O ile rozumiem, że prawo powinno działać skutecznie, to ten zakaz jest typowym przepisem podyktowanym sercem i przebytym cierpieniem, a nie rzeczową analizą faktów. Wydaje mi się, że powinniśmy zorganizować jakąś akcję obronną, typu strona WWW i w razie czego wysyłanie mejli do posłów, bo inaczej wkrótce nie bedzie można już cytryny publicznie nożem pokroić. Ponieważ jestem już zaangażowany w inną podobnego typu akcję, rzucam tylko pomysł. Może ktoś go skoordynuje?
Nie lubię przestępców, ani chuliganów. Za pobicia i tym bardziej za zabójstwa trzeba karać niezwłocznie, ale dlaczego mają na ty ucierpieć niewinne noże i moja cytryna w pracy...sam pamietam jak dawno, dawno temu biegałem zimą w kominiarce, bo mi oddech zamarzał...
