Zaraz tam szowiniści, zwykłe prosiaki ale za to jakie miłe :wink:Szowiniści !
W pleacak szmate i na mate, a hormony za progiem zostawic :wink:
Zasada braku oporu w aikido
Napisano Ponad rok temu
Napisano Ponad rok temu
Cwiczenie "na krawędzi" nie ma w zaden sposob na celu "usportawiania" aikido, czy tez wyprodukowania super-efektywnych technik mogacych spoko rywalizowac z judo czy innymi SW posiadajacymi rywalizacje.Szczepciu, wszystko stanie się jasne jak tylko przestaniesz ćwiczyć "na krawędzi" i to nie żart Im więcej "mocy" włożysz w technikę, tym wiecej "mocy" bedzie wracać do ciebie i to jest droga do nikąd, twoje aikido będzie wtedy podążać w stronę judo nazwijmy to sportowego wykonywanego przy pomocy innych technik, takiego wymuszonego na uke. Można oczywiście tak cwiczyć, ale dla mnie to wtedy traci się to co najciekawsze. Oczywiście jezeli zamienimy aikido w taniec, to bedzie to druga strona tego samego medalu.
Tak jak ja to rozumiem w tej chwili, chodzi o calkiem co innego, o przesuwanie wlasnych granic mozliwosci, a takze granic uke. Zarowno fizycznych jak i niefizycznych. Oczywiscie podczas tego procesu, bo to jest proces zabierajacy duzo czasu, wzrasta faktycznie efektywnosc technik, jak i moc technik. Ale jest to zasadniczo byprodukt, czyli produkt uboczny. Podobnie, jak jogini, nabieraja rozne "cudowne " paranormalne moce podczas ich rozwoju, a jednak to nie lewitacja czy teleportacja jest ich glownym "celem". Niebezpieczenstwem tej drogi, jest przypadek, ze niektorzy ludzie wezma produkt uboczny za cel glowny. No ale na tym polega selekcja naturalna, ze odpadaja ci, ktorzy skupiaja sie na pierdolach i duperelach... :wink:
Myślę, że techniki trzeba starać sie tak wykonać, aby uke (jego umysł) nie miał powodu do oporowania, a to znaczy,że nie można ich wymuszać i nie pisz mi spróbuj tego na judoce, czy kimś tam,bo z "wymuszanym" aikido efekt bedzie prawdopodobie taki sam-gdyby było inaczej, to aikidocy wygrywaliby walki w klatce Trudno jest to opisać... wyobraź sobie taką sytuację, że nagle gwaltownym ruchem zamierzasz się na kogoś, to on automatyczne się zasłania, jeżeli zaś spokojnym "zrelaksowanym " ruchem kładziesz mu ręke na ramieniu to prawdopodobie nie wywołasz, efektu obronego, umysł nie wyśle informacji o zagrożeniu. Nikt nikogo nie kontroluje, a jednak udało ci się dotrzeć do jego centrum.
To o czym ty piszesz, to jest faktycznie fizycznie mozliwe, ale podstawowym warunkiem do urzeczywistnienia tego, do stosowania tego "odruchowo" jest WYBOR. Znaczy ze masz wybor - co by sie nie stalo, mozesz efektywnie kontrolowac atakujacego. Slowem masz miazdzaca przewage psychiczna, wytrenowania, techniczna, taktyczna...no slowem kontrola totalna. Dopiero w takich okolicznosciach, mozesz sobie pozwolic na "luzik", na wiruozerie, na niuanse, na wplywanie w sposob niezwykle subtelny na umysl i cialo atakujacego. Co ciekawe, wtedy to dziala ! Sam mialem okazje sie o tym przekonac kilkakrotnie.
Ale dopoki nie masz tego WYBORU - wszelki "luzik" i inne wyrafinowane sposoby pozostaja w sferze POBOZNYCH ZYCZEN. Nie wystarczy naczytac sie pieknych teorii z ksiazek(nie mowie tu o tobie osobiscie) , czy posluchac pieknych slow instruktora, ktory fascynujaco opowiada. Zeby moc to zrealizowac, umysl musi byc w specjalnym stanie, a cialo musi "samo" wykonac to co w danej sytuacji jest optymalne.
