1. Ontario RTAK (Randall Training & Adventure knife)

Postanowiłem zacząć od poważnych rozmiarów... a więc RTAK. to duży nóż z węglówki. 10 cali ostrza. rękojeść z przyśrubowanej mikarty, pochwa z usztywnianej kordury. Ostrze parkeryzowane na czarno (taka mocniejsza oksyda). Pierwsze wyjęcie noża... wow, maszyna. Kształt wydaje się idealny na duży nóż biwakowy do siekania, rąbania, scinania i karczowania. Ale nie jest bardzo ciężki, a to dzięki umiarkowanej grubości stali z jakieh go zrobiono (3/16 cala). Profil lekko "recurve", ostry czubek. Krawędź tnąca dość cienka, o kącie ostrzenia na oko poniżej 40 stopni - daje to efekt "maczety-która-goli-bez-mydła". Na początek wyciąłem w trzcinowisku miejsce na przybicie łajbą - nóż ciął jak dobrze naostrzona kosa - żadnego wysiłku nie trzeba wkładać w robotę. Potem jakieś krzaczki i leszczyna. Powiem tak... jednym (ale nie ukrywam, że bardzo silnym) "chlasnięciem" pod kątem 45 stopni ściąłem leszczynową tyczkę o średnicy ponad 5 cm! To już coś. po moich zabawach nóż nadal golił (Busse czy co?). Ale niestety, otrzeźwienie przyszło gdy zabrałem się za uschniętą, połamaną sosnę. Przerąbałem ze trzy razy żerdź o średnicy 12cm i nóż przestał golić, choć rąbał i ciął. Krótka inspekcja krawędzi tnącej ujawniła prawdę... cienka krawędź po prostu się "zrolowała" na samej krawędzi (circa ostatnie 1/4mm) podczas silnego walenia w sękaty sosnowy pień

a) TRAK to świetny nóż np. do dżungli, gdzie tnie się głównie nie tak twardą "zieloną wegetację" gdyż RTAK to taka nożo-maczeta. I w sumie nic dziwnego, bo Randall Training & Adventure Team ( [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] ) działa własnie w dżungli w Ameryce Łacińskiej i tam robi wyprawy, a nie na Alaskę.

c) jak bierzesz RTAKa w teren, to nie zapomnij ostrzałki, najlepiej w formie stalowego pręta do ostrzenia. Wtedy RTAK to sama przyjemność...
d) Busse to Busse... i nie ma to, tamto
