Skocz do zawartości


Zdjęcie

Historia i praktyka pojedynku na Filipinach


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
13 odpowiedzi w tym temacie

budo_mccoy
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Illinois

Napisano Ponad rok temu

Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
artykul guro Krishna K. Godhania z ksiazki M. Wiley'a "Arnis. Reflections on the development and history of the FMA"
ktos powiedzial, ze "tlumaczenia sa jak kobiety - albo piekne, albo wierne". nie znalazlem tej ksiazki nigdzie po polsku i mam nadzieje, ze nie tlumaczylem jako drugi tego tekstu.




Historia i praktyka pojedynkow na Filipinach

by Krishna K. Godhania

W przeszlosci pojedynki zwane juego todo (doslownie - "wszystko uchodzi", wszystko dozwolone) byly codzienna praktyka na Filipinach. Rozgrywane byly bez zadnych zasad i ochraniaczy, przegrany zawodnik poddawal sie lub (w wyjatkowych przypadkach) - ginal. Ktokolwiek uwazal sie za mistrza lub studenta escrimy/kali, mogl byc wyzwany w kazdej chwili.
Po wprowadzeniu zreformowanego kodeksu karnego w 1932 roku, zwyczaj pojedynkowania sie zostal zdelegalizowany. W kolejnych dziesiecioleciach walki juego todo byly zanikajacym widowiskiem na Filipinach. Lek przed byciem wyzwanych by udowodnic mistrzostwo w walce chronil escrime/kali przed zdominowaniem przez "jednodniowych" ekspertow. Wielu wspolczenie trenujacych FMA czesto zadaje sobie pytanie, czy praktyka wyzywania i pojedynkowania jest jeszcze potrzebna?

Jakikolwiek wplyw na filozoficzny i duchowy rozwoj trenujacych maja FMA, byloby nieprawda twierdzenie, ze sztuki walki moga ewoluowac w sposob "pokojowy". Techniki musza byc testowane, a to mozna zrobic tylko w walce, zblizonej do realiow juego todo jak to tylko mozliwe.
Wielu najbardziej znanych mistrzow FMA nie wyznaje pokojowych pryncypiow, tak czesto spotykanymi wsrod mistrzow innych azjatyckich sztuk walki. Wielu z nich odprawiloby ucznia, ktory nie podjal rzuconego wyzwania. To jest wlasnie doswiadczenie "czystej" walki, ktore musi byc czescia sztuki walki, jezeli ma ona miec prawdziwa sile. Poprzez pojedynki bez ekwipunku ochronnego FMA rozwijaly sie najbardziej dynamicznie i escrimador odkrywal mocne i slabe punkty w swoich technikach, co pozwalalo mu udoskonalac swoj kunszt.
Wyzwania, ktore prowadzily do pojedynkow objawialy sie w roznych formach. Niektore byly "oficjalnie" uznawane; inne rozpoczynane byly w gniewie, gdy urazona zostala duma lub zagrozona reputacja ktoregos z przeciwnikow. Czesto escrimadores przyjezdzali na lokalne fiestas, by wyzwac miejscowego mistrza.
By naprawde zrozumiec przyczyny, dla ktorych wyzywanie na pojedynek bylo tak powszechne praktyka, musimy zrozumiec lepiej kim byli escrimadores. Wielu wojownikow ze "starej szkoly" uchodzilo za "twardych ziomkow", ktorzy z buddyjska wstrzemiezliwoscia i surowa prostota innych azjatyckich sztuk walki nie mieli wiele wspolnego. Zamiast szukac oswiecenia w wielogodzinnej medytacji, znajdowali rozrywke w alkoholu, hazardzie i dawaniu upustu "niskim instynktom". Czesto pochodzili z biednych warstw spolecznych i wielu z nich nie mialo zadnego wyksztalcenia. W takich warunkach jakakolwiek praca pozwalajace wspomagoc rodzine stala wyskoko na liscie priotytetow.
Agresywne osobowosci sa zazwyczaj sklonne do przyjecia ryzyka, a jezeli ryzykuje sie zbyt czesto, wczesniej, czy pozniej placi sie cene. Wielu slawnych escrimadores zostawalo "zolniezami" w sluzbie lokalnych politykow i/lub przestepczego podziemia.
Rywalizacja pomiedzy klubami i nauczycielami czesto byla rozwiazywana poprzez bahala. Termin ten oznacza otwarte wyzwanie i czasem takie wyzwania byly rzucane przy wspoludziale prasy. Wypadek taki mial miejsce w 1954 roku, kiedy to Balintawak Arnis wyzwalo klub Doce Pares.

