Teksty znalezione w internecie:
"Koles do mnie z takim tekstem [kilka razy mowil to ]
"Ty musisz najpierw masy nabrać a potem zacząć ćwiczyć" "
"przychodzi jakis kolo i niewiem co to było...ale miał sztangielki w rękah stiojac wyprostowane ręce, i robił ruch jak by sie ruchał...podobno ćiwczył barki"
"iedys w klubie na silce cwiczylem tez z kumplkem przyszedl typ i wlaczyl telewizor i przez cale 2 h ogladal MTV wzial prysznic i poszedl do domu... "
"koleś poszedł do kibla , nie było papieru a załatwił już sprawę, wyszedł z kibla wziął szmate z wycieraczki przy wejsciu , podtarł się i założył szmatę spowrotem, od tej pory każdy kto wchodził i wycierał buty mial w gównie i smierdziało w całej siłowni...szef siłowni nauczył się że papier ma byc zawsze, bo jest w cenie karnetu... "
"To ja tez mam jedną fajną historyjke, raz na siłke przyszło takich 2 dresów srebrne kiety jak łańcuch od MZ'ty na szyji, na rękach, markowe dresiki i jazda jeden wziął Sztangielki 16kg na biceps i za***iście sie bujał i unosił je ledwo co i tak machał z prędkością światła, a kumpel do niego "i co fajnie wchodzi, a on - no za***iście wchodzi"
"innym razem też przyszła parka (2 kolesi ) i jeden taki totalny patyczak robił na klate 60'tką z tym, że same powtórzenia negatywne, a w pozytywnych kumpel mu podnosił I powiedział, zebym sobie tak poćwiczył, bo za***iście wchodzi..."
"Siłka domowa, zwykle 2 kumple i ja. Zawsze jak przychodzi świeżak to robimy mu chrzest.
- Ćwiczymy z nim w najlepsze. Tak w połowie treningu jak koleś się wyluzuje, ktoś znajduje sprężynę (twardą do zginania), trochę się nią bawimy, zginamy, konkursy kto dłużej itp. nagle podpowiadam
ja- TY a zegniesz nią na głowie? (do nowego)
nowy - a to takie trudne?
ja- jak za pierwszym razem to zrobisz to szacun.
on- spoko
Zgina, zgina, cały szczęśliwy, przytrzymuje chwile i patrzy się na nas. Mówimy "dobra, prostuj". Koleś prostuje szybkim ruchem i wrzeszczy "KU*** moje włosy" i biega po siłce jak kot z pęcherzem.
- na sprężynie zostało pełno włosów, koleś miał łysy pasek jakby mu wygolić."
"Przed remontem na siłowni było pełno szaf, na nich słoiki( stare ogórki kiszone z... 1980(ich właściciel zmarł hmm.. wtedy 10 lat temu)
Kumlel - suchar na maksa pyta się jak mieć zakwasy. I potem o odżywki. Trening daliśmy mu porządny, a jako odżywki poleciliśmy ogórki kiszone. (wmówiliśmy- są kwaśne to będziesz miał zakwasy po nich). Koleś zrobił trening, zjadł ogórki i poszedł. Następny trening - chwali się nam - "ale zakwasy były". Od tego czasu koleś co siłkę w******la* w siebie po 2,3 słoiki kiszonych ogórków. Po opróżnieniu z wszystkich szaf ze słoików wyjawiliśmy mu prawdę. Zaczął pierd**** co z nas za kumple i wyszedł"
"Zostawiłem odżywki na siłce. Jeden cichaczem zaczął podbierać... kiedy się zorientowałem (z 20 tabsów zniknęło). Do pudełka z kreatyną włożyłem tabletki na sranie. Następnego dnia - jeden nie przychodzi i informuje- siwy sraki dostał. Nie przyjdzie.Brecha była jak wytłumaczyłem dlaczego jej dostał."
"kiedyś na publiczną siłkę wbił pewien koleś. Grubasek. Pod pachą niósł ok 4 litrów jakiegoś napoju energetycznego i z 5 batonów proteinowych. Myślę "spoko" i ćwiczę dalej. Kątem oka dostrzegam, że owy kolo siada na materac i zaczyna pić. Potem bierze się za batona. Tu byłem już przekonany, że zrobi chociaż rozgrzewkę...jakże się myliłem. popijał i żarł dalej, w międzyczasie trochę chodził wokoło sprzętu i pytał o coś "trenera". Całość zajęła mu ok. godziny. Zjadł i wypił wszystko, swoją drogą twardy zawodnik, że jeszcze po tym chodził. Nie zrobił ani jednego ćwiczenia, ale parę gram "masy" zapewne zrobił"
"Spotkał sie kiedyś z takim naszym dawnym ziomkiem, wystrzał jakich mało, totalna padaka. Poszedł do niego, siedzą, gadają, śmieją się, tamten nagle wstaje, podchodzi do szafki, wyjmuje kreatyne -
"co Ty, ćwiczysz?"
