
Ale to jest chyba po prostu inny target. Musi nim być grupa zamożnych ludzi, którzy chcą sobie spokojnie poćwiczyć we własnym gronku w luksusowych warunkach, mając instruktora niemal do swojej dyspozycji. Coś pomiędzy sekcją a prywatnymi lekcjami...
Sam znam osoby, które w życiu nie wybiorą się na zajęcia sportowe do osiedlowego klubu, w którym mogłyby spotkać np. sąsiada, ale za to będą jeździć cztery razy dalej, aby ćwiczyć w cztery razy droższym klubie. Niektórzy widać tak mają...