Skocz do zawartości


Zdjęcie

Trening i zwyczaje mistrzów SW


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
60 odpowiedzi w tym temacie

budo_soma
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 596 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Szczecin

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Mój nauczyciel , sensei Tamura, opowiadał swoją przygodę z roku 1989. Na granicy polsko niemieckiej , zadano senseiowi pytanie po co przyjezdza do Polski. Sensei odpowiedział , że będzie prowadził seminarium aikido . Celnicy powiedzieli " o , aikido , niech sensei coś pokaże . Pokazali jakiegoś wielkiego faceta i powiedzieli , że to judoka i na Nim można . Sensei powiedział , że był to silny facet, ale miał miękkie nadgarstki . Pokazał Nam (było kilka osób przy tej opowieści )technikę którą zrobił , machnął ręką i się roześmiał . Po tym małym pokazie , celnicy podbili paszport bez problemu .
  • 0

budo_mursi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 474 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Dziś Dzień Kobiet - święto właściwie minionej epoki, ale pamiętając tę datę przypomniałem sobie jeszcze jedną zabawną historyjkę.

Autentyczna rozmowa między pewnym Polakiem (P), posiadającym stopień mistrzowski w kung-fu, a jego chińskim nauczycielem (CH). Od tego Polaka właśnie usłyszałem tę historię, ale oczywiście nie podaję personaliów. Mniej więcej tak to brzmiało:

(CH): - Pamiętaj, należy zawsze być wyspanym.
(P): - Niestety, niekiedy dokucza mi bezsenność.
(CH): - Jest na to dobra rada (śmiech).
(P): - Jaka?
(CH): - Kobieta. Jeśli dobrze jej użyjesz, nie będziesz miał problemu z zaśnięciem.


Nio, to wszystkim paniom wszystkiego naj, naj, naj... :)
Niestety, święto świętem, a do pracy trzeba pędzić :?

Miłego dzionka :D
M.
  • 0

budo_ryszard jóźwiak
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1149 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa
  • Zainteresowania:VVD

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Jezeli ktoś sobie zyczy info o wietnamskich mistrzach m.in.
WM Nguyen Loc, WM Le Sang, WM Phan Hoang - zapraszam na nasze strony
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

niestety mało będzie o walkach :)
  • 0

budo_mursi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 474 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Panie Ryszardzie,

Many thanx for link :-) .

A może Pan również dorzuci od siebie do tego postu jakieś ciekawostki? W kwestii wietnamskich sztuk walki jest Pan niewątpliwym autorytetem w tym kraju poklon

Wiem również (proszę nie pytać skąd ;-) ), że na obozach organizowanych przez Pana bywało wesoło... :) . Może jakieś śmiesznostki? Nie naciskam, ale gorąco namawiam :)

Serdecznie pozdrawiam,
M.
  • 0

budo_mursi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 474 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Jeszcze jeden kawałek:

Doktor Ven Tenzin Jangchub i kurczak

Tenzin Jangchub ćwiczył się w technikach walk wschodnich, w skokach spadochronowych i wspinaczce górskiej. Osiągnąwszy stopień komandosa, został wybrany spośród tysięcy rówieśników do ochrony osobistej Dalajlamy. Codzienne obcowanie z jego świątobliwością pogłębiło religijność Tenzina. Po zakończeniu służby ochroniarskiej postanowił poświęcić się medycynie. Jest m.in. uczniem Dr. Ven.Yeshi Dhoondena - osobistego lekarza Dalaj Lamy...

Ten człowiek całkiem niedawno przebywał w Warszawie. Korzystając z możliwości zobaczenia się z tak wysokiej klasy ekspertem w dziedzinie tradycyjnej medycyny tybetańskiej, pewna znajoma osoba, szukając porady lekarskiej, udała się na spotkanie z nim.

Doktor Tenzin całkiem nieźle mówi po polsku. Rozumie wszystko, natomiast ma śmieszny akcent. Niekiedy również brakuje mu słów, i używa wówczas "substytutów". Podczas rozmowy zapomniał np. o słowie "drób". Poniżej fragment rozmowy o diecie (postarałem się to przedstawić w zapisie fonetycznym):

- (...) i nie folno jiść żadnego mięsa. Nawet kurciaka.
- A kaczkę? Indyka?
- Kaćka i indyk to teź kurciak.


