Skocz do zawartości


Zdjęcie

Dożywocie dla Kołeckiego


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
26 odpowiedzi w tym temacie

budo_charlie
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 702 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:PL\KRK\NH

Napisano Ponad rok temu

Re: Dożywocie dla Kołeckiego
ciekawie też usprawiedliwia wykrycie 2,44 ng nandrolonu u Koleckiego w-ce prezes PZPC na łamach GW:
-Wartość 2 ma swoje granice tolerancji, czyli +\- 0.1. (...) Wynik badani ma tolerancje blwedu 0,16. Wynika z tego ze dawka nandrolonu zostala przekroczona o 0,18 ng, czyli o bardzo mało.

bez komentarza
  • 0

budo_^hast^
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 3373 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sopot

Napisano Ponad rok temu

Re: Dożywocie dla Kołeckiego
Szymon Kołecki broni się przed zarzutami o doping

Jestem niewinny. Świadomie nie przyjmowałem koksu. Jeśli jednak nie uda się znaleźć dowodów mojej niewinności, przyjmę każdą karę - mówi złapany na dopingu sztangista Szymon Kołecki.

Za świadome przyjmowanie nandrolonu grożą dwa lata dyskwalifikacji, a w przypadku recydywy dożywotnie wykluczenie ze startów. - U Szymona wykryto śladowe podwyższenie poziomu nandrolonu - przypomina lekarz sztangisty

dr. Tomasz Rybak, który towarzyszył Kołeckiemu podczas wczorajszej konferencji prasowej. - Szymon był sprawdzany pięć tygodni przed feralnym badaniem z mistrzostw Polski w Ciechanowie. Kontrola nic nie wykryła. Jeśli po tym pierwszym badaniu (15 maja) zażyłby choć jedną fiolkę nandrolonu, wynik drugiego (26 czerwca) nie wyniósłby 2,4 nanograma zakazanej substancji na mililitr moczu, tylko o wiele, wiele więcej - zapewnia dr Rybak.

Skąd zatem w organizmie Kołeckiego podwyższony poziom nandrolonu?- Od ostatniego, "czystego" badania przyjmowałem wyłącznie odżywki. Być może któraś z nich zawierała zakazane substancje. Poza tym przed mistrzostwami w Ciechanowie przeszedłem gwałtowną kurację odchudzającą (tzw. ketoza). Możliwe, że ten proces doprowadził do zaburzeń w moim organizmie - mówi Kołecki.

Czy ta linia obrony ma szansę powodzenia? O zdanie zapytaliśmy specjalistę w dziedzinie odżywek dla sportowców, konsultanta naukowego firmy Olimp, mgr. Sławomira Ambroziaka.

- Jeśli Szymon kupił na wolnym rynku jakąś amerykańską odżywkę, to mogła być ona rzeczywiście zanieczyszczona koksem. To bardzo częsty przypadek. W USA nie ma bowiem przepisów zabraniających dodawania koksu do odżywek. Jeśli jednak używał tylko europejskich specyfików, wątpię, by któryś z nich mógł być zanieczyszczony.

Jeśli zaś chodzi o proces ketozy, to rzeczywiście podczas niego dochodzi do wzmożonej produkcji przez organizm zawodnika hormonów sterydowych, a więc i nandrolonu. Teoretycznie mogło więc dojść do jakiegoś zaburzenia. Niestety, podczas ketozy uwalniają się też sterydy, które wcześniej były ukryte w tkance tłuszczowej, a przyjęte przez zawodnika wiele miesięcy wcześniej. Linia obrony oparta na zaburzeniach przy ketozie jest więc bardzo niebezpieczna - uważa Ambroziak.

Sam Kołecki przyznaje, że kupował różne odżywki, ale nie chce podać ich nazw. Wszystkie, które jeszcze ma, odda do badania. Jeśli okaże się, że są zanieczyszczone, może liczyć na uniewinnienie. Takie przypadki były już w polskim sporcie.

