Skocz do zawartości


Zdjęcie

Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
34 odpowiedzi w tym temacie

budo_arturro
  • Użytkownik
  • Pip
  • 12 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Chciałbym opisać dziwne zachowanie u mnie podczas bójki.

Nie biję się często bo nie mam powodów ale parę razy zdarzyło mi się obronić, ale kończy się to dziwną sytuacją.

Może opiszę dwie sytuacje. Obie w Warszawie ( jakieś dziwne to miasto, ciągle widzę wkurzonych ludzi )

Jadąc kiedyś tramwajem z kumplem z którym nie widziałem się od LO, trafiliśmy na podchmielonych paru jegomości. Akcja przybrała na sile, gdy jeden zaczął się do nas czepiać. Nie dał nam wysiąść, więc go przesunąłem łapiąc za ubranie i przyciskając szyby po przeciwnej stronie.
Jego koledzy próbowali nas rozdzielić i gdy puściłem go, pomimo tego, że jeden z nich stanął mu na drodze, zaczął napierać w moją stronę. „Położyłem” mu łokieć/ przedramię na szyi z przodu, aby go przystopować i tak chwilę staliśmy..pewnie to były ułamki sekund..., ale nie przestawał się wkurzać i przeć, w pewnym momencie przebłysk w mojej głowie – obraz z dokładnym komentarzem – lewa noga była z przodu, prawa ręka wolna, on wpatrzony we mnie... prawy sierp. Cały obraz dosłownie milisekundy i był gotowy....takie „pyk” i nagle wiesz co masz dokładnie zrobić.... ale nie zrobiłem.


Podobna sytuacja miała miejsce ostatnio, gdy sąsiad, po uwadze o ściszenie muzyki zaczął się ze mną bić. W pewnym momencie wepchnąłem go na ścianę i trzymamy się za „fraki”. Znowu sytuacja bez wyjścia..próba sił...nikt nic nie może zrobić.... nagle „pyk” : on na wyciągnięcie ręki. Za daleko na kopnięcie kolanem. Moja lewa noga z przodu … kop w krocze z wykrocznej.... niestety nie zrobiłem tego. Następnie przepchnęliśmy się na drugą ścianę. Inni sąsiedzi wyszli sprawdzić co się dzieje. „Chwilę postaliśmy” nagle, pojawia się obraz w mojej głowie ( i sam głupek stoję i się patrzę, że faktycznie tak jest) moja noga znalazła się między jego nogami. Stał bokiem do mnie. Złapałem jego prawą rękę w nadgarstku i ułożyłem tak, że nie mógł się kompletnie ruszać. Moja prawa ręka kompletnie wolna – proste polecenie … wal prawą po twarzy, aż nie padnie. ( ćwiczyłem na worku kiedyś taki przypadek – seria jedną ręką podczas klinczu.) … zamiast tego pościłem go i poszedłem do domu...


Trzy takie same sytuacje i wszystkie zakończyły się tak samo. Wiedziałem dokładnie co robić, ale czułem jakiś wewnętrzny opór przed tym.... przed tym, że mogę im coś zrobić poważnego. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, dlaczego gdy pojawia się ta wyczuwalna granica ( moment pomiędzy przebłyskiem, a wyegzekwowaniem tego) to się wycofuję? Nie wiem czy zrobiłem dobrze, że się wycofałem, czy też powinienem iść krok dalej? Nie mam pojęcia co o tym myśleć.
  • 0

budo_cabelo
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 586 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Opole/Wrocław
  • Zainteresowania:BJJ/SF

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Czyli smutno Ci że nie kopnąłeś sąsiada w jaja, bo to na pewno w dłuższej perspektywie poprawiłoby Twoją jakość życia i relacje międzyludzkie? User Thufir Hawat miał fajne artykuły na temat przemocy społecznej, nie chce mi się szukać, ale może powinieneś się zapoznać z terminem...
  • 0

budo_arturro
  • Użytkownik
  • Pip
  • 12 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Przypominam, że sprawa dotyczy różnych sytuacji, gdzie pojawia się wahanie z mojej strony.