Czyż nie urocze? :D
  • 0

budo_mursi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 474 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW

Dzięki, Anduina :) - super.
Innym razem dorzucę jeszcze coś o Oyamie (...)


No to dorzucam :)


Masutatsu Oyama (1923-1994)

Naprawdę: Young-I-Choi - Koreańczyk, który w 1938 r. przybył do Japonii i tam naturalizował się przyjmując nazwisko Oyama Masutatsu; trenował judo w Kodokanie, karate Shotokan u Funakoshiego, a w końcu karate Goju-ryu u koreańskiego mistrza So Nei Chu (koreańskie imię tegoż mistrza: Cho Hyung Ju). Ostatecznie, w 1957 roku, założył własną szkołę o nazwie Kyokushinkai.

Test stu walczących ludzi

Oyama trenował z wielkim poświęceniem, zwracając uwagę na siłę, twardość, hart ducha. Po jakimś czasie zaczął poszukiwać dla swojej szkoły testu siły i wytrzymałości, który będzie najwyższym wyzwaniem i sprawdzianem dla najlepszych uczniów Kyokushinu.

Ostatecznie wybrał hyakushin-kumite - czyli "stu walczących ludzi". Inspiracją dla niego stał się podobny test wykonany przez XIX-wiecznego mistrza kenjutsu, Yamoka Tesshu, który to odbył sto pojedynków, jeden po drugim, pokonując wszystkich przeciwników w walce na bambusowe miecze shinai. Inną osobą, jaka wykonała podobny test, był przyjaciel Oyamy - judoka Masahiko Kimura - późniejszy pogromca samego Helio Gracie (w 1952), który przeszedł test hyakushin-nage ("stu ludzi wykonujących rzuty").

Oyama nigdy nie wymagał od uczniów wykonania czegoś, czego sam nie dokonał, i specjalnie w górach przygotowywał się do pierwszego - własnego hyakushin-kumite. Do testu wybrał najzdolniejszych posiadaczy czarnych pasów. Każdy z nich walczył z Oyamą przez dwie minuty, po czym po przejściu kolejki powtarzano walki - aż odbyto ich setkę. Część uczniów jednak nie stanęła ponownie do walki z uwagi na nokauty lub kontuzje. Co 20 walk Oyama robił krótką przerwę, aby uzupełnić płyny ustrojowe i zaspokoić potrzeby fizjologiczne. Przez kolejne dwa dni Oyama powtarzał swój test, walcząc cały czas bez żadnych ochraniaczy. Chciał również to zrobić czwartego dnia, ale zabrakło mu przeciwników... Wiem, co to kilka randori pod rząd i na mnie robi to kolosalne wrażenie...

Osobiście widziałem dokument z amerykańskiego hyakushin-kumite. Stanął do niego adept ćwiczący KK niecały rok! Było to żałosne, mniej więcej od dziesiątej walki chłopak nie był w stanie wykonać żadnej techniki, jedynie próbował utrzymać się na nogach i za pomocą bloków dotrwać do końca... Cóż za farsa w ogóle dopuszczać do czegoś takiego... Z pewnością nie o to chodziło Mas Oyamie...

Jeśli chodzi o walki z bykami, to Mas Oyama (wówczas jeszcze przedstawiciel karate Goju-ryu) również i tutaj zainspirowany był chyba podobnym typu testem robionym przez inne szkoły walki. Jak podaje J.Miłkowski, pewien mistrz jujitsu, Shigero Sasagawa, powalał wcześniej byki na ziemię przez podcięcie.

Postawa Mas Oyamy na pewno jest godna szczególnej uwagi i szacunku. Pewną kontrowersją mogą być nieco nacjonalistyczne hasła głoszone przez jego organizację - zwłaszcza, że jak pamiętamy, Oyama był Koreańczykiem. Wątpliwości wzbudzają również źródła finansowania jego organizacji...

Na pewno jest to jednak wspaniała postać Budo. Dla wielu mistrz, zmarły 10 lat temu, stanowi prawdziwy wzór.


