Skocz do zawartości


Zdjęcie

Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
15 odpowiedzi w tym temacie

budo_ngmui
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 156 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano Ponad rok temu

Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
W sieci znalazłem dość ciekwą historię (autorstwa Sławomira Pawłowskiego) tegóż stylu. Dlaczegto ciekawą... bo jako jedna z niewielu nie powołuje się na legendy:

"Historia Wing Chun kung fu od klasztoru Shaolin do Wielkiego Mistrza Yip Mana

WPROWADZENIE

.
Istnieje wiele systemów kung fu sięgających swymi "korzeniami" słynnego klasztoru Shaolin. Śledzenie ich dziejów daje czytelnikowi okazję przyjrzenia się ewolucji shaolińskich sztuk walki wraz z wywołującymi ją czynnikami, poszerzając jego wiedzę w tym zakresie, stanowiąc ponadto ciekawą lekcję historii. Doskonałym tego przykładem jest historia stylu Wing Chun kung fu. Nie będąc adeptem tego systemu, nie czuję się kompetentnym do wypowiadania się w zakresie jego techniki i strategii, pozostawiając ten temat ekspertom. Przez lata w wielu publikacjach przedstawiano rozmaite wersje historii tego stylu. W moim odczuciu były to informacje niekompletne. Występowały w nich liczne luki, szczególnie dotyczące okresu powstania stylu w południowym klasztorze Shaolin, okoliczności, jakie do tego doprowadziły i ewolucji systemu w pierwszych latach jego istnienia. Po dotarciu do tych informacji, przedstawiam Czytelnikom w miarę kompletną historię tego wspaniałego stylu kung fu.