"Smutno mi" nie z powodu, że go w jaja nie walnąłem, "smutno" mi bo w takich sytuacjach waham się. Kto wie, może kiedyś ktoś to wykorzysta. Naprawdę nie przepadam za tym jak ktoś do mnie "startuje" z pięściami... szczególnie dwóch. No tak nie wspomniałem, że miał kolegę ( ale dużo mu nie pomógł ) ;-)


PS. Nie mogę odszukać tego tematu. Ani pod podanym nickiem, ani pod tematem. :(
  • 0

budo_cabelo
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 586 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Opole/Wrocław
  • Zainteresowania:BJJ/SF

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Chodzi w skrócie o to że w żadnym wypadku nie czułeś rzeczywistego zagrożenia zdrowia czy życia, tylko sobie ustalaliście hierarchię. To nie było fight or flight tylko indycze puszenie się, co jest normalnym zachowaniem tak u człowieka jak i innych zwierząt, a dopóki nie ma zagrożenia zdrowia/życia to i Ty i Twój przeciwnik podświadomie nie chcecie ani zrobić drugiemu krzywdy ani eskalować sytuacji jeżeli nie ma takiej konieczności. Gość w autobusie pewnie też potem sobie myślał "no przecież mogłem mu przypierdolić, a ja tylko się pchałem na niego... może trzeba było go kopnąć w jaja... ale co jakbym mu zrobił krzywdę" itp. :P
  • 0

budo_arturro
  • Użytkownik
  • Pip
  • 12 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Zaskoczyłeś mnie. Nie wiedziałem, że jak ktoś dosłownie rzuca się na mnie i zaczyna bić mnie po twarzy to jest to rodzaj ustalania hierarchii.
  • 0

budo_cabelo
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 586 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Opole/Wrocław
  • Zainteresowania:BJJ/SF

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Teraz już wiesz ;)
  • 0

budo_arturro
  • Użytkownik
  • Pip
  • 12 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
A tak już na serio. Jestem ciekawy opinii innych osób. Pozdrawiam
  • 0

budo_jet
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2606 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?

Trzy takie same sytuacje i wszystkie zakończyły się tak samo. Wiedziałem dokładnie co robić, ale czułem jakiś wewnętrzny opór przed tym.... przed tym, że mogę im coś zrobić poważnego. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, dlaczego gdy pojawia się ta wyczuwalna granica ( moment pomiędzy przebłyskiem, a wyegzekwowaniem tego) to się wycofuję? Nie wiem czy zrobiłem dobrze, że się wycofałem, czy też powinienem iść krok dalej? Nie mam pojęcia co o tym myśleć.

Nie masz się czym przejmować, po prostu jesteś ucywilizowanym człowiekiem. :wink: Poczułaś opór, ponieważ najwyraźniej nie przywykłeś do tego typu sytuacji. Nie trzeba tutaj wysnuwać żadnych skomplikowanych teorii, po prostu trzeba się przełamać, żeby dać komuś "w mordę". Pozwól że spytam, ile miałeś tego typu sytuacji wcześniej w życiu? Jak często przytrafiają ci się?

Pamiętając to doświadczenie kolejnym razem być może zareagujesz już inaczej. Pomyślisz sobie być może "ostatnim razem miałem opory, cackałem się, ale tym razem nie dam sobie w kaszę dmuchać". Powinieneś jednak postawić sobie w tym miejscu dużo ważniejsze pytanie: "Czy warto było?". Uszedłeś cało z sytuacji, nikomu nic się nie stało, nie wdałeś się w niepotrzebną młóckę z jakimś dresem, dla mnie to już jest win. Często inteligentnemu człowiekowi lepiej jest uniknąć bezsensownej konfrontacji, niż wdawać się w nią. Inteligentny człowiek ma bowiem lepszą wyobraźnię i jest również świadomy niektórych konsekwencji swoich czynów.
  • 0

budo_arturro
  • Użytkownik
  • Pip
  • 12 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Mam 28 lat a zdarzyło mi się coś takiego może z 5 razy i zawsze odchodziłem z tarczą po takich "spotkaniach".

Czy warto... Gdzieś słyszałem taką rozmowę :
- Dlaczego bijesz ich tak mocno?
- Dlatego, aby nie musieć bić się kolejny raz.

Doświadczenie wiem, że muszę zdobyć. Może jest ktoś z Warszawy/ okolice kto potrenował by ze mną Krav Magę ( na dzień dzisiejszy uważam, że to jeden z lepszych systemów na takie sytuacje.

