
sprawa sie przedstawia tak, ze powalcze troche z tym kregoslupem i nie wiem co z silownia
chcialbym sie skonsultowac w sprawie jakis cwiczen z ciezarami nie obciazajacych kregoslupa. slyszalem ze najlepsze sa te w lezeniu, ale nie wyobrazam sobie tak przecwiczyc calego ciala

zastanawialem sie tez zeby zamiast silowni ewentualnie sobie rano biegac, zeby nie zastygnac..
poza tym jak ostatnio bylem u rodzinnego w sprawie reki to babka stwierdzila ze intensywne cwiczenia z ciezarami powoduja zanik czegos tam co zatrzymuje wzrost..na forum czytalem juz rozne opinie na ten temat i nie wiem jak sie do tego ustosunkowac... moze po prostu warto pogadac z lekarzem sportowym?
dodam ze mam 18 lat, 173 cm,waze kolo 75 kg, a mysle ze przydalo by sie jeszcze troche urosnac


w sprawie kregoslupa do jakiego lekarza sie z tym udac?? chodzilem swego czasu do poradni rehabilitacyjnej ale baba robila wszystko na odpierdol i mimo ze czulem i widzialem ze poprawy nie ma to uparcie zarzekala sie ze jest...
apropo tego bolu dzisiejszego to popsikalem narazie PERSKINDOLEM w sprayu, ogolnie zajebisty specyfik. moze ma ktos jeszcze jakies pomysly?