Data:28.07.2004

Robert Małolepszy
  • 0

budo_aviator
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 702 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Kraków, jednak Kraków :)

Napisano Ponad rok temu

Re: Dożywocie dla Kołeckiego
ooo to ciekawe.... można sobie zrobić własne "musli" dodając koksy do odżywki, po czym pokazać wiaderko i powiedzieć - to musieli ONI coś domieszać. Naprawdę bardzo wygodne :) A ze wszystkich wypowiedzi zarówno Kołeckiego jak i jego trenera czy lekarza wnioskuję, że Kołecki brał....tylko w tym roku bardzo się pilnował i wszystkich dziw wziął, że jednak wpadł.
  • 0

budo_^hast^
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 3373 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sopot

Napisano Ponad rok temu

Re: Dożywocie dla Kołeckiego
Tydzień po badaniach, podczas których u trzech sztangistów wykryto duży doping, wystartowali oni w mistrzostwach Polski. Wtedy też ich zbadano. Byli czyści.

Komisja antydopingowa przyjechała do Cetniewa 19 czerwca. Zbadała całą kadrę sztangistów z wyjątkiem jednego zawodnika Krzysztofa Szramiaka, który akurat wyjechał ze zgrupowania. U trzech - Marcina Dołęgi, Mariusza Rytkowskiego i Bartłomieja Bonka - stwierdziła podwyższony poziom testosteronu. Mieli następujące limity t/e (stosunek testosteronu do epitestosteronu. Powinien wynosić 1, ale są duże wahania, dlatego przyjęto 6): 10, 20, 30. Oznacza to duży doping, bez wątpliwości. Zawodnicy nie protestowali.

Najbardziej wstrząsająca jest informacja, że Dołęga, Rytkowski i Bonk wystartowali w mistrzostwach Polski w Ciechanowie 26 czerwca, czyli tydzień po badaniu w Cetniewie, że wszyscy trzej zostali tam ponownie przebadani, ponieważ komisja antydopingowa nie otrzymała jeszcze wyników z laboratorium badań z Cetniewa i że okazało się, że są czyści! W ciągu tygodnia testosteron z ich organizmów zniknął!

Tego samego dnia co do Cetniewa - czyli 19 czerwca - inna delegacja komisji antydopingowej przejechała do Spały, do ciężarowców z grupy trenera Iwana Grikourowa, w której ćwiczy m.in. Kołecki. Dwie kobiety i mężczyzna pocałowali klamkę, gdyż sportowców nie było. Powinni być, bo tak było napisane w nowym, zmienionym wykazie, jaki komisji przysłał Polski Związek Podnoszenia Ciężarów.

- To niemożliwe, żeby coś takiego się zdarzyło - odbija piłeczkę wiceprezes PZPC Zygmunt Wasiela. - Gdyby zawodników nie było, zostaliby automatycznie zawieszeni.

Z naszych informacji wynika, że pismo, w którym weryfikuje miejsca treningów grupy trenera Grikourowa, związek wysłał dopiero następnego dnia. - Jak to, przecież dzwoniłem do prezesa Wasieli i pytałem, gdzie są zawodnicy. Powiedział, że w Ciechanowie. Dlaczego tam od razu nie pojechaliśmy? Bo trzymamy się zasady dyskrecji. Ani zawodnicy, ani działacze nie powinni wiedzieć o zbliżającej się kontroli - potwierdził "Gazecie" Dariusz Błachnio.

Sekretarz powiedział też, że w tym roku dwu- lub trzykrotnie zdarzało się, że inspektorzy komisji nie zastali sportowców, tam gdzie powinni być.

Komisja uznała, że spróbuje zbadać ciężarowców raz jeszcze - na mistrzostwach Polski w Ciechanowie.

We wtorek na konferencji prasowej Kołecki potwierdził wersję "Gazety", że podczas mistrzostw mógł uniknąć testów, gdyby tylko chciał. - Nie podpisałem zgłoszenia do badania. Trener Grikourow poprosił mnie telefonicznie, bym wrócił się zbadać. Przyszedłem dość długo po zakończeniu startu - powiedział Kołecki.

