Skocz do zawartości


Zdjęcie

nietypowy sprzet do samoobrony


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
67 odpowiedzi w tym temacie

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony

Jak ja Cie bardzo szanuje, to prosze bys nie uprawial demagogii. To co podales to tzw. lucky punch.

Każdy, kto doświadcza dysonansu poznawczego tak mówi. Że lucky punch, itp. To nie jest demagogia tylko rzeczywiste przykłady zgodnego z prawem, skutecznego użycia noża w samoobronie/obronie koniecznej.

Nie znam sie na broni, ale nie bez powodu jest wyliczana moc obalajaca tzn. stopujaca przecwnika przed dalszym robieniem nam krzywdy.

Moc obalająca nie jest w żaden sposób wyliczana, to wielkość statystyczna. Jest funkcją zdolności do przerwania ważnych funkcji życiowych w wyniku oddziaływania w różny sposób na istotne organy struktury wewnętrznej człowieka. Tak ją opisuje Chuck Hawks w artykule znajdującym się w Przeglądzie Strzeleckim Arsenał ( nr 10(105) z listopada 2013 r).

Przy szamotaninie trudno jest celowac w zywotne organy, a odpowiedzialnosc karna potem jest znacznie wieksza.


Przy szamotaninie, w warunkach stresu, zawsze jest trudno celować precyzyjnie, to wynika z fizjologii człowieka sterowanego wtedy przez współczulny układ nerwowy. I co to znaczy: znacznie większa odpowiedzialność karna?

Dlatego noz nie jest dobry do samoobrony jako dedykowane narzedzie, ktore z definicji wymaga precyzji w poslugiwaniu sie.

Z jakiej definicji? Mógłbyś wyrażać się jaśniej? W jednym z opisywanych przypadków broniący się człowiek zadał napastnikowi dziesięć pchnięć nożem, z których skuteczne czyli śmiertelne, było to ostatnie. Trudno tu mówić o precyzji i,jak widzisz, nie miało to wpływu na ocenę sądu.

Mialem kolege, ktory dopiero po 20 minutach awantury jak gonil jeszcze agresorow, zemdlal z uplywu krwi bo nie zauwazyl/poczul noza wbitego w plecy.

A jakbym Ci powiedział jakiego ja miałem kolegę!.. ;-) Tak powstają właśnie "miejskie legendy". Na podstawie jednostkowych przypadków wyciąga się daleko idące wnioski. Równie dobrze mógłbym podważać skuteczność broni palnej, przytaczając przykłady zamachu na gestapowca Schultza ( tego, który katował Janka Bytnara "Rudego" ) w 1943 roku albo strzelaniny w Miami w 1986 r. Nie zmieni to jednak faktu, że broń palna pozostaje najskuteczniejszym narzędziem samoobrony, a przy tym - paradoksalnie - najmniej śmiercionośnym ( funkcja odstraszająca ). I wcale nie jest precyzyjna.
  • 0

budo_warhead
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 4469 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
Wlasnie dlatego, ze jak napisałeś zadal 10 ciosow i jeden sie okazal smiertelny. gdyby nóz miał moc obalającą, wystaryczloby raz. Jezeli noz jest odpowiednio ostry czasami nie zauwazysz, ze sie zacioles.

Powiedzmy, ze wychowalem sie w niebezpiecznej dzielnicy, to jest jeden z wielu przypadkow . Nie sa to urban legends ;) .

"Rażenie obalające - uszkodzenie postrzałowe, po którym ofiara w ciągu 30 sekund traci zdolność[1] poruszania się lub strzelania. O broni i amunicji mającej taką zdolność mówi się, że ma określoną moc obalającą[2]. Moc obalająca jest oznaczana w wartościach względnych w tabelach porównawczych. Pojęcie to jest używane zarówno w ocenie amunicji i broni krótkiej, przeznaczonej do walki na odległość kilkunastu metrów (np. w toku działań policyjnych) jak i w odniesieniu do broni długiej - np. w myślistwie."
  • 0

budo_akahige
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2407 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony

Wlasnie dlatego, ze jak napisałeś zadal 10 ciosow i jeden sie okazal smiertelny. gdyby nóz miał moc obalającą, wystaryczloby raz.

Mylisz się w kwestii "wystarczyłby raz". Dlatego podałem przykłady Schultza ( dostał osiem kul 9 mm zanim dziewiąta, w kark, ostatecznie go załatwiła ), oraz strzelaniny w Miami ( w której teoretycznie bardzo skuteczne pociski z wgłębieniem wierzchołkowym nie dały rażenia obalającego, agenci FBI zginęli z ręki śmiertelnie postrzelonego ).
Po drugie: to, ile razy trzeba w kogoś wbić nóż albo strzelić do niego nie ma nic wspólnego z ostateczną skutecznością obrony. Gdzie jest napisane, że trzeba raz? Bo jak nie, to co? Odwrotnie, w przypadku broni palnej zasada jest prosta: niezależnie od tego, jakich pocisków używasz, strzelasz tak długo, aż przeciwnik upadnie i przestanie Ci zagrażać.
Przytoczona przez Ciebie definicja rażenia obalającego potwierdza tylko to, co napisałem wcześniej. Ponownie odsyłam Cię do wspomnianego artykułu Chuck'a Hawksa, tudzież innego sposobu pogłębienia wiedzy o rażeniu obalającym.
  • 0

budo_pingwin
  • Użytkownik
  • 4 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
Na pierwszej stronie ktoś stwierdził, ze te plastikowe "kotki" są nielegalne bo noszą znamiona kastetu. Może się nie znam, ale dla mnie to bzdura. Jeśli chwycimy klucz w taki sposób że jego "rękojeść" opiera się na wewnętrznej części dłoni a jego druga część wystaje między palcami to też staje się kastetem? Nie sądze.

  • 0

budo_cizzia
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 987 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
i jak tu nie kochać XXI wieku - po prostu się NIE DA ! :)



cizzia
  • 0

budo_teem9x19mm
  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
  • 0

budo_warhead
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 4469 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
w Polsce nielegalne.
  • 0

budo_-war-
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 535 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Wroclaw

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
I na dodatek rdzewieje od samego patrzenia ;)
  • 0

budo_esds tactical
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 308 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony

Wlasnie dlatego, ze jak napisałeś zadal 10 ciosow i jeden sie okazal smiertelny. gdyby nóz miał moc obalającą, wystaryczloby raz. Jezeli noz jest odpowiednio ostry czasami nie zauwazysz, ze sie zacioles.

Powiedzmy, ze wychowalem sie w niebezpiecznej dzielnicy, to jest jeden z wielu przypadkow . Nie sa to urban legends ;) .

"Rażenie obalające - uszkodzenie postrzałowe, po którym ofiara w ciągu 30 sekund traci zdolność[1] poruszania się lub strzelania. O broni i amunicji mającej taką zdolność mówi się, że ma określoną moc obalającą[2]. Moc obalająca jest oznaczana w wartościach względnych w tabelach porównawczych. Pojęcie to jest używane zarówno w ocenie amunicji i broni krótkiej, przeznaczonej do walki na odległość kilkunastu metrów (np. w toku działań policyjnych) jak i w odniesieniu do broni długiej - np. w myślistwie."


Ta definicja odnosi sie do tzw "rażenia formalnego" i z tego co pamiętam jest to definicja wojskowa. razenie formalne a moc obalającą to dwie sprawy - 30 sek to masa czasu ale w wojsku jest ok - strzelam z karabinka i w ciagu 30 sek klient ma byc niezdolny do walki, a w przypadku mocy obalającej chodzi o to by działanie było natychmiastowe i prowadziło do całkowitego obezwładnienia - jest to istotne np w tzw samoobronie lub dla wojska w walce w pomieszczeniach. obecnie do definicji mocy obalającej podchodzi sie z pewna rezerwą bo... tak naprawde ciężko ja jednoznacznie sprecyzować a czasami odnoszę wrażenie że wskaźniki te pochodzą z... czarnej d... Z jednej strony mozna postrzelić człowieka z 0.45 i może on przeżyć (poproszę poczytać o Amonie Alvarezie i amunicji 10 mm) a z drugiej strony można oberwać z 6.35 która podobno nie ma mocy obalającej i umrzeć, jako ciekawostkę można podać ze służby izraelski chętnie posługują sie bronia małokalibrową z dość dobrym skutkiem przedkładając np łatwość ukrycia broni i mniejszy hałas przy wystrzale nad kaliber i moc pocisków. ja śmiem przytoczyć newtona - jezeli zadziałasz na ciało z pewna siłą to to ciało zadziała na ciebie z taka sama lecz przeciwnie zwróconą. jeżeli chcesz wyciąć gościa z kapci to powinieneś użyć broni która zadziała na ciebie z taka siłą z jaka ty chcesz zadziałać na niego i jak wyliczył potrzeba by pistoletu strzelającego pociskami ołowianymi z prędkością ok 250 m/s o kalibrze 76,2 mm. odkształcenie pocisku przy trafieniu oraz jego energia powinny zatrzymać na 100 % napastnika.
  • 0

budo_cizzia
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 987 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
A oto co piszą na ten temat w internecie mądrzejsi ode mnie, i dzięki czemu jak mniemem uda nam się „trafić” ;) w sedno naszych dywagacji ;-P

Słownik:

- +P lub +P+: „Plus Pressure” – nabój o zwiększonym ciśnieniu ( ~ o 25 % więcej w porównaniu do naboju standardowego w tym samym kalibrze, wymiary identyczne).
- FMJ: „Full Metal Jacket” – pocisk pełnopłaszczowy.
- JHP: „Jacketed Hollow Point” – pocisk półpłaszczowy z wgłębieniem wierzchołkowym.
- JSP/ SJH: „Jacketed Soft Point” – pocisk półpłaszczowy z miękkim wierzchołkiem.
- LHP: „Lead Hollow Point” – pocisk w całości ołowiany, walcowo – owalny z wgłębieniem wierzchołkowym.
- Magnum: Pocisk o przedłużonej łusce i zwiększonej mocy (franc. Butelka o podwójnej pojemności).
- SWC: „Semi wad-cutter” – pocisk bez płaszcza, walcowo – stożkowy z płaskim wierzchołkiem.
- TKO: „Taylor Knockout Value” – myśliwski wskaźnik mocy obalającej. Oby go obliczyć należy pomnożyć prędkość pocisku przez jego prędkość i masę, wynik dzieląc przez 7000.
- Wildcat: w wolnym tłumaczeniu: „dziki kot”. Jest to rzadka, bardzo silna i samodzielnie elaborowana amunicja najczęściej dużego kalibru.