Rozdział Pierwszy: Historia Wing Chun Kung Fu

Pomimo, że bezpośrednia historia systemu Wing Chun rozpoczyna się w południowym klasztorze Shaolin, w chińskiej prowincji Fujian, jako stylu będącego kulminacją kilkusetletnich doświadczeń mnichów buddyjskich w zakresie sztuk walki, bezpośredniego podłoża jego powstania należy poszukiwać w północnej świątyni Shaolin położonej w prowincji Honan. Historia stylu wiąże się z osobą mnicha tego klasztoru Chiu Yuen. Przed wstąpieniem do klasztoru nazywał się on Chu Ming, i był jednym z ostatnich pozostałych przy życiu, ukrywających się pod zmienionym nazwiskiem członków rodu Chu, należących do obalonej przez Mandżurów cesarskiej dynastii Ming. Zgodnie z przekazami, nieznany Mandżurom, przebywający pod zmienionym nazwiskiem w ukryciu klasztornych murów Shaolinu, za życia odegrał główną rolę w organizowaniu anty mandżurskiej działalności. Połączył on patriotyczną anty mandżurską działalność z prywatną rodzinną krucjatą, celem obalenia rządów mandżurskiej dynastii Qing i przywrócenia panowania członków jego rodziny, należących do obalonej dynastii Ming. Okres panowania dynastii Ming (1368 – 1644) oraz pierwsze lata rządów dynastii Qing były okresem bardzo dynamicznego rozwoju sztuk walki w północnym klasztorze Shaolin. Nigdy wcześniej lub później nie przeżywały one tak dynamicznego rozkwitu. Nie licząc kilkuset dobrze wyszkolonych mnichów – żołnierzy, przebywających w świątyni dla jej ochrony, niemal wszyscy jego rezydenci (a było ich kilka tysięcy), praktykowali sztuki walki, przyczyniając się do ich rozwoju. Działalność wywrotowa podjęta przez Chiu Yuena w miejscu o tak specyficznej atmosferze, stała się zarzewiem spalenia w przyszłości południowego klasztoru Shaolin w prowincji Fujian przez mandżurskich żołnierzy. Drugą osobą, istotną dla powstania stylu Wing Chun był mnich południowej świątyni Shaolin - Da Yung, znany szerzej jako Joi Si (Chen Shi), tzn. "Pierwszy Przywódca" lub "Wielki Przodek". Nosił on taki przydomek, gdyż jest uważany za pierwszą historyczną osobę, która z całą pewnością przeniosła sztuki walki z północnej do południowej świątyni Shaolin , a następnie je tam udoskonalała. Jego świeckie nazwisko pozostaje nieznane. Pierwotnie, jako oficer wojsk cesarskiej dynastii Ming, przebywał on na terenie północnych Chin zapoznając się ze sztukami walki w północnym klasztorze Shaolin. Z nastaniem dynastii Qing, zmuszony do ucieczki w ochronie własnego życia, udał się na południe Chin, docierając do południowego klasztoru Shaolin w prowincji Fujian i zostając mnichem tej świątyni. Zgodnie z zapiskami, założycielem południowego klasztoru Shaolin w prowincji Fujian, w okresie dynastii Song, był mnich z północnego Shaolinu - Fu Yu Chan Shi. Przypisuje mu się stworzenie na bazie formy "18 Rąk Luohan" układu qigong "Shaolin Ba Duan Jin" oraz ćwiczeń "Shi Da Gong Fa". Namawiał on swych uczniów, by rozpowszechniali wiedzę północnego Shaolinu z zakresu buddyzmu, qigong oraz sztuk walki wśród mnichów południowego Shaolinu oraz na terenach południowych Chin. Ci szybko rozpowszechnili buddyzm oraz teorię shaolińskich ćwiczeń qigong w prowincjach Fujian, Shansi, Hubei oraz terenach Mongolii wewnętrznej. Jednak do chwili przybycia mnicha Da Yung, południowy klasztor Shaolin nie był znany z uprawianych w nim sztuk walki. Dotarcie Da Yung, eksperta północno shaolińskiego kung fu, do południowego Shaolinu stanowi dla historyków milowy krok w rozwoju chińskich sztuk walki. Dzięki niemu nie tylko zostało przeniesione kung fu z północnego do południowego klasztoru Shaolin, lecz zapełnia on lukę niewiedzy, co do okoliczności, czasu i osoby, która bezpośrednio utworzyła pomost między sztukami walki północnej i południowej świątyni Shaolin. W późniejszym czasie praktyka sztuk walki stała się w południowym Shaolinie prawie równie powszechna, jak w północnym. W klasztorze utworzył on tajne, zakonspirowane, buddyjskie „Stowarzyszenie Hung Men , będące pierwszą nielegalną buddyjską polityczną organizacją w Chinach, której głównym celem było obalenie dynastii Qing. Dla jasności dalszych zdarzeń, należy wspomnieć także o trzeciej istotnej dla historii Wing Chun osobie, którą był Cheng Sing Kung, jeden z ostatnich pozostałych wówczas przy życiu generałów dynastii Ming. Uciekł on na pozostającą w 1662 roku pod niemiecką kontrolą wyspę Formoza, i tam założył rewolucyjny Tien Di Wui (Związek Nieba i Ziemi), będący odpowiednikiem działającego na terenie Chin kontynentalnych Hung Fa Wui (Stowarzyszenie Czerwonego Lotosu), podziemnej organizacji opierającej swą działalność na południowym klasztorze Shaolin. W klasztorze Shaolin członkowie tej organizacji mieli wydzielone odrębne miejsce zgromadzeń, nazywane Hung Fa Ting, tzn. „ Dziedziniec Czerwonego Kwiatu”. Był nim odrębny pawilon, w którym odbywały się spotkania licznych członków tej organizacji. W trakcie zebrań zwolennicy dynastii Ming prowadzili polityczne dyskusje, spiskując na temat sposobów obalenia dynastii Qing. W związku z dużą liczbą uczestników tych spotkań, pomimo konspiracji, około roku 1700 (za czasów panowania cesarza Kang Hsi /1662-1723/), informacja o spotkaniach grupy rebeliantów dotarła do Mandżurów. Dostrzegli oni zagrożenie nie tylko w samych spiskowcach i ich umiejętnościach w zakresie sztuk walki, jakie nabyli w południowym klasztorze Shaolin lecz także w sprzyjających im mnichach. Chcąc "upiec dwie pieczenie na jednym ogniu", podjęto decyzję o zburzeniu klasztoru, jako miejsca spotkań rebeliantów, eliminacji ich samych oraz totalnej eksterminacji shaolińskich mnichów, jako ich ukrytych sprzymierzeńców. Tymi działaniami zamierzano zniszczyć źródło rebelii, uniemożliwić kontynuację wywrotowej działalności przeciwko ich rządom w przyszłości, jak i przerwać działania mnichów zmierzające do takiego udoskonalenia sztuki walki, by była ona skutecznym orężem w walce o restaurację rządów dynastii Ming. W wyniku podjętych działań, południowy klasztor Shaolin został przez mandżurskie wojska spalony i zburzony. Przed zniszczeniem klasztoru, był on przez wiele lat miejscem udoskonalania wielu systemów kung fu, tworzenia ich nowych odmian oraz zupełnie nowych styli. Mnisi, którzy byli zaangażowani w te działania prezentowali wielokrotnie bardzo wysoki poziom w zakresie sztuki walki. Klasztor był nie tylko buddyjskim sanktuarium, którego rezydenci zaangażowali się w zakonspirowaną działalność polityczną, lecz również miejscem przechowywania, przekazywania i udoskonalania chińskich sztuk walki. Wiele z istniejących obecnie systemów kung fu sięga swymi korzeniami tych właśnie czasów. Swoje powstanie lub rozwój zawdzięczają one oddającym się wówczas rygorystycznym, codziennym treningom mnichom. Przed zburzeniem klasztoru, mnisi współdziałający ze spiskowcami uznali za swój ostateczny cel stworzenie na bazie doświadczeń w zakresie sztuk walki obu świątyń Shaolin nowego stylu kung fu, który mógłby być używany z powodzeniem przez jego adeptów przeciwko praktykom innych styli, jak i mandżurskim żołnierzom. Miał to być styl rewolucyjny zarówno pod względem koncepcji, techniki i strategii, jak i celu jego stworzenia (tj. dla potrzeb rebeliantów).W pogoni za tym celem, shaolińscy mnisi w oparciu o zaawansowaną wiedzę z zakresu strategii walki i metodyki szkolenia, połączyli wybrane stare techniki nadające się do wykorzystania w tworzonym przez siebie nowym stylu. O wyborze decydowały prostota, ekonomika i skuteczność ruchów. Styl ten, określany w późniejszych czasach jako Wing Chun, nazywany był pierwotnie w klasztorze Shaolin, od miejsca w którym był ćwiczony „Wing Chun Tong” (Pawilonem Nieustającej Wiosny).W tym okresie, zgodnie z tradycją buddyzmu Chan, był on wśród nielicznych mnichów przekazywany osobiście, ustnie, dyskretnie i w tajemnicy, a sama jego nazwa była ukrytym szyfrem, wprowadzającym potencjalnych szpiegów w błąd. Po zburzeniu klasztoru, a w nim pawilonu Wing Chun Tong, nieliczni mnisi, którzy uniknęli pogromu zmienili pisownię chińskiego znaku „ Wing” używanego dotąd do określania stylu, oznaczającego: wieczny, nieustający, na „Wing”, oznaczający pochwałę, śpiew lub deklamację. Drugi ze znaków tworzących nazwę stylu, tj. „Chun”, oznaczający wiosnę, pozostał nie zmieniony. Warto dodać, że dla rodowitych Chińczyków (tzn. narodowości Han), znak „Chun” oznaczający wiosnę, był terminem wieloznacznym. Oznaczał czas odrodzenia w kulturze chińskiej, odnowę, odbudowę, sugerując tym samym ideę restauracji rządów Ming. W związku z faktem, że styl był przekazywany w ukryciu, a jego praktyka była oficjalnie przez władze zakazana, podjęto wiele działań dla uniknięcia dekonspiracji. Systemu byli nauczani wyłącznie godni zaufania Chińczycy narodowości Han, ponadto wprowadzono w obieg barwną historię, którą po latach spisał chiński pisarz w noweli o sztukach walki p.t. „10 000 lat Qing”, łączącą w sobie dla dezorientacji osób postronnych, fakty z fikcją. W dziele tym napisał on, że mniszka Ng Mui oraz mnisi Chi Sim, Hung Hei Goon oraz Fung Sai Yuk, uratowali się z pogromu klasztoru Shaolin, a następnie opisuje wiele ich rzeczywistych i fikcyjnych przygód. Demagogiczne zmieszanie prawdy z fikcją skutecznie wprowadziło w błąd potencjalnych prześladowców. A jaka była prawda? Najprawdopodobniej personalia mniszki Ng Mui były fikcyjnie, stworzone po to, by zakamuflować osobę mnicha Cheung Ng, faktycznego propagatora stylu Wing Chun ( o nim w dalszej części artykułu). Historia, wg. której mniszka Ng Mui nauczyła klasztornego stylu wiejską dziewczynę Yim Wing Chun, również nabiera innego sensu, gdy weźmie się pod uwagę następującą możliwość: Prawdopodobnie postać Yim Wing Chun wymyślono głównie po to, by pod płaszczykiem jej personaliów ukryć prawdziwą naturę przekazywanego nadal sekretnie, rewolucyjnego systemu walki wręcz. Chiński znak „Yim” oznacza sekret, zakaz, tajemnicę. Po połączeniu tego słowa ze zwrotem Wing Chun (którego ukryty, głębszy sens wyjaśniłem powyżej), otrzymujemy termin oznaczający „Sekretną, przekazywaną tradycyjnie ustnie, rewolucyjną sztukę walki”. Można się z tym wywodem zgadzać, lub nie, lecz trzeba przyznać, że już sama nazwa zabezpieczała styl przed przekazywaniem w niepowołane ręce, i wyjaśnia, dlaczego nie istnieją żadne pisemne dokumenty z czasów jego powstania. Po zburzeniu klasztoru, Hung Fa Wui (Stowarzyszenie Czerwonego Kwiatu) oraz Tien Di Wei (Związek Nieba i Ziemi) otworzyły się w swej działalności na zwykłych ludzi świeckich, dążących do upadku dynastii Qing. Ich słynne motto brzmiało: "Obalmy Qing, restaurujmy Ming".

