Skocz do zawartości


Wszystkie oczy na niego


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

GośćGuest_GOLIAT_*

Guest_GOLIAT_*
  • Guests

Napisano Ponad rok temu

Wszystkie oczy na niego
Dziś mija równo półtorej dekady od zastrzelenia gwiazdy rapu Tupaca Shakura. Piętnaście lat po morderstwie, pamięć o twórcy wciąż jest żywa. Kontrowersyjna postać może być zarzewiem dyskusji o tym, czego hip hop ma się wyrzekać i czemu służyć.
Tego artysty w żadnym razie nie zapomniano. Kto powątpiewa, niech spróbuje znaleźć imprezę w klimatach miejskich, na której nie leciałoby "California Love".
Albo sięgnąć po właśnie wydany "The R.E.D Album" Game'a. To dobry krążek. Na tyle, że debiutując zepchnął ze szczytu listy Billboardu ekstrawagancki materiał Jaya-Z i Kanye Westa. Jego gospodarz od lat walczy o dobre imię zachodniego wybrzeża. W otwierającym utworze wymienia pięciu najlepszych raperów wszech czasów: siebie samego, Notoriusa B.I.G, Jaya-Z, Nasa i... 2paca. Zaraz po wyliczance mikrofon przejmuje występujący gościnnie, już teraz nazywany najgorętszym debiutantem roku, Kendrick Lamar. Ten również składa hołd Pacowi cytując wers z "Death Around The Corner". Brzmi on "żyję w mieście, gdzie chuderlawe czarnuchy umierają".
Rap zabija

"Za dziesięć lat będziesz gwiazdą" - usłyszał Shakur na planie filmowym. "Za dziesięć lat nie będę żył" - odpowiadał spokojnie. Śmierć była jego obsesją. Ocierał się o nią nieustannie, wyzierała z wielu wywiadów, o kawałkach nie wspominając. "Jeśli mnie pochowają, to jako gangstera / nie ma się czym przejmować, oczekuję szybkiego odwetu" - rapował w jednej z piosenek. "Gdybym nie był ujarany, prawdopodobnie odstrzeliłbym sobie mózg / jestem beznadziejny, powinni zabić mnie jako dziecko" - rymował do mikrofonu.
Zabili jako 25-latka, po wydaniu multiplatynowych "Me Against The World" (1995) i "All Eyez On Me" (1996), zaliczanych do najważniejszych hiphopowych płyt na świecie.
Okoliczności śmierci i nieumiejętność wyjaśnienia jej przez władze, to rzeczy tak kuriozalne, że najlepiej pozwolić zreferować je komikowi: "Tupac został zastrzelony na głównej ulicy Las Vegas po walce Mike'a Tysona. Tak więc ilu świadków potrzeba, by coś zobaczyć i kogoś aresztować? Chcesz mi powiedzieć, że mogli znaleźć Saddama Husseina w pieprzonej dziurze, a nie mogą mordercy Tupaca? Cholera, jeśli chcesz wykręcić się z morderstwa, strzel komuś w głowę i wrzuć kasetę demo do jego kieszeni. Wiadomo, że to rap zabija" - naigrywał się Chris Rock w genialnym show "Never Scared".
Listę policyjnych niedopatrzeń należy jednak traktować serio - brak zabezpieczenia miejsca przestępstwa, brak fotografii lotniczych, wysłanie detektywów do niewłaściwego miejsca, zniechęcanie świadków (tego, którego nie udało się zniechęcić - wypuszczono z rąk i został zamordowany dwa miesiące później) oraz niechęć do podejmowania tropów podsuwanych z zewnątrz.
Oskarżyciel Ameryki