Błachnio potwierdza wersję sztangisty. - Na zdrowy rozum, gdyby świadomie użył dopingu, bez żadnego problemu uniknąłby tych badań. Już to, że nie podpisał zgłoszenia do badań, uwalniało go z obowiązku - powiedział sekretarz komisji.

Kołecki we wtorek powiedział, że nie wie, jak dostał się do jego organizmu nandrolon. Podobnie jego lekarz Tomasz Rybak, neurolog z Otwocka, opłacany przez sponsora Kołeckiego i jednocześnie wiceprezesa PZPC Stefana Maciejewskiego, który przez ostatnie osiem miesięcy opiekował się sztangistą. - Szymon nie używał żadnych leków przed badaniem, tylko odżywki - powiedział lekarz.

Kłopot w tym, że były to nie tylko zalecane przez PZPC odżywki. Dobierał je sobie sam Kołecki. Przed odżywkami, zwłaszcza amerykańskiej produkcji, przestrzegł sportowców MKOl. Często mają w składzie substancje zakazane. Wśród odżywek używanych przez Kołeckiego, których listę w pierwszej kolejności przesłał PZPC do komisji, nie było takich które zawierają nandrolon. Jednak związek nie przesłał pełnego zestawienia.

- Bez względu na wynik dochodzenia komisji dyscyplinarnej poddam się jej decyzji. Wiem, że pracują w niej ludzie rzetelni - powiedział Kołecki. A jeśli nie uzna pan dochodzenia za rzetelne? - zapytali dziennikarze na konferencji. - To wtedy poproszę o rozstrzygnięcie komisję arbitrażową przy PKOl.

Kołeckiemu grozi dwuletnia dyskwalifikacja.

Dużo mniej Kołeckiego

Od kilku tygodni Szymon Kołecki prowadził drastyczną dietę, którą utrzymywał w tajemnicy przed trenerem, działaczami, PKOl-em (który, jak wiadomo, próbuje zapanować nad tym, kto w jakiej konkurencji wystartuje w Atenach). Jedynie dr Tomasz Rybak opłacany przez sponsora Kołeckiego i jednocześnie wiceprezesa PZPC Stefana Maciejewskiego kontrolował przebieg diety. Sztangista schudł w trzy tygodnie 11 kg. Trener Grikourow dopiero po kilku dniach zauważył, że Kołeckiego jest coraz mniej. - Chciałem zaskoczyć przeciwników zmiana wagi z 105 kg na 94. Nie chciałem, aby się o tym dowiedzieli i zareagowali mocniejszym treningiem. Uznałem, że w kategorii 105 kg raczej nie mam szans (startuje w niej Robert Dołęga) - powiedział "Gazecie" Kołecki. - Nawet tak drastyczne odchudzenie się nie ma wpływu na zwiększenie poziomu hormonów steroidowych - powiedziała "Gazecie" dietetyk Barbara Frączek z AWF Kraków zajmująca się dietą m.in. Adama Małysza.
  • 0

budo_rybak
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 4174 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Dożywocie dla Kołeckiego
Wlasnie przeczytalem na yahoo! wypowiedz jednego niemieckiego speca od dopingu - stwierdzil, ze kontrole w czasie Igrzysk to sobie mozna w wiekszosci wsadzic, bo wiekszosc obecnie uzywanych substancji jest usuwana z organizmu po dwoch tygodniach.

Wykryc mozna najwyzej srodki typu EPO. Efekt taki (po raz kolejny zreszta pada to stwierdzenie), ze wykryc moznanajwyzej tych glupszych, albo biedniejszych.