Tym sposobem nowa, sekretna wiedza nieodwołalnie wyszła poza klasztorne mury, w pewnym (wciąż jednak ograniczonym) stopniu upowszechniła się, docierając m. innymi do Związku Trzech Harmonii (Triada), Gua La Wui (Związku Braterstwa), Dai Doe Wui (Stowarzyszenia Wielkiego Miecza). Wśród osób, które faktycznie przeżyły masakrę mnichów i zburzenie Shaolinu byli dwaj mnisi, praktycy Wing Chun Tong : Shaoliński Wielki Mistrz Yat Chum Dai Si, nalezący do 22 generacji shaolinskich mnichów oraz jego uczeń, mnich Cheung Ng. Niewiele wiadomo na temat osoby mnicha Yat Chum Dai Si oprócz tego, że poznał i opanował na wysokim poziomie sztukę walki północnego klasztoru Shaolin. Nauczył się jej od mnicha północnego Shaolinu, przybyłego do południowej świątyni Shaolin w okresie dynastii Ming i tam po nastaniu dynastii Qing pomagającego spiskowcom w ich działaniach zmierzających do przywrócenia rządów Ming. Uczeń mistrza Yat Sym Dai Si, mnich Cheung Ng pochodził z północnych Chin, należał do narodowości Han. Pochodził z rodziny, której członkowie od kilku pokoleń służyli w wojskach dynastii Ming. Po nastaniu rządów Qing, Mandżurzy wymordowali całą jego rodzinę. Uciekając przed prześladowaniami