Niniejszym nastapuja przyklady pojedynkow, ktore odbyly sie w przeszlosci. Wydarzenia te wydaja sie dobrze przedstawiac zlozona nature pojedynku filipinskiego.
We wrzesniu 1933 roku w Argao (66 kilometrow od Cebu), odbyla sie oficjalna walka, pomiedzy Teodoro "Doring" Saavedra i Pablo Alicante. Wyrazenie "oficjalna walka" oznacza, ze wiedzial o niej burmistrz i lokalni urzednicy. Przed pojedynkiem Eulogio "Yoling" Canete na prosbe Lorenso Saavedra, spotkal sie z Pablem, by ocenic jego umiejetnosci. Alicante, prawdziwy "lesny czlowiek", utrzymywal sie ze sprzedarzy schwytanych malp i wezy. W czasie spotkania z "Yolinigem" dal pokaz swoich umiejetnosci - po jednym uderzeniu kijem, drzewo bananowca powoli pochylilo sie ku ziemi.
Teodoro Saavedra nie wycofal sie z walki pomimo tak znakomitych umiejetnosci przeciwnika. Obaj zawodnicy podpisali zobowiazania, w ktorych zrzekali sie zemsty i pretensji w wypadku ewentualnych kontuzji. Alicante uchodzil za czlowieka posiadajacego antig-antig, ktory sprawial, ze jego oponent zamieral w bezruchu. Mialo sie to przytrafic Saavedrze w pierwszej rundzie, ktora przegral. Przed rozpoczeciem drugiej rundy Teodoro zostal poinsturowany przez sekundantow, by wybil z ust Alicantego kamien (prawdopodobnie antig-antig). Z pomoca orascion Filemona "Momoy" Canete i swoich wybitnych umiejetnosci, Saavedrze udala sie ta sztuka - wygral dwie z trzech rund walki i zyskal reputacje najlepszego escrimador na wyspie Cebu.
Mistrz Antonio "Tatang" Ilustrisimo byl znany z tego z przyjmowanial kazde wyzwanie. Wyzwanie do swojego najbardziej znanego pojednynku przyjal bedac w Kalkucie. Walka miala sie odbyc w Singapurze, a przeciwnikiem byl mistrz indonezyjskiego pencak silat - renomowany i doswiadczony wojownik. Ilustrisimo trenowal ciezko przygotowujac sie do tego pojedynku w drodze do Singapuru. Na miejscu okazalo sie, ze cala rzecz odbedzie sie na stadionie wypelnionym tysiacami widzow. Walka trwala zaledwie sekundy. Indonezyjski mistrz zaatakowal natychmiast po wejsciu na ring. "Tatang" zszedl pod wlasciwym kontem z linii ataku i w odpowiedzi powaznie rozcial ramie przeciwnika konczac walke.
Amador Chavez, najlepszy escirimador z Bacolod City, walczyl w slawnym pojedynku z bokserem Pedro Alvarezem w 1961 roku. Walka byla organizowana i wspierana przez znana i szanowana rodzine Serafino, oczywiscie za wiedza lokalnej policji. Jak to bylo w zwyczaju obaj zawodnicy podpisali umowy, w ktorych zrzekali sie zemsty i jakichkolwiek pretensji w wypadku odniesienia obrazen.