"no troche"
"gdzie?"
"w domu, mam hantelek"
"ahaa..."
Na co ten typek odkreca po kolei 5 tabletek kretki, wsypuje do herbaty i wypija duszkiem bo "lepiej sie wchłania!"
Ale to nic - największy hit tego gościa..
Gadamy sobie a on
"ide dzisiaj do klubu, z Bartkiem i chłopakiem mojej dziewczyny""
"Chodzę na małą siłkę. Każdy zna każdego, zero spiny i konwenansów

Od jakiegoś czasu chodzi też nowy człek. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chodzi po siłowni w... skarpetach! Każdy na niego dziwnie spogląda, niektórzy pytają czemu butów nie założy, a on na to niezmiennie: "bo tak to lepiej czuję ciężar". No dobra. Niech sobie czuje. Wygląda to obleśnie, bo od łażenia po chropowatych, dywanowych wykładzinach, te jego skary przypominają odzienie bezdomnego, ale już mniejsza z tym.
No i wczoraj typ znowu przychodzi, znowu w skarpetach i znowu ktoś go pyta, gdzie ma buty? On niezmiennie, że "lepiej czuje ciężar, lepiej czuje ciężar".
Po tej krótkiej wymianie zdań, chłopina porozciągał się chwilę i wpadł na skośną suwnicę. Nawet na ciężar nie spojrzał tylko wsunął łeb między podpory, wspiął się w górę, odblokował i zaczął się prostować. Zrobił ze dwa przysiady i stało się. Podstawa na nogi, zrobiona z niewyścielanej blachy z jakimiś tylko wypustkami, skarpet nie zatrzymała i stopy wyskoczyły do przodu. Facet tak runął w dół, że oparcie na barki, kiedy ciężar zatrzymał się na zabezpieczeniu i przestał lecieć razem z nim, omal nie urwało mu uszu.
Oj poczuł chłopina tego dnia ciężar, poczuł..."
"No więc jestem w tym sklepie zrobić zakupy, wcześniej jednak sobie oglądam co jest na półkach i gadam ze sprzedawcą, wchodzi nagle taka babka z 50lat i się ogląda, patrzy po półkach. (aha sklep z zewnątrz wygląda jak najbardziej na sklep z suplami, plakat kulturysty na oknach i drzwiach) Nawet nie zwróciliśmy na nią uwagi. W pewnym momencie podchodzi do kasy i pyta się:
Babka: - Ma pan może farbe do malowania tapet?
Sprzedawca odpowiada z poker facem: - Ale to jest sklep z odżywkami...
Babka: - Oop! Nie znam sie przepraszam! (czerwona się trochę zrobiła)
popatrzała się na nas i wyszła "
"Chodzę na małą siłownię. Przychodzą ciągle te same osoby, każdy każdego kojarzy. Jej kierownik często też sobie macha sztangą i jako zaprawiony w bojach, pomaga to z dietą, to z ćwiczeniami... Pewnego dnia przyszła nowa twarz. Student. Z oka wyglądał na informatykę, bo zasuszony i zamknięty w sobie jak puszka tuńczyka.
- A Ty dopiero zaczynasz? - zapytał biegający na bieżni kierownik.
- No drugi tydzień jestem.
- Masy Ci się widzę trochę przyda...
- No robię masę, robię.
- A dietę masz? Powiedz mi co jesz?
- No jem tak normalnie... Tylko, że trochę więcej kiełbasy..."
"Kiedyś podczas katowania brzucha podchodzi do mnie największy koks na siłce ponad 50 w łapie ...
-młody co ty ****a robisz?
-no brzuch
-???a co później brzuchem się będziesz na******l.ł?! łapy rób! "
"Wcale tak nie dawno robię biceps na modlitewniku i wchodzi dwóch 'szczypiorów' jeden z 185 tak mniej więcej mojego wzrostu 65-70 kg wagi drugi niższy też szczupły. Robię bica i nagle słyszę: ty ten gryf ma z 60kg. Odwracam się a tam typek (ten niższy) macha pustym gryfem 20kg na płaskiej"