Skocz do zawartości


Zdjęcie

Nadzieja Białych


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

budo_fairtex
  • Użytkownik
  • PipPip
  • 75 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Nadzieja Białych
Z pięściarzem zawodowym wagi ciężkiej, MARCINEM NAJMANEM, rozmawia Robert Krzak
- Marcin, sparowałeś ostatnio z Tomaszem Adamkiem. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się skrzyżować podczas sparingu rękawice z zawodnikiem o zbliżonej klasie?

- Tomek jest znacznie lepszy niż wszyscy moi dotychczasowi sparingpartnerzy i, oczywiście, rywale. Co prawda, gdy nadeszła propozycja posparowania z nim, byłem w okresie roztrenowania - grudzień przeznaczam zwykle na leczenie kontuzji, zwłaszcza porozbijanych palców i nadwerężonego barku. Nie zakładam wtedy rękawic - pływam, chodzę na siłownię. Ale wiedziałem, że na wspólnych treningach mogę tylko skorzystać.

Pierwszego dnia, w ten czwartek, wszedłem na dwie rundy jako pierwszy z jego sparingpartnerów. W piątek na kolejne dwie, tym razem tuż po Mateuszu Masternaku. Adamek jest zawodnikiem tak wysokiej klasy, i znajduje się w tak dobrej formie, że ta kolejność nie miała znaczenia. Wiedziałem, że jest świetny technicznie, ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak szybki. Nie spotkałem się dotąd z porównywalną szybkością. Oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że ważyłem 101 kg, a Tomek pewnie o 10 kg mniej, ale i tak byłem zdumiony.

Wielki mistrz dał mi lekcję. Na przykład inkasowałem 2 lewe proste, a widziałem tylko jeden. Natomiast Tomek widzi bardzo dużo. Kilka razy próbowałem wykorzystać fakt, że lubi walczyć z opuszczoną lewą ręką, ale nic z tego nie wyszło. Był jak znikający punkt. Miałem problemy ze skonstruowaniem jakiejkolwiek akcji. Oczywiście od czasu do czasu go trafiałem, ale żaden z tych ciosów nie był dla niego zagrożeniem. Mam nadzieję, że mimo tej różnicy w formie, szybkości i umiejętnościach, pomogłem mu w przygotowaniach. Natomiast jestem pewien, że te sparingi z Tomkiem pomogły mnie. Zrozumiałem, nad czym powinienem się skoncentrować w przygotowaniach do kolejnych walk.

- No właśnie, kto będzie Twoim najbliższym rywalem - Andrzej Wawrzyk?

- W połowie stycznia, w warszawskiej restauracji "Champion's" przy hotelu Marriott, odbędzie się konferencja konferencja prasowa, podczas której poinformuję, wraz z szefami organizującej naszą walkę grupy Knockout Promotions, Andrzejem Wasilewskim i Piotrem Wernerem, o szczegółach. Dzisiaj mogę powiedzieć tyle, że po rocznych zabiegach udało mi się do tego pojedynku doprowadzić. Wydział Boksu Zawodowego (WBZ) przy Polskim Związku Bokserskim zamroził tytuł międzynarodowego mistrza Polski na dłużej niż rok, ale rozumiem, że wynikało to z kontuzji Mariusza Wacha. Natomiast tytuł mistrza Polski w wadze ciężkiej był od samego początku istnienia boksu zawodowego w naszym kraju wakujący, więc równie dobrze mógłbym potykać się z Andrzejem o ten pas. To, że przez rok nie dano mi walczyć o nieobsadzony tytuł, uważam za absurdalne, ale dzisiaj nie ma to już znaczenia. Termin mojego starcia z Wawrzykiem, którego stawką będzie międzynarodowe mistrzostwo Polski, jest wstępnie ustalony - na marzec. Wcześniej, 16 lutego, zamierzam stoczyć pojedynek na przetarcie, na gali Knockoutu. Na organizowaną przeze mnie ostatnio w Częstochowie galę - mój debiut promotorski, który był pokazywany w Canal +, przyszły ponad 2 tysiące kibiców, więc być może pojedynek o tytuł MMP w ciężkiej uda się zorganizować w moim rodzinnym mieście.