Interesujace wydaje sie przygotowanie obydwu zawodnikow do tej walki. Alvarez byl profesjonalnym bokserem, ktory mial rowniez za soba podstawowy trening w FMA. Chavez to filipinski wojownik, znakomity arnisador, bez zadnego "dodatkowego" treningu. Jednak to Alverez byl ceniony wyzej w zakladach, ktore mialy miejsce sie przed walka. Jego strategia byla prosta - przejsc jak najszybciej do poldystansu, gdzie bedzie mogl znokautowac Chaveza uderzeniem piesci.
Walka nie trwala dlugo. Kilka sekund wystarczylo Chavezowi, by trafic dwa razy w prawe ramie i czysto uderzyc w glowe przeciwnika. Alvarez, zalany krwia z rany na czole, zrezygnowal z dalszej walki, odrzucajac sugestie Chaveza, ze moze chwile odpocznie i sprobuje jeszcze raz.
Abner Pasa, jeden z najbardziej znanych eskrimadores z Cebu City, zostal zmuszony do walki w najbardziej popularny na Filipinach sposob. Otoz odwiedzil go inny eskrimador i zlozyl mu "propozycje nie do odrzucenia" - natychmiastowe przetestowanie swoje umiejetnosci. Pasa usilowal przekonac przeciwnika, ze pojenynek nie jest najlepszym pomyslem i komus moze sie stac powazna krzywda. Przybysz usmiechnal sie tylko i stwierdzil, ze jest to czesc testu. Pasa nie mial wyjscia - musial przyjac wyzwanie, wiec spokojnie przydladal sie przeciwnikowi, ktory rozgrzewal sie przed walka. Zapytany, czy nie lepiej by bylo, gdyby tez sie troche "rozruszal" przed pojedynkiem, odparl, ze nie chce marnowac sil. "Chalenger" smial sie serdecznie z tego oswiadczenia i kontynuowal rozgrzewke. Po chwili Abner Pasa zapytal przeciwnika, czy jest juz gotowy do walki, a gdy uslyszal twierdzaca odpowiedz, jednym uderzeniem kija zlamal mu reke. Kiedy pokonany escrimador oskarzyl go o "faul", Abner Pasa wzruszyl ramionami i odparl - "Zapytalem, czy jestes gotowy i odpowiedziales ze tak."
Ostatni "oficjalny" pojedynek odbyl sie we wrzesniu 1983 roku - Ciriaco "Cacoy" Canete walczyl z Isingiem Atillo. Walce przygladalo sie wielu widzow, ale emocje trwaly tylko kilka sekund. "Cacoy" Canete trafil uzbrojona reke, przebil sie przez garde i uderzyl dwukrotnie w skron przeciwnika. Druga walka miala sie odbyc w cztery dni po pierwszej, ale rytm serca Atillo byl zbyt szybki i zostal on uznany za fizycznie niezdolnego do walki - pojedynek odwolano.
Ostatnimi czasy wiele mowiono o walce pomiedzy Dionisio "Dioney" Canete i Dennisem Canete. "Dioney" mial mowic przed walka: "Bede z nim walczyl bez broni w pierwszej rundzie, by pokazal swoje techniki pangamot, w drugiej rundzie pokazemy jak sprowadzic rzuty i walke w parterze, dopiero w trzeciej rundzie bedziemy walczyc kijami." Walka nie doszla do skutku, co nie bylo zaskoczeniem dla nikogo.
Pojedynki eskrimadores staly sie czescia historii sztuk walki. Zachowanie wspolczesnie tego zwyczaju z pewnoscia powstrzymaloby rozwoj i wzrastajaca popularnosc wspanialych filipinskich sztuk walki.
  • 0