Pozdrawiam
  • 0

budo_jet
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2606 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?

Czy warto... Gdzieś słyszałem taką rozmowę :
- Dlaczego bijesz ich tak mocno?
- Dlatego, aby nie musieć bić się kolejny raz.

Więc wierzysz, że jak raz zbijesz dresa, to go nauczysz i już nigdy nie będzie zaczepiał innych? :roll:
  • 0

budo_arturro
  • Użytkownik
  • Pip
  • 12 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Nie idźmy w skrajności. Nie zabić tylko spacyfikować, aby na przyszłość 10 razy się zastanowił, czy warto, że nie wato się rzucać z pięściami.
  • 0

budo_dar75
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 3410 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:kiedyś z O, teraz z P.
  • Zainteresowania:BJJ

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?

... Więc wierzysz, że jak raz zbijesz dresa, to go nauczysz i już nigdy nie będzie zaczepiał innych? :roll:

Czasem działa. Ale zazwyczaj nie, bo chłopaki zazwyczaj rozróby szukają, gdy im się skład w krwioobiegu substancje psychoaktywne kursują, a wtedy hamulce puszczają.
  • 0

budo_cabelo
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 586 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Opole/Wrocław
  • Zainteresowania:BJJ/SF

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?

Czy warto... Gdzieś słyszałem taką rozmowę :
- Dlaczego bijesz ich tak mocno?
- Dlatego, aby nie musieć bić się kolejny raz.

Pozdrawiam


Z założeniem że pobity przez nas jegomość napisze ogłoszenie na ogólnopolskim forum bandytów, że "tego gościa nie ruszać, bo mocno bije"? Gwarantuję Ci że każdy z tych gości na drugi dzień opowiadał kolegom jak to Ci wpierdolił. A jakbyś go pobił konkretnie, to po prostu okazałoby się że było Cię pięciu.
  • 0

budo_arturro
  • Użytkownik
  • Pip
  • 12 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?


Czy warto... Gdzieś słyszałem taką rozmowę :
- Dlaczego bijesz ich tak mocno?
- Dlatego, aby nie musieć bić się kolejny raz.

Pozdrawiam


Z założeniem że pobity przez nas jegomość napisze ogłoszenie na ogólnopolskim forum bandytów, że "tego gościa nie ruszać, bo mocno bije"? Gwarantuję Ci że każdy z tych gości na drugi dzień opowiadał kolegom jak to Ci wpierdolił. A jakbyś go pobił konkretnie, to po prostu okazałoby się że było Cię pięciu.


Nie rozumiem, dlaczego tak piszesz... Mi nie chodzi o rozgłos. Może sobie mówić co chce. Ja chciałbym, gdy mnie kolejny raz będzie chciał z pięściami wyskoczyć to 10 razy się zastanowi, aby to zrobić.
  • 0

budo_cabelo
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 586 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Opole/Wrocław
  • Zainteresowania:BJJ/SF

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Piszę tak dlatego że to rozumowanie jest nielogiczne. Może w wypadku sąsiada, to jeszcze (chociaż i tak, wpierdol komuś z kimś i tak mieszkasz drzwi w drzwi i robienie sobie wrogów ), ale co z tego że przypadkowy gość z autobusu miałby "nauczkę", skoro i tak pewnie nigdy w życiu go już nie spotkasz?

Edit; zresztą, jakiej odpowiedzi oczekujesz? Czy dobrze zrobiłeś że się wycofałeś bez zbędnego eskalowania sytuacji? Większość osób tu, w tym ja, napiszą Ci że tak, bo większość tutaj od lat trenują sw i szkoda by im było stracić dwa miechy treningów przez rękę rozwaloną na ryju jakiegoś pajaca żeby mu dać "nauczkę". Pytasz o poradę jak się pozbyc takich zahamowań gdybyś musiał naprawdę walczyć? Trenuj pełnokontaktowe sw ze sparingami. W sekcji, a nie z ludźmi z internetów. I nie zaczynaj od kravmagi.
  • 0

budo_arturro
  • Użytkownik
  • Pip
  • 12 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Wcześniej.. jeszcze w LO ćwiczyłem TKD WTF, ale jakoś do mnie przestała przemawiać walka czysto sportowa. Z zasadami, z "latającymi rękami", a tego nie można, a to zabronione itd. Po za tym w walkach zawsze byłem cienki ( za wolny, bo za ciężki ). Ale miłe wspomnienia są :) Pamiętam trenera . Pana Ćwiklińskiego, jak demonstrował na mnie techniki : " Artur łokcie do góry!!" bo odruchowo ściągałem je w dół i parę razy się na nie stopą nadział :P