To sie nie da nakazac "odgornie", musisz to wypracowac od podstaw. Od "gruboskornych, prymitywnych i silowych" technik.
Zaczynasz od pnia drzewa, scinasz go pila, obciosujesz go siekiera, potem kolejno bierzesz coraz bardziej delikatne narzedzia, w koncu delikatnymi ruchami cienkiego dluta wycinasz szczegoly, a na koncu szlifujesz papierem sciernym, coraz to drobniejszym....
.....i tak powstaje dzielo sztuki......
Ludzie ktorzy chca zaczynac, tam, gdzie Dziadek skonczyl, sa podobni do "artysty" co zaczyna szlifowac najdrobniejszym papierem sciernym pien rosnacego w lecie drzewa zeby go sciac i przerobic w rzezbe...
Jak go nazwiesz?
Ide medytowac teraz nad twoja filozofiaTeraz z punktu widzenia filozoficznego
Napisano Ponad rok temu
Ludzie ktorzy chca zaczynac, tam, gdzie Dziadek skonczyl, sa podobni do "artysty" co zaczyna szlifowac najdrobniejszym papierem sciernym pien rosnacego w lecie drzewa zeby go sciac i przerobic w rzezbe...
Jak go nazwiesz?Ide medytowac teraz nad twoja filozofia
Teraz z punktu widzenia filozoficznego
...tak na szybko: wyuczony "luzik", to nie "luzik", jak więc go zdobyć?
Napisano Ponad rok temu
A myslisz ze genialni malarze(tu wstaw sobie dowolna nazwe sztuki), wzieli pierwszy raz pedzel do reki i juz malowali genialne dziela? :roll:...tak na szybko: wyuczony "luzik", to nie "luzik", jak więc go zdobyć?
Na doskonalosc sklada sie:
95% pracy - 8 godzin dziennie
5% talentu
I te wlasnie 5% talentu odroznia geniusza od rzemieslnika.
Napisano Ponad rok temu
Nie interesuje mnie luzik z tresowanym uke. To latwizna, i wielu na niej poprzestaje. I staja sie stopniowo dinozaurami...
Proponuje luzik, bez stawiania ZADNYCH ograniczen dla atakujacego :wink:
Napisano Ponad rok temu
acha, jeszcze jedno a propos "luziku"....
Nie interesuje mnie luzik z tresowanym uke. To latwizna, i wielu na niej poprzestaje. I staja sie stopniowo dinozaurami...
Proponuje luzik, bez stawiania ZADNYCH ograniczen dla atakujacego :wink:
Taki luzik do żadna sztuka. Idziesz do dobrej sekcji bokserskiej. Stajesz naprzeciw boksera wagi cięzkiej (chociaż lżejszy na Ciebie tez może być) w typowej aikidockiej pozycji (bez gardy oczywiście) i mówisz: atakuj jak chcesz. . Nie wiesz jak to się stanie ale po chwili Twój umysł wejdzie w inny stan świadomości i momentalnie twoje ciało obejmie wszechogarniający luz... (piszę ci to po ponieważ po wszystkim będziesz i tak miał amnezję wsteczną)
:wink:
Napisano Ponad rok temu
Ludzie ktorzy chca zaczynac, tam, gdzie Dziadek skonczyl, sa podobni do "artysty" co zaczyna szlifowac najdrobniejszym papierem sciernym pien rosnacego w lecie drzewa zeby go sciac i przerobic w rzezbe...
Jak go nazwiesz?
Ja nazwę to zmiena techniki malarskiej i ewolucją w sztuce Myslisz, że tacy iimpresjonisci byli na swoje czasy genianialni a żeby im dorównać (powtórzyć technikę, nie dzieło) trzeba zawsze spędzić 25 lat klasycznej szkoły malarstwa realistycznego? I że dzis trzeba powtarzać w koło tę sama droge 8O :roll: To tez jest nonsens. Zmieniają się czasy, zmieniają się narzedzia. Cały kłopot z rozpatrywaniem aikido jako sztuki jest byc może w tym, ze na sztukę nie ma recepty i nie da się zmierzyć wielkości poszczególnych artystów - nie istnieją obiektywne miary, jak i nie istnieją szkoły mistrzostwa. To niestety jest warunkowane genetycznie, a dopiero potem środowiskowo.