No, pora spać, dobranoc.
M.
  • 0

budo_anduina
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 584 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:tam jak się idzie

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
To moze jeszcze ja cosik o Oyamie :)

W czasie pobytu w górach Oyama myślał już o walce z bykiem. Po powrocie do cywilizacji próbował zorganizować taka walkę. Początkowo nie traktowano go jednak zbyt poważnie. Znalazł jednak szanse aby spróbować się z 450 kg byczkiem . Pierwsze uderzenie- pięścią- trafiło w czoło. Z pyska i nosa zwierzęcia polała się krew, ale byk nadal żył. Po zarznięciu zwierzęcia okazało się że jego czaszka była pęknięta. Rzeźnik dał Oyamie druga szansę- tym razem zwierzę upadło na kolana, ale to było wszystko. Zasugerowano Oyamie że mógłby spróbować ściąć byczkowi rogi, i po kilku próbach udało mu się.

Po powrocie z USA, w 1952 r przyjaciel i producent zaoferował Ze sfilmuje walkę pomiędzy Oyamą a byczkiem.
Oyama zdał sobie sprawę, ze ma szansę to zrobić. Jeśli by wygrał jego karate stałoby się naprawdę sławne. Nadszedł czas żeby dowiedzieć się jakie są rezultaty ciężkiego treningu. Oyama zaakceptował propozycję i rozpoczął trzymiesięczny trening który miał go przygotować do tejże walki. Studiował zachowanie byków, a przede wszystkim szukał ich słabych punktów. Odwiedzał rzeźnie aby sprawdzić swoje ciosy na rogach ubitych byków. Oyama wiedział, że aby mieć szanse w walce z bykiem, musi być w stanie przebiec 100 m w co najwyżej 15s, a najlepiej w 13. Co w praktyce oznaczało, że musi zredukować swoją wagę do 80 kg. Sprawdzał również "uporczywość" byków biegając z jednej strony rzeki na drugą. Codziennie wstawał o czwartej rano i biegał ok 8 km. Do świątyni Hachiman i z powrotem. Po śniadaniu przez 2 godziny ćwiczył karate, a potem jeszcze 3 godziny po południu.
W styczniu 1953 wszystkie przygotowania były już skończone. Wybrano miejsce- plaża wzdłuż wybrzeża Yawataa, w pobliżu miasta Tateyama. Byk ważył 500 kg, jego rogi miały 25 cm długości i 7,5 cm grubości u podstawy. Gdy walka się zaczęła Oyama złapał byka za głowę i próbował ściągnąć zwierze na dół. Byk jednak na dół nie chciał i Oyamie nie udało się go sprowadzić. Celem Oyamy było ściągnąć byka na ziemię i uderzeniem odciąć mu rogi. Po 5 minutach walki i Oyama i byk zaczynali już się męczyć. Wreszcie byk zaatakował i Oyama upadł na plecy uderzony rogami byka. Wstał z wielkim wysiłkiem, ale udało mu się powstrzymać atak zwierzęcia. Oyama widział że byk jest tak samo zmęczony jak on i próbował odciąć mu rogi stojąc. Nie udało się. Zdał sobie sprawę, że jeżeli chce odciąć byczkowi rogi to musi jego głowę ściągnąć na ziemie.
Zaczął nowy 30-stominutowy atak, próbując wykończyć byczka. Tym razem udało mu się sprowadzić byka na ziemię i prawą ręką odciąć rogi. Udało mu się, nie zabić byka, ale pokonać go w wolnej walce, był z siebie dumny. Pokazał co może zdziałać ciężki trening karate. Jednocześnie stworzył sobie markę- jego nazwisko stało się dobrze znane. Jego marzenia z dzieciństwa teraz stały się rzeczywistością. Walka trwała 34 min, ale niestety nie wiadomo co stało się z filmem. Jest wiele domysłów na temat ilości pokonanych przez Oyamę byków, ale tylko 4 czy 5 walk jest upamiętnionych. Eksperymentował na martwych bykach i udało mu się ściąć im rogi w 48 przypadkach na 52. Trzy byki zabił skręcając im karki.

