No i wlał mi.

Może i na punkty to by nie było tak źle tylko, że wcale nie mogłem się wczuć i te moje ciosy były bez siły. Kondycyjnie byłem lepszy 8O , ale timing :? .
Więcej już takich zabaw nie powtarzam.
Chociaż i tak mnie pochwalił. Powiedział (chyba trochę bajerował), że jak bym trochę poćwiczył na poważnie to w lidze mógłbym zawalczyć ale i tak mu nie wierzę :wink: . (To już było wieczorem przy piwie)
Najgorsze to, że jakoś cholernie sobie nadwyrężyłem łapy - tyle przestrzeliłem.
Ale zweryfikowałem co potrafię i to mnie cieszy.
W ogóle strasznie dopakował - teraz waży 98kg i w zasadzie to dobrze, że nie udało mu się mnie trafić, bo to jednak prawie 20kg różnicy.