzi na zasadzie 'temu bym wyjebał bez problemu', 'nad tym to musiałbym popracować', 'uuu… ten to kozak jakiś, lepiej zejść z drogi'.

W pełni zgadzam się z tym, co napisał pan Miłkowski.

O sobie mogę powiedzieć, że najbardziej spokojny jestem, gdy idziemy sobie z synkiem na plenerowy koncert rockowy, na spacerek z krótkim odpoczynkiem przy soczku i piwie w nawet niezbyt sympatycznym ogródku ;) I nie dlatego jestem, spokojny, bo mój syn ma 2m wzrostu, 140kg masy mięśniowej i jest mistrzem MMA, (może kiedyś będzie? :-) ) ale dlatego, że w razie W, nie miałbym żadnych wątpliwości.

Pozdrawiam, h-k
  • 0

budo_szczepan
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 8153 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:dzika,śmiercionośna Północ

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Nie pamiętam, może na budzie, może gdzie indziej czytałem o kraverze, który będąc coraz lepszym w swojej dziedzinie, popadał w psychozę widząc w każdym przechodniu czającego się i gotowego zaatakować w każdej chwili napastnika.

Inną formą podobnej korby, często występującą u młodych fighterów jest klasyfikowanie ludzi na zasadzie 'temu bym wyjebał bez problemu', 'nad tym to musiałbym popracować', 'uuu… ten to kozak jakiś, lepiej zejść z drogi'.

Jest takie stare przyslowie z Himalajow:
Jesli jedynym narzedziem jakie umiesz uzywac jest mlotek, to wszystko dookola przypomina gwozdzie :lol:

Moze wyjasnie jesli by ktos nie znalazl zwiazku z dyskusja : jesli ktos w cwiczeniu aikido widzi wylacznie aspekt skutecznosci, staje sie slepy na caly swiat jaki jest wokol niego.

Jedna z cech specyficznych dla treningu aikido jest ze nie ma wyraznych dyrektyw co kiedy i ile nalezy zastosowac. To powoduje przez wiele lat nieslychane watpliwosci jak, kiedy i ile przylozyc uke, zeby go nie uszkodzic. Jest to zmuzna droga typu prob i bledow zanim wyksztalci sie doskonale wyczucie co nalezy zrobic w danej sytuacji. Jednakze z czasem, decyzje 'co zrobic' sa coraz trafniejsze i w pewnym momencie cokolwiek robisz jest w danej sytuacji 'najlepsze'.
Specjalnie nie odwoluje sie tu tylko do sytuacji w dojo, bo te wyczucie jest generyczne.
  • 0

budo_hara-kiri
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1088 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

(...)jesli ktos w cwiczeniu aikido widzi wylacznie aspekt skutecznosci, staje sie slepy na caly swiat jaki jest wokol niego

Imho, to stwierdzenie dotyczy każdej SW, nie tylko Aikido.
  • 0

budo_voivod
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1723 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Silicon Valley

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Jedna z cech specyficznych dla treningu aikido jest ze nie ma wyraznych dyrektyw co kiedy i ile nalezy zastosowac. To powoduje przez wiele lat nieslychane watpliwosci jak, kiedy i ile przylozyc uke, zeby go nie uszkodzic. Jest to zmuzna droga typu prob i bledow zanim wyksztalci sie doskonale wyczucie co nalezy zrobic w danej sytuacji. Jednakze z czasem, decyzje 'co zrobic' sa coraz trafniejsze i w pewnym momencie cokolwiek robisz jest w danej sytuacji 'najlepsze'.

Gee, ales to ladnie ujal.
Chyba w koncu mamy kolejny interesujacy watek...
  • 0

budo_sentiel
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 159 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Savageland

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony
Patrząc przez aspekt osobisty trening daje przede wszystkim zdolność wychwycenia potencjalnego zagrożenia, zanim się zrobi "duszno". Miałem taki etap (niestety z braku czasu krótki) kiedy troszkę bardziej zainteresowałem się nożem. To niesamowite ile osób porusza się po mieście z bronią białą za pasem. Znajomi zaczęli się na mnie nawet dziwnie patrzeć, bo oni w autobusie wychwytywali co lepsze nogi i biusty, a ja kolesi z nożem :)
W aspekcie samoobrony jestem zwolennikiem teorii, że najlepszą obroną jest atak. W walce wygrywa ten kto bardziej chce wygrać i jest bardziej zdecydowany, ma mniej do stracenia. Tu świetnie pasuje hipotetyczny przykład z portfelem:
Zaczepia mnie wieczorem czterech kolesi i chcą kasę, komórkę i coś tam jeszcze. Raczej oddam - z ciężkim sercem i warkotem na spienionych ustach, ale oddam. W domu czeka żona i córka. Czekają na mnie, całego i w jednym kawałku.
Inna scenka:
Hipermarket, sobotnie zakupy. Startuje do mnie czterech nabuzowanych testosteronem typów, ja mam na sobie chustę, a w niej ośmiomiesięczną córkę. Próbuję załagodzić konflikt i się oddalić. Któryś z typów mnie odpycha, a w zasadzie odpycha małą którą mam na piersi. Maleńka zaczyna płakać, koleś podnosi rękę do ciosu... Nauczyłem się wyciągać nóż jednym, płynnym ruchem tnącym przez twarz. Czy to znaczy, że mam niski system wartości, skrzywione poczucie moralności i szczątkową etykę?