- Dlaczego tak bardzo zależy Ci na walce z Wawrzykiem?

- Chciałbym sprostować, że nieprawdziwe są informacje, iż to ja wyzwałem Wawrzyka na pojedynek. Walkę nakazał nam WBZ - otrzymałem od nich oficjalne pismo. Jestem przekonany, że po moim zwycięstwie tytuł MMP w ciężkiej odzyska swój prestiż. Wcześniej zdobyli go Przemek Saleta, Tomek Bonin i Mariusz Wach. Przyznasz, że nie są to anonimowi pięściarze z pierwszej łapanki. Natomiast nie powinno być tak, że pas ten pozostaje tak długo wakujący. Pora więc na mnie.

- Naprawdę nie masz obawy, że znacznie wyższy i mający, mimo młodego wieku, większe doświadczenie w "klatce" Wawrzyk może okazać się zbyt trudnym rywalem?

- Andrzej to bardzo sympatyczny chłopak. Poznałem go bliżej, gdy walczył w Częstochowie podczas wspomnianej wcześniej gali. Zdążyłem go polubić, ale jestem pewien, że zakończę pojedynek najpóźniej w drugiej rundzie.

Andrzej został wsadzony na minę. Ale jest bardzo młody i utalentowany, więc po klęsce ze mną na pewno zdąży odbudować karierę. - Gala będzie organizowana przez promotorów Wawrzyka. Nie obawiasz się, że przy wyrównanej walce sędziowie wskażą na niego?

- Zdaję sobie sprawę, że na punkty wygrać mi się nie uda. I to nie dlatego, że spodziewam się stronniczego sędziowania. Walkę będzie punktować dwóch zaprzyjaźnionych ze mną sędziów - moja lewa i moja prawa ręka. Mówiąc poważnie wiem, że przy moim stylu walki, i przy różnicy w naszych warunkach fizycznych, z takim pięściarzem jak Wawrzyk muszę wygrać przez nokaut.

- A gdy 6 minut nie wystarczy? Masz jakiś wariant B?

- Tak - mam. Wariant B zakłada, że znokautuję go w trzeciej rundzie. Jednak w żadnym razie nie lekceważę Wawrzyka. Niech dowodem na to będzie fakt, że przygotowania do walki rozpocznę już drugiego stycznia. Będą to najdłuższe przygotowania w mojej karierze. Ustaliłem już z Tomkiem Adamkiem, że wyjadę z nim na 2 obozy. Jeśli jego rywalem w walce o pas IBF w cruiser będzie Cunningham, jeden z nich odbędzie się w USA. Jeśli Huck, oba odbędą się raczej w Polsce.

Będzie znów okazja do posparowania z Tomkiem i pobrania kolejnej lekcji. Ale moim głównym sparingpartnerem będzie pięściarz, który jest nieco wyższy od Wawrzyka. Ukrainiec Artiom Czernow jest niepokonany, ma 2 metry wzrostu i wygrał ze mną na początku mojej kariery. Nazwiska trenera jeszcze nie zdradzę. Powiem tylko, że będzie to człowiek o wielkiej wiedzy i znanym nazwisku. Ale nie chodzi tu o Jerzego Kuleja. Odkąd pomaga mi w przygotowaniach, szlifując moje umiejętności w ostatnim okresie przygotowań, jeszcze nie przegrałem. Natomiast Pan Jurek jest zbyt zajęty, by pomagać mi non-stop przez 3 miesiące.

W walkach, które dotychczas toczyłem, tak naprawdę sam byłem swoim trenerem. Jerzy Kulej był moim konsultantem i jego zdanie zawsze było dla mnie najważniejsze. W tej kwestii nic się nie zmieni, bo ponownie ostatni etap przygotowań do pojedynku z Wawrzykiem skoordynuje Pan Jurek.