I. Czym jest moc obalająca ( i z czym to się je ) ?.

Człowiek to dziwne zwierzę, od tysięcy równolegle do rozwoju cywilizacyjnego rosły w siły wszelkie środki anihilacji współbraci. Wedle łacińskiej maksymy Si vis pacem, para bellum nie wszystkie konflikty rozwiązywano drogą pokojową.
No a skoro już konflikt, to jasne jest to że szukano dróg aby unicestwić przeciwnika z jak największą skutecznością. Od kamienia, łuku, miecza do muszkietów i karabinów maszynowych droga długa, ale postaram się ominąć i darować wszystkim wywód o historii wojskowości i broni strzeleckiej.

Odpowiedź na pytanie czym jest moc obalająca należy poprzedzić wytłumaczeniem skąd bierze się termin moc?. To czysta fizyka. Moc jest wielkością fizyczną określającą ilość pracy wykonaną w jednostce czasu przez układ fizyczny.. Natomiast dzięki angielskiemu fizykowi Jamesowi Prescottowi Joule’owi, ludzie zaczęli rozumieć czym jest energia kinetyczna. Wartość energii kinetycznej jest równa pracy, jaką trzeba włożyć, aby rozpędzić ciało. Ta energia jest zależna od masy ciała (w tym przypadku wystrzelonego pocisku), jego prędkości oraz pędu.

No ale skąd się tam moc i energia bierze?. Nabój składa się z 4 części: spłonki, łuski, prochu (czyli materiału miotającego) i samego pocisku. W momencie uderzenia iglicy w spłonkę następuje zapalenie materiału miotającego w łusce. Gazy prochowe szukając ujścia wypychają pocisk z lufy. W ułamku sekundy następuje strzał. To co się dzieje dalej i jak bardzo skuteczny jest taki wystrzelony pocisk zależy od wielu czynników (o tym później).

Skoro wiemy już czym są fizyczne jednostki takie jak moc i energia to jak to się ma do mocy i rażenia obalającego?. Przykład: pocisk kalibru 9 X 19mm Parabellum o masie około 7,5 grama osiąga prędkość 350 m /s i energię początkową 460 J [dżuli]. Otóż właśnie między innymi od tej energii zależy skuteczność postrzału. Im większa jest ta energia kinetyczna, tym lepiej. Dlatego właśnie nabój 9 mm Para jest uznawany za silniejszy i bardziej skuteczny od np. 32 ACP (6,35 mm) który ma mniejszy kaliber i mniej materiału miotającego, a co za tym idzie mniejszą masę, prędkość i w końcu energię początkową. Jak się okazuje rzeczywistość jednak nie jest taka prosta....

Istnieją dwie definicje mocy obalającej pocisku. Rażenie obalające to rana / uszkodzenie postrzałowe które powoduje u trafionej osoby (lub zwierzęcia) natychmiastową i całkowitą utratę zdolności poruszania się i / lub strzelania. Czyli rażenie obalające ma spowodować u ofiary taką reakcję która uczyni ją niezdolną do stawiania oporu i wykluczy z walki. W momencie w którym rażenie obalające jest skuteczne – trafiona istota przestaje być niebezpieczna dla otoczenia. Nie ma od tego wyjątku, w przeciwnym razie po prostu nie ma skutecznego rażenia obalającego. Rażenie obalające powinno nastąpić w ułamku sekundy. O broni i amunicji która ma taką zdolność można powiedzieć że posiada moc obalającą.

Niektórzy specjaliści twierdzą jednak że rażenie obalające powinno nastąpić w przeciągu 30 sekund od postrzału, inni że do paru sekund od oddania strzału. Skąd taka rozbieżność?. Każdy człowiek lub zwierze może zareagować inaczej na dajmy na to, dwa postrzały z tej samej broni o takim samym kalibrze i z tej samej odległości. Reakcje fizjologiczne bywają różne i są one w dodatku uzależnione od tego czy cel ma na sobie grube ubranie, kamizelkę kuloodporną i czy zażywał środki o działaniu psychoaktywnym. Postrzał bezpośrednio w klatkę piersiową i uszkodzenie serca może i powinno spowodować natychmiastową śmierć. Jednak zależnie od okoliczności rażenie obalające może nastąpić dopiero po kilku, lub nawet kilkudziesięciu sekundach. Generalnie za najszybciej i najskuteczniej działające uważane są postrzały oddane w głowę (uszkodzenie mózgu jest zazwyczaj śmiertelne) oraz w rdzeń kręgowy (często powodujące trwały paraliż). Poważne uszkodzenie układu krwionośnego także zaliczane jest do najszybciej działających. Rozerwanie naczyń krwionośnych, tętnic (w szczególności aorty) lub zatrzymanie pracy serca powoduje zmniejszenie (lub ustanie) dopływu krwi do mózgu, a w rezultacie do utraty świadomości i śmierci. Problem w tym że człowiek po otrzymaniu takiego postrzału zachowuje świadomość jeszcze przez nawet 10 do 15 sekund. Natomiast przez pierwsze parę sekund ma jeszcze zdolność widzenia i wykonywania ruchów. Pozwala mu to na oddanie nawet paru i to celnych strzałów...

Rażenie formalne to rana / uszkodzenie postrzałowe które powoduje u trafionej osoby utratę zdolności prowadzenia dalszej walki. Rażenie formalne to właściwe termin wojskowy, używany jest w operacjach gdy walki odbywają się na większej odległości z użyciem broni długiej. Przyjęto że uderzający pocisk powinien mieć energię kinetyczną nie mniejszą niż 150 J [dżuli] na centymetr kwadratowy. Badania wykazały że żołnierz przy nawet niewielkiej i stosunkowo niegroźnej ranie może nie być w stanie dalej prowadzić działań bojowych. Tutaj mała dygresja; rażenie obalające w dużym stopniu pokrywa się z amerykańską (między innymi) doktryną wojenną z lat 60’ XX wieku . Uznano że ranny żołnierz wroga spowoduje większy chaos i wykluczy z pola walki więcej „swojaków” niż zabity. Jednak podczas mniejszych operacji, czy podczas samoobrony rażenie formalne może okazać się niewystarczające. Dlatego po prostu przy rzeczywistym i skutecznym wykluczeniu przeciwnika z pola walki liczy się rażenie obalające.

Te pojęcia są dość teoretyczne i zostały ukute z powodu pewnych potrzeb i pobudek. Ich i sensowność i ocenę pozostawiam Wam. Zaznaczę tylko że pewne doktryny, zasady i potrzeby podczas wymiany ogniowej zmieniały się i nadal z biegiem lat będą się zmieniać.
Jak wynika z powyższych „definicji” rażenie obalające i formalne nie musi być koniecznie utożsamiane z zejściem śmiertelnym. Problem w tym że jak dotąd nie zbudowano broni która powodowałaby natychmiastowe i skuteczne rażenie obalające bez narażenia ofiary na utratę życia. Przyszłość może przyniesie nowe rozwiązania technologiczne które rozwiążą ten problem (oby). Aktualnie najlepszym sposobem dającym w 100% pewność neutralizacji przeciwnika jest pozbawienie go życia.

Wydawałoby się że im większa energia początkowa pocisku, tym większe prawdopodobieństwo skuteczności. Owszem ale nie do końca, czynników wpływających na moc obalającą ( ang. „Stopping Power” ) jest wiele. Na pewno czynnikiem zwiększającym osiągnięcie wykluczenia przeciwnika z walki jest: uszkodzenie układu nerwowego (mózgu), rozerwanie największych naczyń krwionośnych oraz uszkodzenie serca i inny ważnych organów wewnętrznych. Tyle mówi teoria, a co z praktyką?. Życie poddaje próbom wydawałoby się niepodważalne sądy. Jest znanych wiele przypadków nietypowych zachowań ludzi rannych w wyniku postrzałów, a nierzadko ich niezwykłej odporności. Znany jest przypadek gdy frontowy żołnierz walczył jeszcze przez 20 minut z odłamkiem w sercu. Wszystkie pola walki rządzą się własnymi prawami, wyraźnie widać to w książce M. Wańkowicza „Monte Cassino” gdzie pojawił się opis żołnierza z urwaną nogą ostro ostrzeliwującego się przy pomocy Brena. Innym przykładem jest magazyn „Street Survival” gdzie zamieszczono zdjęcie mężczyzny trafionego 33 razy pociskami o kalibrze 9 mm....Powaliły go dopiero dwa ładunki kulowe wystrzelone ze strzelby kalibru .12. Przykład następny: nocny strażnik w magazynie robi obchód, nagle trafia na niezbyt przyjaznego osobnika wywijającego maczetą. Strzela do niego dwa razy z rewolweru kalibru .38 Special. Co najmniej jeden postrzał powinien być śmiertelny. Jeden pocisk przebił tętnicę płucną, drugi serce. Natychmiastowego efektu nie było, Człowiek z maczetą upadł dopiero po paru sekundach, po czym...znów zaczął wywijać maczetą.