Mam wrażenie, że w skutecznej samoobronie najważniejsza jest świadomość zagrożenia. Człowiek ma bardzo silny instynkt samozachowawczy, który jednak jest tłumiony przez nabyty, społeczny konformizm, swoiste cwaniactwo - a może mi się tym razem uda?

Jeśli chodzi o opory przed "brudnymi" chwytami (palce w oczy itp.) jest na to świetna metoda. Tzw. dziesięciosekundówki. Krótkie walki w parterze kończące się w momencie, gdy któryś z przeciwników zajmie strategiczna pozycję sięgając krocza, lub oczu oponenta. To szybko przewartościowuje pojęcie słowa walka i sztuk z nim związanych.

W kontekście Aikido ważne chyba jest by początkującym adeptom uświadamiać, że ćwiczone przez nich techniki mają szansę nie wyjść, w końcu walka jest złożona z wielu elementów, często niezależnych od nas. A jak coś nie wyjdzie to trzeba szybko sp*...rzać na bezpieczny dystans, albo bezpardonowo wykorzystać to co udało nam się wypracować. I trzeba ich uświadamiać nie ze względu na pojęcie skuteczności Aikido na ulicy, ale ze względu na wykształcenie umiejętności improwizacji i radzenia sobie w krytycznych chwilach. Przełamanie pewnych barier społeczno kulturowych o których istnieniu nawet nie wiedzą. Przecież studentka medycyny, dziewczyna z dobrego i bogatego domu nie przywali napastnikowi łokciem w przegrodę nosową po tym jak wcześniej odgryzła mu kawałek ucha...
Wiem, to nie jest już Aikido, ani Budo... A może jest...?
  • 0

budo_gosc(usunięty)
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1328 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Moze wyjasnie jesli by ktos nie znalazl zwiazku z dyskusja : jesli ktos w cwiczeniu aikido widzi wylacznie aspekt skutecznosci, staje sie slepy na caly swiat jaki jest wokol niego.

Należy zatem kolego otworzyć na Vortalu forum dla ślepców i większość tematów z tego forum tam właśnie przesłać. Oczywiście, że aikido to skuteczność. Martial Art to skuteczność. Sztuki walki to skuteczność. Z definicji!!!

Istotą aikido, w odróżnieniu od innych sztuk, jest reagowanie, a nie walka. Nawet towarzystwo wzajemnej adoracji pana Tohei to dostrzegło dając wam techniki rozumiane jako atak-obrona (nawet z nazwy - dla głupoli!). Jak się pościelisz, tak się wyśpisz. Jak rzucasz na trening ludźmi bez sensu, lub wykręcasz im do bólu nadgarstki, to oczywiście, że wylądujesz w więzieniu, jak przyjdzie co do czego. Jeśli poważnie traktujesz trening, to zawsze (i to zawsze!) rzucasz partnera tak, by chronić jego głowę. I szybciej wykonasz technikę, tym efekt będzie na tyle wyrazisty, by napastnikowi przeszła ochota na powtórki.

Bijecie pianę panowie. :wink:
  • 0

budo_szczepan
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 8153 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:dzika,śmiercionośna Północ

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Moze wyjasnie jesli by ktos nie znalazl zwiazku z dyskusja : jesli ktos w cwiczeniu aikido widzi wylacznie aspekt skutecznosci, staje sie slepy na caly swiat jaki jest wokol niego.

Należy zatem kolego otworzyć na Vortalu forum dla ślepców i większość tematów z tego forum tam właśnie przesłać. Oczywiście, że aikido to skuteczność. Martial Art to skuteczność. Sztuki walki to skuteczność. Z definicji!!!

Istotą aikido, w odróżnieniu od innych sztuk, jest reagowanie, a nie walka.