Napisano Ponad rok temu
Nie zrozumielismy sie Labedziu. Nie chodzi o to ,zeby dokladnie powtarzac ta sama droge, to jest niemozliwe. Chodzi o to, zeby nabyc pewien, profesjonalny poziom umiejetnosci. Czy to w muzyce, w malarstwie, w literaturze, czy w SW, obojetnie w jakim zawodzie, najpierw musisz byc uczniem, potem czeladnikiem zeby ewentualnie, podkreslam ewentualnie osiagnac poziom mistrzowski. Jak juz dojdziesz do tego poziomu, to czy malujesz klasycznie, czy impresjonistycznie, nie ma zadnego znaczenia - bo tworzysz Sztuke. Ale jakbys twierdzil wszem i wobec ze juz masz ten luzik, i chcial namalowac to samo po 2 latach uczenia sie malowania - to mozesz wymalowac co najwyzej Sztuke Miesa - a i to badziewiasto.a żeby im dorównać (powtórzyć technikę, nie dzieło) trzeba zawsze spędzić 25 lat klasycznej szkoły malarstwa realistycznego? I że dzis trzeba powtarzać w koło tę sama droge 8O :roll: To tez jest nonsens.
Bedzie to po prostu PRETENDOWANIE do posiadania poziomu, ktorego sie nie posiada. Czyli oszustwo, nie tylko samego siebie, to jeszcze blizniego swego.
Taki tworczy luzik, nie bierze sie z prozni, z medytacji czy tez nie zostaje znaleziony na brzegu jeziora na Kaszubach. Przesledz droge obojetnie jakiego geniusza, zanim zaczal produkowac rzeczy genialne, ile lat musial sie napracowac. Nie raz na tydzien godzine czasu(jak cwiczy znakomita wiekszosc aikidokow) - ale raczej codziennie i to kilkanascie godzin dziennie...Geniusze byli geniuszami, ale jednoczesnie mieli obsesje pracy w swojej dziedzinie. Neglizowali cala reszte swiata oprocz tego. Maxymalana koncentracja wysilku w jednym punkcie.Zero rozpraszania.
Dlatego idee Jezyka uwazam za niezwykle niebezpieczne. Bo tworzy zludzenia u poczatkujacych , ze taki luzik(czytaj mistrzowski poziom aikido) mozna nabyc prawie gratis, bez wysilku, jako hobby. Ze niby Dziadek juz za nas sie wystarczajaco napracowal
Ci co ze mna cwicza - nie wazne jaki maja poziom zaawansowania w aikido - niezwykle szybko pozbywaja sie takich niebezpiecznych zludzen. A zamiast tego zaczynaja dostrzegac ogrom pracy jaki ich czeka. Niektorych to tak przeraza, ze nie lubia ze mna cwiczyc. Ale ja uwazam, ze w aikido musisz byc szczery. I dlatego cwicze jak cwicze.
Napisano Ponad rok temu
Dlatego idee Jezyka uwazam za niezwykle niebezpieczne. Bo tworzy zludzenia u poczatkujacych , ze taki luzik(czytaj mistrzowski poziom aikido) mozna nabyc prawie gratis, bez wysilku, jako hobby. Ze niby Dziadek juz za nas sie wystarczajaco napracowal
Niczego takiego nie twierdzę, nie wiem skąd ci to przyszło do głowy, ale fakt, że uważasz moje idee (nawt wymyślone) za niebezpieczne sprawia mi ogromną przyjemność
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych
10 następnych tematów
-
ATW w Gdańsku
- Ponad rok temu
-
jak rozpoznac forumowicza ?
- Ponad rok temu
-
uczniowie Dziadka
- Ponad rok temu
-
sensei jaki jest ... bylo Robert Gembal ...
- Ponad rok temu
-
Naleśniki i aikido
- Ponad rok temu
-
jak wymawiac ?
- Ponad rok temu
-
polskie aikido
- Ponad rok temu
-
Kotodama - co to wlasciwie jest?
- Ponad rok temu
-
aikido i iaido
- Ponad rok temu
-
Ktoś wie, zna i pamięta?
- Ponad rok temu