Jak widać teoria to jedno a praktyka to drugie. Nie ma czegoś takiego jak „cudowna broń” zawsze zapewniająca 100% skuteczność. Należy liczyć się z faktem że wpływ na skutki postrzału ma wiele czynników. Działa tu pewna dowolność i względność. Takie maleństwo jak 2,5 gramowy pocisk sportowy kalibru .22 LR może po trafieniu w głowę spowodować natychmiastowe rażenie obalające i śmierć. Natomiast potężny 28 gramowy kulowy pocisk kalibru .12 osiągający prędkość ok. 400 m/s i energię 2500 J może obezwładnić przeciwnika tylko pozornie. To ruletka. Są jednak sposoby na to aby zwiększyć skuteczność broni i amunicji. Bo przecież od rażenia obalającego może zależeć życie innych ludzi. Ludzie chcą czuć się bezpieczni, brygadom antyterrorystycznym też zależy na skuteczności. To bardzo ważne aby dążyć do obalenia przeciwnika jednym strzałem (choć to przynajmniej dziś nieosiągalne). Co zrobić?. Najpierw należy przeprowadzić badania, ustalić fakty i statystyki a następnie wyciągnąć z nich wnioski. I tym właśnie zajmę się dalej.

II. Badania nad ranami postrzałowymi i wnioski

Pierwsze opisy postrzałów od broni palnej pojawiły się pod koniec XV wieku. Od późnego średniowiecza do XIX wieku broń i medycyna przeszły znaczny postęp. Pod koniec XIX wieku kaliber broni długiej kulowej wahał się od 10 do 11 mm. Waga pocisków to mniej więcej 25 gramów a ilość prochu czarnego to około 5 gr. Zaobserwowano że te silne pociski (prędkość ponaddźwiękowa 400-500 m/s i energia do 2500 J) zadawały poważne obrażenia. To nie była żadna nowość. Wcześniej podobne i nie mniej poważne obrażenia były zadawane przez kule wystrzeliwane z muszkietów. Jednak ich skuteczność była bardzo ograniczona przez oddawanie bardzo niecelnych strzałów. Przewód lufy był gładki (co przyczyniało się do destabilizacji pocisku i braku celności) a zamek skałkowy był zawodny. Cechy tej broni powodowały spore trudności z trafieniem z 50 m w cel wielkości stodoły.

Sytuacja zmieniła się gdy wynaleziono zamek kapiszony, a potem nabój scalony. Gdzie pocisk i ładunek miotający były zamknięte w jednym „opakowaniu”, czyli łusce. To spowodowało konieczność zmniejszenia kalibru karabinów. Zmniejszenie kalibru pociągnęło za sobą także zmianę kształtu pocisku. W karabinach zamiast kul zaczęto stosować pociski o bardziej ostrołukowym kształcie i wydłużonym przekroju poprzecznym. Inżynierowie i wynalazcy oraz producenci broni zauważyli że kształt takich nowych pocisków jest aerodynamicznie bardziej korzystny. Dzięki zastosowaniu nowych stopów metali i dodaniu płaszcza ołowiany pocisk nie topił się i nie pęczniał przy strzale jak muszkietowe kule. Takie rozwiązanie było bardziej bezpieczne i wraz z postępem technologicznym pozwolił w niedalekiej przyszłości na przejście z broni powtarzalnej na samopowtarzalną. Nowe wydłużone, ostrołukowe pociski były szybsze, lżejsze oraz wzrosła płaskość toru lotu pocisku (czyli leciały stosunkowo „prosto”, bez „armatniej” trajektorii).
Gdy nowa broń i amunicja scalona zaczęła być standardem w armiach zauważono że dzięki aerodynamicznemu kształtowi i prędkości mają one tendencje do dużej penetracji. Natomiast lekarze wojskowi zauważyli nowy rodzaj ran postrzałowych. Pociski o mniejszym niż wcześniej kalibrze, wnikały w tkankę głęboko mocno ją rozrywając i czyniąc duże spustoszenie. To działanie nazwano „wybuchowym” lub pozornie wybuchowym. Badania nad tą dziedziną wiedzy były w powijakach także ze względu na niewystarczający postęp technologiczny. Dopiero badania nad zwłokami i przy użyciu żelatyny przeprowadzone pod koniec II WŚ przez profesora z Princeton dowiodły że taki osąd był błędny. Dzięki czujnikom i kamerom szybkobieżnym zauważono że podczas postrzału oprócz kanału trwałego (czyli „tunelu” który wywiercał pocisk w tkance) pojawił się także pulsujący kanał chwilowy. Kanał chwilowy jest spowodowany falą ciśnienia która rozchodzi się po ciele w momencie postrzału z prędkością 1450 m/s (pięciokrotna prędkość dźwięku). Naukowcy dowiedli ze właśnie to fala ciśnienia i kanał chwilowy powodują te niby „wybuchowe” i niszczące właściwości szczególnie szybszych pocisków.

Mimo badań ani wojsko, ani policja ani społeczeństwo międzynarodowe nie przykładało specjalnej wagi do tych badań. Może ze względu na ich względność i brak nienaruszalnych
dogmatów mówiących jaka broń i amunicja jest skuteczna?.
Przez wiele lat XX wieku radzono sobie bez tego. Opracowywano co raz to nowocześniejsze typy broni strzelające coraz to bardziej zunifikowaną i balistycznie, oraz technologicznie lepszą amunicją. Ich niektóre parametry i właściwości były znane już wtedy. Produkowano ręczną broń długą strzelającą w kalibrach od 5,56 do 8 mm, oraz broń krótką w kalibrach od 6,35 do 11,2 mm.
Podczas obu wojen światowych do karabinów używano takiej amunicji jak: 7,92X57 mm Mauser, 7,62X63 mm Springfield (30.06) , .303 British (7,7X56 mm) i 7,62X54. Były to pociski „pełnej mocy”, osiągały prędkość od 700 m/s do prawie 850 m/s co przy wadze ok. 11 gramów dawało energię początkową rzędu od 3000 do 3700J. Czyli pociski te mimo mniejszego kalibru były zdecydowanie silniejsze energetycznie od amunicji pistoletowej i były zdolne razić przeciwnika na ponad kilometr. Po II WŚ realia pola walki wymusiły skonstruowanie broni bardziej poręcznej i szybkostrzelnej zdolnej skutecznie razić na odległości 300 do 400m. Tak powstały karabiny na nabój pośredni, czyli skrócony nabój „pełnej mocy”. Stosunkowo lekkie pociski osiągały prędkości od 700 do niemal 1000 m/s co dawało energię 1200 – 2000 J. Co i tak jest wartością parokrotnie większą niż w przypadku pistoletów maszynowych. Najbardziej popularne modele broni tego rodzaju to M-16 (kaliber 5,56X45 mm) i AKM (7,62X39 mm).

Broń krótka także poddała się ewolucji. Na przestrzeni kilkuset lat pistolety a potem rewolwery zmniejszyły swój kaliber oraz zwiększyły pojemność magazynka i szybkostrzelność. A dzięki unifikacji amunicji wyłoniły się standardy. Najpopularniejszymi kalibrami stały się: 9X19 mm Parabellum, 11,43 ACP, .38 Special oraz .357 Magnum. Te naboje mają pociski tępogłowicowe, ich masa waha się od 7 do 14 gramów i osiągają moc 280-550 J (w przypadku .357 Magnum 700 – 1000J).

Z biegiem lat użytkowania amunicji (szczególnie w czasach pokoju) narosło na temat skuteczności amunicji wiele mitów i legend. Przez wiele lat uznawano ładunek .38 Special za bardzo skuteczny i w zupełności wystarczający dla wojska i policji.. Podobnie rzecz się ma z nabojem 9 mm Para, który mimo że był kompromisem między wymiarami a osiągami, sprawdzał się dobrze i był uznawany za silny i skuteczny.
Nadszedł rok 1987. W USA wydarzyła się historia która w pewnym stopniu przyczyniła się do zmiany oceny skuteczności uzbrojenia . Grupa agentów FBI okrążyła w Miami dwójkę niebezpiecznych bandytów. Przestępcy byli uzbrojeni między innymi w karabinek Ruger Mini-14 kalibru 5,56X45 (amunicja pośrednia, niebezpieczna na krótkie odległości), strzelbę gładkolufową i rewolwery. Jednak Federalni mieli przewagę liczebną. Okazało się że to nie wystarczyło. Agenci było słabo uzbrojeni, posługiwali się pistoletami Smith&Wesson kalibru 9mm Para oraz jedną strzelbą gładko lufową kalibru .12. Co nie było uzbrojeniem chociaż w najmniejszym stopniu równorzędnym z karabinkiem Rugera. Mimo to agenci oddawali celne strzały, bandyci zostali kilkukrotnie postrzeleni. Jeden z nich (Platt) otrzymał jak się później okazało dwa śmiertelne postrzały (jeden pocisk ugrzązł obok serca, drugi przebił tętnicę udową). Rażenia obalającego nie było, Platt zastrzelił dwóch agentów a innych ranił. Drugi przestępca także został kilkukrotnie postrzelony, jednak jego rany raczej nie zagrażały życiu. Bandyci, mimo że krwawiący zachowywali przez większy czas (ok. 4 minut) przytomność i pewnie zdołaliby uciec gdyby nie agent Mireles. Mireles który był ranny w rękę, mimo to zastrzelił obu przestępców z rewolweru .38 Special.

Wydarzenie to rozpętało burzę. Tego rodzaju pojedynki ogniowe zdarzały się, ale nigdy na taką skalę i tak krwawe. To że wykazano grupie agentów szereg błędów taktycznych to jedna sprawa, drugą – jeszcze ważniejszą sprawą była zupełna nieskuteczność amunicji uważanej dotąd za jak najbardziej wystarczającą. Wywołało to kolejną dyskusję o tym czym jest moc obalająca. Czy pociski wolne o dużym kalibrze są skuteczniejsze od szybkich, lżejszych i o mniejszym kalibrze i na odwrót.
FBI posługiwało się półpłaszczowymi nabojami 9 mm Parabellum o masie 7,45 gr, , Vo ( prędkość początkowa) – 373 m/s i energii początkowej 523 J. Tego typu amunicja była wtedy uznawana za bardzo skuteczną, a jednak nie spełniła swojego zadania. Dlaczego?.