Schronił się w północnej świątyni Shaolin, zostając jej mnichem. Po spędzeniu pewnego czasu w klasztorze, zabrał swoje rzeczy i z zamiarem podjęcia działań zmierzających do przywrócenia rządów Ming, udał się do południowego Shaolinu, a tam do miejsca Huang Fa Ting, gdzie przyłączył się do grupy rebeliantów. Właśnie tam spotkał Wielkiego Mistrza Yat Chum Dai Si. Było to w okresie, gdy rozpoczynał on dopiero prace nad stworzeniem nowego systemu walki. Przed śmiercią, Wielki Mistrz Yat Chun Dai Si wnikliwie przeegzaminował swojego ucznia, a upewniwszy się, co do jego wysokiego poziomu wiedzy w Wing Chun, potwierdził zdanie egzaminu przez Cheunga Ng. Jak podają źródła, prezentował on niezrównany kunszt w sztuce walki, posiadał głęboką wiedzę z zakresu literatury oraz chińskich dramatów operowych. Po zburzeniu klasztoru Shaolin uciekł on do prowincji Kwantung, kontynuując w ukryciu anty mandżurską działalność. Założył tam w miejscowości Foshan nową organizację, znaną jako Grupa Operowa Czerwonej Dżonki. Słynęła ona z surowych zasad i dyscypliny obowiązującej jej członków. Grupę tworzyły osoby utalentowane aktorsko oraz dobrze wyszkolone w sztuce walki. Około roku 1700 podróżowali oni w górę i dół południowo chińskich rzek, i czasy te w historii stylu Wing Chun określa się umownie jako Okres Czerwonej Dżonki. W trakcie tych podróży Cheung Ng zasłynął jako „ Tan sao Ng”, gdyż najczęściej za pomocą tej techniki wnikał między uderzenia swych przeciwników, pokonując ich i wygrywając liczne pojedynki, w których prezentował swój kunszt w zakresie sztuki walki. /Tan sao jest jedną z kluczowych technik Wing Chun, a sam termin oznacza „rozpraszającą rękę”/. Ponieważ Stowarzyszenie Hung Fa Wui (Stowarzyszenie Czerwonego Kwiatu) zostało zniszczone, Tan Sao Ng kontynuując swą misję jednoczenia ludzi w opozycji przeciwko Mandżurom, założył grupę Hung Fa Wui Goon (Związek Czerwonego Kwiatu. Jego członkowie, należący do Grupy Operowej Czerwonej Dżonki maskowali się perfekcyjnie, stwarzając zewnętrznie wrażenie wędrownej grupy operowej, faktycznie tworząc sekretne stowarzyszenie, którego nadrzędnym celem było prowadzenie podziemnej anty mandżurskiej działalności. Aby bezpiecznie rozpowszechniać wywrotowe wówczas idee, Tan Sao Ng bardzo uważnie i wybiórczo dobierał nowych członków tej organizacji. Przed uznaniem ich za pełnoprawnych członków, poddawał ich wielu drobnym próbom, stopniowo wtajemniczając w jej działalność. Celem takiego postępowania było osobiste przetestowanie ich poglądów, lojalności i godności zaufania. Po „sprawdzeniu się”, musieli złożyć 36 przysiąg, przestrzegać 21 zasad kodeksu moralnego oraz podpisać rytualne zobowiązanie przystąpienia do sekretnego stowarzyszenia własną krwią. Jako artyści operowi, mogli nie posiadając zezwoleń i nie wzbudzając podejrzeń swobodnie podróżować z miejsca na miejsce. Za dnia występowali oni w przedstawieniach operowych, a nocami gromadzili wokół siebie członków lokalnych nielegalnych, podziemnych organizacji , koordynując ich spiskowe działania. Były to bardzo niebezpieczne czasy dla spiskowców i mnichów, którzy przeżyli shaolińską masakrę. Po zdemaskowaniu przez Mandżurów takiej osoby, była ona natychmiast ścigana i prześladowana zarówno jawnie, jak i anonimowo. Jedynie ścisła selekcja członków Hung Fa Wui Goon prowadzona przez Tan Sao Ng doprowadziła do wyodrębnienia z grupy operowej osób, tworzących pierwszą generację uczniów i późniejszych mistrzów stylu Wing Chun. Należeli do nich Hung Gun Biu, Wong Wah Bo, Leung Yee Tei i Dai Fa Min Kam (tzn. Kam o pomalowanej twarzy). W tym czasie system Wing Chun nadal był rozwijany, ewoluował, ulegał technicznym przemianom i adaptacji do aktualnych realiów. Nie wszyscy uczniowie Tan Sao Ng byli członkami założonego przez niego tajnego stowarzyszenia. Osoby nie zrzeszone nie były nauczane całego stylu, musiały ponadto opłacać naukę. Pełny styl był nadal przekazywany nielicznym, sekretnie i w ukryciu. W grupie operowej następowało swoiste stapianie się wiedzy północnej i południowej świątyni Shaolin. Członkowie grupy znający różne systemy kung fu, dostarczali technicznego materiału do testowania przy udoskonalaniu nowego stylu. Łączył on w sobie esencje wielu idei, taktyk oraz metod treningowych. Najbardziej zaawansowani członkowie grupy Czerwonej Dżonki analizowali je i adoptowali, włączając do systemu Wing Chun. Jednak ta sytuacja nie trwała długo. Ostatecznie Mandżurzy nabrali podejrzeń, co do charakteru faktycznej działalności grupy osób z Czerwonej Dżonki. Upewniwszy się, że podtrzymują oni anty mandżurską aktywność innych nielegalnych grup, rozpoczęli ich poszukiwania z zamiarem likwidacji. Dla Tan Sao Ng stało się jasne, że nadszedł czas kolejnej zmiany tożsamości oraz wycofania się w działalności jedynie do ochrony podziemnego tajnego stowarzyszenia kolaborantów. Wong Wah Bo i Leung Yee Tai nadal pilnie trenowali Wing Chun, natomiast Dai Fa Min Kam przebywał w grupie operowej jeszcze przez jakiś czas, ucząc się u Tan Sao Ng indywidualnie.

