
Jeden to scyzoryk żeglarski, ciężki straszliwie i bez korkociąga :wink: ale dobry i na łódź i jako broń.
Drugi chyba zwie się "nóż saperski" Jego backlock jest tak twardy, że kobiety nie są w stanie złożyć tego noża. Zrobiłem nim góry kanapek, strugałem patyki do kiełbasek, patroszyłem ryby. Ma trochę ostrą rękojeść i na mokro nie trzyma się pewnie, ale sprawia wrażenie niezniszczalnego.
A co wy nosiliście w przeszłości?