Może MMA ? Ale czy to nie to samo co KV tylko, że bez brutalnych technik, wyłupiania oczu itd?


Po za tym, chyba przez moje ego, mam cały czas ochotę gościa spotkać w ciemnym lesie i go w tym lesie, połamanego, zostawić na kilka dni... Nie mogę zebrać myśli przez to.
  • 0

budo_dar75
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 3410 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:kiedyś z O, teraz z P.
  • Zainteresowania:BJJ

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Moralniaka masz, że stchórzyłeś (we własnym mniemaniu)
Olej, są ważniejsze w życiu rzeczy niż oklepanie mordy dresowi.

edyta: acz nie ma co ukrywać, że oklepanie szukającego rozrywki dresa poprawia samopoczucie :)
  • 0

budo_robalecki
  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 174 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Kraków
  • Zainteresowania:Karate

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
Ja od siebie powiem tak... Jak byłem 2 razy młodszy (w okolicach liceum i później studia) bardzo bałem się konfrontacji z drugim człowiekiem, jak dochodziło co do czego (a często mnie atakowali bo byłem strasznie chudy, nieśmiały, zakompleksiony) to po prostu dostawałem po mordzie a nie potrafiłem oddać. Sytuacja zaczęła się zmieniać jak zacząłem siłownię i treningi dla siebie. Później SW. Czy byłbym w stanie kogoś obić? Na pewno. Czy uważam że powinno się dążyć do konfrontacji? Nie. Tak robią ludzie niedowartościowani lub nieświadomi konsekwencji. Jeśli chcesz walczyć pójdź na sparring do klubu, to wystarczy żeby wyładować agresję, podnieść samoocenę itp.

Żeby wybrnąć z sytuacji konfliktowej często wystarczy pewna postawa, mowa ciała i powiedzenie agresorowi żeby zszedł Ci z oczu. Oczywiście świadomość tego że byłbyś w stanie bez problemu nakopać mu do dupy też ma znaczenie :)
  • 0

budo_wosiu
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1070 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
1. Nikt oczywiście nie zwrócił uwagi na najważniejsze:


w pewnym momencie przebłysk w mojej głowie – obraz z dokładnym komentarzem – lewa noga była z przodu, prawa ręka wolna, on wpatrzony we mnie... prawy sierp. Cały obraz dosłownie milisekundy i był gotowy....takie „pyk” i nagle wiesz co masz dokładnie zrobić....



nagle, pojawia się obraz w mojej głowie ( i sam głupek stoję i się patrzę, że faktycznie tak jest) moja noga znalazła się między jego nogami. Stał bokiem do mnie. Złapałem jego prawą rękę w nadgarstku i ułożyłem tak, że nie mógł się kompletnie ruszać. Moja prawa ręka kompletnie wolna – proste polecenie … wal prawą po twarzy, aż nie padnie.




Kolego, jeśli masz taki dar, że w takich sytuacjach pojawia Ci się w myśli obraz wraz ze słownym komentarzem, to jesteś raczej wyjątkowy, bo inni tak chyba w większości nie mają (no chyba jedyny podobny tutaj przypadek to Mort, ale on sobie świadomie wyobrażał, jak zaraz rozpierdoli potencjalnych przeciwników, zanim doszło do czegoś, i wtedy przeciwnicy miękli i do niczego nie dochodziło).

Przypadków na tym świecie nie ma, są tylko znaki, wskazania, szanse.


2. Moim zdaniem zmarnowałeś 3 ważne szanse (opisałeś 2 przypadki ale napisałeś, że było ich 3).
Szanse na udział w prawdziwej walce i dopierdolenie niegroźnym przeciwnikom oraz uzyskanie otrzaskania się, zdobycia pewności siebie. To jest bezcenne.

