Właśnie kończę doleczanie całej reszty, i widze, że nie najlepiej reaguję na znieczulenie podawane 'w nerw' (konieczne przy dolnych 8 i 7). Chciałabym zafundować sobie takiego chirurga szczękowego full serwis - w ogólnym pozbyć się wszystkich zębów, przez tydzień potem pojeść kisielki przez słomkę i mieć to z głowy. Niestety, moja mamę bardzo stresuje wizja narkozy, i wymusza na mnie jakieś badania. Czy słusznie?
Co o takim rozwiązaniu myślicie?
Czy są może jakieś inne sposoby na bezbolesną ekstarkcję ośmiu zębów?
Ładnie prosze o rady i sugestie...
