Re: Spustoszenia w organizmie spowodowane użyciem batona.
Ech, bo wy w tym swoim KFF spaczone podejście macie :-)
Tłuczecie się między sobą, znacie się jak łyse konie i zaczynacie marudzić. Kiedyś dałem taki przykład z walki między Fedorem i Minotauro w PRIDE. Lali się przez 20 minut i nic nie wyszło. Walka rozstrzygnięta dezyzją. Wniosek - całe to BJJ i MMA, te wszystkie balachy, trójkąty i kimury są do dupy bo jak fachowiec spotka fachowca to nic nie działa. Zanim napisałem tego posta przeczytałem jeszcze raz cały temat. Uczestnicy dzielą się na dwie grupy, z których największa to entuzjaści teleskopa wierzący, że jak przywalisz to nie ma zmiłuj. Przy czym wszystkie przypadki skutecznego ( czyli bolesnego) użycia pochodzą z treningów. Kilka osób, Kontur17, Delta, Mr Twinkle, Matteo, dało przykład zupełnej nieskuteczności pałki w warunkach bojowych. I co, zero wniosków? Mam znajomych policjantów i strażników więziennych, którzy potwierdzają, że przypadki, w których pałka "nie działa" są bardzo liczne. I to w sytuacjach kiedy agresor jest naprawdę groźny ( nie jacyś gówniarze co piją alkohol w parku i pyskują policjantom). Stąd techniki zapaśnicze w walce pałką. Ja na filmy Jima Grovera patrzę poprzez pryzmat całej jego koncepcji walki oraz jego doświadczenia zawodowego i środowiska w jakim się obraca (ochroniarze w tym bramkarze). Nie zgadzam się też z tym, że technika zaprezentowana przez Grovera - McKaana jest trudna. Takie obalenie z silnym uciskiem pałką na szyję lub dolne żebra jest cholernie bolesne przy czym nie polegasz tu tylko na oddziaływaniu bólowym ale samym sprowadzeniu do parteru. Policjanci nazywają to "police takedown" i w ten sposób obalono już na glebę tysiące bandziorów.
Co do uderzania w głowę. Jak najbardziej polecam uderzenia w twarz szczególnie za pomocą technik z napięcia. Wiecie, przytrzymujesz końcówkę pałki drugą ręką napinasz i puszczasz - jak uraken uchi w karate. Możesz złamać nos, połamać obie kości jarzmowe ale to wszystko jest do naprawienia przez chirurga szczękowego. To czasami znacznie lepsze niż walenie po udach faceta, który idzie na ciebie z nożem.
Na zakończenie jeden filmik aby łatwiej było zrozumieć o co mi chodzi. Co prawda dotyczy obrony przed nożem gołymi rękoma, która podobno jest niemożliwa. Oto on:
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]To skrajnie trudna sytuacja. Policjant miał prawo być przekonany, że atakujący został wcześniej przeszukany i jest "czysty". Zaskoczenie musiało być maksymalne. A mimo to dał radę bo to nie był sparing na sali z "zawodowcem". Właśnie pod takie sytuacje a nie pod sparing na zasadach pojedynku opracowuje się rozwiązania jak te od Grovera.
Pozdrawiam pałkersów i nożowników