Sprawą zajęto się dokładniej, został sporządzony specjalny raport. Do oceny sytuacji i wyciągnięcia nowych wniosków przyczynił się dr Martin L. Fackler. Doktor pułkownik Fackler był chirurgiem wojskowym. Jego doświadczenie w badaniu ran postrzałowych przyczyniło się do opracowania nowej metody badawczej. Fackler opracował skład specjalnej żelatyny balistycznej, o określonym składzie i temperaturze dość wiernie symulującą ludzką tkankę przy badaniu postrzałów. Ta specjalna żelatyna oddawała zdecydowanie bardziej miarodajnie skutki postrzału niż wcześniej znane rodzaje żelatyn, kitów i plastelin.
Badanie dr Facklera doprowadziły do konkretnych wniosków. Stwierdził on wyraźnie że aby mogło dojść do skutecznego rażenia obalającego, penetracja musi mieć odpowiednią głębokość. Optymalnie duża penetracja jest konieczna do uszkodzenia żywotnych narządów wewnętrznych i układu krwionośnego. Tylko takie trafienia, oraz postrzały uszkadzające centralny układ nerwowy mogą być uznane za skuteczne.
Specjaliści testując amunicję i broń starali się usystematyzować wyniki. Uznano że wystarczającą moc obalającą osiągnie pocisk mający dużą objętość kanału trwałego i wnikający na głębokość nie mniejszą niż 20 cm ( 12 cali ) i nie większa niż 45cm ( 18 cali ).

Następne federalne badania i seminaria dotyczące skutków ran postrzałowych odbyły się w latach 1987 – 1988. Na pierwszy ogień poszedł nabój 9mm Silvertip. Okazało się że grzybkuje (czyli odkształca się zwiększając swoją średnicę) on dość skutecznie, powiększając kanał stały rany, jednak wnika on na głębokość jedynie 20 cm. Co uniemożliwia skuteczne rażenie obalające. Prawie natychmiast przezbrojono jednostki FBI na inny pocisk. Miał on także kaliber 9 mm Para, był jednak cięższy ( 9,5 g ) i wolniejszy ( 307 m/s ). Mimo mniejszej energii początkowej (448 J), półpłaszczowy (JHP - Jacketed Hollow Point) nabój OSM Olin okazał się zdecydowanie bardziej skuteczny od Silvertip. Grzybkował bardzo pewnie, a wnikał na głębokość aż 38 cm.

Ponieważ badania prowadziły do opracowania możliwie najlepszego pocisku, dr Fackler i inni specjaliści starali się przebadać inne popularne kalibry. Porównanie pełnopłaszczowych (FMJ – Full Metal Jacket) nabojów 9 mm i .45 ACP wykazało ich nadmierną penetrację, przy niewielkim kanale trwałym. Odrzucono je ze względu na brak grzybkowania (pełny płaszcz nie sprzyja odkształceniom),oraz niebezpieczeństwo dla osób postronnych. Zaskakujące było to że istniejące naboje w obu kalibrach w wersjach JHP i HP ( Hollow Point ) okazały się także odpowiednie w niewielkim stopniu.

Za przyjęciem do uzbrojenia amunicji firmy Olin przemawiało parę argumentów. Przede wszystkim badania wykazały że ta amunicja charakteryzuje się zadowalającą mocą obalającą, poza tym zmiana amunicji np. na .45 ACP pociągnęłaby za sobą problemy logistyczne i konieczność zbudowania nowej broni która mieściłaby co najmniej kilkanaście nabojów. Magazynek o dużej pojemności to nie tylko podążanie za modą. Wielu praktyków uznaje że jeżeli w pojedynku ogniowym nie wystarczy 6-strzałowy bębenek rewolweru, to oznacza to że uczestnik starcia rzucił się na przerastające go zadanie. Faktycznie, badania wykazały że statystyczne starcie ogniowe trwa nie więcej niż parę sekund, więc 6 nabojów w magazynku powinno wystarczyć w zupełności. Jednak „Tragedia w Miami” pokazała fakty w zupełnie innym świetle. Niektórzy agenci FBI byli zmuszeni do nawet kilkukrotnego przeładowania broni. Dlatego tak bardzo potrzebowano skutecznej broni krótkiej z magazynkiem o dużej pojemności, zapewniającej duże nasilenie ognia bez konieczności przeładowania.
Zdaniem części specjalistów przyjęcie naboju Olin było zmianą prowizoryczną i tymczasową. Historia pokazała że zmiana amunicji nastąpiła, ale nie była ona kategoryczna. Siły policyjne w USA pozostały przy naboju 9 mm (oczywiście w odpowiedniej konfiguracji), natomiast jednostki specjalne i FBI pozostały przy stanowisku o zmianie amunicji na silniejszą. Był to bezpośredni wynik „Tragedii w Miami” i badań balistycznych które wykazały niedostateczne rażenie obalające istniejącej amunicji.
Chodziło o skonstruowanie amunicji o dużej sile rażenie, a zarazem wymiarami mniejszą od .45 ACP. Taki kompromis był konieczny po to aby zachować dużą pojemność magazynka nowej broni.
Okazało się że pożądana amunicja pistoletowa i broń do niej istnieje. Był to pistolet Bren Ten 10 mm ( co ciekawe używany przez Dona Johnsona w serialu „Miami Vice” ). Testy nowej amunicji przeprowadzono w 1989 r. Stwierdzono że amunicja 9 mm OSM jest dobra, chociaż niektóre pociski .45 ACP są lepsze. Mimo to, właśnie nowa amunicja 10 X 25 mm AUTO zyskała najlepszą ocenę ogólną. Z lufy 5 calowej pocisk o masie 13 gramów osiągał prędkość 360 m/s, przy energii początkowej aż 860 J. Był to niewątpliwie bardzo silny pocisk, zbliżony parametrami energetycznymi i skutecznością do .357 Magnum. Zaadaptowana tą amunicję do paru pistoletów: Colt Delta Elite, Omega i Smith & Wesson M1006. Mimo że ten bardzo silny nabój przyjął się na rynku cywilnym i nadal jest produkowany , organy ścigania miały poważne zastrzeżenia. Przyjęto że odrzut broni krótkiej nie powinien przekraczać 5-6 J. Natomiast amunicja 10 mm AUTO użyta w ciężkich pistoletach – klonach Colta kalibru .45, dawała odrzut rzędu 8-9 J. Taka wartość bardzo utrudniała celne strzelanie dubletami. Opinia utrwaliła się także ze względu na rozmiary tej amunicji, utrudniające zbudowanie magazynka o dużej pojemności. Dlatego uznano że najlepszym rozwiązaniem będzie pozostanie przy optymalnym kalibrze 10 mm, przy jednoczesnym skróceniu łuski i zmniejszeniu ładunku miotającego. Skonstruowano więc następny nabój - .40 S&W. Ta nowa amunicja o tym samym kalibrze, masie pocisku 11,7 g, Vo – 305 m/s osiągała energię 515 J. Było to nic innego jak 10 mm Auto w wersji light, „odchudzonej”. Nowa amunicja zostało częściowo przyjęta do uzbrojenia i dzięki skuteczności oraz niewielkim wymiarom zyskała bardzo na popularności.

Reasumując, dzięki badaniom dr Martina L. Facklera udało się stworzyć zasady wedle których należy oceniać moc obalającą. Aby pocisk można było uznać za skuteczny, musi on posiadać odpowiednie cechy. Przede wszystkim powinien charakteryzować się odpowiednią głębokością wnikania. Im ona większa – tym większa szansa na uszkodzenie ważnych narządów i upływ krwi. Bardzo ważną cechą jest także zdolność do dość szybkiego oddawania energii. Im więcej energii zostanie oddane ciału tym większe potencjalne obrażenia, oraz szanse na wywołanie szoku pourazowego. Do czynników decydujących zalicza się także kanał trwały i kanał chwilowy. Kanał trwały powstaje oczywiście po „przewierceniu się” pocisku przez tkankę. Im większy kanał trwały tym większe zniszczenia tkanek. Kanał chwilowy jest spowodowany przez bardzo szybkie rozchodzenie się fali uderzeniowej. Wedle części specjalistów wpływa ona na powstanie szoku pourazowego, oraz na powiększenie kanału trwałego (przez rozrywanie się pulsujących organów).
Natychmiastowe oddanie energii ciału jest zjawiskiem niepożądanym. Błyskawiczne oddanie energii przez pocisk może być jak bokserski cios, pozornie knockoutujące, ale nieskuteczne. Powierzchowna, płytka rana (np. amunicja Glaser Safety Slug) nie spowoduje natychmiastowego rażenia obalającego (wyjątkiem może być postrzał w głowę). Z drugiej strony penetracja nadmierna może spowodować brak odpowiednio dużego oddania energii (np. 7,62X25 Tokariev). A co za tym idzie wąski kanał chwilowy, trwały i niewielkie rozerwanie tkanek. Czynnikiem w wysokim stopniu zwiększającym skuteczność jest powstanie wspomnianego wcześniej kanału trwałego. Pocisk o mniejszym kalibrze (np. 9 mm), ale dobrze grzybkujący może zwiększyć swoją średnicę nawet 2X . Co może spowodować większe obrażenia niż przy uderzeniu pocisku kalibru np. 45 ACP. Z drugiej strony taki lekki, pistoletowy pocisk o dużej prędkości wniknie w tkankę na niewielką głębokość (bardzo szybko wytracając prędkość) i mimo kanału trwałego o dużej objętości nie spowoduje wystarczająco poważnych obrażeń (patrz 9 mm Silvertip). Pamiętać należy o tym że powiększenie się średnicy deformującego się pocisku spowoduje zmniejszenie głębokości wnikania. Pociski wolne i ciężkie charakteryzują się natomiast najczęściej nadmierną penetracją i nie zwiększają swojej nominalnej średnicy (nie grzybkują). Takie ładunki najczęściej przebijają na wylot ludzkie ciało i zabierają ze sobą dużą część „nie spożytkowanej” energii kinetycznej ( np. 13 gramowy pełnopłaszczowy .38 Special). Czyniąc raczej niewielkie szkody ze względu na niewielki kanał trwały i chwilowy.