budo_kaligula
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 889 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
po polsku nie ma chyba nic o fma. zeby chociaz ksiazki po angielsku byly jako-tako dostepne...
milo cos przeczytac :-)
dzieki poklon
  • 0

budo_mccoy
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Illinois

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
kilka fotek z guro Nathanem Defensorem. mozliwe, ze pojawi sie jakis clip w niedalekiej przyszlosci (material z lat 80' i poczatek 90' jest tylko na vhs + drobne problemy z jakoscia)
rozgrzewka filipinska "berek kucany solo na trojkacie" :)
Dołączona grafika
double baston drills (w drzwiach spi VOODOO "the cat hunter" rednose pitbull)
Dołączona grafika
krabi krabong drills na 100% (don't make a mistake - it will hurt)
Dołączona grafika
espada y daga four cout (podstawy latwe i przyjemne (pekiti tirsia,serrada).vilabrille style esapda y daga-to jest wyzsza szkola jazdy :)
Dołączona grafika
  • 0

budo_sirherm
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 200 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Czestochowa - Wrocław

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
Ciekawe !!
Dzieki za kawalek fajnego tekstu :P
  • 0

budo_mccoy
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Illinois

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
ciesze sie, ze ktos docenil. jest wiele innych ciekawych tekstow, ale treningi sa ciekawsze niz tlumaczenie, a po treningu juz sie niechce tlumaczyc...
pozdro
  • 0

budo_mieszko
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 361 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
zaje.. swietne
bedzie ciag dalszy?
a ten clip??

pozdro
  • 0

budo_mccoy
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Illinois

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
... wracam sobie z roboty do domu, drzwi otwieram, a tam szwagierka telewizornie oglada i to nie byle co, a setke najseksowniejszysz aktorek/aktorow. rzucilem okiem na ksztalna klatke z piersiami nalezaca do Lucy Liu i slucham jednym uchem o jej barwnej przeszlosci i zamilowaniu do sztuk walki jak kali/escrima. nagle zrenice mi sie rozszezyly i to bynajmniej nie dlatego, ze odlsonieto w/w klatke z piersiami, ale dlatego, ze w tle leci klip guro Nate'a z guro Ritch'em!!! :) program byl na VH 1 i jak juz nadmienilem byl to ranking pierwszej setki najseksowniejszych produktow z hollywood. jezeli ktos w starym kraju widzial, to niech da znac. guro Nate, to nieuczesany Filipinczyk w dresie adidasa z poznych lat 80-tych (z tego okresu pochodzi tasma :) ).
najwazniejszy wydaje sie jednak moral tej historii: cale zycie czlowiek trenuje sztuki walki i zamiast w Black Belt Hall of Fame, skonczy wsrod 100 najseksowniejszych aktorow, czego wszystkim czytelnikom zycze :)
pozdro
  • 0

budo_sabre
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 77 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Varsovia

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
McCOY niestety w starym kraju jeszcze nie mamy telewizji... :)
  • 0

budo_krzyst
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1354 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
Bardzo fajne Mac Coy, jeśli na sieci dostępne jest coś więcej z tej książki podrzuć proszę linka.

Dwie kwestie jeszcze:
Cóż to jest antig-antig? Amulet jakiś?

Aha, i jeszcze:

Wielu wojownikow ze "starej szkoly" uchodzilo za "twardych ziomkow", ktorzy z buddyjska wstrzemiezliwoscia i surowa prostota innych azjatyckich sztuk walki nie mieli wiele wspolnego. Zamiast szukac oswiecenia w wielogodzinnej medytacji, znajdowali rozrywke w alkoholu, hazardzie i dawaniu upustu "niskim instynktom". Czesto pochodzili z biednych warstw spolecznych i wielu z nich nie mialo zadnego wyksztalcenia. W takich warunkach jakakolwiek praca pozwalajace wspomagoc rodzine stala wyskoko na liscie priotytetow.


Nie tylko na Filipinach tak to wyglądało ;)
"Uduchowieni wschodni mistrzowie" to jest mit, który niespecjalnie pokrywa się z rzeczywistością. Mistrzowie "uduchowionego" Taiji też całkiem często napierdalali się w ulicznych bójkach po burdelach, nielegalnych salonach gry i palarniach opium :)
To dopiero ich nawiedzeni uczniowie wykreowali ten mit o duchowości i takich tam ;)

K.
  • 0

budo_mccoy
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Illinois

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
antig antig to amulet. moze byc przedmiot (kamyk, kawalek drewna, medalion etc.), albo "dziara", czyli tatulaz jak np. na klacie A. Illustrisimo.
pozdro
  • 0

budo_krzyst
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1354 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach

antig antig to amulet. moze byc przedmiot (kamyk, kawalek drewna, medalion etc.), albo "dziara", czyli tatulaz jak np. na klacie A. Illustrisimo.