Hung Gun Biu przebywał wraz z Tan Sao Ng, w pewnym dystansie od reszty grupy. Ukrył się wraz z Tan Sao Ng, kontynuując spiskową anty mandżurską działalność. Nauczany indywidualnie w pełni zaufania, otrzymał pełną wiedzę z zakresu Wing Chun. Hung Gun Biu przekazał później swą wiedzę, jako system walki sekretnego stowarzyszenia Hung Fa Yi Wing Chun . Nazwa „ Hung Fa Yi” przyjęta została na pamiątkę założonego przez Tan Sao Ng tajnego stowarzyszenia Hung Fa Wui Goon, kontynuującego tradycje działającej w południowym Shaolinie w miejscu Hung Fa Ting grupy rebeliantów Hung Fa Wui .Generację później, wielu uczniów sekretnego stowarzyszenia Hung Gun Biu ćwiczyło wspólnie w tajemnicy Wing Chun, w celu przeciwstawienia się ośmiu zachodnim mocarstwom, okupującym i eksploatującym Chiny w okresie od roku ok.1800, aż do początku dwudziestego wieku. Były nimi Niemcy, Portugalia, Hiszpania, Anglia, Japonia, Rosja, Dania i USA. Wielu z uczniów Hung Fa Wui poległo walcząc o ten szczytny cel w Powstaniu Bokserów. Po roku 1800 pełną linię przekazu Hung Gun Biu kontynuował jego krewny Cheung Gung, przekazując ją swemu siostrzeńcowi Wang Ting, a ten z kolei swemu synowi Wang Ming z prowincji Syczuan. Wang Ming przekazał swą wiedzę jedynie czterem uczniom, z których jednym jest żyjący obecnie Chu King Hung. Po przybyciu w 1975 roku do USA przyjął tam nazwisko Gerett Gee. Pochodzi on z rodziny o dużych tradycjach w dziedzinie sztuk walki (członkowie rodziny Chu trenują je nieprzerwanie od czasów dynastii Song). Gerett Gee rozpoczął treningi kung fu w wieku pięciu lat pod kierunkiem swego ojca. Do trzynastego roku życia opanował on biegle sztuki walki praktykowane w swojej rodzinie, szczególnie biegle opanowując sztukę walki kijem. W wieku 13 lat został on przedstawiony mistrzowi Wang Ming podczas jego codziennych ćwiczeń w parku. Ten po zapoznaniu się z jego umiejętnościami, przyjął go jako Swego czwartego i ostatniego ucznia. Dzięki Garettowi Gee styl Wing Chun jest nadal praktykowany w swej tradycyjnej formie, jako Hung Fa Yi Wing Chun nauczany jest ponadto poza granicami Chin. System stał się jednak znany w świecie dzięki linii przekazu trzech uczniów Tan Sao Ng – tj. Wong Wah Bo, Leung Yee Tei oraz Leung Bok Cho. Przekazali oni sztukę Wing Chun między innymi ich wspólnemu uczniowi Leung Jan, ten z kolei Chan Wah Soon, Leung Bak i Leung Cheun, a ci człowiekowi, którego przeznaczeniem było zostanie Wielkim Mistrzem Wing Chun. Był nim Yip Man. Dalszy przekaz stylu należy do historii dwudziestego wieku, jest dobrze opisany i udokumentowany, nie wymaga więc dodatkowych komentarzy.