Większość doświadczonych tutejszych użytkowników powie Ci to samo co ja: można latami ćwiczyć, sparringować i jesli to wejdzie na poziom pewnego automatyzmu, to OK, może zadziałać w realnej sytuacji, ale nie musi jeśli człowiek nigdy się nie bił w realu. Nieraz dobrze wyćwiczony delikwent który nigdy się nie bił na ulicy, jest sparaliżowany i robi pod siebie.

Tutaj chodzi o przełamanie psychologiczne. Każdy przeciętny, porządny człowiek ma dwa hamulce: hamulec przed robieniem komuś krzywdy oraz hamulec przed konsekwencjami że albo przesadzisz, zbyt mocno pobijesz, będą następstwa prawne, albo będą mścić się na tobie itp.itd., albo z drugiej strony, nie dasz rady i ciebie pobiją.

To jest droga na manowce. Tak naprawdę nigdy nie należy zakładać negatywnych konsekwencji. Nigdy nie wiesz jak to się zakończy i powinieneś zawsze zakładać pozytywne rozwiązanie i niezłomnie wierzyć, że będzie dobrze.

Skąd wiesz jak mogło się skończyć? Może delikwent w autobusie po dostaniu porządnego bęcka by został "uspokojony" a jego koledzy straciliby zapał do dalszej awantury? Może sąsiad po dopierdoleniu by się całkowicie przewartościował? Jakby wstawał z podłogi, powiedziałbyś mu: "sorry sąsiad, ale wyskoczyłeś do mnie, nic do ciebie nie mam, ale musiałem, będa wyskoki, będa dalsze bęcki, będzie grzecznie, będzie zgoda". A potem by się okazało, że sąsiad nie tylko już nie puszcza głośno muzyki ale nagle stara się być twoim najlepszym kumplem.

Powtarzam, tu chodzi o przełamanie psychologiczne. Chodzi o to, że uświadamiasz sobie, że możesz komuś dopierdolić. Najlepiej jest pierwszy raz dopierdolic komuś nie za łatwo, z pewnym wysiłkiem i samemu trochę oberwać. Dobrze jakby sie trochę krwi polało z jakiegoś zranienia, np. z nosa, ucha albo wargi i jakbyś miał limo podbite, obite żebra itp. Przez kilka następnych dni cię boli, ale uświadamiasz sobie, że to nic takiego, żyjesz, oberwałeś, ale dopierdoliłeś, jesteś już umocniony i się już nie boisz.

3. Powracając do tego, że nie ma przypadków tylko znaki, rozważmy po co Tobie były zdarzenia, gdzie miałes obraz i głos co masz zrobić i jak wygrać walkę.

Może po to, że to szanse na otrzaskanie się w walce, zanim zdarzy Ci sie przewidziany przez los poważny atak, gdzie stawką będzie Twoje życie? O tym pomyśl. Może jakaś wyższa siła (jedni mogą powiedzieć Nadświadomość, inni Anioł Stróż itp) chce Cię na coś przygotować?

Moim zdaniem, jesli dostaniesz kolejne szanse, nie wahaj się i napierdalaj jak się da i ile się da.








PS.Oczywiście nie odpowiadam za sytuację, jeśli to nie Anioł Stróż tylko Demon, i następnym razem da Ci obraz i komentarz: "ten kotek ci zagraża, wiesz co robić, weź młotek" :cool:
  • 0

budo_jakub
  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2280 postów
  • Pomógł: 0
0
Neutralna

Napisano Ponad rok temu

Re: Zahamowania, czy przebłysk zdrowego rozsądku?
dar i wosiu pkt.2 oddaja rowniez moje postrzeganie sprawy. jesli beda cie gryzly wyrzuty sumienia ze stchorzyles to w koncu pojdziesz za rada wosia. jesli nie beda to stwierdzisz, ze sa wazniejsze fzeczy niz oklepanie mordy dresowi
  • 0


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ikona FaceBook

10 następnych tematów

Plany treningowe i dietetyczne
 

Forum: 2002 : 2003 : 2004 : 2005 : 2006 : 2007 : 2008 : 2009 : 2010 : 2011 : 2012 : 2013 : 2014 : 2015 : 2016 : 2017