Gdzie w takim razie jest remedium?. Otóż chodzi o połączenie wymienionych czynników w odpowiednich proporcjach. Pocisk powinien posiadać odpowiednią głębokość wnikania (lecz raczej nie nadmierną) i mieć odpowiednią energię kinetyczną ze zdolnością do jej dość szybkiego oddania.
Co z kalibrem pocisku?. Kaliber pocisku ma znaczenie, jednak nie pierwszorzędne. Wolny, pełnopłaszczowy pocisk dużego kalibru (np. 455 British lub .45 ACP o wadze ok. 11-14 gramów i prędkości 200-250 m/s) może uzyskać dobrą moc obalającą. Mimo że nie ma zdolności do szybkiego oddawania energii i pozostawia „czysty” kanał trwały bez grzybkowania. Skuteczność uzyskuje po prostu dzięki dużej średnicy pocisku i tendencjom do dużej penetracji. Tutaj pocisk nie musi grzybkować gdyż sama, nominalna i nie zwiększona średnica pocisku spowoduje poważne uszkodzenia wnętrzności. Z drugiej strony lżejszy pocisk o dużo mniejszym kalibrze może spowodować podobne lub nawet dużo większe obrażenia. W przypadku nabojów pistoletowych mogą to być .357 SIG, .40 S&W , 9 mm Para. Te ładunki w wersjach z nabojami z częściowym płaszczem i wgłębieniem na czubku, grzybkują przy prędkości ok. 300 m/s dość pewnie. Przy spełnionym warunku penetracji ok. 20-25 cm mogą wywołać rażenie obalające. Problem z amunicją półpłaszczową z wgłębieniem wierzchołkowym polega na tym że grzybkowanie nie jest pewne w 100%. Bardzo często po uderzeniu w cel wydrążone wierzchołki zapychają się tkaniną co uniemożliwia wydymanie wierzchołka pocisku i zwiększenia jego średnicy. Brak prawidłowego grzybkowania może być także spowodowany odległością z jakiej został oddany strzał ( konieczne jest uzyskanie prędkości ok. 300 m/s ), albo błędy produkcyjne. Innym przykładem małokalibrowych pocisków zadających bardzo poważne rany jest amunicja karabinowa i pośrednia. Pociski te wymagają oddzielnego omówienia. Kaliber tych aktualnie używanych pocisków o wojskowym rodowodzie waha się najczęściej od 4 do 8 mm. Masa od 1,5 do 8 gramów, a prędkość 650-1000 m/s. Dobrym przykładem jest amerykańska amunicja 5,56X45 mm używana między innymi w karabinie M-16. Strzał z bliskiej odległości spowoduje że ten bardzo lekki (3,5 grama) i szybki (ok. 960 m/s) pocisk zada bardzo poważne obrażenia. Po uderzeniu w ciało, pocisk już po kilku, kilkunastu centymetrach zacznie koziołkować (obracać się wokół własnej osi) i w wyniku naprężeń na karbie rozpadnie się na części. Koziołkowanie pocisku jest charakterystyczne dla pocisków karabinowych ze względu na ich ostrołukowy kształt. Natomiast rozpad pocisku na odłamki powoduje po prostu ogromna prędkość, budowa pocisku, jego mała masa i zmęczenie materiałowe . Koziołkowanie znacznie zwiększa rozmiary kanału trwałego, podobnie jak i jego rozpad na drobne części. Odłamki tworzą dodatkowe kanały trwałe i wraz kanałem chwilowym przyczyniają się do powstania ogromnej „jamy” o powierzchni nawet kilkunastu centymetrów.

Nie ma recepty na uzyskanie najlepszego i najskuteczniej rażącego oręża. Jednak przy odpowiednim doborze amunicji i broni jest możliwe uzyskanie zadowalających efektów. Podsumowując, na moc obalającą pocisku ma wpływ: odpowiednia penetracja, zdolność do oddawania energii (oraz jej wielkość), kaliber, masa i rodzaj (oraz budowa) użytej amunicji. Oczywiście nie wspominając o wcześniej omówionych i decydujących czynnikach jak opancerzenie celu, jego kondycja, uszkodzenie odpowiednich organów, odległość z jakiej został oddany strzał itd.

W następnym rozdziale opiszę różne rodzaje amunicji, kategorie, kalibry oraz ich skuteczność. Postaram się odpowiedzieć na pytanie jaka amunicja może być najbardziej przydatna w danej sytuacji i posiadać jak największą moc obalającą.

III. Profile ran postrzałowych, rodzaje amunicji i jej skuteczność.

W niniejszym rozdziale przedstawię zobrazowania symulowane profile ran postrzałowych uzyskanych dzięki metodzie dr Facklera. Postaram się także przedstawić różne rodzaje amunicji (w tym specjalnej) i jej parametry. Należy się wyjaśnienie dotyczące tych zobrazowań. Kanał trwały na rysunkach zobrazowany jest jako ciemna „przestrzeń”. Przedstawia otwór wydrążony przez pocisk. Kanał chwilowy zilustrowany jest jako dwie paraboliczne linie wokół kanału trwałego. Przedstawia on w przybliżeniu rozciągnięcie tkanek wokół kanału trwałego w ciągu kilku milisekund od przejścia pocisku. Trzeba podkreślić że te symulowane profile ukazują maksymalne obrażenia jakie może spowodować dana amunicja. Strzały zostały oddane z minimalnej odległości i z broni o pełnych długościach luf. Należy pamiętać że żelatyna mimo że oddaje dość wiernie właściwości ludzkiej tkanki, nie symuluje właściwie poszczególnych organów wewnętrznych (ich gęstości, lepkości itd.). Poza tym badania laboratoryjne czasem mają się zupełnie nijak do ulicznej rzeczywistości. To co w zacisznym pomieszczeniu naukowcy uznają za bardzo skuteczną amunicję czy broń, w rzeczywistości może okazać się bezużyteczne i na odwrót. Mamy tu do czynienia z odwiecznym sporem teoretyków z praktykami. Parametry broni i amunicji są bardzo ważne, ale jak to się ma do sytuacji zagrożenia?. Zimnokrwisty, spokojny i doświadczony strzelec wyposażony w malutką .25 ( 6,35 mm ) poradzi sobie bez problemu jednym strzałem z narwanym bandytą strzelającym niecelnie z ukradzionej „armaty” kalibru .44 Magnum. Owszem moc obalająca ma ogromne znaczenie, ale nie mniejsze ma to gdzie się strzeli. Dlatego praktycy są dość nieufni wobec badań dr Facklera i wybierają inne źródła wiedzy (statystyki Ayooba, Marshalla i Sanowa). Ja będę się starać zbalansować i pogodzić oba punkty widzenia. Korzystając z wiedzy obu stron, wyciągnę wspólny mianownik.

*Pociski rewolwerowe i pistoletowe

Amunicja do pistoletów charakteryzuje się nabojami krótkołuskowymi. Kaliber pocisku w nb. pistoletowym jest duży w stosunku do długości łuski. Energia typowych pocisków waha się od 300 do 500 J. W specjalnych elaboracjach energia może wynieść 1000 – 2000 J. Naboje pistoletowe posiadają kryzę ze wtokiem, niektóre naboje posiadają kryzę częściowo wystającą.

Amunicja rewolwerowa, używana przeważnie w rewolwerach, cechuje się większą niż a. pistoletowa naważką prochu i dłuższą łuską, a co za tym idzie większą energią wylotową (300 - 2500 J). Nabojów rewolwerowych nie stosuje się w pistoletach maszynowych. Łuski nabojów rewolwerowych posiadają wystającą kryzę.
Standardowo używa się amunicji pełnopłaszczowej (FMJ), dla potrzeb obronnych i sił specjalnych używa się nabojów półpłaszczowych z wgłębieniem wierzchołkowym (JHP, HP).
Należy pamiętać że w porównaniu do strzelb i karabinów broń krótka nie ma nadwyżek energii. 80% postrzelonych wychodzi z opresji żywych, dlatego tak ważny jest dobór właściwej broni i amunicji.

1. Amunicja rewolwerowa

38 Special

Typowym przykładem amunicji rewolwerowej jest .38 Special. Zbudowana w 1902 roku była przez lata (i nadal jest) jedną z najbardziej popularnych amunicji rewolwerowych. Nabój daje umiarkowany odrzut, jest wygodny przy strzelaniu nawet z niewielkich rewolwerów. Jest celny, a rażenie obalające według statystyk Marshalla uzyskuje w 50%. Można powiedzieć że nie jest to wynik zadowalający. Ta amunicja należy do słabszej kategorii. Jednak wybierając odpowiednią amunicję można i przy tej starej „thirty-eight” osiągnąć znośne rezultaty. Przez wiele lat używano standardowego, pełnopłaszczowego 11 gramowego ładunku. Uzyskuje on prędkość 235 m/s przy energii początkowej 283 J. Jest to o połowę mniej w stosunku do 9 mm Luger i prawie 3 razy mniej w stosunku do .357 Magnum. Pocisk o takiej prędkości nie powiększa swojej średnicy, a jego penetracja też może być dyskusyjna.
Dlatego rozpoczęto prace na nowymi nabojami mającymi zwiększyć skuteczność kalibru .38 Special. Aktualnie używa się LHP (lead hollow point – pocisk bez płaszcza z wgłębieniem wierzchołkowym), JSP ( jacketed soft point – półpłaszowy z miękkim wierchołkiem), oraz JHP.