Gosciu, litosci, o czym ty mowisz?
Dla Dziadka aikido bylo rodzajem Misogi. Byly jakies walki na treningu u Dziadka? - nie bylo. Mogly byc gdyby chcial? - mogly! Doskonale znal nie tylko J.Kano ale i judocki system treningowy, bo regularnie bywal w Kodokanie zeby cwiczyc.
Definicja Martial Art jest to angielskie tlumaczenie dla ubogich z japonskiego Budo/Bujutsu.Ludzie siedzacy w temacie wiedzo a tym - wiec co to za smutki tu opowiadasz o definicjach?

Jakie reagowanie? Regowanie oznacza ze istnieje dualizm sytuacji, tymczasem Dziadka interesowala JEDNOSC ( z napastnikiem, ze wszechswiatem itd..). Aikido wychodzi POZA typowy dualizm zwyciezca/pokonany. Takie pojecia po prostu dla nas nie istnieja. No ale ty chyba zyjesz w innym swiecie, ze nie dostrzegasz takie prostej logiki faktow... :cry:
  • 0

budo_gosc(usunięty)
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1328 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Doskonale znal nie tylko J.Kano ale i judocki system treningowy, bo regularnie bywal w Kodokanie zeby cwiczyc.

Hmm, ... otóż mój drogi, Morihei Ueshiba nigdy nie przekroczył progu Kodokanu, choć był zapraszany. Judo uprawiał tylko przez parę miesięcy w Tanabe w roku 1911 u mistrza Takagi Kiyoichi. Przecież tę lekcję już przerabialiśmy Szczepanie. A poza tym, cieszę się, że jesteśmy tego samego zdania, pomimo różnicy poglądów. :wink:
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Psychologiczne aspekty samoobrony

Jakie reagowanie? Regowanie oznacza ze istnieje dualizm sytuacji, tymczasem Dziadka interesowala JEDNOSC ( z napastnikiem, ze wszechswiatem itd..). Aikido wychodzi POZA typowy dualizm zwyciezca/pokonany.

No to zacytujmy Klasyka:
"Najlepsza strategia opiera się na nieograniczonej liczbie reakcji"
"Gdy przeciwnik pojawi się niespodziewanie za tobą, twoje zmysły muszą podnieść alarm, pozwalając ci zauważyć jego ruchy - jest to bardzo ważny aspekt bujutsu. Kluczem do technik obrony przed atakiem z tyłu jest umiejętność natychmiastowego wyczucia czyjejś obecności za plecami. W chwili gdy przeciwnik próbuje schwycić cię z tyłu, musisz otworzyć oczy swej duszy i okno umysłu, pójść za głosem intuicji i szybko i pewnie przesunąć się na pozycję właściwą do obrony. Ataki z tyłu są niezwykle niebezpieczne i trudne do odparowania. Jeżeli nie będziesz uważny i nie będziesz miał się na baczności przed niespodziewanym atakiem, zostaniesz pochwycony, zanim się spostrzeżesz. Jest sprawą zasadniczej wagi ciągłe ćwiczenie się w tym względzie. Mimo, że początkowo przeciwnik może znajdować się przed tobą, to, jeżeli posiada on głęboki wgląd w bujutsu, może być w stanie, mimo twej obrony, znaleźć się z tyłu i postawić cię w bardzo niebezpiecznej sytuacji..."
"Poznaj prawdziwy wymiar prawdy, nie ćwicz w oszukańczy sposób (...). Praktyka bujutsu polega na zwyciężaniu przeciwnika według tego wzoru. Musisz tak ćwiczyć, aby reguły te przeniknęły całe twoje ciało. Gdy otacza cię czereda wrogów, uważaj ich za jednego, gdy stajesz naprzeciwko jednego, traktuj go jak wielu. Oto najlepsza strategia..."
I mój ulubiony cytat:
"Obecność "wroga" należy traktować jako okazję do sprawdzenia jakości swojego treningu, zarówno psychicznego jak i fizycznego (...). Stając wobec życia i śmierci uformowanych w miecz swego przeciwnika, musisz pozostawać mocno osadzonym w ciele i umyśle (...). Nie pozwól sobie na najmniejsze otwarcie. W mgnieniu oka skontroluj wrogi umysł i poprowadź zgodnie ze swą wolą - prosto, w bok lub w dowolnym innym kierunku. Wejdź głęboko, tak mentalnie jak fizycznie, przekształć swe ciało w prawdziwy miecz i pokonaj przeciwnika..."
Czyż nie jest to o skuteczności?
P.S. Wszystkie cytaty z "Budo" autor Morihei Ueshiba. A także zagadka: Dlaczego rodzina Ueshiba zdecydowała się na opublikowanie "Budo" dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych? :wink:
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018