Spiskowych teorii nie brakowało. Shakur brał udział w rywalizacji Cripsów i Bloodsów, potężnych ulicznych gangów Los Angeles oraz Death Row i Bad Boya, jeszcze potężniejszych wytwórni fonograficznych z zachodniego i wschodniego wybrzeża. Zaledwie pół roku po egzekucji w Vegas zastrzelono Notoriousa B.I.G, dawnego przyjaciela, później zaś najbardziej zaciekłego rywala, również ikonę hip hopu. Pac pozostawił po sobie mnóstwo nagrań, jak zauważają złośliwi, wydał więcej płyt po śmierci niż za życia. Morderstwa napędziły niewątpliwie sprzedaż średniej jakości kawałków.
Afroamerykanin dał do myślenia nieskończenie chciwej, ocierającej się o szarą strefę branży. Zalazł też za skórę establishmentowi. Rewolucyjną krew wyssał jeszcze z mlekiem matki. Jego rodzice - Afeni Shakur i Billy Garland - byli założycielami aktywnej od końca lat 60., narodowej Partii Czarnych Panter. Choć świat narkotyków, alkoholu i przestępstw okazał się dla chłopaka codziennością zarówno w Nowym Jorku, jak i po przeprowadzce do Los Angeles, nigdy nie zatracił rasowej dumy.
2pac powszechnie kojarzy się z melodyjnymi refrenami, funkującymi podkładami i śpiewnym stylem służącym przekazywaniu przechwałek i bzdur. Czymś, co w odróżnieniu od Gangstarra czy Wu-Tang Clanu można puścić cioci i kuzynkom, o ile tylko biegle nie mówią po angielsku. To tylko część prawdy.
Oficjalny solowy debiut, wydany w 1991 r. "2pacalypse Now" nie był poświęcony jedynie pannom lekkich obyczajów i ciężkim używkom. Autor zawsze sporo czytał, uważnie patrzył i wykazywał się sporą empatią. Singlowe "Brenda's Got a Baby" traktowało o dwunastolatce, który zachodzi w ciążę z kuzynem i wyrzuca dziecko do śmietnika. Prowokowało do pytań o decydentów odpowiadających za sytuację i stan świadomości ludzi w gettach.
Prawdziwym ciosem dla polityków okazało się też "Words of Wisdom", swoisty sąd nad Ameryką. "Oskarżam cię o gwałt, morderstwo i atak z bronią / o prześladowanie i poniżanie moich ludzi / o okradzenie mnie z mojej historii / o bezpodstawne aresztowanie jakim jest uwięzienie mnie w tych blokowiskach / i ława przysięgłych uznaję cię winną wszystkich zarzutów" - atakował raper. Sam zaś był atakowany przez ubiegającego się o reelekcję wiceprezydenta Dana Quayle'a.
Im więcej fanów 2pac przyciągał, tym mocniej starano się go zdyskredytować poprzez działania stróżów moralności czy niekończące się procesy sądowe. Wchodząc w środowisko hiphopowe, skrzyżował swą drogę z wieloma zakamuflowanym agentami federalnymi i rządowymi inwigilatorami. Znakomicie rozwijającą się karierę muzyczną łączył z talentem aktorskim. Krytycy nieśmiało zaczynali nazywać go czarnym Jamesem Deanem. Elitom bardzo nie na rękę była osoba z taką charyzmą - przecież w najlepszym razie mogła wywołać zamieszki, a w najgorszym rewolucję.
Wszystko na jego koszt

Oczywiście jest i druga strona medalu, gdyż sam Shakur nie był święty. Jak to z osobami wychowanymi bez autorytetów i w skrajnej biedzie bywa, zachłysnął się sławą. Trudno uwierzyć, że rzeczywiście nie bił, nie ćpał, nie molestował i nie nosił nielegalnej broni, a dwa tygodnie spędzone w rozjazdach między sądami w Atlancie, Los Angeles, Nowym Jorku i Detroit były jedynie wynikiem nagonki. Koneserzy czarnej muzyki zaczęli stopniowo irytować się olbrzymim rozgłosem towarzyszącym Tupacowi, bo w ten sposób potwierdzał się zły stereotyp rapu jako dziedziny mizoginicznej, napędzającej konflikty, gloryfikującej przemoc, chowającej wrażliwość za gangsterską fasadą. Pac sam podkręcał ciśnienie w krwawym starciu dwóch wybrzeży, obwieszczając na przykład Notoriousowi B.I.G., że odpowiednio zajął się jego żoną i zarzucając adwersarzy stekiem bluzgów. Woził się bardzo, choć do warsztatu nowojorskiej czołówki brakowało mu więcej niż dużo, a fenomen kreował na wyjątkowej aurze, rzucanym spod długich rzęs spojrzeniu godnym shrekowego Kota w Butach i podkładom od fantastycznych kalifornijskich producentów (Dr. Dre, DJ Quik, Daz Dillinger, DJ Pooh i inni). Jego śmierć pchnęła hip hop w rejony celebryckie i odsłoniła kulisy brudnego całkiem przemysłu.
"Hip hop to nie uliczne szczury na podkładach francuskich / hip hop to nie gwiazdorzy i ich złote łańcuszki / hip hop to nie śmierć Tupaca i Notoriousa / Hip hop to nie tandetne wlepki w autobusach" - słusznie zauważył stołeczny raper Ciech. Słowa te należy zapamiętać. Naświetlony przez Shakura obraz Ameryki również. Jego śmierć wraz z konsekwencjami były tu ostatnim pociągnięciem pędzla. Powstałe dzieło nie ustępuje najbardziej plastycznym wizjom De Palmy, Scorsese czy Coppoli. Powinno służyć jako przestroga.
Marcin Flint
INTERIA.PL



Podobne tematy Zwiń

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018