- Na zawodowym ringu pokonało Cię trzech facetów. Udane zrewanżowanie się Słowakowi Simko jest już faktem, a co ze wspomnianym Czernowem i Dawidem Kosteckim?

- Co do Czernowa, to się okaże. Zobaczymy, czy podczas sparingów się nie przestraszy. To dobry pięściarz, ale gdy walczyliśmy, byłem kiepsko przygotowany i miałem znacznie mniejsze umiejętności niż dzisiaj. Można powiedzieć, że ten pokonany facet tylko nosił moje nazwisko. Jeśli chodzi o Kosteckiego, to walczymy w innych kategoriach i nie sądzę, żeby on chciał przenieść się do ciężkiej choć na jedną walkę

- Ale może moglibyście umówić się na cruiser? 90,700 kg chyba udałoby Ci się osiągnąć?

- Przy odpowiedniej motywacji pewnie tak. Do walki z Wawrzykiem zamierzam przystąpić ważąc nie więcej niż 96 kg. Utrata kolejnych pięciu byłaby kwestią kilku miesięcy dyscypliny kulinarnej.

- A to, że Dawid pokonał Cię przed czasem, i że nie wyrażał się o Twoich umiejętnościach bokserskich zbyt pochlebnie, nie jest wystarczającą motywacją?

- Kiedyś powiedział w wywiadzie, że jako mój kolega radzi mi, bym skończył z boksem. Każdy może mieć swoją opinię na temat każdego. Natomiast mnie zdziwiło to, że naszą znajomość nazywa koleżeństwem. Znam go tylko stąd, że walczyliśmy ze sobą. Nasz pojedynek został przerwany pochopnie. Szanuję wiedzę mojego ówczesnego sekundanta, wiem, że prywatnie jest fajnym facetem, ale nie potrafię mu wybaczyć rzucenia ręcznika. Owszem, byłem wcześniej liczony, ale trwała niemal uliczna wymiana ciosów i a do końca walki pozostała minuta. W takiej wymianie mogłem się przewrócić, ale równie dobrze mógł się przewrócić Kostecki. Człowiek, który mi sekundował, nie zdawał sobie sprawy z moich ambicji i z mojej żelaznej psychiki . Ja naprawdę mam bardzo mocny cios i przed nikim nie pękam.

- I jesteś najbardziej umuzykalnionym pięściarzem w Polsce...

- I jednym z najbardziej inteligentnych (śmiech Marcina). Ukończenie Wyższej Szkoły Pedagogicznej na Wydziale Muzycznym w Częstochowie do czegoś zobowiązuje. To znaczy, że jak trafię, to przeciwnikowi musi grać w głowie przez tydzień (śmiech)

- Odnoszę wrażenie, że jako dyplomowany muzyk lubisz grać wrogom i kibicom na nerwach. W 2006 roku Twój konflikt z Przemkiem Saletą był jedną z głównych atrakcji medialnego starcia "Faktu" z "Superexpressem"...

- Nie zamierzam się kajać za to, co było. Jestem pełen uznania dla Przemka za oddanie nerki córce. Gdy był w śpiączce, modliłem się za niego.

- Czyli nie jesteś taki straszny, jak Cię "malują" bulwarówki zwane przez złośliwych brukowcami...

- Widocznie (śmiech). A na dowód, korzystając z twojego pośrednictwa, chciałbym złożyć życzenia Wesołych, Rodzinnych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim kibicom boksu - nie tylko tym, którzy mnie lubią, ale i tym, którzy mnie bezpardonowo krytykują.

- Co, dziękując za rozmowę, czynię.

:lol: :) :) :D 8O
  • 0

budo_sm1le
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 240 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Trzebnica
  • Zainteresowania:MMA

Napisano Ponad rok temu

Re: Nadzieja Białych
Hehe smieszny ten Nejman...
  • 0

budo_ernst
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 284 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Nadzieja Białych
Taka doda..
  • 0

budo_sm1le
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 240 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Trzebnica
  • Zainteresowania:MMA

Napisano Ponad rok temu

Re: Nadzieja Białych
Dokladnie:)
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017 : 2018