W 1957 Oyama wybrał się w tourne po USA, Meksyku i Europie, a by tam propagować swoje karate. Tylko że pokazy w Meksyku mu trochę nie wyszły- nic nie pękło gdy Oyama pokazywał swoje słynne "techniki łamiące". Walczył również z bykiem, ale nie mógł go dobrze złapać- dostał porządnie w brzuch i spędził 6 miesięcy w szpitalu- To była jego ostatnia walka z bykiem.
Kilka lat później próbował zrealizować swoje marzenia o walce z niedźwiedziem. Z takim zamiarem pojechał na Hokkaido- szybko jednak zdał sobie sprawę jak nierealne było to marzenie- i wrócił do domu.

Wszystko to to wolne tłumaczenie(i jako takie często niegramatyczne :) ) fragmentów tekstu ze strony:
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
  • 0

budo_anduina
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 584 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:tam jak się idzie

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Sorki, ze tak na dwa razy, ale skoro już o bykach, to przypomnialo mi się, że i Ankoh Itosu podobno próbował zapasów z bykiem- przycisnął biedne stworzenie do ziemi i trzymał dopóki byczek się nie zmęczył, wtedy go puścił. :)
  • 0

budo_trzyule
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 545 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:centralna polska

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
bardzo chciałbym zobaczyć te filmiki o bykach. przepraszam za off topic, ale może ktoś je ma?
pozdrawiam serdecznie
artur
  • 0

budo_thanes
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 495 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sigil

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
To może coś o żyjącym mistrzu. So Kwan Lee (nie wiem jak sie dokładnie pisze) Oczywiście mam respect dla tego mistrza, ale czy niezauważyliście, że gdy tylko w polu widzenia są kamery/aparaty fotograficzne So Kwan też tam jest ?? A zauważyliście jaki znak najczęściej wtedy pokazuje ?? :) Nie należy on raczej do mistrzów konserwatystów...
  • 0

budo_mursi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 474 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW

bardzo chciałbym zobaczyć te filmiki o bykach. przepraszam za off topic, ale może ktoś je ma?


Ja znalazłem jedynie zdjęciówkę - niestety bardzo niewyraźna, poza tym jest trochę opisu. Zobacz:
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

Dołączona grafika

pozdr., M.
  • 0

budo_wodnik szuwarek
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1113 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Zachodnia Stolica Przemytu
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
rei all..
słysząłem kkiedyś taka anegdotkę o uyeshibie:
ma statku na którym płynął twórca aikido był oficer marynarki który pasjonował sie walka na miecze...postanowił się zmierzyć z uyeshiba..
ten sie zgodzil..
co prawda oficer wyjąl zamiast miecza boken..zaczęła sie walka.. w której uyeshiba tylko schodził z linii ataków..sam nie atakował ..
spodobała mu sie wizja walki bez zniszczenia fizycznefgo przeciwnika...
tak słyszałem..może aikidocy sprostują?!
pozdrawiam...
  • 0

budo_lordprzemo
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 308 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Browary Łódzkie

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW

rei all..
słysząłem kkiedyś taka anegdotkę o uyeshibie:
ma statku na którym płynął twórca aikido był oficer marynarki który pasjonował sie walka na miecze...postanowił się zmierzyć z uyeshiba..
ten sie zgodzil..
co prawda oficer wyjąl zamiast miecza boken..zaczęła sie walka.. w której uyeshiba tylko schodził z linii ataków..sam nie atakował ..
spodobała mu sie wizja walki bez zniszczenia fizycznefgo przeciwnika...
tak słyszałem..może aikidocy sprostują?!
pozdrawiam...


z tego co pamietam "aikido" autorstwa Kisshomaru to bylo to w dojo O'Senseia... :P
  • 0

budo_wodnik szuwarek
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1113 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Zachodnia Stolica Przemytu
  • Zainteresowania:Różne

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
ja słyszałem o starciu na statku( choć trudno to nazwać starciem :) ), ale to aikidocy sa tu expertami zatem mogłobyć i tak jak klikasz...
co nie podważa oryginalnosci tej historii, bo czy ktokolwiek z nas zwykłych zjadaczy fajterskiego chleba sparrowałby nie atakując oponenta?!?!
pozdrawiam all
  • 0

budo_mursi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 474 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW

ja słyszałem o starciu na statku


Nie jestem aikidoką :) , ale John Stevens opisuje to tak ("Three Budo Masters..."):