Rozdział Drugi: Historia mieczy motylkowych Wing Chun

Historia mieczy motylkowych rozpoczyna się w południowym klasztorze Shaolin. Broń ta, stworzona przez shaolińskich mnichów, znacznie różniła się od używanej obecnie w systemie Wing Chun. Pierwotnie shaolińskie miecze motylkowe były używane przez mnichów do treningu umiejętności samoobrony. Kształt i techniki wykorzystania broni były zgodne z buddyjską filozofią, nie służąc zabijaniu, lecz odparowywaniu ataków, rozbrajaniu przeciwnika, lub ostatecznie do zadawania cięć. Ówczesne miecze motylkowe były krótkie, mocne, o tępych krawędziach i zaostrzonym jedynie końcowym łuku klingi, łączącym jej dolną krawędź z górną. Krótkie klingi o twardych, tępych krawędziach były grubsze i wytrzymalsze od wykorzystywanych w innych broniach siecznych, toteż wykorzystywano je zarówno do śmiałych uderzeń w stalowy lub drewniany oręż przeciwnika, w celu wytrącenia lub złamania go, jak i w trzymające go ręce. Szczyt ostrza i ostrą łukowatą krawędź wykorzystywano do subtelnych cięć, które nie były jednak śmiercionośnymi. Shaolińscy mnisi preferowali silne, twarde i dynamiczne techniki tępymi krawędziami mieczy motylkowych, używając ich jako broni rozwijającej sprawność rąk i zwinność ciała. Było tak, gdyż dzięki ich charakterystycznej budowie operowanie nimi wymagało od ćwiczącego znacznej ruchliwości nadgarstków i łokci. Jako oręż o nietypowej długości nie były one wytwarzane i używane w świątyni powszechnie. Chętniej praktykowano jej nieco dłuższym, pojedynczym wariantem, który z czasem ewoluował do znanej i używane obecnie południowej szabli „ Nan Dao”. ( Rys. 1 ) Zaadoptowanie mieczy motylkowych do stylu Wing Chun nastąpiło po raz pierwszy już w Hung Pai Hung Mun ( Buddyjskim Sekretnym Stowarzyszeniu Hung Mun) działającym w południowym klasztorze Shaolin. Jego członkowie dążący do obalenia dynastii Qing i przywrócenia Ming zmienili kształt ostrza mieczy motylkowych, dodając do już istniejącego kształtu zaostrzoną krzywiznę w górnej, końcowej krawędzi klingi oraz drobne wyżłobienia po jej bokach. Koniec klingi stał się w pewnym stopniu podobny do szabli używanej w stylach północnych kung fu. Taki miecz posiadał dwie powierzchnie tnące, usytuowane w końcowym odcinku klingi, po jej przeciwległych stronach, połączone ostrym szpicem. Kształt ten był odmienny od istniejącego obecnie. Jak wspomniałem wcześniej, po zburzeniu klasztoru wśród uratowanych mnichów byli Wielki Mistrz 22 generacji Yat Chum Dai Si oraz jego uczeń Cheung Ng /Tan Sao Ng/. Uciekli oni do prowincji Guandong, gdzie w mieście Fatshan (będącym obecnie centrum Wing Chun w Chinach) zawiązali grupę operową Czerwonej Dżonki. Dalsze eksperymenty z użyciem mieczy motylkowych prowadzone przez jej członków doprowadziły do kolejnej zmiany kształtu tej broni. Funkcję tnącą ostrza zaczęła pełnić zaostrzona na całej długości dolna krawędź klingi wraz z łukowatym jej zakończeniem, natomiast górna krawędź ostrza była tępa i prosta. Wprowadzone zmiany miały za zadanie uczynić z mieczy motylkowych broń łatwą do ukrycia a zarazem skuteczną w polu bezpośredniej walki. Obecnie techniki Wing Chun wykonywane z użyciem tej broni kładą nacisk na parowanie, zagradzanie i ograniczanie przeciwnikowi swobody ruchów, cięcia oraz przechwytywanie jego oręża.

ZAKOŃCZENIE

Opisana przeze mnie historia powstania i rozwoju stylu Wing Chun nie oznacza wcale, że podane informacje należy uznać za wyczerpujące, a powyższa linia przekazu jest jedyną istniejącą. Trenując Nan Shaolin Luohan/Arhat Quan w Fuzhou, w prowincji Fujian (a więc stosunkowo niedaleko miejsca, w którym istniał niegdyś południowy klasztor Shaolin), odwiedziłem szkołę Wing Chun, w której wykonywano formę na dziewięcioramiennym manekinie o elastycznie przytwierdzonych "ramionach", a nie na czteroramiennym, jak ma to miejsce w większości istniejących obecnie szkół. Członkowie tej szkoły twierdzili, że pierwotnie właśnie dziewięcioramienny manekin był używany w stylu Wing Chun, a dopiero z czasem wraz ze stopniowym upraszczaniem samego stylu ewoluował do znanej obecnie czteroramiennej postaci. Najpierw jednak powstała jego wersja dwustronna czteroramienna o trzonie sztywno osadzonym w podłożu, a ramionach umieszczonych w stosunku do siebie pod kątem 180 stopni.(Rys 2.)

