Malkavian napisał:
czyli jak . oni sie ze sobą bawią bo zamiast wrzeszczec i uderzyc co najmniej z naciskiem 150 kg to wolą sie ze soba bawic i przedluzac waki będąc milczącymi ??
Tak na poważnie, to sądzę, że walka w MMA czy K1 znacznie się różni od realnych walk jakie kiedyś toczyli adepci kung-fu czy karate. W sytemach tradycyjnych zachowano okrzyki w chwili zadawania ciosu, miały one znaczenie (tak mi się przynajmniej wydaje :wink: ):
- istone z punktu widzenia pracy układu oddechowego, po prostu równocześnie następował gwałtowny wydech (a jakie to ma znaczenie w walce, to chyba wiemy...)
- demoralizujące przeciwnika
- "podbijające adrenalinę" i agresję zadającego cios.
W zawodach typu MMA lub K1, toczonych wedle reguł sportowych takie okrzyki nie miałyby sensu:
- zawodnicy i tak świetnie "wiedzą" jak oddychać w czasie ataku i obrony
- przeciwnika nie zdemoralizują (a raczej rozbawią) takie wrzaski
- adrenalina i tak buzuje
A więc: krzyczenie w zawodach MMA i K1 nie ma żadnego sensu (zwłaszcza, że walki są długie, jak ktoś chciałby krzyczeć po każdym ciosie :roll: ).
Ale w samoobronie kobiet (która jak by nie było jest bardziej pokrewna combat`owi, niż MMA), krzyczenie może mieć sens...