- Musi zostawić to gówno w spokoju. Stanie się z nim kurwa to co z Vincem Phillipsem: noga złamana, ręką czy co tam. Nie ma co z tym zaczynać… oni tak walczą. Nie pokonasz ich na ich podwórku.
- Wszystko to o czym on teraz gada, całe to gówniane mma, mówię Ci, połamią go kurwa od razu. Mówię Ci, może już zapomnieć o tym, że jest przystojny i jak może sobie kogoś zdzielić sierpowym. Człowieku, te skurwysyny złapią jego łapę i wycisną z niego jaja. Jestem po prostu realistą stary.
- Jak ma ochotę na jebaną porażkę, to może się z którymś z tych skurwysynów ustawić od razu. Koleś go złapie i jebnie ze dwa razy o glebę i po problemie, koniec.
- Rozerwą Małemu Floydowi dupę. Niech zapomni kurwa o jakiejkolwiek wygranej.
- Człowieku, oni tam nie będą potrzebowali żadnego jebanego sędziego. On sam siebie odklepie o ile będzie jeszcze kurwa przytomny.
- Połamią go jak szmatę człowieku. Jeden z nich piznie mu w mordę i chłopak już nigdy może nie być taki jak wcześniej. Jestem z Tobą szczery stary.
- Nie musi się martwić o emeryturę. Jak skończą z jego dupą to już się sam znajdzie na emeryturze. Zemerytują go te skurwiele. Oni by tego bardzo chcieli. To żaden jebany boks, żaden z tych kutasów się go nie boi. Ja bym z każdym z tych skurwysynów mógł zawalczyć jeśli chcieliby podnieść ręce. Jestem stary a obiłbym im pysk, ale jak zaczyna się kurwa gadka o zejściu na glebę, łokciach i kolanach i całym tym cyrku, człowieku, jebać to gówno. W życiu bym się na to nie zgodził. To niebezpieczne skurwysyny. I jeszcze jedno, te chłopaki potrafią przyjąć kurwa bombę. Zedrą z niego łacha ze śmiechu jak ich trafi.
Nie tylko moim zdaniem: Tata roku