Umożliwiało to sprawniejsze nauczanie oraz równoczesną praktykę dwóch osób na jednym przyrządzie. Widziałem wiele starych fotografii, na których członkowie tej szkoły parami praktykowali formę i poszczególne techniki na tym przyrządzie. Wiele podobnych do uwiecznionych na fotografiach technik występuje w południowo chińskim stylu Nan Shaolin Luohan/Arhat Quan, który poznałem w Fuzhou, ucząc się u mistrza Lin Qing Duana. Z biegiem czasu w stylu Wing Chun zmianom uległa również forma ćwiczona na tym przyrządzie. W wyzej wymienionej szkole Wing Chun ćwiczenia Chi Sau /lepkich rąk/ wykonywano stosując chwyty, dźwignie, kontynuując ćwiczenie walcząc leżąc w zwarciu na podłożu, a nawet wykonując techniki wycofując się (co jest sprzeczne z podstawową koncepcją ruchu tego stylu). Tłumaczono to tym, że każda zamknięta strategia walki, choćby najlepsza, jest przez swą nie elastyczność ograniczona. Porównywano ją do ataków pełnego siły byka, uparcie, wściekle szarżującego w kierunku płachty torreadora na arenie korridy. Torreador, przewidując reakcje zwierzęcia, zwinnie unika jego frontalnych ataków, zadając mu wiele drobnych, osłabiających go ran, by w końcu jednym pewnym ciosem szpady zabić zwierzę, które ciągle frontalnie atakując ostatkiem sił dosłownie samo nadziewa się na jej ostrze. Oczywiście człowiek nie walczy tak bezmyślnie, chodzi tu jednak o zasadę, w myśl której każda reguła walki powinna zawierać wyjątki uwalniające ją od ograniczeń. Z pewnością eksperci stylu Wing Chun mogliby podać wiele podobnych przykładów, świadczących o zróżnicowaniu technicznym i koncepcyjnym istniejących obecnie różnych odmian tego systemu. Z całą pewnością jednak, przedstawiona powyżej historia Wing Chun jest równie rewolucyjna, jak jego techniki i strategia.

Sławomir Pawłowski
Gdynia 2000-03-09
"
  • 0

budo_^hast^
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 3373 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Sopot

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
Tekst sprzed 2 (4) lat. Jakies komentarze ?
  • 0

budo_vingdragon
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2334 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:z chinskiej dzielnicy

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
historia troszke przeinaczona ale jedna z lepszych jakie czytalem

http://www.forum-kul...showtopic=66956
  • 0

budo_guardian
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 454 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:RP(o)land

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
odgrzebanie tego topicu sprzed ponad 2 lat to chyba coś jak ... odgrzewane kotlety ?
  • 0

budo_mich123
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 702 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Z krainy deszczowców

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego

odgrzebanie tego topicu sprzed ponad 2 lat to chyba coś jak ... odgrzewane kotlety ?

jeśli świeże kotlety były nie dobre to tym bardziej odgrzane, ale jeśli były smaczne to duża jest szansa że i odgrzene będą smakować :)

ale do rzeczy:

bo jako jedna z niewielu nie powołuje się na legendy:

To że nie jest tam wyraźnie to zaznaczone nie znaczy że nie opiera się na legendach. A jeśli na legendach to na czym???? Na przeżyciach autora???? Może objawienie miał???? Albo zmyślił????

Czytałem już kiedyś ten tekst, i nie chce mi się go drugi raz czytać.
Ale napiszę trochę co o tym myślę. Szkoda że Pan Pawłowski nie podaje źródła swoich rewelacji.
Po za tym sugeruję się przyjrzeć trochę działalności si fu Pawłowskiego, może nie jest ona w 100% związana z tematem, ale....

pozdrawiam
  • 0

budo_vt
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 402 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Wa-wa

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
Co do treści tej chistorii nie będę się wypowiadał. Wszystkich zainteresowanych tematem historii Ving Tsun odsyłam do artykułu SiFu Janausza Szymankiewicza w ostatnim numerze Budojo. Warto przeczytać i przeanalizować pewne fakty.
  • 0

budo_vingdragon
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2334 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:z chinskiej dzielnicy

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
a co tam napisali? :roll:
  • 0

budo_vt
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 402 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Wa-wa

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego

a co tam napisali? :roll:

A długo by opowiadąc :D Wydaj 20 zł i przeczytaj :D Myśle że do NY Ci prześlą :D
  • 0

budo_wosiu
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1070 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego

To że nie jest tam wyraźnie to zaznaczone nie znaczy że nie opiera się na legendach. A jeśli na legendach to na czym???? Na przeżyciach autora???? Może objawienie miał???? Albo zmyślił????

Czytałem już kiedyś ten tekst, i nie chce mi się go drugi raz czytać.
Ale napiszę trochę co o tym myślę. Szkoda że Pan Pawłowski nie podaje źródła swoich rewelacji.
Po za tym sugeruję się przyjrzeć trochę działalności si fu Pawłowskiego, może nie jest ona w 100% związana z tematem, ale....