Tyle w skrocie.
  • 0

budo_aviator
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 702 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Kraków, jednak Kraków :)

Napisano Ponad rok temu

Re: Dożywocie dla Kołeckiego
Co by nie mówić to już po Kołeckim...miejmy nadzieję, że tylko za 2 lata. Zresztą jego linia obrony, to brak obrony......- podkreśla solidność i wiarygodność komisji antydopingowej i jej wyrok przyjmie z pokorą, chociaż twierdzi, że nie wie skąd nandrolon i nie potrafi tego wyjaśnić. Tak się niewinny nie zachowuje. Czy przez to, że za biedny, czy przez to, że za głupi - jednak wpadł.

Pozdrawiam, Aviator
  • 0

budo_^hast^
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 3373 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sopot

Napisano Ponad rok temu

Re: Dożywocie dla Kołeckiego
rener kadry olimpijskiej ciężarowców Ryszard Szewczyk kategorycznie zaprzecza, aby kiedykolwiek dał Marcinowi Dołędze i Mariuszowi Rytkowskiemu brązowe ampułki zawierające niedozwolone środki dopingowe.

- Mogę dać słowo honoru, że nigdy nie dawałem zawodnikom, którzy mnie oskarżają, żadnych niedozwolonych środków, żadnych brązowych ampułek - powiedział trener Ryszard Szewczyk. - Komisja Dyscyplinarna związku dostała w tej sprawie moje oświadczenie. Zawodnicy rzeczywiście otrzymywali ode mnie na zgrupowaniu odżywki, które dostarczano nam z PZPC lub bezpośrednio od producenta, fabrycznie zapakowane. Moim zadaniem było tylko przekazanie ich zawodnikom.

Marcin Dołęga i Mariusz Rytkowski winą za wykrycie niedozwolonych środków w ich organizmach obarczają trenera Ryszarda Szewczyka. Zawodnicy oświadczyli, że dnia 8 czerwca dostali wraz z odżywkami brązowe ampułki do stosowania domięśniowego, zawartość których mieli brać podczas zgrupowania kadry olimpijskiej.

- Odżywki i ampułki, które okazały się niedozwolone, otrzymaliśmy od Pana Ryszarda Szewczyka. Preparat o brązowych ampułkach używany miał być co 2-3 dni wieczorem. Nie mieliśmy żadnych podejrzeń co do podanego specyfiku - napisali w oświadczeniu skierowanym do Komisji Dyscyplinarnej PZPC Dołęga i Rytkowski.

- Realizowałem polecenia ekipy medycznej - dodał trener Szewczyk. - O rodzaju środków decydowali lekarze po konsultacjach z zawodnikami. Nie rozumiem powodów, jakimi kierowali się zawodnicy, oskarżając mnie o zaaplikowanie im niedozwolonych specyfików. Nie było i nie ma między nami żadnego konfliktu. Dołęga miał szansę wyjazdu na olimpiadę, natomiast Rytkowski dobrze wiedział od dawna, że Ateny nie są dla niego. Pomimo tego, znając jego trudną sytuację rodzinną, starałem się, aby był w kadrze, co m.in. wiązało się z dalszym otrzymywaniem stypendium.

Kadra ciężarowców od środy trenuje na zgrupowaniu w Spale. Trener Szewczyk po igrzyskach w Atenach zamierza zrezygnować z pracy z reprezentacją.

Komisja Dyscyplinarna PZPC zdecydowała się skierować na badania preparat w brązowych ampułkach, w którym - zdaniem zawodników - jest środek dopingowy.

- Trwa postępowanie wyjaśniające. Gdy będziemy mieli wyniki ekspertyz, komisja zbierze się ponownie - powiedział przewodniczący Komisji Dyscyplinarnej PZPC Jerzy Ostrowski. - Przepisy stanowią, że bez względu na to, jaką drogą dostał się do organizmu sportowca niedozwolony środek wspomagający, zawodnik ponosi odpowiedzialność. Analiza próbki B u Marcina Dołęgi i Mariusza Rytkowskiego, potwierdziła stosowanie dopingu. W ich organizmach wykazane zostały zmiany stosunku testosteronu do epitestosteronu.
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017