Wiosną 1925 roku odwiedził Ueshibę w jego dojo w Ayabe znany ze swoich umiejętności w kendo oficer marynarki. Doszło między nimi do różnicy zdań odnośnie istotnych kwestii w sztukach walki i Ueshiba zaproponował oficerowi, aby ten próbował uderzyć go drewnianym mieczem. Poczytując tę propozycję jako zuchwałość, oficer ciął śmiało i pewnie. Jednak Ueshiba Ueshiba unikał nawet najszybszych uderzeń, dostrzegając je niczym mgnienie światła. Kiedy wreszcie wyczerpany walką oficer poddał się, Morihei udał się do ogrodu, by zrosić twarz zimną wodą ze studni i zebrać myśli. (...) nagle wszystko stało się wyraźne i jasne. (...)


Tak więc wiadomo, o ile oczywiście relacja jest zgodna z prawdą, że było to w dojo, i wiadomo, skąd wątek "marynarski" ;-)

Pozdr., M.
  • 0

budo_slawnur
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 145 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:3miasto

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Piszmy tu o nietypowych metodach treningowych, anegdotach i przeróżnych ciekawostkach dotyczących znanych ludzi ze świata MA.

Nasz szacowny trener 5 dan shotokan,dużą wagę przywiązuje do ćwiczeń oddechowych i napinania "wszystkich mięśni" na końcu wydechu,sprawdza napięcie mięśni m.in pupy :D wali otwartą dłonią w dupsko i komentuje :za miękka "dupa"jeżeli ktoś sie obija :-)
  • 0

budo_mursi
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 474 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Póki jeszcze kalendarzowa zima, nieco o śnieżnym szaleństwie...

Masatoshi Nakayama
(1913-1987, mistrz karate Shotokan, uczeń samego Gichina Funakoshiego)

Z czym Nakayama kojarzy się najbardziej? Chyba z książką "Dynamic Karate", która doczekała się setek wydań, była tłumaczona na kilkadziesiąt języków, i stała się swoistą "biblią karate".

Ale mało kto wie, iż Nakayama był również... zapalonym narciarzem. Swojej pasji o mało nie przypłacił życiem, gdy w roku 1971 - będąc instruktorem narciarstwa w Takushoku - pozostał na stoku i został przysypany lawiną śnieżną. Z ledwością go uratowano i przywrócono do zdrowia. Lekarze zabronili mu uprawiać karate, Nakayama jednak potajemnie wznowił treningi, które zadziwiająco dobrze wpłynęły na jego sprawność.

- Nawet jeśli karate nie uratowało mi życia, to na pewno przywróciło mi zdrowie - miał powiedzieć później mistrz.

Dobranoc :)
M.
  • 0

budo_gizmo
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2337 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Świdnik/Lublin

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
Sympatyczne są zmagania zagranicznych instruktorów z niezwykle trudnym językiem polskim. Kiedyś żeńska część trenującej grupy lekko się zdziwiła, jak na początku zajęć koreański trener zaproponował "rozdziewkę". Szczególnie utkwił mi jednak w pamięci pewien cytat, w którym (nie pamiętam już o co chodziło) koreański trener wyjaśniał, że coś jest w danej chwili niemożliwe, ale w przyszłości - jak najbardziej da się zrobić:

"To być nie może. Ale może być może..."

Pozdrówka

Gizmo
  • 0

budo_slawnur
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 145 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:3miasto

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW

"To być nie może. Ale może być może..."



Bardz mi sie podoba slowotworstwo zagranicznych gosci ,ale ciekawe jak polak w Japoni lub chinach brzmiałby w uszach tubylców ,to by było dopiero.
Pozdr.Sławek
  • 0

budo_trzyule
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 545 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:centralna polska

Napisano Ponad rok temu

Re: Trening i zwyczaje mistrzów SW
podobno bardzo ich cieszy jak podczas kiaj krzyczymy kiiiiaaaaajjjjjj, bo to tak jakby przyjechał japoniec i krzyczał "ookrzyyyyyyyyyyyyk"
[/quote]
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018 : 2019 : 2020