Spokojnie kolego. Co nerwy ci puściły bo coś nie pasuje do jedynie słusznej wersji którą wyznajesz? Brak źródeł jest tutaj pewną usterką ale akurat Sławomir Pawłowski ma bardzo dużo różnych materiałów, nieraz całkiem rzadkich, oczywiste jest że po prostu coś przetłumaczył, skompilował itp. Co do działalności i terminu sifu to niektóre rzeczy akurat mogą mylić, sam też coś kiedyś napisałem tutaj krytycznego w stosunku do Sławomira Pawłowskiego a potem się okazało, że opierałem się w dużej mierze na pozorach i błędnych informacjach. Z tego co wiem w tej chwili, nie każe on do siebie mówić per sifu a pewne "kolorystyczne" rzeczy związane z jego klubem są tylko pewnym naturalnie wynikłym klimatem. Wcale nie udaje on mnicha Shaolinu i dysponuje atrybutami których większość tutaj mogłaby mu pozazdrościć. A poza tym zaczynał on w bardzo dobrej, polskiej szkole walki w której i ja zaczynałem niecałe dwa lata wcześniej, w szkole która w oparciu o karate i pewne elementy kung fu, muay thai itp wytworzyła co
  • 0

budo_wosiu
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1070 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
(sorry, jakiś nie ten klawisz zostal nacisniety)
... wytworzyla cos pod koniec lat 70-tych, co w Japonii i na swiecie pojawilo sie dopiero pod koniec lat 80-tych i zaowocowalo tzw. nowoczesnymi stylami karate, mixami wszechstylowymi itp. Gdyby nie wyjazdy zagraniczne wiekszosci ekipy na poczatku lat 80-tych i rozpad szkoly ktora najdluzej wlasnie kontynuowal Slawek, historia MA i MMA w naszej czesci swiata moglaby sie inaczej potoczyc... No ale to juz inna historia.


Wosiu
  • 0

budo_vingdragon
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2334 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:z chinskiej dzielnicy

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
Slawek przeslal mi kiedys email z kopia tego tekstu do konsultacji. Wymienilem z nim kilka teorii i udzielilem wskazowek.

PS. to co z tym tekstem z Budojo? nie doczekam sie zanim redakcja mi wysle
  • 0

budo_vt
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 402 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Wa-wa

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego

Slawek przeslal mi kiedys email z kopia tego tekstu do konsultacji. Wymienilem z nim kilka teorii i udzielilem wskazowek.

PS. to co z tym tekstem z Budojo? nie doczekam sie zanim redakcja mi wysle


Po Nowym Roku spytam Sifu Szymankiewicza czy moża ten tekst w całości lub chociaz we fragmentach tu umieścić. Jak się zgodzi to w przyszłym tygodniu go zamieszcze :D
  • 0

budo_vingdragon
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2334 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:z chinskiej dzielnicy

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
nie chodzi o caly artykul, lecz jakies ciekawe fragmenty

bede wdzieczny poklon
  • 0

budo_vingdragon
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2334 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:z chinskiej dzielnicy

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego
wiec tak:

otrzymalem pierwsza czesc artykulu J.Sz. pt "VingTsunKuen" - uprzejmie dziekuje nadawcy :wink:

tekst jest troszke propagandowy i malo obiektywny ale mimo wszystko pochwalam autora za dobrze napisany artykul

przeczytalem ow artykul bardzo uwaznie, zaznaczajac sobie pewne niescislosci.

chetnie podyskutuje na ten temat, nawet bezposrednio z autorem, ale chcialbym przeczytac tez pozostale czesci.
  • 0

budo_mich123
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 702 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Z krainy deszczowców

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego

Spokojnie kolego. Co nerwy ci puściły bo coś nie pasuje do jedynie słusznej wersji którą wyznajesz?


hmm, nie puściły mi nerwy to po pierwsze
po drugie to ciekawe, że to akurat Ty piszesz o puszczaniu nerwów :)
po trzecie nie zamierzam się z Tobą kłócić czy coś, pisząc to co wyżej
po czwarte nie wyznaję, żadnej wersji.
po piąte, czytałem o Sławomirze Pawłowskim dużo (to co pisał sam o sobie), i dużo tego co pisał, chociaż nie w celu poznania jego drogi/filozofii/życia itp itd
Po prostu czytałem rózne rzeczy a potem skojarzyłem, że to ten sam gościu.
Nie neguję jego umiejętności walki tym samym.
Wnioski na jego temat wyciągnąłem z tego co pisał on sam, a nie z tego co się o nim mówi (zresztą nie wiem co się o nim mówi).

Co do samej historii, to nie wiem czy sami chińczycy już tak bardzo wnikają. ja osobiście sobie odpuściłem szukanie na siłę, czytam tylko to co samo mi się pojawi gdzieśtam przez przypadek przed oczami.

pozdrawiam
  • 0

budo_mich123
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 702 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Z krainy deszczowców

Napisano Ponad rok temu

Re: Historia Wing Chun napisana przez Sławomira Pawłowskiego

wiec tak:

otrzymalem pierwsza czesc artykulu J.Sz. pt "VingTsunKuen" - uprzejmie dziekuje nadawcy :wink: .


A może wrzucisz tutaj?

pozdrawiam
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

3 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018 : 2019 : 2020 : 2021 : 2022