Szerzej zajmę się dwoma pociskami. Pierwszy to .38 Special firmy Winchester – Western o zwiększonym ciśnieniu (+P)

Ten lekki półpłaszczowy pocisk z wgłębieniem na wierzchołku masie 7,1 g, grzybkuje dość dobrze uzyskując prędkość 275 m/s. Po wniknięciu w ciało nie koziołkuje, jest stabilny, jednak prawie od razu zaczyna grzybkować. Średnica pocisku zwiększa się aż do 15 mm. Kanał chwilowy ma średnicę 75 mm. Głębokość penetracji wynosi tylko 21,5 cm.

Takie zachowanie jest charakterystyczne dla lekkich i szybkich pocisków rewolwerowych i pistoletowych. Kanał trwały powiększa się znacznie, ale pocisk nie dociera do organów wewnętrznych. Oznacza to że taka amunicja nie należy do skutecznych (a należy dodać że pocisk był wystrzelony z 4-calowej lufy). Amunicja tego rodzaju została wprowadzona na uzbrojenie sił policyjnych ze względu na obawę że pociski innej budowy mogą przebijać ciało na wylot i zagrażać osobom postronnym. Według dr Facklera obawa ta jest nieco wyolbrzymiona. Trzeba pamiętać że same naczynia krwionośne, oraz skóra stawiają dość duży opór (opór skóry w przypadku pocisku .45 ACP odpowiada przebyciu 10 cm drogi w ciele).
Do rodziny skutecznej amunicji .38 Spl zaliczają się pociski ołowiane bez płaszcza, lub LSWCHP. Te ciężkie pociski (10,24 g) o prędkości 272 – 310 m/s wnikają w tkankę głęboko (mają masę i pęd) i w dodatku dobrze grzybkują. Ta skuteczna amunicja o mianach "FBI load" lub "Chicago load" sprawdziła się i dysponuje dobrą mocą obalającą.

Jak widać pocisk grzybkuje okazale do średnicy 16 mm, którą uzyskuje już po 2 cm po wniknięciu. Kanał chwilowy ma podobną objętość jak w przypadku 7,5 gramowego pocisku, z tą różnicą że sięga on 21 cm w głąb ciała. Ze względu na średnicę kanału trwałego i penetrację sięgającą 32 cm, można uznać ten pocisk za skuteczny. Trzeba dodać że te ładunki nie powodują dużego odrzutu i są bardzo celne. Amunicja o tych parametrach jest sprzedawana przez firmy: Federal, CCI, Winchester i Remington.

Praktycy ( policjanci, służby specjalne, myśliwi), wbrew opiniom teoretyków chwalą nieco inną amunicję. Owszem, zgadzają się co do opinii o „ładunku FBI” jednakże, paradoksalnie polecają amunicję firmy Cor-Bon .38 Special +P JHP, o masie 8g. Ma ona zbliżone właściwości do krytykowanego ładunku WW HP. Możliwe że ze względu na różnice w budowie ładunek Cor – Bon jest zdecydowanie bardziej skuteczny. W każdym razie znajduje się on na pierwszym miejscu w ocenach wielu specjalistów (Ayoob). Taki ładunek nadaje się jednak tylko do rewolwerów o 4-calowych lufach. Zwiększone ciśnienie +P może spowodować uszkodzenie mechanizmów w bardziej delikatnych rewolwerach o aluminiowych szkieletach. Dla tych „bębenkowców” z 2 – calowymi lufami nadaje się nabój o standardowym ciśnieniu np.: Federalny 8 gramowy Nyclad Hp ( o oznaczeniu P38M). W przypadku rewolwerów z 2 calową lufą, ale o stalowym, wytrzymałym szkielecie (np. Ruger SP –101) dobrym wyborem będzie Federal o masie 8,35 lub 10,24 grama o prędkości 210 m/s +P Hydra-shok JHP, lub Remington 125 grain +P Golden Saber JHP.

Dyskusyjnym, acz uważanym przez wielu za bardzo skuteczne jest użycie amunicji płytko penetrującej typu Glaser Safety Slug, albo właśnie Hydra Shok. O takiej, specjalnej amunicji napiszę w następnym rozdziale.
Amunicja .38 Special ma mimo wszystko dość duży potencjał i pod warunkiem prawidłowego i rozsądnego doboru amunicji, może całkiem nieźle spełniać się w samoobronie. Taka broń, z dwucalową lufą [Taurus 85 ul]
załadowana amunicją +P, może pełnić groźną, ale bardzo wygodną rolę „anioła stróża”. To kieszonkowe „mini - magnum” jest poręczną i dobrą kombinacją broń - nabój. Jeszcze jednym plusem tej amunicji jest to że można jej używać w rewolwerach kalibru .357 Magnum. Wtedy nawet najmocniejsze ładunki +P+ nie są „straszne” ze względu na masę i budowę tych rewolwerów.

357 magnum

Era prohibicji zakończyła się w USA w 1932. Przez niemal 12 przestępcy rośli w siłę. Uzbrajali się w peemy Thompsona, pozakładali kamizelki kuloodporne i wsiedli do opancerzonych aut. Organy ścigania musiały jakoś zareagować na falę przestępczości. Służbowe rewolwery kalibru .38 nie spełniały swojej roli wobec dobrze uzbrojonych i wyposażonych przestępców. W roku 1935 w firmie Smith & Wesson powstał projekt nowej amunicji która mogłaby skuteczniej „oddziaływać” na przestępczy element. Tak powstał pierwszy nabój oznaczony magnum (franc. butelka zawierająca dwa razy więcej wina niż zwykła butelka). Pomysł był prosty, przedłużono łuskę naboju .38 Special o 3.4 mm. Efekt był piorunujący. Ciężki pocisk o masie 10,24 g (identyczny jak .38 Special) osiągał z 4 calowych i 6 calowych luf rewolwerów prędkość 457 m/s co równa się energii początkowej 1000 J (TKO równe 9). Faktycznie nowa amunicja sprawdzała się, kule bez problemu przebijały karoserie samochodów i kamizelki kuloodporne po których wcześniej naboje z „trzydziestek ósemek” zwyczajnie się ześlizgiwały. Szkopuł tkwił w tym że policjanci byli niezadowoleni ( przestępcy też, ale z innych względów). Nowa amunicja nawet używając jej w rewolwerach na ciężkim szkielecie N, dawała ogromny odrzut, huk i błysk. Dla rewolweru o masie 1,33 kg odrzut wynosił 12 J (czyli ponad dwukrotnie więcej niż przyjęte maksymalne norma 5J). Innym powodem początkowego braku popularności było użycie właśnie tych ciężkich pocisków. Taka amunicja nie oddawała szybko swojej energii. Najczęściej te ciężkie pociski przebijały ludzkie ciało i mając nadal dużą energię zagrażały osobom postronnym.

Nabój czekał kilkadziesiąt lat prawie w zupełnym zapomnieniu. Wraz z postępem technicznym powstały nowe odmiany stali które umożliwiły konstrukcję rewolwerów bardziej bezpiecznych i wygodniejszych w użyciu. Projektanci doszli do wniosku że należy także obniżyć masę pocisków. Powstała amunicja Super Vel, te ładunki charakteryzowały się obniżoną masą (7-8 gramów) i jak wcześniej dużą prędkością początkową. Mimo że nowy typ amunicji .357 magnum grzybkował bardzo dobrze, miał wystarczająco dużą prędkość aby penetrować wystarczająco głęboko i skutecznie razić. Przykładem takiej amunicji .357 magnum jest pocisk JSP o masie 8,1 i prędkości początkowej 425 m/s.

Po przebyciu 1 – 1,5 cm pocisk poprzez grzybkowanie powiększa swoją średnicę aż dwukrotnie. Kanał trwały osiąga średnicę 18 mm. Mimo tego pocisk penetruje aż do głębokości 36 cm. Kanał chwilowy ma znacznie powiększoną powierzchnię w stosunku do .38 Special. Pocisk ulega częściowej fragmentacji, bardzo małe odłamki mają jednak małą energię kinetyczną i masę. Wnikają na niewielką głębokość i nie powiększają kanału trwałego. Pocisk kalibru .357 magnum wnika w tkankę głęboko, mogą z łatwością przebić kości i dotrzeć do aorty brzusznej, lub uszkodzić inne ważne narządy wewnętrzne. Te półpłaszczowe pociski z wgłębieniem wierzchołkowym powodują poważne obrażenia dzięki energii kinetycznej, głębokości wnikania i dość dużemu kanałowi trwałemu. Według statystyki Marshalla, ta amunicja powoduje rażenie obalające w 75% strzałów, jest to wysoka nota.

Praktycy całkowicie zgadzają się z tą opinią, generalnie także preferują lżejsze pociski które dają mniejszy odrzut, mając zwiększoną siłę rażenia. Jednak nie wszyscy strzelcy dobrze znoszą odrzut takiej amunicji. Są dwa rozwiązania. Pierwszy to użycie nieco innej, ale nadal skutecznej amunicji. Polecana jest Remington Golden Saber 8- gramowa( 125 gr ) JHP, Remington Medium Velocity SJH (także 8 gramów), Drugim rozwiązaniem jest zastosowanie innych okładzin, indywidualnie dopasowanych do chwytu. Gumowe okładziny typu Pachmayr znacznie polepszają wygodę i poprawiają celność. Zaletą rewolwerów .357 magnum jest możliwość użycia w nich amunicji .38 Special (nie na odwrót). Kombinacja .38 / .357 w bębenku o proporcjach 50/50 jest bardzo rozsądna. Jeżeli .38 nie da rady – magnum da radę. Jeżeli .357 nie trafi, celny pocisk .38 +P powinien to zrekompensować.

