Uff , ale sie wszyscy tutaj otwarli
Wiec moze i ja skrobne pare zdan
Trenowac zaczalem po wyjsciu z 8 klasySP

bo straszni mnie na wakacjach pobili jacys starsi panowie (operacja nosa, szyta warga,dziasla ....) wtedy to powiedzialem sobie , ze juz nigdy zaden ch.....j mi krzywdy nie zrobi.
Zaczlem od jakze wszystki znanego karate kyoukushin potem wing chun

lol , pszczynska akademia..... potem pare treningow tea kwon do, ale nigdy nie czulem ze "to jest to". Lata mijaly ....... zawsze cos trenowalem..... potem przez kobiety mialem 33 letnia przerwe (tylko na silownie sobie chodzilem).
Az nagle przez przypadek trafilem na sfd ..... stara pacja odzyla

postanowilem znowu zaczac

heheheheeeeee....... no i po paru wymianach zdan z p. Boruta

trafilem do Grzesia Jarzabka.
Kurde i znowu zycie zaczelo miec sens , znowu na cos czekalem (na treningi). Praca i obowiazki pozwalaly mi cwiczyc tylko raz w tygodniu , ale chodzilem wytrwale...... teraz sa wakacje .... czasem turlam sie w lesie z kumplem ..... i czekam z niecierpliwoscia na wrzesien.... juz wszystko mam poukladane i bede chodzil 2 razy w tyg;) + jeden trening z kumplem ......
W BJJ dostrzeglem cos czego nie nigdy trenujac nie czulem , dostrzeglem ze bjj daje mi pewnosc siebie i wiem, ze dzieki bjj nawet ci "slabs" moga wygrywac.
Sorry za te wypociny