Cholera, tatuaż chyba trudniej komuś zedrzeć niż jakiś kamień wybić a ust ;)
Dzięki za odpowiedź McCoy.

K.
  • 0

budo_wosiu
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1070 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
Anting-anting to amulet a orascion to modlitwa lub zaklęcie. Rzeczy warte zastanowienia w kontekście tego, że najwięksi escrimadorzy intensywnie praktykowali użycie jednego i drugiego, można by rzec, że nie samym pałkowaniem i krojeniem żyli... Jest trochę opowieści na ten temat, np. jak jeden nauczyciel Antonio "Tatanga" Ilustrissimo z czasów młodości dzięki orascion spowodował, że w jednej wiosce kilkudziesięciu mężczyzn uzbrojonych w maczety nie zaatakowało go, poddali się... Tatang praktykował regularnie orascion codziennie o godz. 3oo w dzień i 3oo w nocy... W późnym okresie życia dawał pokazy działania orascion, np. polegało to na tym, że po jego orascion ludzie z odległości kilku metrów nie mogli trafić strzałem z pistoletu w tarczę strzelniczą... Tatang był osobą o wielkiem Mocy, wśród wielu jego uczniów i ich uczniów znana jest sprawa specjalnych snów które mieli aby przejść "wtajemniczenie" oraz snów w których pojawiał się Tatang, również po swojej śmierci... Cała rodzina Ilustrissimo była zresztą bardzo mistyczna, jeden z wujków Tatanga założył intrygującą mistyczną sektę chrześcijańską Tres Personas Solo Dios (Trzy Osoby Jeden Bóg lub W Trójcy Bóg Jedyny) znaną z wielu nadnaturalnych zjawisk...

PS. Nie dawać po ciekawym tekście zdjęć w takim formacie bo potem nie można normalnie czytać!


Wosiu
  • 0

budo_mccoy
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Illinois

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
?
  • 0

budo_mccoy
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 528 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Illinois

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia i praktyka pojedynku na Filipinach
za zdjecia sorry. jestem lamer - bijcie mnie i ponizajcie, ale dalej nie wiem jak to zmniejszyc :).
nic nie ujmujac Tatangowi, to wiekszosc tych legend dorobili jego uczniowie wychowani na filmach z honkongu. w wiekszosci czysty marketing. historie o wyeliminowaniu kilkudziesieciu przeciwnikow bez walki znam w troche innej wersji. Illustrisimo byl w mlodosci najlepszym uczniem Pedro Corteza, ktory to mistrz dorabial sobie na boku mordujac bandytow i pacyfikujac zwasnione klany/wioski filipinskie. wlasnie ci dwaj na ochotnika (sic!) wtargneli pomiedzy gotowe do rzezi strony i Cortez zarzadal by wszyscy zlozyli bron. moze i uzyl przy tym oracion, ale sukces osiagnal dzieki zasluzonej reputacji obydwu "peacemaker'ow" jako zimnokrwistych zabojcow. Tatang zabil po raz pierwszy pomiedzy 15 i 17 rokiem zycia, a z jakim wynikiem zakonczyl kariere? - trudno powiedziec. osobisci jestem zdania, ze arnisadorzy byli praktycznymi ludzmi z wyobraznia i na magii polegali tylko o tyle, o ile nie przeszkadzala im w walce. oprocz znakomitych umiejetnosci i zimnej krwi, nie zawadzi miec za pazucha jakiejs magicznej sztuczki.
jezeli chodzi o brak celnosci wywolanej oracion samego Tatanga, to jest raczej zrozumiale, ze z powodu powyzszych zdarzen, wiekszosc kolesi robilo sie w jego obecnosci nerwowych :).
pozdro
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018 : 2019 : 2020 : 2021