.357 magnum to niewątpliwie silna i skuteczna amunicja. Jednak nic za darmo, muszą być spełnione odpowiednie warunki. Aby osiągnąć pożądane wyniki należy używać rewolweru z co najmniej 4 – calową lufą. To minimum. W przypadku każdej broni im krótsza lufa, tym mniejsza prędkość początkowa, energia, celność i skuteczność. Im dłuższa, tym parametry pocisku lepsze. W przypadku lufy krótkiej pocisk nie będzie miał wystarczającej prędkości obrotowej nadawanej przez gwint w lufie. Będzie przez to niestabilny i niecelny. Krótka lufa powoduje także szybkie ujście niewykorzystanych gazów prochowych co zmniejsza prędkość ładunku (i skuteczność), a zwiększa huk i odrzut. O ile w niektórych przypadkach skrócenie lufy uchodzi na sucho, w przypadku .357 nie. Przykładem jest rewolwer Manurhin MR73/1 z którego 2-calowej lufy pocisk .357 uzyskuje prędkość ok. 200 m/s. Energia początkowo wynosi wtedy około 300-400 J. Można powiedzieć że to nadal dużo, owszem ale odrzut, podrzut i huk są ogromne. To bardzo poważny czynnik wpływający ujemnie na komfort strzelania, wpływający na i tak już niewielką celność. Zdecydowanie lepiej taki rewolwer załadować nabojami .38 Special ( nawet tymi „najpotężniejszymi” ). Coś za coś, przy tak dużej mocy konieczne jest użycie dużego, ciężkiego i długiego rewolweru ma szkielecie N i K. Przykładem takich rewolwerów są: King Cobra, Ruger GP-100 i Blackhawk, S&W 10, 19 i 686 oraz Korth (żeby wymienić tylko te).

Na uwagę zasługują pistolety strzelające tą amunicją. Są to nietypowe konstrukcje takie jak Desert Eagle i Coonan .
Są to niewątpliwie silne, potężne i niezawodne konstrukcje. W dwóch kwestiach pokazują swoją wyższość nad rewolwerami. Pierwsza to większa pojemność magazynka, a druga to większa prędkość początkowa pocisku. Jednak iście gargantuiczne rozmiary tych pistoletów oraz masa powodują że ich zastosowanie ogranicza się tylko do polowań i celów sportowych. Nie wspominając już o tym że przy takiej amunicji nie jest trudno o zacięcie. W rewolwerach takie sytuacje raczej nie występują, poza tym są bardziej intuicyjne w użyciu (co jest ważne przy takiej amunicji) i „duty-friendly”.
Amunicja .357 magnum należy do jednej z najsilniejszych na świecie. Oczywiście takie ładunki jak .41 magnum, .44 magnum, .454 Casull i .500 S&W mogą być nawet dwukrotnie silniejsze. Można zadać pytanie po co?. .357 magnum wystarcza w zupełności, jego rażenie obalające zostało potwierdzone i jest niepodważalne. Amunicja ta zapracowała na swoją aktualną renomę nie bezpodstawnie. Pamiętając o prawidłowym wyborze amunicji i broni, .357 staje w czołówce światowych man - stopperów. Cytując S. Kochańskiego: „Zwolennicy tego naboju powiadają, że skuteczniejsza od .357 Magnum jest jedynie bomba atomowa”.

Spadek po „Dzikim Zachodzie”

Praktycy (szczególnie amerykańscy ) twierdzą że „ (...) najpewniej mieć broń której kaliber zaczyna się od cyfry 4 (...)”. Zapewne wiedzą co mówią. Wszystko zaczęło się w latach 30’ XIX wieku kiedy Samuel Colt opatentował sześciostrzałowy rewolwer kapiszonowy wyposażony w kurkowy mechanizm spustowy, W latach 40’ rozpoczęła się produkcja (ok. 1000 sztuk) potężnego rewolweru Walker kalibru .44.

Jednym z kamieni milowych w rozwoju broni palnej i amunicji było wprowadzenie w drugiej połowie XIX wieku scalonych łusek. Dzięki rozwojowi technologicznemu powstało wiele konstrukcji które nawet dziś są często naśladowane. Jednym z najsławniejszych modeli rewolwerów był Colt Peacemaker kalibru .45 Colt (lub Long Colt), produkowany aż do 1940 r. W pierwotnej, dziewiętnastowiecznej czarnoprochowej elaboracji pocisk .45 Colt ważył 16,5 g i uzyskiwał prędkość 247 m/s co dawało energię 501 J. Ten nadal popularny i wszechstronny ładunek, dzięki nowym rodzajom prochu dziś uzyskuje przy tej samej masie moc od 550 do nawet 1000 J. Od pocisku .45 Colt w prostej linii wywodzi się sławny .45 ACP, który jest niczym innym jak jego skróconą wersją.

Innym ważnym dla ewolucji amunicji rewolwerowej był nabój .44 „Russian”. Pod koniec XIX wieku carska Rosja na podstawie umowy z USA zamówiła kilkadziesiąt tysięcy rewolwerów i amunicji do nich. Ponieważ zleceniodawcy zażądali zmian konstrukcyjnych w stosunku do naboju .44 Henry (używanego między innymi podczas wojny secesyjnej), musiał powstać nowy nabój o lepszych parametrach. Nazwano go .44 „Russian”. Nowy nabój zaadaptował się w USA jako .44 S&W Special i jest produkowany od 1907 r. do dziś. Łuska tego naboju ma długość 29 mm i zależnie od elaboracji pocisk o masie prawie 13 gramów osiąga moc od 420 do nawet 800 J. Nawet w najsłabszej elaboracji oznacza TKO równe 10. To ładunek godny zaufania, dość silny by mógł służyć skutecznej samoobronie, a nawet na polowaniu. Oczywiście konieczne jest dobranie ciężkiego rewolweru z mocnym szkieletem, gdyż przy mniejszych rewolwerach odrzut może okazać się za silny [S&W Horton’s .44 Special..

.44 Magnum

W roku 1955 firma Smith & Wesson przy współpracy z Remington Arms na bazie naboju .44 Special opracowała nowy ładunek - .44 Magnum. Łuska starego naboju została przedłużona o 3 mm, kaliber ( 11,2 mm ) oczywiście pozostał ten sam. 15 lat później później filmy z Clintem Eastwoodem grającym inspektora Harry’ego Callaghana w serii „Brudny Harry” zrobiły furorę. Wraz z filmem karierę zrobił rewolwer S&W model 29 wraz z nabojem .44 Magnum. Sprzedaż broni tego kalibru gwałtownie wzrosła. Zapewnienia o potędze tej broni nie były tylko pustym ekranowym frazesem. Pocisk o masie 15,5 g wystrzelony z sześciocalowej lufy rewolweru uzyskuje prędkość ok. 420-450 m/s co daje 1314 J energii początkowej.
Przykładem niezwykle destrukcyjnej amunicji tego kalibru jest 15,5 gramowy (240 gr) Hydra-Shok. Pocisk o prędkości 356 m/s przebił cały 16 calowy (40 cm) blok żelatyny. Po uderzeniu prawie od razu mocno powiększył swoją średnicę i zaczął mocno koziołkować rozpadając się częściowo na części się na 3 główne i wiele mniejszych odłamków.


Między 8 a 20 cm „rany” kanał trwały miał największą średnicę wynoszącą nawet kilka centymetrów. Inny Pocisk Speer Gold Dot JHP o takiej samej masie także przebija na wylot 40 cm żelatyny. Na głębokości 10 cm pocisk kanał trwały ma już dużą średnicę sięgającą ponad 2 cm. Na głębokości 25-30 cm kanał trwały przez fragmentację powiększa się aż 10 cm. Podczas testu amunicji Speer fala uderzeniowa rozbiła na pół deskę na której leżał blok żelatyny. Pociski kalibru .44 Magnum penetrują na głębokość co najmniej 40 cm i więcej (więc aż nadto wystarczająco). Bardzo duży kanał trwały spowodowany koziołkowaniem, grzybkowaniem i częściową fragmentacją przy oddawaniu sporej ilości energii kinetycznej. Oddziaływanie na tkankę jest bardzo destrukcyjne. Pocisk z łatwością przebija lekkie kamizelki kuloodporne, kruszy kości i dociera do witalnych organów węwnętrznych czyniąc spustoszenie. Ocenia się statystycznie że pojedyńczy postrzał pociskiem .44 Magnum w klatkę piersiową powoduje rażenie obalające w 90-92 %. TKO dla tej amunicji wynosi 17.

Inne polecane ładunki to: Cor-Bon 11,6 g (180 gr) albo także 11 gramowy Federal JHP o średniej prędkości.
Oczywiście taka broń jest przeznaczona raczej tylko dwa wybrańców. Odrzut i masa broni wymagają ostrego i długiego treningu. 44 Magnum to broń prawie w każdej konfiguracji mało mobilna, ciężka, wymagająca i raczej niewygodna w użyciu. Film „Taksówkarz” świetnie obrazuje co może się stać gdy niewyszkolony strzelec używa takiej armaty nieumiejętnie. Bohater grany przez R. De Niro wychodzi z opresji żywy. A w świecie realnym?. Kto wie jak mogłoby to się zakończyć. Jedno jest pewne, rewolwery .44 magnum nadają się tak do samoobrony jak wyjazd na zakupy do marketu czołgiem T-72. Jednak entuzjaści (np. myśliwi) i „czciciele odrzutu” zawsze się znajdą. Bez wątpienia rewolwer o tym kalibrze w rękach wyszkolonego strzelca jest bronią groźna i wzbudzającą respekt.

Użycie .44 magnum w broni krótkiej ogranicza jej osiągi. Parametry tej amunicji mogą być zwiększone niemal o 60%. Pocisk kalibru .44 magnum wystrzelony z lufy karabinu Marlin 94 o lufie długości 610 mm osiąga moc ponad 2000 J. Co przekracza osiągi energetyczne karabinu M-16. Dla potrzeb myśliwych opracowano jeszcze silniejszy nabój. .444 Marlin pochodzi w prostej linii od XIX –wiecznego naboju .45-70. Wystrzelony z karabinu osiąga prędkość 716 m/s i moc 4000 J.

Automatycznie nasuwa się pytanie, czy .44 Magnum jest amunicją przydatną do samoobrony?. Moc obalająca jest oczywiście imponująca. Jednak jak już wspominałem parametry broni wymuszone mocą amunicji przeszkadzają w jej intuicyjnej obsłudze. Przydatność w takiej roli jest więc mocno dyskusyjna. Do obrony miru domowego wystarczy broń o mniejszym kalibrze. To co dla zwykłego użytkownika broni może być przesadą, dla sił specjalnych może być koniecznością. Przykładem jednostki antyterrostycznej która zawierzyła mocy tej broni jest francuska GIGN. Wybór prosty, Francuzi wyszli z założenia że wszystko załatwią jednym strzałem. Równie dobrze można zabrać ze sobą pistolet maszynowy lub karabin.

Aktualnie jest produkowanych wiele modeli rewolwerów przystosowanych do amunicji .44 Magnum. Są to ciężkie rewolwery na mocnym stalowym szkielecie. Sztandarowym przykładem jest wspominany wcześniej rewolwer S&W m 29 [rys. 10]. Te wielkie rewolwery ważą od 1,33 do 1,5 kg tak jak np. Ruger Super Redhawk.

Warto wspomnieć że jedna z wersji pistoletu Desert Eagle strzela amunicją .44 Magnum, co jest wśród pistoletów niezwykłą rzadkością.

*Amunicja rewolwerowa dużej mocy i „dzikie koty”.

Wydawałoby się że, jak mówił Brudny Harry .44 magnum to „najpotężniejsza broń na świecie”. Rzeczywiście, niby jak wyobrazić sobie broń ręczna strzelającą jeszcze mocniejszym ładunkiem?. Byłoby to przecież istne monstrum!. A jednak, ludzka wyobraźnia i ciekawość nie znają granic. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej to raj dla wszelkiej maści czcicieli odrzutu. Druga poprawka i niepodważalne prawo do posiadania broni palnej stworzyły grunt dla różnej maści eksperymentatorstwa. Ludzie tacy jak J.D. Jones, Elmer Keith i Lee Jurras reprezentowali specyficzny styl życia. Byli zmuszeni do przebywania poza miejscem zamieszkania, a wrogowie z jakimi spotykali się w głuszy chodzili najczęściej więcej niż na dwóch nogach. Ci zapaleni łowcy i wynalazcy – samoucy zarazem eksperymentowali ze znaną i szeroko dostępną amunicją przerabiając ją według własnych pomysłów. Tak powstał nowy rodzaj niestandardowej amunicji ochrzczony mianem „Wildcat”. Jest to amunicja o przekalibrowanych łuskach w których używa się dużych naważek prochu i pocisków różnego kalibru. Większość z takich ładunków jest niedostępna dla „szarych użytkowników”, lub jest produkowana w znacznie ograniczonym zakresie. Jednak niektóre z takich „eksperymentalnych” ładunków zdobyły na tyle dużą popularność wśród użytkowników że zdecydowano się na kontynuowanie ich produkcji na bardziej masową skalę dostępną dla wszystkich posiadaczy broni. Ładunkiem o niewątpliwie wildcatowym rodowodzie jest .454 Casull. Amunicja ta została stworzona pod koniec lat 50’ XX wieku przez Dicka Casulla i Jacka Fulmera z Salt Lake City. Twórcy używali w łuskach naboju .45 Colt dwu i trzykrotnie większych niż dopuszczalna norma naważek prochu. Powstał nabój o bardzo dużej mocy i prędkości początkowej. Zdobył on na tyle dużą popularność że amunicję nazwaną pierwotnie .454 Magnum (potem przemianowaną na .454 Casull), zaczęto produkować seryjnie. Firma Freedom Arms produkuje wspaniały rewolwer strzelający tą potężną amunicją. Działa on tylko w trybie single action (jak większość rewolwerów w podobnym kalibrze i o podobnym rodowodzie) i waży prawie 1,5 kg. Użytkownicy chwalą go sobie za niezawodność i celność.

Firma Freedom Arms stosuje dość ciekawy zabieg marketingowy. Potencjalnemu klientowi pokazywana jest stalowa sylwetka strzelca która chwilę później przewracana jest pojedyńczym strzałem z odległości 250 m. .454 Casull to jeden z najmocniejszych seryjnie produkowanych nabój rewolwerowych. Fabryczna elaboracja to pocisk masie 16,8 uzyskujący prędkość 526 m/s. Takie parametry dają moc początkową równą 2344 J. Myśliwski współczynnik Taylor Knockout Value dla naboju .454 Casull wynosi 29 (dla .44 magnum to „tylko” 17). Niezwykłe osiągi i właściwości balistyczne plasują tą amunicję bardzo wysoko w hierarchii myśliwskiej broni krótkiej. Amunicja tego rodzaju wystarcza do polowań na grubszego zwierza, jednak do powalenia nosorożca lub słonia to „nieco” za mało.

Mimo tak niezwykłych parametrów rewolwer Freedom Arms i amunicja do niego wcale nie są najpotężniejszą bronią krótką na świecie.W lutym 2003 roku na pokazie handlowym „SHOT” została zaprezentowana amunicja która z wielkim hukiem strąciła ładunek Dicka Casulla z piedestału. Mowa tu o naboju .500 S&W(12,7 mm) opracowanym przez firmy CorBon i Smith&Wesson. Czym takim niezwykłym charakteryzuje się .500 S&W skoro zdetronizowała tak potężny ładunek?. Sprawa jest prosta. Masa pocisków nowego naboju waha się od 16 aż do 45 gramów. Popularny, 28 gramowy pocisk o kalibrze 12,7 mm wystrzelony z długiej lufy rewolweru uzyskuje prędkość 495 m/s, uzyskując energię początkową 3525 J. Ta wartość energetyczna przekracza osiągi naboju 7,62 X 51 mm wystrzelonego z karabinu L1A1!. TKO dla tego potwora wynosi 51, takie osiągi pozwalają na zatrzymanie szarżującego słonia, czy jakiegokolwiek innego stworzenia stąpającego po Ziemi (nawet ery jurajskiej)

źródło :

[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

cizzia
  • 0

budo_esds tactical
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 308 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
Z tego co widzę to tekst pochodzi z Kochańskiego - Automatyczna broń strzelecka i Brygady Antyterrorystyczne. Najnowsze badania w tym zakresie nieco pozmieniały te kwestie - ale zbiór tekstu jest jak najbardziej ok.
  • 0

budo_cizzia
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 987 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony

Z tego co widzę to tekst pochodzi z Kochańskiego - Automatyczna broń strzelecka i Brygady Antyterrorystyczne. Najnowsze badania w tym zakresie nieco pozmieniały te kwestie - ale zbiór tekstu jest jak najbardziej ok.


Tobie to się chyba NIE DA dogodzić :) no chyba że chciałbyś coś dodać lub doprecyzować ... chętnie poczytam i poszerzę swoją wiedzę z tego zakresu ;P

cizzia
  • 0

budo_puent
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1157 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Wrocław-kosmos

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
Polecam ogólnei kanał tego człowieka. :)


  • 0

budo_cizzia
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 987 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony


cizzia
  • 0

budo_dzey
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2486 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:z grzbietu wielblada
  • Zainteresowania:JJ

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
jednym slowem - kawal plastikowej rurki, z buteleczka gazu CO2 z jednej strony i zatkanej woreczkiem z groszkiem z drugiej? i pewnie sprzedaja to za miliony dolarow? :) :) ;-)
  • 0

budo_shouryu
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 997 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Lublin
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
Dzey, może to bardziej ci się spodoba? ;-)




  • 0

budo_cizzia
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 987 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony


cizzia
  • 0

budo_teem9x19mm
  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony

  • 0

budo_dzey
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2486 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:z grzbietu wielblada
  • Zainteresowania:JJ

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
fajny concept z Gotcha - z checia poczyta wiecej
ciekawe jak sie do tego stosunkuja niektore kraje jak np Polska ktore zabraniaja noszenia ukrytych broni (czy to w ogole jest bron wg przepisow prawa?)
  • 0

budo_fazi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 261 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Zainteresowania:KB

Napisano Ponad rok temu

Re: nietypowy sprzet do samoobrony
ja bym obstawiał kwalifikację jako kastet. I wtedy irrelewantny pozostałby fakt ukrycia. Zwłaszcza, że z "ukryciem" nasze prawo wiąże ostrze, nie jakąkolwiek broń.

Ciekawe za to byłoby ukrycie ostrza (tudzież noża) w czapce. Oczywiście może być to ostrze ukryte w przedmiocie nie przypominającym broni. Ale równie dobrze może to być forma kabury ;-) sprowadzając sprawę do lekkiego absurdu można się zastanawiać czy byłaby różnica w dobyciu noża z kieszeni i z daszka czapki. Prawdopodobnie istotna dla sprawy byłaby sama konstrukcja i kwestia wyodrębnienia noża z czapki - czy jest to samodzielny nóż (ostrze i rękojeść) przyczepiony do czapki w mniej niż bardziej profesjonalny sposób (np. z "uniwersalnej" pod względem przeznaczenia podszytej kieszeni) czy bardziej zintegrowany z czapką system mocowania jakiegoś specyficznego, minimalistycznego ostrza. Należałoby się też zastanowić czy istotny będzie fakt, że by użyć ostrza/noża musi ono zostać oddzielone od czapki - inaczej niż w przypadku laski/parasola ze schowanym ostrzem tudzież (wychodząc poza kewstię ostrzy i broni w rozumieniu ustawy) czapki z ciężarkiem którą posługujesz się w całości.

Oczywiście pomijając sam sens trzymania noża/ostrza w czapce :lol:
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018